Szukaj:Słowo(a): Mapa Włoch Rzym
Podroz po Europie
A wiec mamy jeden punkt; zamki w dorzeczu Loary. Teraz jak to zorganizawac;
pamietajmy, ze robimy to na zasadze plany trzytygodniowych wakacji po calej
Europie. Malo, bardzo malo czasu a chcemy zobaczyc jak najwiecej -pamietajmy
ze pomijamy Polske, bo na to mamy osobne wakacje. Gdzie zaczac, w ktora
strone kontynuowac nasza podroz? Prezentowana przezemnie podroz po Polsce,
byla zorganizowana na zasadzie baz wypadowych. Moze po Europie zrobic to na
tej samej zasadzie, gdzie z jednego miejsca noclegowego na trzy-cztery dni,
robimy codzienne wypady w inna strone? Np we Wloszech mozna bazowac we
Florencji a organizowac jednodniowe wycieczki do Rzymu, Wenecji, Mediolanu i
Genui?

Mapa do pomocy; go.hrw.com/atlas/norm_htm/europe.htm
Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

> joseph.007 napisał:
>
> > A Ty mówisz o Lwowie i Wilnie czy o Lviv i Vilnius?
>
>
> Sława!
>
> Jasne, że tak!
>
> Gdy zwracam sie do Ukranca czy Liwina...
>
> Mówię też Kijew...
>
> POdobnie do Włocha: Milano, nie Mediolan, Roma, nie Rzym Torino, nie Turyn...
>
> Jak i do Niemca Aachen nie Akiwzgran, Muinchen,nie Monachium...
>
> Bo inaczej by mnie nie zrozumieli...
>
> Ale tępota Niemców jest tu wyjatkowa...
>
> Bo nie interesuje mnie jak np Murzyn z Kongo mówi na Warszawę w swoim
> narzeczu...
> Ale gdy zwraca sie do mnie to stara sie robić to tak abym ja zrozumiał...
>
> Przecież nikt, kto ma ociupinke oleju w głowie, do Usańca nie powie Nowy
> Jork...
>
> Pozdrawiam!
>
> Ignorant
> +++
Im nie musisz nic mowic w ich jezyku.Te inne nazwy sa dla ciebie.Staniesz w Niemczech przed znakiem Aachen (powiedzmy przejazdem)i co?Placzesz,co to jest,nie ma tego na polskiej mapie,ci glupie Niemcy,co to za nazwa.Jechalem do Wloch ,kupilem mape z wloskimi nazwami(raczej podwojnymi)Nasza Florencja to Firenze,och ci Wlosi,och ten Ignorant...Myslal dobrze,ale daneben...
tu korki na wloskich autostradach
autostrada slonca, mediolan- rzym, gwarantowane korki miedzy MODENA (jakies
170km od Mediolanu) a BOLOGNA -trwaja roboty drogowe i kilkugodzinne korki sa
w normalne dni......

radze objezdzac...(zjechac z autostrady i z dobra mapa radzic sobie az za
BOLOGNA (ktorej w ogole radze unikac)
ta karczma Rzym sie nazywa
Dodajmy jeszcze i to - że celem bitwy pod Monte Cassino nie był Rzym tylko
zniszczenie sporej czesci Armii Niemieckiej we Włoszech, Rzym jako Rzym to
była kwestia drugorzędna. I rysujacy sie spory sukces spieprzyl dokumentnie
kochany Generał Clarke, ktory zamiast zamykac kociol, polecial prosto do rzymu
ze swoim wojskiem, zapominajac o pewnych maksymach Napoleona ("moi przeciwnicy
widza mnóstwo punktów startegicznych na mapach, ja widze tylko wrogie wojska").
II K.P. zostal wycofany czasowo z walk dopiero po walkach o Ancone.

Pod Lenino tak przy okazji - czołgi z 1 p.cz. ugrzezly w biagnistej dolince
miereji, ktos sie o to pytal.
znowu upal....
tak nie ma to jak te wstretne japonki ktore wykupuja wszystko od diora i prady!
w cavallim jakos ich bylo malo...moze ten zapach wygonil.aniu ja wiem ze
cavalli przy twojej torebce ejst passe...ale i tak wszystkie botteghi w rzymie
poszly w sina dal...sknczylo sie denaro!a jeszcze belgia przede mna!nabardziej
zaluje ze nei kupilem sobie koszulki reprezentacji wloch i czerwonych pum!
serio, to byly 2 moje marzenia!!!!!choc moze ejszcze zaszaleje dzis..ke?

oj aniu operacyja oj oj to nie jest fajne...ciekawe jak zawislak i jej
compostela!!!???w takie upaly to wszystko moglo sie zdarzyc, chociazby jakies
objawienie!

to neisamowiete miasto zadziwilo mnie po raz kolejny!nie moge znalezc poczty!na
mapie jest mnostwo zanczkow poczty ale okazuje sie ze sa to ..skrzynki , tylko
i wylacznie!skandallo!po drugie primo w autobusach nie ma pokazanych tras
przejazdu ani przystankow wiec kilka razy wyladowalismy jakies kilometry od
zamierzonych celow...porca miseria.

pzdr z okolic termini!ano w jakiej dzielnicy mieszkalas?prati?

t.

p.s.ja tu (do rzymu) jeszcze wroce!!!!
Rzym, a Rzym
Ależ w encyklopedii podają właśnie dobre dane.
Tylko tu co poniektórym mylą się cyferki. Mylą powierzchnię czegoś, co się
określa jakoe "zespół miejski" z czymś, co określa się jako miasto Rzym.
To tak, jakby podawać powierzchnię dawnego województwa warszawskiego (jak
mieliśmy tych województw jeszcze kilkadziesiąt), zamiast powierzchni miasta
Warszawy.

encyklopedia.pwn.pl/65039_1.html
RZYM, Roma, stol. Włoch i regionu Lacjum, w środk. części Płw. Apenińskiego, na
niz. Campagna di Roma, nad Tybrem, 24 km od jego ujścia do M. Tyrreńskiego. —
2,8 mln mieszk., zespołu miejskiego — 1508 km2, 3,8 mln mieszk. (1991);
największe miasto Włoch; powierzchnia adm. 208,6 km2.

A co do tego, czy mapki są w tej samej skali:
siskom.waw.pl/mapy/europa/warszawa.gif
siskom.waw.pl/mapy/europa/rzym.gif
Na powyższych mapach widać kilometraż...

I co gościu? Goopio?
Obwodnica Rzymu otacza obszar miasta Rzym. Czyli tego o pow. 208 km2.
Nanosząc to na Warszawę uzyskujemy dokładnie POW, WOW i ... Trasę Mostu
Północnego.

papapapapapa
kvik napisała:

> i co najwazniejsze
> chyba dla wszystkich (przynajmniej ja sobie cenie to wysoko) nie maaaaaaa
> komarow

Ale za to sa jaszczorki :)

Co do wyboru obiazdu wloch to nie wiem jak autor/ka watku planuje, ale za
jednym razem wszystkiego (calych wloch) zwiedzic sie nie da, zeby zobaczyc
wszystko potrzeba kilka tygodni. Pomimo ze na mapie wydaje sie ze wszystko jest
blisko. Ja bedac we Wloszch mialem jeden dzien ze zobaczylem trzy miast lezace
niedaleko siebie a w sumie to nie miasta tylko ich starowki i co ciekawsze
zabytki. A chcac zobaczyc wszystko dokladnie potrzeba conajmniej jeden dzien na
jedno miasto sredniej wielkosci.
Np raz z mojej bazy wypadowej pojechalismy do Aquario di Genova (ok 100-120km w
jedna strone) i w sumie poza akwarium, duzym portem ze statkami z epoki
piartów :) i kilkoma fajnymi zabytkami ulokowanymi na przeciwko akwarium nie
zobaczylem nic wiecej, bo bylo juz pozno i trzeba bylo wracac na noc do domu.
Chcialem jechac do MonteCarlo do Rzymu ale niestety zabytkow i ciekawych miejsc
w Liguri i Toskani (pobyt w fabryce Ferrari byl obowiazkowy) bylo tak duzo ze
dwoch tygodni zabraklo a chcac jeszcze polezec kilka dni na fajnych plazach to
poprostu nie ma sily wszystko zobaczyc. Dlatego moj nastepny wypad bedzie
prawdopodobnie gdzies w okolice Montecarlo. A zostaje jeszcze Wenecja, Rzym,
cale poludniowe wlochy... :) a potem Francja :)
Pozdrawiam
Jest tego tyle, że w dwa miesiące nie zobaczysz nawet najciekawszych miejsc.
Otwórz mapę, i popatrz. Czy nic ci nie mówią takie miejsca jak Werona, Bolonia,
Florencja, Orvietto, Rzym ... . Tak naprawę jest ich znacznie, znacznie więcej.
Jak mamy tobie polecić jedno z wielu, skoro nawet nie napisałaś co ciebie
interesuje. Całe Włochy to jedno wielkie, bardzo interesujące miejsce.
Witam, widze ze nikt nie odpowiedzial wiec mimo ze szczegolnym znawca tematu nie
jestem (nad morzem w okolicach Rzymu bylam moze jakies 5 razy) to postaram sie
pomoc jak moge.
Najblizej polozona miejscowosc - Ostia - woda brudna, TLUMY na plazy, korki przy
dojezdzie (dobrze ze jest metro). Wlosi z ktorymi mieszkam omijaja to miejsce
szerokim lukiem (szczegolnie nieslawne jest z powodu brudnej wody)

Najblizej polozona miejscowosc z dosyc ladna plaza i w miare czysta woda -
Fregene (mapa: www.laspiaggetta.it/romafregene1.gif )

Osobiscie natomiast polecam (jezeli jest na tyle czasu zeby tam jechac) Santa
Marinella (mapa: www.laspiaggetta.it/romafregene1.gif )

Cos dla nurkow: Civitavecchia

Pozdrawiam.
o rzymie to chyba nie pisalam ostatnio, nie pamietam :)
z pierwszego pobytu w wiecznym miescie (jeden niesamowicie szybki dzien...)
pamietam tylko butelke wody mineralnej kupiona pod muzeami watykanskimi za
niebianskie pieniadze, ludzi zakladajacych dlugie spodnie na szorty przed
bazylika i gladiatorow pod koloseum hihi. rzym przytlacza swoimi zabytkami ale
w 4 dni obejrzysz spokojnie najwazniejsze miejsca: Watykan, Forum romanum,
Kapitol, Koloseum, Panteon, Piazza Spagna. Zreszta dorrit ma racje: kup
jakikolwiek przewodnik, albo mape z zaznaczonymi zabytakami i w droge!

swoja droga to dziwne ze tu nie ma swieta w Boze Cialo...na dodatek przesuneli
je na niedziele. i tak polska wyrzedzila wlochy w ilosci dni wolnych w roku
haha!
pzdr
Rzym z maluchem
drogie mamy z rzymu i wloch.
hurrra!! niespodziewanie wybieram sie do rzymu na pare dni zasluzonych wakacji. nie sama oczywiscie, tylko z rodzinka, z moim 8 miesiecznym synkiem. bedzie to nasza pierwsza taka duza wyprawa w nowe miesjce. jestem szalenie podekscytowana, wertuje przewodniki, mapy, chcialabym zobaczyc jak najwiecej. a tego oczywiscie z malym dzieckiem zrobic sie nie da. prosze was bardzo o jakies sugestie, co zobaczyc, gdzie mozna z dzieckiem wejsc, jak sie poruszac po miescie z wozkiem - metro, autobus, etc. chodzi mi o praktyczne rady, co zabrac dla malucha, na co zrocic uwage. moze macie dla nas jakies propozycje ciekawych spacerow? milej kolacyjjki? gdzie kupic jedzenie i pieluszki dla dziecka?
zwracam sie do was, wloskich mam, bo wierze, ze mozecie mi cos podpowiedziec. a ja moge sie dopowiednio pod katem mojego maluszka przygotowac do ekscytujacej mam nadzieje wyprawy i nie stace czasu na dotarcie do jakiegos fajnego miejsca, tylko po to, zeby odejsc z kwitkiem, bo z dzieciakiem nie wolno.
z gory dzieki za wasze opinie!
WENECJA, RZYM, MONTE CASSINO...
Witam, czy mogłabym prosić kogoś doświadczonego w wyjazdach do Włoch o pomóc? Mam pytanie jak wygląda od strony technicznej wjazd do tych miast? tzn. czytałam o check-pointach ale nie mogę znaleźć gdzie się one znajdują, żeby np. zaznaczyć sobie na mapie i nie błądzić. Nie chcę liczyć na kierowców bo może się okazać, że jadą tak samo jak ja pierwszy raz. Wprawdzie byłam we Włoszech ale nie z grupą i nie autokarem a to zupełnie coś innego. Dlatego proszę o poradę jakie formalności się załatwia na wjazdach co np. powinnam jeszcze w Polsce rezerwować (jak wygląda sprawa z tramwajem wodnym w Wenecji?) Jakie są opłaty na wyjazdach czy wypełnia się jakieś formularze itd. Proszę o wszelkie informacje praktyczne jakie mogą być mi potrzebna w tych miastach jak również na Monte Cassino ( czy tam są jacyś polskojęzyczni przewodnicy? gdzie się ich zamawia? ) Bardzo dziękuję za wszystkie porady.
Pozdrawiam.
mj pierwszy raz... fajny wąek, refleksyjny a jednocześnie instruktażowy. Mój
pierwszy raz to były Wlochy, standard wenecja rzym asyż MC. Dostałem to zlecenie
i pomyślałem sobie, że zwiedzę sporo fajnych miejsc w których nigdy nie byłem.
Wtedy po raz pierwszy pojąłem powiedzenie podróże kształcą. Najbardziej kształcą
pilotów i to jeszcze przed wyjazdem :) Ja tydzień siedziałem nad przewodnikami
mapami itp. Gdy jednak wsiadłem do autobusu i wystoartwaliśmy ( powitanie,
brawka, bla bla) to zmartwiałem, bo okazało się że kierowcy teź jadą po raz
pierwszy na fajną wycieczkę :) Ale poszło jak trzeba - drugiego dnia w rzymie
usłyszałem od turystów - Pan to chyba rzyga tym wiecznym miastem, pewnie pan co
2 tygodnie tu jest:)
I wiecie, do dziś kocham tę adrenalinkę, gdy jestem gdzieś po raz pierwszy i za
Boga nie mogę się z tym zdradzić turystom ;) Jak już bylem objeżdżony we
Wloszech, miałem stresową sytuację w Sienie. Jestem tam po raz pierwszy, stajemy
na parkingu w takim dołku, gdzie są tylko dwa kible otwarte od 8, jes 7 rano,
zero tubylców, moi ludzie łażą po placu a ja kombinuję co robić - dostałem tel z
biura, że nie mam przewodnika, no pal sześć, obcykany jestem z przewodników itp,
tylko cholera nie wiem w ktorą stronę mam poprowadzić grupę bo mgła jak cholera :)
Moim zdaniem 2 rzeczy najbardziej pomagają pilotowi - umiarkowana, ale jednak
pewność siebie, która udziela się grupie i to, żeby przygotować się solidnie
zwląszcza z miejsc gdzie się nie było.
między innymi o ten egzotyczny rodowód chodzi:) Algierczycy i Izraelczycy robią
wino od czasów, kiedy jeszcze nikt o Francuzach czy Włochach nie słyszał (no
dobra o Algierczykach i Izraelczykach tez wtedy nikt nie wiedział, ale o teren
i historie upraw idzie:), wiec to jest bardzo mocna tradycja winiarska - tak od
cesarstwa Rzymskiego, a tej Brazylii to sam jestem ciekawy, bo z Południowej
Ameryki znam rewelacyjne wina z Chile, Argentyny czy Mexyku, ale o
brazylijskich nigdy niczego nie słyszałem, nie czytałem no i nie piłem.
No i po za tym, co pą Promil, pani Au.Lait (by zostac na forum:) i mnóstwo
innych osób może Ci potwierdzić, że Europa, poza Hiszpanią i naprawdę rzadkimi
(i co za tym idzie niedosięznie drogimi) paroma winami francuskimi, juz nie
istnieje na mapie win swiata.:) się pędzi wina na wspomagaczach i rasuje
chemią, to sie kończy w supermarketach, zapakowanym w kartonowe pudełko.

P:)
bitwa o Monte Casino
Patrzę na mapę Włoch i trudno mi zrozumieć "otwarcie drogi na Rzym". Alianci w
pełni panowali na morzu. Czy cała linia brzegowa półwyspu była szczelnie
ufortyfikowana? A co z desantem pod Neapolem? Na przedwojennej mapie Włoch
widzę 4 (CZTERY) drogi wiodące na północ. Tylko jedna z nich, najbardziej
górzysta przebiega w pobliżu masywu Monte Casino. Dlaczego uwzięto się na ten
klasztor? Czy gdyby Niemcy byli nieco lepiej uzbrojeni to Alianci stali by w
tym miejscu do 8 maja 1945r? Kto mi to wytłumaczy? Gdyby Hitler miał podobny
pomyślunek to też miesiącami zdobywał by linię Maginota.
"Dlaczego poròwnuje sie Barcelone z Rzymem? Dalczego nie poròwnuje
sie Barcelony z Mediolanem?"

To drugie porównanie jeszcze gorzej wypada - Mediolan jest potwornie brzydki i
poza handlem i dużymi imprezami targowymi, jego rola na mapie Europy jest marna.
Do tego ostatnie zmiany w infrastrukturze to miasto widziało w latach 70-tych,
vide tramwaje i metro. Ekonomicznie też nie uwierzę, że od Barcelony lepiej stoi.

Mam przyjemność pracować w Barcelonie m.in. z jednym Mediolańczykiem i bez
wahania stwierdza, że Mediolan to martwe miasto, głównie dlatego mieszka dzisiaj
w BCN, a nie w rodzinnym mieście i wracać raczej nie zamierza. Włochy
strasznie dzisiaj pogrążone w stagnacji, Barcelona w ciągu ostatnich kilku lat
została wręcz przez młodych Włochów skolonizowana... poszukaj teraz Hiszpanów (a
zwłaszcza Katalończyków), którzy jadą szukać pracy we Włoszech.

Niemniej jednak życzę Włochom z całego serca w końcu wzięcia się do roboty i
postawienia kraju na nogi, bo potencjał, jak by nie patrzeć, mają ogromny, a sam
kraj - przepiękny.
ja w poniedziałek lecę do Rzymu indywidualnie, ale rok wcześniej wypad ten
sprawdzili moi teściowie (wiekiem podobni do Twoich rodziców), byli zachwyceni!
Hotel znależli przez internet, samolot oczywiście też (tanie linie i
promocje!), języka włoskiego nie znali, ang. - popularne słowa np. dworzec,
autobus, pizza:). Kupili sobie przewodnik po Rzymie w Polsce, coś tam
informacji z internetu i pojechali, sorry polecieli po raz pierwszy w życiu
samolotem.
Bez paniki wszystkie info można znależć w internecie i napisać im po polsku, a
jak się nawet na miejscu zgubią (tak jak moi) to się znajdą podobno bez
problemu. Włosi są bardzo przyjaźni i życzliwi. Pokażesz im na mapie gdzie
chcesz dojść to Cię nawet zaprowadzą.
Powodzenia.
ja raczej nie polecam tego przewodnika chyba zeby poczytac sobie wczesniej
przed wyjazdem do Italii , mialem podobny ale Wlochy podczas swojej
pielgrzymki , trasy zwiedzania sa dosc kiepskie , malo tez info o zabytkach ,
najlepiej jak pojdziesz do informacji turystycznej w Rzymie daja tam dobra
mape , plan Rzymu i sa zaznaczone najwazniejsze zabytki. Mozliwe ze Rzym jest
bardziej rozbudowany ale jak ogladalem to opisy Rzymu sa podobne wiadomo ze
jest wiecej ale i tak zamieszczone tam plany i mapki sa wg mnie kiepskie

ukazala sie tez calkiem nowa pozycja widzialem ja w ksiegarni Wlochy Polnocne
wydawnictwa bezdroza koszt kolo 35 PLN polcam
no i pascal jest drogi nie ma zadnych obrazkow ale jest porzadnie zrobiony
pozatym jest tych przewodnikow naprawde duzo , mysmy jeszcze mieli berlitza i
na 3 dniowe zwiedzanie rzymu jest to tez sensowna alternatywa.
pozdrawiam
Czy mozesz podac mi prosze jakies info, linki do transportu w Rzymie i
okolicach? Konkretnie chodzi mi o dojazd z Rzymu do Castel dell'Aquila. To co
sama juz znalazlam to ze jade:
1) z lotniska Fumicino do stacji Termini ;)
i tam pytanie jak lepiej kierowac sie na Terni czy na Narni? Z mapy wychodzi ze
Narni ale czy z Narni znajde jakis transport do Castel dell'Aquila?
Probowalam cos wyszukac ale na razie nic nie mam, jak sie nie zna wloskiego to
troche ciezko...;)
Mam prosbe moze moglbys cos podeslac jakies info, co radzisz? Z gory dziekuje
za pomoc, wyjazd juz w sobote!:) Pozdrawiam serdecznie.
kupujesz bilety na pociąg
i rezerwujesz hotel w Rzymie
www.booking.com (możesz na mapie zobaczyc lokalizację, zdjęcia,
ustalić kategorie hotelu)
co więcej?
zabierasz ze sobą aparat fotograficzny, karte płatniczą, t-shirty...
aha - kupuj bilet powrotny - żeby wrócic z powrotem do Wenecji...

spróbuj - świat nalezy do odważnych!
nikogo kto za Ciebie to zorganizuje - nie znajdziesz (ile miłby
wziąć? 3 euro?)

nie bój się
Włochy to piekny kraj pełen życzliwych ludzi. I o wiele lepiej niz
Polska zorganizowany..
al
Witaj :)
Kilkanaście lat tak jeździłam z dziecmi i to co piszesz jest prawdą!
Im zależało najbardziej na wypasionych basenach kempingowych i
sklepikach z pamiątkami :) :) :) Teraz gdy są dorosłe to wiem, że
warto je było "przeciągać" po tych wszystkich pieknych miejscach
nawet jak marudziły :) :) :) To co najcenniejsze czyli obycie
turystyczne, otwartosć na "nowe" i "inne", zaradnośc językowa,
mobilnośc i wiele, wiele innych umiejętności zyciowych nabyły
wlasnie na tych wakcjach!
Jeżeli chodzi o kempingi. Tylko raz jeden ukradziono nam krzesełko,
ale to chyba był żart, bo na stoliku postawiono nam znicz
cmentarny :) Krzesełka niestety nie odnaleźliśmy, a działo sie to w
Rzymie :) W namiotach zostawialiśmy cały sprzęt turystyczny i nigdy
nic nam nie zginęło. Jeżeli chodzi o Toskanię, to polecam kemping
Girasole w Figline Valdarno. Dobre położenie do zwiedzania okolicy i
w sąsiedztwie willi Stinga :) Nie kupujemy raczej map w Polsce.
Korzystamy z mapek rozdawanych w Informacji Turystycznej, a do
centrum miasta dojeżdżalismy wedlug drogowskazów: we Włoszech to
jest najczęściej "kółko z dziurką" jak mawiały moje dzieci :) Teraz
korzystamy z GPSa. :) :) :)
Hej , postaram się trochę Tobie pomóc, otóż sam byłem 2 lata temu we Włoszech
własnie na stopa z Polski, do Rzymu, potem parę dni w Toskani, otóż jeśli chodzi
o autostop to raczej bez problemu, choć jak na mój gust trzeba dłużej postać niż
w Polsce, generalnie problem jest z językami obcymi u Włochów , ale skoro coś
tam umiesz to napewno dasz radę Ci którzy zawsze zabierają bez względu na
narodowość są pomocni i bez języka da się dogadać gdzie chcesz jechać, nie wiem
czy już wcześniej jezdziłeś na stopa , w każdym razie jeśli nie po pamiętaj że
bardzo ważna jest mapa, najlepiej z zaznaczonymi stacjami benzynowymi. Co prawda
przed autostradami we Włoszech jest napisane NO Autostop ale nikt nas nigdy za
łapanie na stacji benzynowej nie gonił:)
Jako że w tym roku jadę na bardzo podobną wyprawę co Ty tyle tylko, że 2 tyg
wcześniej i lecę troche dalej na południe bo do Rzymu, ale potem podobnie
transport na Sycyilę , zwiedzanie wyspy i noclegi na kempingach, potem planujemy
j. Garda i Gardaland. W każdym razie co jeszcze ja wiem a co ew może Ci pomóc,
otóż najlepiej kupuć bilet Interrail i przemieszczać się pociągami , znajdź
sobie w necie info. na temat tego biletu wyjdzie zdecydowanie najtaniej, co do
Euro 26 to nigdzie w czasie poprzednego pobytu nie udało nam się załapać na
jakąkolwiek zniżke , wszędzie wolą ISIC, np. Muzea Watykańskie.
Powracając jeszcze do pociągów to naprawdę zapoznaj się z ofertą Interrail,
wyjdzie najtaniej. To chyba było by na tyle, w razie jakiś pytań marcindomagala
(malpa) onet.eu
hehe, pewnie że istnieją, aczkolwiek teścia żal. ja mam inną
zdolność - zawsze trafiam do celu, nawet bez mapy i adresu;)
najbardziej "spektakularnym" przykładem było odnalezienie w rzymie
campingu o 22 wieczorem. zapomniałam kartki z adresem, mapy też nie
mieliśmy, a musieliśmy przejechać z lotniska na drugi koniec miasta.
mnustwo przesiadek, autobusy, metro. m. był na mnie wściekły jak
diabli, tym bardziej, że dobytek na plecach, łącznie z namiotem;) no
i oczywiście nie znamy włoskiego. trafiliśmy bezbłędnie:D zdolność
ta niezwykle przydaje się w górach, zwłaszcza źle oznakowanych;)
Polska jest przedmurzem Europy. Europa zaczyna sie od Laby. Tak jest od 2000 lat i to sie niestety nie zmieni.
Geograficznie, umownie to Europa siega Uralu. Ale na terenach od Laby na wschod nie bylo nigdy prawa Rzymskiego, zachodniej kultury, protestanckiej etyki pracy.
Tak bylo, jest i bedzie.
I nie zmieni tego ani EURO2012, ani zadna inna pojedyncza impreza.
I dlatego buduje sie malo, wolno, drogo.
Bo do tego potrzeba angielskiej kultury politycznej, francuskiej kuchni, wloskiego wina, niemieckiej pracowitosci, holenderskiego zmyslu handlowego, szwajcarskiego poszanowania czasu i pieniadza, greckiego temperamentu, hiszpanskiego Slonca, belgijskich czekoladek i dywanow, austriackiej muzyki.
A od Laby na wschod sa jedynie polazjatyckie wplywy, polska bezinteresowna zawisc, rosyjskie i ukrainskie poddanstwo dla kazdej wladzy, ...
Sorry, ale tak jest i juz tak bedzie.
Wystarczy popatrzec na europejska mape autostrad, kolei, stadionow, uniwersytetow, sal koncertowych, lotnisk, portow, zabytkow.
Twarde realia, ale realia. Z faktami nie wolno dyskutowac !!
Dlaczego Rzym jest z Moskwą przeciw tarczy
"Opory "starej" Europy sprawiają, że szanse Kijowa i Tbilisi na szybkie
objęcie ich programem przygotowań do członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim
(MAP) podczas grudniowego spotkania szefów MSZ krajów NATO są bliskie zeru."

A może by tak słówko wyjaśnienia, skąd się biorą te "opory". Przecież to nie
wynika z tego, że stara Europa nagle przestała lubić Juszczenkę czy tego tam z
ojczyzny Stalina.

A propos Ukrainy. Czy to nie symptomatyczne, że w GW panuje embargo na
informacje z tego kraju? A przecież tam się dzieją niezwykle ekscytujące
rzeczy. Władza niby jest ale faktycznie jej nie ma, kraj się zbliża wielkimi
krokami do standardów somalijskich.

"Gdyby Włochy były osamotnione w tym poglądzie, to ich stanowisko nie miałoby
dużego znaczenia. Ale jest inaczej. Myślę, że kilka innych krajów UE podziela
poglądy rządu Włoch, a Berlusconi i Frattini byli pierwszymi, którzy wyrazili
je głośno."

BINGO!
Hej.Nie napisales czy jedziesz do Mediolanu czy do Palermo ;-) zzasadnicza
roznica. ceny za kazdy odcinek autostrady znajdziesz tutaj :
www.migranci.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=76&Itemid=105
(na samym dole strony Włochy) Kup najnowszą mape samochodową włoch. Jest tam
dużo dróg szybkiego ruchu które wyglądają jak autostady a nie są płatne.
Jechałem z Pizy do Rzymu... Pozdrawiam zycze powodzenia ;-)
1 każda mapa sie przyda
2 zatankujtam gdzie to robisz najczęściej
3 lody po to sa żeby sie ochłodzić i we włoszech są najlepsze na świecie jak
się boisz wysokich temperatur pij dużo zimnej wody noś czapke i smaruj sie
kremem z filtrem
4 zabierz jeszcze lekarstwa tak na wszelki wypadek bo tam sa strasznie drogie
5 w rzymie można kupić nie wiem jak w innych miastach
6 jeśli lubiszto zabierz ale pamiętaj że w wysokich temperaturach się psują
musisz je trzymac w miare możliwości w chłodnym miejscu chleb w każdym sklepie
spożywczym do kupienia jest ciut droższy niż w polsce da się go zjeść
7 a jak myślisz czy toaleta może inaczej działać niż u nas ???
pozdrawiam
Spalam na trasie przez Wlochy na tej zasadzie - jedziemy jak najdalej,
zwiedzamy po drodze to co nam sie zechce, kolo 20 szukamy miejsca na nocleg z
mapy campingow. Zawsze sie cos znajdowalo i nigdy nie bylo problemu z miejscem.
Oczywiscie mialysmy namiot - tak jak Ci pisalam. Mniej zatloczone sa kampingi
od strony zachodniej, ale jest ich tam do wysokosci Rzymu troche mniej niz od
strony Adriatyku. Pomysl sobie na spokojnie - ilu jest kierowcow, jakie
odleglosci jestescie w stanie pokonac dziennie, czy chcecie cos zwiedzac po
drodze itp i na tej podstawie poszukaj w necie namiarow na kapmingi w okolicy,
do ktorej planujecie dojechac i zanocowac na trasie.
Jesli chodzi o korki na autostradach, wydluzajace podroz - ja spotkalam sie
tylko raz w Dolomitach, tuz za granica austriacko - wloska, poza tym bylo
wszedzie spokojnie (a bylam we Wloszech samochodem wiele razy). Najlepiej
zapytac o to forumowiczow, mieszkajacych we Wloszech.
I przepraszam, ze zwlekalam z odpowiedzia - urlopowalam przez chwile :)
Pozdrawiam
Sorki, bo mi tu przeszkodzono i nie dokończyłem.
We wszystkich ważniejszych zabytkach będziecie spotykać Polaków na każdym
kroku. W Domu Polskim chyba też będzie można rozmawiać po polsku. Kupcie sobie
mapę z komunikacją miejską, żebyście nie musieli o nic pytać. Pewnie zaraz tu
się rozpęta dyskusja na ten temat, ale wierz mi, Włosi mentalnie nie są
zasadniczo inni niż Polacy. Myśl tak jak w Polsce a się dogadasz. Bądż
przygotowana - jak pisałem - jedynie na sytuacje naprawdę nieprzyjemne - kilka
zwrotów a zakupy, knajpa, toaleta, zabytki - wszystko da się na migi. Twoja
sytuacja nie będzie optymalna a jeżeli jesteście w miarę bystrzy, to sobie
poradzicie. A Rzym Was uwiedzie i będziecie chcieli tam stale wracać...
I jeszcze jedno - tam naprawdę bardzo lubią i szanują Polaków i nie ma
wątpliwości komu to zawdzięczamy.
Ja będę w Castelfusano od 15 do 17 września.

> Nie
> wiesz czy w Toskanii coś jeszcze warto zobaczyć??

Znowu zadajesz pytanie, na które można napisać całą książkę.
Florencja, Siena, San Gimigiano, Piza, Lukka, Val d'Orcia, Pienza, Montalcino,
Montepulciano.
Piza jest trochę na uboczu. Wiem, że krzywa wieża działa jak magnez, ale popatrz
na mapę czy na pewno warto. Kierując się z Florencji do Pisy omijasz większość
miejsc, które powyżej opisałem (w wyj. Lukki). Z Pisy już nie warto wracać do
A1, tylko lepiej jechać wybrzeżem do Rzymu.
Czyli resumując jeśli koniecznie chcecie odwiedzić Pisę (która poza
najsłynniejszym zabytkiem Włoch nie ma za wiele do zaoferowania) to polecałbym
taki trasę :
zatrzymujecie się na dwie noce koło Florencji (bo rozumiem z poprzednich postów,
że chcecie zobaczyć Florencję) - 1 dzień na Florencję, następny dzień przez
Lukkę i Pizę do Rzymu (czytałaś post o kempingu w Viccio, na który podesłałem Ci
link ?)
Jeśli zrezygnowalibyście z Pizy, to można jechać do Rzymu przez Sienę (polecam
zdecydowanie bardziej od Pizy) i np. Pienzę i Montepulciano.
A jeszcze jedno - będąc w Rzymie, jeśli Wam wystarczy czasu polecam wycieczkę
do Tivoli - niesamowicie urocze wille średniowiecznych kardynałów)
Dzięki Maćku. Wezmę pod uwagę to co piszesz, może rzeczywiście warto we
Florencji przenocować. Kompletnie nie znam Włoch, do tej pory byłam raczej
zauroczona północą (Norwegia-cudne miejsce POLECAM!!!) i wydawało mi się, że
Włochy oprócz Rzymu i Wenecji do zaoferowania mają tylko plaże. A ja raczej
preferuję aktywny urlop. Ale po pobycie mojej siostry zmieniłam zdanie i
dlatego w tym roku wybór padł na Włochy.
Trasa naszej podróży jeszcze nie do końca jest ustalona, więc muszę
skompletować te wszystki wskazówki, info o kampingach, mapy itp i powaznie
przemyśleć z mężem trasę i miejsca które chcemy zobaczyć.
Ruszamy z Wa-wy 13.09, więc w Castelfusano będziemy gdzieś od 16-17 września.
Dzięki
Pozdrawiam
ennka ... namiary na biuro to www.wlochy.it/ możesz przez skypea
dogadasz się po polsku i nie masz kosztów wcześniejszego przelania pieniędzy
itp., z lotniska Fiumicino jedzie co kilka minut pociąg m.in. na Trastevere
(ok. 20 min.).. koszt 5 euro. Zaopatrz się w dokladną mapkę Rzymu ... wszystko
najciekawsze jest w centrum, niedaleko siebie. Do Watykanu proponuje wcześnie
rano , my byliśmy o 8 i nie było żadnego tłoku, później to katastrofa (czyt.
kolejki) ,np. Coloseum (11 euro), wejście na górę bazyliki (4 lub 7 euro
windą). My z Trastevere wszędzie dotarliśmy pieszo (z dokładną mapą nawet
nikogo o drogę nie musisz pytać) . Jakbyś jeszcze miała pytania ...,
pozdrawiam.
1.Wypraszam sobie jako Polak czynienie analogii pomiędzy Polakami a
Chorwatami - Polacy nie byli i nie są zbrodniarzami = Ustasza i nie
byli sojusznikami III Rzeszy (Adolfa Hitlera).
Polacy nie zakładali i utrzymywali obozów koncentracyjnych tak jak
Ustasze (mordujący masowo Serbów i Żydów)

2.Albańczycy mają tyle wspólnego z Ilirami co Polacy z Sarmatami
czyli bery, bojki i mity.
Ponadto większa część ziem Ilirów (zw. Ilirią) to dzisiejsza
Dalmacja czyli wybrzeże Chorwacji.

3.Jak Fiume i Zara mogą być chorwackimi miastami skoro to rzymskie
miasta - zamieszkałe później przez Włochów (czas Wenecji) - którzy
do 1945 r. stanowili prawie 90 procent mieszkańców tych miast -
zanim Titowcy część wymordowała a cześć wyrzuciła.
Jak mogli je założyć Chorwaci skoro one zawsze istniały - spójrz
sobie jeśli masz na mapę starożytnego Rzymu.
Tajne dokumenty inkwizycji do zobaczenia w Rzymie
Rękopisy i księgi pochodzą z otwartego przed dekadą tajnego archiwum
Świętego Oficjum, poprzednika watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.
Organizatorzy ekspozycji w rzymskim Vittoriano zapewniają, że
zwiedzający poznają także nowy, nieznany szerzej wymiar instytucji
Świętego Oficjum. Do jego zadań - podkreślają - należało nie tylko
represjonowanie i cenzura, ale również kontrola nad innymi
dziedzinami ówczesnego życia.Na wystawie będzie można obejrzeć zbiór
map żydowskich osiedli na terenie obecnych Włoch, a także rejestry z
czasów inkwizycji, oryginały wydanych wówczas dekretów w sprawie
indeksu ksiąg zakazanych. Znajdą się tam materiały przedstawiające
sposób funkcjonowania wprowadzonej przez Kościół cenzury. Najlepszym
jej świadectwem jest oryginał tomu komedii Ludovico Ariosto z XVI
wieku, opatrzony komentarzami i uwagami inkwizytora.Zwiedzający będą
mogli zapoznać się ze wskazówkami, jak w czasach inkwizycji należało
malować portrety.Wystawa będzie czynna tylko do 16 marca ze względu,
jak podkreślają organizatorzy, na kruchość liczących kilkaset lat
dokumentów.

KK nie chce sie przyznac do swoich zbrodni po 300 czy wiecej latach.
Wymowki ws kruchosci dokumentow doskonale swiadcza o koscielnej
obludzie i zaklamaniu.Dlaczego nikt dotad nie zlustrowal KK . Moglby
to zrobic chociazby trybunal w Hadze.KK nie oddal rowniez nigdy dobr
zagarnietych heretykom czy innym "nieprawomyslnym".
Bella Roma
Witam wszystkich wielbicieli Włoch.
Pomóżcie mi - jadę do Rzymu na miesiąc i interesuje mnie wszystko- byle z
praktyki. Gdzie są fajne knajpki- z pesznym Chianti, kafejki z esspresso,
oczywiście gelaterie, dyskoteki- i wszelkie inne rozrywki dla studentów!!!
A także jakieś miejsca , które warto zabaczyć, ale nie ma na żadnej mapie-
tylko waszej prywatnej.
Takie romantyczne........szalone..........typowo włoskie!
Dzięki!!!
Proszę Was wszystkich,drodzy dyskutanci,otwórzcie atlas i poczytajcie nazwy
miast np. europejskich.Czy my nie ubliżamy innym narodom pisząc
Rzym,Kolonia,Londyn,Paryż,Monachium itd?Czy włoch będzie wiedział co to jest
Rzym/powiedziane tak jak napisane/?Wciskano nam przez wiele lat,że to co
niemieckie- to nam wrogie/oprócz enerdowskiego/.Bądzmy sprawiedliwi i
myślący.Dla niemca Bydgoszcz to Bromberg.Dla anglika może inaczej, dla francuza
jeszcze inaczej itd.Nie jestem poliglotą,ale tak powinno być i na nic tu
obrażanie się,że obcokrajowiec chciałby znać nazwę naszego miasta w swym
narodowym języku.Jeżeli np znajdzie informator zachęcający do odwiedzenia
naszego miasta i spojrzy na swą mapę to nigdy nie znajdzie nazwy Bydgoszcz i
zrezygnuje.Szukajcie poszanowania naszej kochanej BYDGOSZCZY w innych sferach
życia.
I Bydgoszcz i Bromberg
Proszę Was wszystkich,drodzy dyskutanci,otwórzcie atlas i poczytajcie nazwy
miast np. europejskich.Czy my nie ubliżamy innym narodom pisząc
Rzym,Kolonia,Londyn,Paryż,Monachium itd?Czy włoch będzie wiedział co to jest
Rzym/powiedziane tak jak napisane/?Wciskano nam przez wiele lat,że to co
niemieckie- to nam wrogie/oprócz enerdowskiego/.Bądzmy sprawiedliwi i
myślący.Dla niemca Bydgoszcz to Bromberg.Dla anglika może inaczej, dla francuza
jeszcze inaczej itd.Nie jestem poliglotą,ale tak powinno być i na nic tu
obrażanie się,że obcokrajowiec chciałby znać nazwę naszego miasta w swym
narodowym języku.Jeżeli np znajdzie informator zachęcający do odwiedzenia
naszego miasta i spojrzy na swą mapę to nigdy nie znajdzie nazwy Bydgoszcz i
zrezygnuje.Szukajcie poszanowania naszej kochanej BYDGOSZCZY w innych sferach
życia

NIe ma cymbala, nad cymbalami a Ballest jest jego prorokiem.
Durniowi nie mozna do czaszki wlozyc wiedzy, bo to sie pom prostu nie da. jezeli duren nie ma mózgu to
go po prostu nie ma.
Jezeli Rzesza przejela tradycje rzymskie to dlatego bo.....
Panstwo Polan nie mialo granicy z Rzymem.
Nawet mapy wydane przez znanego historiografa slazackiego Dr. D. Ebila to potwierdzaja.
Znany historyk Slaska, czysty Niemiec, dlatego bo sie codziennie kapie, prof. I. Diot stwierdzil w swojej
monografii, za która dostal nagrode na festiwalu filmowym w Tiranie, ze w odniesieniu do sredniowiecza
nie moza operowac pojeciami nacjonalnymi w odniesieniu do rodzin panujacych.
Chrobry byl juz pól Czechem, a jebal jedna ruska z Kijowa, a potem Niemke.
Kaziemierz Jagiellonczyk ruchal Elisabeth Habsburg, a jego syn Zygmunt Bone italianska.
Zygmunt August, ostatni Jagiellonczyk byl pól-Wlochem, cwierc Niemcem, cwierc Litwinem.
Nikt tak sie nie przyczynil do polonizacji Litwy poprzez rozniesienie wloskiego renesansu i humanizmu jak
ten cwiec Niemiec.
Gość portalu: mordyga napisał(a):

> Nie spotkalam sie ze wzmiankami na temat Celtow w Polsce. Jednak nie wydaje mi
> sie aby mogli zamieszkiwac pn tereny Polski. Jesli, to szybciej jej poludniowe
> zakatki. Patrzac na mape wedrowek celtyckich okolo 300 r przed n.e mozna
> zauwazyc wyraznie osiedlanie sie ich w srodkowej i pd Europie, na pn od Alp i
> krainie przedgorzu alpejskim, czesci Wloch, nad Dunajem i dzisiejszej Turcji.
... zachodnie zrodla nic na ten temat wystepowania Celtow na polskich terenach
nic nie podaja, jednak istnieja ich slady. Polskia archeologia jest raczej zajeta
szukaniem sladow plemion Polan. Blizsza koszula cialu.
Z moich inf. wynika, ze Celtowie osiedlili sie w Europie wsch.(Allgaeu) ok.
500pne. ale to juz nie tak istotne. Na polundniu, w tym czasie, nawet zagrozili
Rzymowi.
Arabstwo w Europie. Cel: bary McDonald's
No proszę: niestety wszystko wskazuje na to, że i rodzimi apologeci arabskiego terroru będą mieli sposobność poznać bliżej "zdesperowane" arabstwo, któremu nie dość że przeszkadzają trupy Amerykanów, to i bary McDonald's. Miłej lektury.

Włoska policja na tropie terrorystów
PAP 2002-10-05 (12:15)

Włoska policja prowadzi śledztwo w związku z aresztowaniem trzech obywateli egipskich, podejrzanych o próbę dokonania zamachu terrorystycznego na cmentarzu żołnierzy amerykańskich w Nettuno pod Rzymem.

Mężczyzn aresztowano w piątek w miejscowości Anzio na południe od Rzymu. W ich mieszkaniu ukryte były dwa kilogramy trotylu, a ponadto mapa z zaznaczonym na niej cmentarzem żołnierzy amerykańskich, poległych podczas desantu wojsk sojuszniczych w czasie drugiej wojny światowej na wybrzeżu Morza Tyrreńskiego koło Anzio.

Poza zaznaczonym na mapie cmentarzem, na znalezionym także w mieszkaniu planie Rzymu zakreślone były bary szybkiej obsługi Mc Donalds'a, które jak podejrzewa policja, także mogły być celem ewentualnych ataków terrorystycznych.

Włoska policja uważa również, że nie bez znaczenia w przypadku aresztowanych jest fakt, iż poza mieszkaniem w Anzio dysponowali oni także lokalem w Fiumicino, gdzie znajduje się międzynarodowe lotnisko "Leonardo da Vinci".

Zdaniem policji trzech obywateli egipskich przygotowywało się do przeprowadzenia ataku terrorystycznego, którego jednak rzeczywistymi autorami byli inni członkowie grupy zamachowców.

Opinię taką potwierdzają podsłuchane przez policję rozmowy telefoniczne aresztowanych, przebywających we Włoszech legalnie i będących w posiadaniu wymaganych przepisami kart pobytu.

Intensywne śledztwo ma doprowadzić do zidentyfikowania i aresztowania znajdujących się jeszcze na wolności terrorystów.(miz)
werw napisała:

> No proszę: niestety wszystko wskazuje na to, że i rodzimi apologeci
arabskiego
> terroru będą mieli sposobność poznać bliżej "zdesperowane" arabstwo, któremu
ni
> e dość że przeszkadzają trupy Amerykanów, to i bary McDonald's. Miłej lektury.
>
>
> Włoska policja na tropie terrorystów
> PAP 2002-10-05 (12:15)
>
> Włoska policja prowadzi śledztwo w związku z aresztowaniem trzech obywateli
egi
> pskich, podejrzanych o próbę dokonania zamachu terrorystycznego na cmentarzu
żo
> łnierzy amerykańskich w Nettuno pod Rzymem.
>
> Mężczyzn aresztowano w piątek w miejscowości Anzio na południe od Rzymu. W
ich
> mieszkaniu ukryte były dwa kilogramy trotylu, a ponadto mapa z zaznaczonym na
n
> iej cmentarzem żołnierzy amerykańskich, poległych podczas desantu wojsk
sojuszn
> iczych w czasie drugiej wojny światowej na wybrzeżu Morza Tyrreńskiego koło
Anz
> io.
>
> Poza zaznaczonym na mapie cmentarzem, na znalezionym także w mieszkaniu
planie
> Rzymu zakreślone były bary szybkiej obsługi Mc Donalds'a, które jak
podejrzewa
> policja, także mogły być celem ewentualnych ataków terrorystycznych.
>
> Włoska policja uważa również, że nie bez znaczenia w przypadku aresztowanych
je
> st fakt, iż poza mieszkaniem w Anzio dysponowali oni także lokalem w
Fiumicino,
> gdzie znajduje się międzynarodowe lotnisko "Leonardo da Vinci".
>
> Zdaniem policji trzech obywateli egipskich przygotowywało się do
przeprowadzeni
> a ataku terrorystycznego, którego jednak rzeczywistymi autorami byli inni
człon
> kowie grupy zamachowców.
>
> Opinię taką potwierdzają podsłuchane przez policję rozmowy telefoniczne
areszto
> wanych, przebywających we Włoszech legalnie i będących w posiadaniu
wymaganych
> przepisami kart pobytu.
>
> Intensywne śledztwo ma doprowadzić do zidentyfikowania i aresztowania
znajdując
> ych się jeszcze na wolności terrorystów.(miz)
>

Soorry za spam, ale cmentarze to kolejny ciekawy pomysł arabstwa.
__Pierwsze_koty_za_ploty___________u____kogo_?????
Dawno juz probowali swoich sztuczek terrorysci islamscy-arabscy w
Europie
ale tuszowano i ukrywano te ich proby.
No i podokazywali sobie w Madrycie ale przedtem byly proby
mordowania w Strasburgu (na jarmarku na BozeNarodzenie ),
Rzym , Paryz ,Londyn i nic i nie wyciagnieto zadne wnioski.....
Tu poprzednie artykoly :

_Kto_chcial__wytruc__mieszkancow__Rzymu__!!!!
Tu macie odpowiedz .!!!!!!!!!!!!!

Data: 21-02-2002 06:14 + dodaj do ulubionych wątków

W Rzymie policja aresztowala 4 Arabkow z kilogramami cyjanku potasu. Cel
prawdopodobnie ,zatruc wodociagi Rzymu i Watykanu !!

Orginalny Komunikat o zamierzonej zbrodni arabow

Chcieli wytruc caly Rzym
Rzeczpospolita .27.02.02

Włochy Zamach w Rzymie
Dzieło rodzimych terrorystów

Wybuch bomby, który wczoraj tuż po czwartej nad ranem obudził mieszkańców
okolic Palazzo Viminale, siedziby włoskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych
w centrum Rzymu .
Eksplozja ładunku wybuchowego domowej produkcji o dużej mocy, umieszczonego
na
bagażniku zaparkowanej od dłuższego czasu w tym samym miejscu motorynki,
zniszczyła kilka samochodów i pojemników na śmieci. Szczęśliwie obyło się
bez
ofiar w ludziach. Prezydent Włoch Carlo Azeglio Ciampi uznał zamach
za "zniewagę dla instytucji publicznych", gdyż rejon siedziby MSW powinien
być
szczególnie dobrze strzeżony.

Według policji nie ma powodów, by łączyć to zdarzenie z likwidacją siatki
ekstremistów islamskich, którzy przygotowywali prawdopodobnie zamach na
Ambasadę USA w Rzymie. W ich mieszkaniu znaleziono cztery kilogramy
żelazocyjanku potasu oraz znaczną ilość prochu strzelniczego, które być może
miały służyć do sporządzenia czegoś w rodzaju bomby gazowej,
a także mapy
sieci wodociągowej miasta oraz plan centrum z zaznaczonymi placówkami
dyplomatycznymi. W kanale przebiegającym w pobliżu amerykańskiej ambasady
została uszkodzona jedna ze ścian. Wczoraj miejsce to zbadali eksperci FBI.

Jacek Moskwa z Rzymu
Kto nie lubi hamburgerow,MissSwiata,Ludzi,Buddy??
Arabstwo w Europie. Cel: bary McDonald's
Autor: werw@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 06-10-2002 16:08 + dodaj do ulubionych wątków

No proszę: niestety wszystko wskazuje na to, że i rodzimi apologeci
arabskiego terroru będą mieli sposobność poznać bliżej
"zdesperowane" arabstwo, któremu nie dość że przeszkadzają trupy Amerykanów,
to i bary McDonald's. Miłej lektury.

Włoska policja na tropie terrorystów
PAP 2002-10-05 (12:15)

Włoska policja prowadzi śledztwo w związku z aresztowaniem trzech obywateli
egipskich, podejrzanych o próbę dokonania zamachu
terrorystycznego na cmentarzu żołnierzy amerykańskich w Nettuno pod Rzymem.

Mężczyzn aresztowano w piątek w miejscowości Anzio na południe od Rzymu. W
ich mieszkaniu ukryte były dwa kilogramy trotylu, a
ponadto mapa z zaznaczonym na niej cmentarzem żołnierzy amerykańskich,
poległych podczas desantu wojsk sojuszniczych w czasie
drugiej wojny światowej na wybrzeżu Morza Tyrreńskiego koło Anzio.

Poza zaznaczonym na mapie cmentarzem, na znalezionym także w mieszkaniu
planie Rzymu zakreślone były bary szybkiej obsługi Mc
Donalds'a, które jak podejrzewa policja, także mogły być celem ewentualnych
ataków terrorystycznych.

Włoska policja uważa również, że nie bez znaczenia w przypadku aresztowanych
jest fakt, iż poza mieszkaniem w Anzio dysponowali
oni także lokalem w Fiumicino, gdzie znajduje się międzynarodowe
lotnisko "Leonardo da Vinci".

Zdaniem policji trzech obywateli egipskich przygotowywało się do
przeprowadzenia ataku terrorystycznego, którego jednak
rzeczywistymi autorami byli inni członkowie grupy zamachowców.

Opinię taką potwierdzają podsłuchane przez policję rozmowy telefoniczne
aresztowanych, przebywających we Włoszech legalnie i
będących w posiadaniu wymaganych przepisami kart pobytu.

Intensywne śledztwo ma doprowadzić do zidentyfikowania i aresztowania
znajdujących się jeszcze na wolności terrorystów.(miz)

Tysiacletnie posagi Buddy wysadzili islamisci w powietrze w Afganistanie za
panowania Talibow ????? Dlaczego Sorciere-mustafa ,dlaczego nie
lubicie zabytkow ???
Chiński, podobnie zresztą jak koreański, niestety nie oparł się rozmaitym
różnym próbom transkrypcyjnym. Jeszcze do lat powojennych najczęściej używana
była transkrypcja Wade-Gilesa. Potem Chińczycy (ale ci ludowi) obmyślili własną
transkrypcję - pinyin, bo albośmy to jacy tacy. Zachód tego nie uznał, no bo to
komuchy, a my lubimy Tajwan. Przyjmuje się to powoli dopiero od kilkunastu
gdzieś lat. Wschód (czyli niby my) też tego jednak nie przyjął, wolał dłubać we
własnych systemach.

Która transkrypcja lepsza? Żadna. Jedna i druga ma swoje wady i zalety, ważne
tylko jedno - żeby się konsekwentnie trzymać jednej. Tego nie zniosą z kolei
Polacy (albośmy to...) - wymyślono własny system, żeby wszystko spolszczać i
pisać na oko, żeby Polak-laik mniej-więcej był w stanie prześlabizować.

I te trzy różne systemy używane są do dziś. Pinyin stosowany jest konsekwentnie
przez Chińczyków ludowych oraz - na ile się orientuję - przez sinologów. Wade-
Giles jest w obiegu na Tajwanie. Zwróćcie uwagę na mapę Tajwanu - miasto
Kaohsiung byłoby pisane "Gaoxiong" w pinyinie. A po polsku pisze się jak się
pisało - jak komu pasuje.

Aha, no i do tego dochodzą nazwy już spolszczone. Jak np. Pekin, Kanton,
Szanghaj czy Hongkong. I naprawdę nie ma nic do rzeczy, czy one są prawidłowe
czy nie - są polskie. Dokładnie tak samo, jak nikogo nie obchodzi, czy "Rzym"
jest poprawny z punktu widzenia Włocha - jest polski i już.

Jaka rada? Zdecydowanie przyjąć pinyin - oczywiście z wyjątkiem nazw już
przyjętych w polszczyźnie.

> choc w owej oficjalnej trnaskrypcji to Bejing

"Beijing" dokładniej. Czyt. 'pej-ćing'
Polska na mapie Ryanair
za wp:

Polska na mapie Ryanair
PAP 19:40

Największy europejski tani przewoźnik Ryanair ma w planach uruchomienie
czterech nowych tras, na których zamierza konkurować z Easyjetem, w tym z
lotniska Stansted do Polski - informują agencja PA i dziennik "The Irish
Times".

Szczegóły mają zostać ogłoszone w poniedziałek na konferencji prasowej w
Liverpoolu, co interpretuje się jako zamiar przekształcenia tego miasta w
północno-zachodniej Anglii w dwunastą już bazę Ryanair.

Irlandzki przewoźnik ma też ogłosić wycofanie się z trzech nierentownych
tras.

Ryanair przewiduje także nowe trasy: ze Stansted do Hiszpanii i Czech oraz z
Gatwick do Knock w Irlandii.

Według dziennika "The Irish Times", w następstwie prawdopodobnego upadku
włoskiego taniego przewoźnika Volare, Ryanair umocni się na rynku włoskim -
drugim najważniejszym dla niego po brytyjskim. Ryanair ma we Włoszech dwie
bazy, w Rzymie i Mediolanie, i obsługuje 15 tras.

Irlandzki przewoźnik ogłosił też, że jego założyciel Tony Ryan sprzedał
połowę swoich udziałów, inkasując 25 mln euro. Obecnie ma już tylko 0,5%
udziałów. Największym udziałowcem jest dyrektor linii Michael O'Leary.

W ostatnim półroczu do końca września w porównaniu z tym samym okresem sprzed
roku obroty Ryanair wzrosły o 24%, a zysk o 18% - więcej niż zakładały
prognozy analityków.

Zysk netto wzrósł do 200,1 mln euro wobec oczekiwanych przez analityków 187,6
mln euro. W ciągu sześciu miesięcy linie przewiozły blisko 14 mln pasażerów.
Ryanair nie wprowadził dopłat do biletów w reakcji na drogą ropę, w
odróżnieniu od BA, Air France czy przewoźników amerykańskich.

Ryanair działa od 1985 roku.

Andrzej Świdlicki (reb)
Wlochy zrozumialy-mahmutu chwytaja EU za gardlo
WŁOCHY Spokojny przebieg manifestacji w Rzymie
Zjednoczeni w obronie Izraela

Około 15 tysięcy osób manifestowało w czwartek w Rzymie przeciwko deklaracji
prezydenta Iranu, który zakwestionował prawo Izraela do istnienia.

(c) REUTERS/ALESSIA PIERDOMENICO

Wieczorny marsz z pochodniami zgromadził licznych przedstawicieli wspólnoty
żydowskiej we Włoszech, wybitnych postaci świata nauki i kultury, a także
większości środowisk politycznych, zarówno z koalicji rządowej, jak z opozycji.
Nie przybyli jednak ani premier Silvio Berlusconi, ani przywódca centrolewicy
Romano Prodi. W ostatniej chwili odwołał swój udział wicepremier i szef
dyplomacji Gianfranco Fini. Jego wypowiedzi w Jerozolimie, że atomowe ambicje
Iranu stanowią zagrożenie dla całego świata, wywołały szczególne rozdrażnienie
Teheranu. Nie przybył również minister obrony Antonio Martino. Powściągliwość
zalecił im szef rządu, który w środę przyjął ambasadorów państw muzułmańskich na
spotkaniu z okazji końca Ramadanu. Oświadczył im, że jest przeciwny budowaniu
murów, oddzielających Europę od świata islamu. Tymczasem rzymianie demonstrowali
swoje niezadowolenie z wypowiedzi prezydenta Iranu Mahmuda Ahmadineżada, który
stwierdził, że Izrael powinien zostać wymazany z mapy świata. Wcześniej słowa
irańskiego przywódcy potępili m.in. dyplomaci UE i Rosji.

W Rzymie policja nie dopuściła manifestantów pod ambasadę Iranu przy via
Nomentana. Wiec odbył się na sąsiednim placu św. Konstancji. Obok setek flag
Izraela oraz mniej licznych Włoch i Unii Europejskiej można było zauważyć barwy
narodowe Iranu. Wszystko odbyło się w pokojowej atmosferze. - My nie palimy flag
- powiedział główny organizator manifestacji, redaktor naczelny dziennika "Il
Foglio" Giuliano Ferrara. Również naczelny rabin Rzymu Riccardo Di Segni mówił,
że demonstracja nie jest skierowana przeciwko Iranowi. Utrudnianie przez to
państwo osiągnięcia trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie skrytykował natomiast
ostro przewodniczący Ligi Muzułmańskiej we Włoszech Mario Scialoja. Podkreślił
jednak, że jego obecność ma charakter wyłącznie osobisty. Wcześniej w Teheranie
odbyła się kontrmanifestacja przed ambasadą włoską. Według informacji włoskiej
agencji prasowej ANSA wzięło w niej udział około 100 osób, głównie studentów.
JACEK MOSKWA z Rzymu
Nowe połączenie do Londynu???
Polska na mapie Ryanair
PAP 19:40

Największy europejski tani przewoźnik Ryanair ma w planach uruchomienie
czterech nowych tras, na których zamierza konkurować z Easyjetem, w tym z
lotniska Stansted do Polski - informują agencja PA i dziennik "The Irish
Times".

Szczegóły mają zostać ogłoszone w poniedziałek na konferencji prasowej w
Liverpoolu, co interpretuje się jako zamiar przekształcenia tego miasta w
północno-zachodniej Anglii w dwunastą już bazę Ryanair.

Irlandzki przewoźnik ma też ogłosić wycofanie się z trzech nierentownych
tras.

Ryanair przewiduje także nowe trasy: ze Stansted do Hiszpanii i Czech oraz z
Gatwick do Knock w Irlandii.

Według dziennika "The Irish Times", w następstwie prawdopodobnego upadku
włoskiego taniego przewoźnika Volare, Ryanair umocni się na rynku włoskim -
drugim najważniejszym dla niego po brytyjskim. Ryanair ma we Włoszech dwie
bazy, w Rzymie i Mediolanie, i obsługuje 15 tras.

Irlandzki przewoźnik ogłosił też, że jego założyciel Tony Ryan sprzedał
połowę swoich udziałów, inkasując 25 mln euro. Obecnie ma już tylko 0,5%
udziałów. Największym udziałowcem jest dyrektor linii Michael O'Leary.

W ostatnim półroczu do końca września w porównaniu z tym samym okresem sprzed
roku obroty Ryanair wzrosły o 24%, a zysk o 18% - więcej niż zakładały
prognozy analityków.

Zysk netto wzrósł do 200,1 mln euro wobec oczekiwanych przez analityków 187,6
mln euro. W ciągu sześciu miesięcy linie przewiozły blisko 14 mln pasażerów.
Ryanair nie wprowadził dopłat do biletów w reakcji na drogą ropę, w
odróżnieniu od BA, Air France czy przewoźników amerykańskich.

Ryanair działa od 1985 roku.

Andrzej Świdlicki (reb)
o cesarstwie c.d.
Ś w i ę t e C. R z y m s k i e /Sacrum Imperium Romanum/ (962-1806) - odnowa c.
na Zachodzie stała się dopiero dziełem królów niemieckich z saskiej dynastii
Ludolfingów. Dokonana 2 II 962 przez papieża Jana XII koronacja cesarska Ottona
I była aktem założycielskim tworu nazywanego zrazu wyłącznie "C.";
przymiotnik "Święte" (sacrum, heilig) w jego nazwie pojawia się po raz pierwszy
dopiero w 1157, zaś pełna urzędowa nazwa: "Święte Cesarstwo Rzymskie", pod
którą istniało ono formalnie do 1806, dopiero - co jest największym paradoksem -
w 1254, czyli dokładnie wtedy, kiedy nastało Wielkie Bezkrólewie, a idea
imperialna poniosła, w starciu z papiestwem, pierwszą i decydującą klęskę.
Organizmu tego również nie należy rozpatrywać w kategoriach terytorialno-
geograficznych (zwłaszcza najbardziej jaskrawym i wciąż pokutującym w
podręcznikach anachronizmem jest zaznaczanie jego granic na mapach i nazywanie
go - od początku jego istnienia "Świętym C. Rzymskim Narodu Niemieckiego",
albo "c. rzymsko-niemieckim", lub nawet "c. niemieckim"), lecz jedynie w sensie
symboliczno-duchowym i instytucjonalnym. Czym innym bowiem jest faktyczny
zasięg władzy cesarzy, rozpościerającej się w okresie Średniowiecza mniej
więcej na obszarze dawnego imperium frankijskiego (z ubytkami na zachodzie,
przede wszystkim obszaru Królestwa Francji, a z nabytkami na wschodzie), czym
innym zaś instytucja c., związana z chrześcijańsko-uniwersalistycznym ideałem
jedności władzy; podobnie jak bizantyjskie i karolińskie, również ottoniańsko-
sztaufijskie c. nie jest i nigdy nie było określonym państwem, w tym
wypadku "niemieckim". Instytucja ta obejmuje w zasadzie cały świat
chrześcijański (zachodni, katolicki, uznający duchowy prymat papieża), chociaż
faktyczną podstawą roszczenia cesarza do zwierzchności jest sprawowanie przezeń
władzy królewskiej nad konkretnymi państwami - królestwami: Niemiec, Włoch i
Burgundii. Faktem jest jednak ścieranie się w c. różnych wcześniejszych
tradycji imperialnych (rzymskiej, bizantyjskiej i frankijskiej), a także
ambicji narodowych i Niemców i innych nacji, co było źródłem istotnych napięć w
toku trwającego pięć stuleci jego "długiego zmierzchu"; tak długiego, że
jeszcze Goethe pisał w Fauście: "Drogie Święte C. Rzymskie, jakim cudem to się
jeszcze trzyma? (Das liebe heil`ge Röm`sche Reich, Wie hält`s nur noch
zusammen?).

haggard.w.interia.pl/cesarstwo.html
grzegorz284 napisał:

> w Rzymie, Mediolane obwodnice - ringi są b. daleko od centrum.

Tak? Wszystkie zaprezentowane mapki są w tej samej skali. Nałożyłem wiec obwodnicę Rzymu na mapę Warszawy:
siskom.waw.pl/mapy/europa/warszawa1-rzym.gif

To "bardzo daleko od centrum" to jest około 10 km.
Czyli idealnie POW.

> Wszędzie, gdzie jest to możliwe, nowobudowane obwodnice prowadzi się daleko od
> zabudowy miejskiej !

Na przykład gdzie?

Te mapki pokazują jak rozbudowana jest (jak rozbudowana musi być) infrastruktura w wielkich miastach, by miało to sens.
Nigdzie nie znajdziesz obwodnicy idącej dalej, jak 10 km od centrum miasta.
Czemu? - bo dalej nie ma najmniejszego sensu, jeśli ma to być obwodnica miejska mająca służyć ruchowi międzydzielnicowemu i odciążać zwykłe ulice.

Odpowiedz może na pytanie zawarte na stronie jaką zalinkowałem - jak daleko jesteśmy i jak długo mamy czekać.
Bo dziś okazuje się, ze zamkniecie jednego wiaduktu na Ursynowie paraliżuje całą tą dzielnicę.
Co należy zrobić, by zapobiec czemuś takiemu?
Zrozum pytanie - co zrobić. Nie odpowiadaj więc (jak zwykle) czego nie robić.

Wskaźnik zmotoryzowania mieszkanców Warszawy wynosił 400 pojazdów na 1000 mieszkanców jakieś 3 lata temu. Obecnie przekroczył już 500.
Ty zapewne też jeździsz samochodem po mieście.
Jeśli pracowałbyś np. we Włochach i miał do przejechania trasę - Wał Miedzeszyński, Siekierkowska, Dolinka Służewiecka, Marynarska, Łopuszańska, Al. Jerozolimskie, Dźwigowa, to jak niemal każdy w Warszawie domagałbys sie szybkiej budowy tras W mieście.
Pierwszy pilotaz - skomentujcie
A ja postaram się opisac swój pierwszy raz jako pilotka. Pojechalam do
wloszech na objazdowke po raz pierwszy jako pilot. Co prawda bylam tam już 2
razy ale jako turystka wiec wydawalo mi się ze sobie poradze. Mialam grupe z
liceum z Krakowa. Przezylam koszmar! Okazalo się ze kierowcy tez byli
pierwszy raz. Nie mieli map (czesc kupilam ze swoich pieniedzy). Mieli GPS
ale nie dzialal. Do Rzymu dojechalismy na 22 a jeszcze trzeba było dojechac
ok. 25 km za Rzym do hotelu. Ponieważ nie moglam znalezc wlasciwej drogi
wzielam taxi – co prawda kosztowalo mnie to 45 euro ale jakos przezylam. Z
Wenecja było to samo mimo mapy pomylilam drogi musielismy zawracac a jako ze
kierowca zawrocil przed bramkami na autostradzie zlapala nas drogowka i
wlepila mandat. 130 euro które musialam pokryc z wlasnej kieszeni. Nie moglam
trafic na parking Tronchetto.
Generalnie sypalo się wszystko. Kierowcy mnie zmaltretowali psychicznie i
mowili ze pomoga ale za… wiadomo za co.
Po 3 dniach dostalam pilota innego który pomogl pilotowac i jezdzil z nami.
Po powrocie do biura dostalam bure i powiedziano mi ze jak się dogadamy nie
będzie problemow ale kasy nie dostane. Machnelam reka i wolalam nie
zadrazniac sytuacji.Mam teraz debet na koncie bo wybralam kase na mandat z
bankomatu i do zaplacenia tel komorkowy za rozmowy telefoniczne (oczywiście
miedzynarodowe) bo musialam się umawiac z przewodnikami dzien wczesniej.
Mialam generalnie problemy z topografia miasta. Przekonalam się ze być raz
czy drugi nie znaczy znac na tyle żeby dojechac.
Nie wiem czy kiedykolwiek się jeszcze gdzies wybiore. Jestem przerazona.
Wycieczka rozlozona na lopatki. Ludzie zli bo czesc rzeczy nie zobaczyli.
Tyle ze jak prosilam o zejscie na konkretna godzine to i tak schodzili pol
godz. pozniej.
Było 5 panow wychowawcow którzy mieli wszystko w nosie. Nie interesowali się
mlodzieza. Coz trudno mam niezla nauczke.
Chcialam wobec tego spytac jak pilotujecie wycieczki po raz pierwszy w nowym
nieznanym miescie? Generalnie nie mialam klopotu z omawianiem miejsc czy ich
historia a problem stanowil dojazd do nich. Ja wiem ze pilot winien znac
trase ale jak ja znac skoro się jest pierwszy raz? Przeciez nie zawsze się
jest wszedzie, nawet doswiadczonemu pilotowi trafiaja się miejsca w których
nigdy nie był.
Skomentujcie bardzo proszę. Pozdrawiam
Ewa
A ja postaram się opisac swój pierwszy raz jako pilotka. Pojechalam do wloszech
na objazdowke po raz pierwszy jako pilot. Co prawda bylam tam już 2 razy ale
jako turystka wiec wydawalo mi się ze sobie poradze. Mialam grupe z liceum z
Krakowa. Przezylam koszmar! Okazalo się ze kierowcy tez byli pierwszy raz. Nie
mieli map (czesc kupilam ze swoich pieniedzy). Mieli GPS ale nie dzialal. Do
Rzymu dojechalismy na 22 a jeszcze trzeba było dojechac ok. 25 km za Rzym do
hotelu. Ponieważ nie moglam znalezc wlasciwej drogi wzielam taxi – co prawda
kosztowalo mnie to 45 euro ale jakos przezylam. Z Wenecja było to samo mimo
mapy pomylilam drogi musielismy zawracac a jako ze kierowca zawrocil przed
bramkami na autostradzie zlapala nas drogowka i wlepila mandat. 130 euro które
musialam pokryc z wlasnej kieszeni. Nie moglam trafic na parking Tronchetto.
Generalnie sypalo się wszystko. Kierowcy mnie zmaltretowali psychicznie i
mowili ze pomoga ale za… wiadomo za co.
Po 3 dniach dostalam pilota innego który pomogl pilotowac i jezdzil z nami.
Po powrocie do biura dostalam bure i powiedziano mi ze jak się dogadamy nie
będzie problemow ale kasy nie dostane. Machnelam reka i wolalam nie zadrazniac
sytuacji.
Mam teraz debet na koncie bo wybralam kase na mandat z bankomatu i do
zaplacenia tel komorkowy za rozmowy telefoniczne (oczywiście miedzynarodowe) bo
musialam się umawiac z przewodnikami dzien wczesniej.
Mialam generalnie problemy z topografia miasta. Przekonalam się ze być raz czy
drugi nie znaczy znac na tyle żeby dojechac.
Nie wiem czy kiedykolwiek się jeszcze gdzies wybiore. Jestem przerazona.
Wycieczka rozlozona na lopatki. Ludzie zli bo czesc rzeczy nie zobaczyli. Tyle
ze jak prosilam o zejscie na konkretna godzine to i tak schodzili pol godz.
pozniej.
Było 5 panow wychowawcow którzy mieli wszystko w nosie. Nie interesowali się
mlodzieza. Coz trudno mam niezla nauczke.
Chcialam wobec tego spytac jak pilotujecie wycieczki po raz pierwszy w nowym
nieznanym miescie? Generalnie nie mialam klopotu z omawianiem miejsc czy ich
historia a problem stanowil dojazd do nich. Ja wiem ze pilot winien znac trase
ale jak ja znac skoro się jest pierwszy raz? Przeciez nie zawsze się jest
wszedzie, nawet doswiadczonemu pilotowi trafiaja się miejsca w których nigdy
nie był.
Skomentujcie bardzo proszę. Pozdrawiam
Ewa
wez ty sobie chłopcze jakiś powazny atlas do tej nauki. Mówi sie tez "wszystkie
drogi prowadzą do Rzymu. jednak jak będziesz sie wybierał do Włoch to raczej
kup sobie mapę samochodową.
Zty że Ci Brazylijczycy to Rzym, Liverpool i...
Glasgow widzieli może na mapie. Ci włosi nie szkolili sie w APAP-ie tylko w
duzych klubach europejskich.. Takze twoja ironia jest dosć płytka;)
Moim zdaniem trudno o jeden idealny przewodnik na całe Włochy.
Bardzo dobre są przwodniki pascala
www.allegro.pl/item219258680_wenecja_pascal_35_.html
(nie wiem czy maja nowe wydania) dobrze napisane, niepowierzchowne ael za to
bardzo słabe przy zwiedzaniu dlatego że prawie zupełnie brak w nich aktualnych
zdjęć obiektów a jedynie obrazy, ryciny, rzeźby, impresje. Materiał bardzo
cenny ale raczej do wykorzystania stacjonarnie a trudny dla kogoś kto pierwszy
raz jest w danym miejscu i trudno mu się "odnaleźć" w terenie.
Znakomicie napisane i zilustrowane są przewodniki Berlitz po poszczególnych
miastach
www.allegro.pl/item218883129_rzym_od_srodka_przewodnik_super_cena.html
samam mam wenecję i rzym i z wielką przyejmnością biorę je do ręki, bardzo
ciekawe pozycje, bo sam przwodnik Berlitz Włochy jest za cienki (w sensie
grubości) żeby był obszerny merytorycznie.
Bardzo dobre moim zdaniem są też przewodniki national Geographik, mapki, trasy,
opisy, zdjęcia, wszystko ok.
Do zwiedzania jednak najlepsze są Wiedzy i życie,
www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,371479.html
niezastąpione są ich przekroje, aksonometrie obiektów, schematy, mapy, opisy
też są dobre. ten przewodnik np. zawiera w sobie ok 70 % poszczególnych
przewodników wydanych dla miast i regionów - tak mi się wydaje kiedy go
oglądałam - a znam dobrze przewodnik po Wenecji i Weneto, Florencji i Toskanii,
Mediolan i Jeziora.
Najmniej atrakcyjne są dla mnie te przewodniki które są czarno białe, same
opisy, schematyczne mapki - znam tylko Pascala Włochy część północna i
Globtroter Wiedzy i życia. Merytorycznie są raczej ok ale niezbyt przyjazne
przy zwiedzaniu jak dla mnie.
Na koniec powiem tak - ideałem mieć kilka różnych bo wtedy najlepiej się
uzupełniają.
Zosia
Z A P R A S Z A M Y !!!

W piątek w zakopiańskiej Galerii Politechniki Krakowskiej "Stara Polana"
otwarto wystawę fotografii, dokumentujących 40 lat istnienia przy Związku
Podhalan Zespołu Regionalnego im. Bartusia Obrochty.Zofia Majerczyk-Owczarek
podczas otwarcia wystawy w Galerii "Stara Polana" powiedziała:

"- Mam nadzieję, że wiele z zebranych tu osób z przyjemnością odnajdzie się na
fotografiach - tym bardziej, że na przestrzeni lat przez zespół przewinęło się
aż 700 osób.

Historię zespołu imienia Bartłomieja Obrochty, popularnie
nazywanego "Bartusiem" - wybitnego muzykanta i przewodnika - przypomniała
podczas spotkania jego praprawnuczka, a także od 10 kierowniczka zespołu, Zofia
Majerczyk-Owczarek.

Zespół powstał w czterdzieści lat po śmierci Bartusia Obrochty. Przyjmując
jego imię, stworzył mu najpiękniejszy żywy pomnik - stwierdziła. Jednak nie
byłoby zespołu, gdyby nie osoba Tadeusza Sztromajera, który na prośbę młodzieży
góralskiej zorganizował grupę i towarzyszył jej przez 29 lat podczas występów
m.in. w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Włochy, Francja, Grecja, Holandia i Belgia - to zaledwie 5 państw spośród
wielu, które znalazły się na mapie podróży zespołu, i z których zdjęcia można
oglądać w "Starej Polanie". Po latach członkowie "Bartusiowego" zespołu
przyznają, że do najbardziej znaczących występów należą te przed Janem Pawłem
II w Castel Gandolfo i w Rzymie.

Pomimo upływu 40 lat od powstania zespołu, jego głównym zadaniem wciąż
pozostaje zachowanie muzyki, śpiewu, tańca, strojów oraz obrzędów w
najczystszej, starodawnej formie. (GAB)"
Gość portalu: Linn napisał(a):

> Odradzam.

Bez przesady! Ruch wszędzie jest duży, ale dobry kierowca sobie poradzi.
U nas też nie wszędzie wolne miejsca czekają na samochody, a ludzie jakoś nie
biegają na piechotę.
Oczywiście, w dużych miastach jak Rzym czy Florencja ciężko będzie dojechać
gdziekolwiek bez planu miasta, ale bez umiejętności czytania mapy chyba nikt
nie wybiera się za granicę?
Zresztą w miastach na ulicach znajdują się drogowskazy prowadzące do
najsłynniejszych zabytków, zazwyczaj strzałki z brązowym tłem. Fakt, potrafią
być trochę zakręcone - np. w Pizie dojazd do Krzywej Wieży jest bardzo dobrze
oznakowany, ale na znakach są 3 różne napisy - na zmianę na każdym
skrzyżowaniu inny ;) Dobrze oznakowane są też parkingi, niektóre na dużych
wyświetlaczach nad jezdnią, pokazujących aktualny stan "zapchania" parkingu
samochodami.

Należy uważać na tablice ze znakiem "ZTL" (Zona traffico limitato) - strefa
ograniczonago ruchu. Tam wjazd czy parkowanie dozwolone jest tylko dla
pojazdów posiadających identyfikatory. Nie znający włoskiego często "wpadają",
parkując w strefach ograniczonego parkowania - na znakach podane są godziny
lub dni, w jakich ulica jest sprzątana i wtedy obowiązuje zakaz parkowania.
Można więc po powrocie się zdziwić, nie zastawszy samochodu, jeśli został
wywieziony przez służby miejskie. Dobrze byłoby więc zapamiętać nazwy dni
tygodnia.

Oczywiście, jeśli macie sporo czasu i chcecie lepiej poczuć atmosferę np.
Rzymu, zostawcie samochód pod jakąś stacją metra na obrzeżach i poruszajcie
się środkami komunikacji miejskiej albo na piechotę, ale jeśli zdecydujecie
się na poruszanie się samochodem - nie taki diabeł straszny :)))

Pozdrawiam i BUON VIAGGIO!

Ani
JESTEM DUMNY Z WYPRAW KRZYZOWYCH
Kiedy widze europejskich masochistow wszelkiej masci, demonstrujacych swe
poparcie dla islamskich terorystow z przerazeniem mysle, ze Polska moze sie
znalesc w tym Unijnym bagnie. W tym czasie tlumy w swiecie muzulmanskim
wiwatowaly swe poparcie dla mordu Al-Kajdy w Nowym Jorku. Premier Wloch zdobyl
sie na odwage i powiedzial cos co jest oczywiste: ze kultura europejska jest
bardziej ludzka od islamskiej. Nagonka jaka rozpoczeli aparatczyki z Brukseli
przeszla wszystko co spotkalo Haidera. Szczytem podlosci byla wypowiedz Billa
Clintona, ktory stwierdzil, ze mord Al-Kajdy mogl miec cos wspolnego z
Wyprawami Krzyzowymi.

Pomowmy wiec o KRZYZOWCACH (nie mylic z Krzyzakami ktorych w Ziemi Swietej
praktycznie nie bylo- mala ich grupka odznaczyla sie burdami i byli w koncu
wyrzuceni z Swietej Ziemi).
Pierwsza krucjata byla odpowiedzia na ciagle ataki muzulmanow,
ktorzy po zagarnieciu Palestyny uderzyli na Bizancjum i po bitwie pod Manzikert
(1071 rok) byli o krok od zdobycia Konstantynopola. Ale ta wojna byla przeciez
przerywnikiem w ciaglych napasciach wyznawcow Mohameta na Europe. W 846 roku
muzulmanie wdarli sie do Itali i zniszczyli Rzym i Monte Casino. Uprzednio
zniszczyli chrzescijanstwo w Polnocnej Afryce i wdarli sie do Hiszpani.
Chrzecijanstwo w Hiszpani bylo zredukowane od malych enklaw desperacko
broniacych sie przed zdziczalymi najezdzcami. W 719 roku muzulmanie zaatakowali
Francje. W koncu w 732 roku krol Frankow, Charles Martel rozgromil ich pod
Tours i Poitiers i w ten sposob ocalil poludniowa flanke Europy do Pirenejow.
Wyprawy Krzyzowe byly naturalnym odruchem samoobrony po 4 wiekach
muzulmanskiego bestialstwa. Czy jezeli wiec przepraszamy za Krzyzowcow to nie
nalezaloby przeprosic Bin Ladena za Wieden?

W ISLAMSKICH MADRASACH MALE DZIECI SA UCZONE ZGODNIE Z WSKAZOWKAMI KORANU
NIENAWISCI PRZECIW NIEWIERNYM Z BIETNICA NIEBIANSKICH ROZKOSZY ZA DOKONANIE
MORDOW NA CHRZESCIJANACH, ZYDACH CZY HINDUSACH. NA SCIANACH TYCH SZKOL
NIENAWISCI WISZA MAPY SWIATA ISLAMU. OBEJMUJE ON CALA EUROPE GDZEKOLWIEK
DOTKNELA STOPA ISLAMSKIEGO NAJEZDZCY. I SLUSZNIE - ZGODNIE Z KORANEM PODBOJ
ISLAMU JEST NIEODWRACALNY!!!

KRZYZOWCY ZADALI KLAM TEMU I DZIS STANOWIA NADCHNIENIE DLA PRAWDZIWYCH
EUROPEJCZYKOW.
Gość portalu: mirmat napisał(a):

> Kiedy widze europejskich masochistow wszelkiej masci, demonstrujacych swe
> poparcie dla islamskich terorystow z przerazeniem mysle, ze Polska moze sie
> znalesc w tym Unijnym bagnie. W tym czasie tlumy w swiecie muzulmanskim
> wiwatowaly swe poparcie dla mordu Al-Kajdy w Nowym Jorku. Premier Wloch zdobyl
> sie na odwage i powiedzial cos co jest oczywiste: ze kultura europejska jest
> bardziej ludzka od islamskiej. Nagonka jaka rozpoczeli aparatczyki z Brukseli
> przeszla wszystko co spotkalo Haidera. Szczytem podlosci byla wypowiedz Billa
> Clintona, ktory stwierdzil, ze mord Al-Kajdy mogl miec cos wspolnego z
> Wyprawami Krzyzowymi.
>
> Pomowmy wiec o KRZYZOWCACH (nie mylic z Krzyzakami ktorych w Ziemi Swietej
> praktycznie nie bylo- mala ich grupka odznaczyla sie burdami i byli w koncu
> wyrzuceni z Swietej Ziemi).
> Pierwsza krucjata byla odpowiedzia na ciagle ataki muzulmanow,
> ktorzy po zagarnieciu Palestyny uderzyli na Bizancjum i po bitwie pod Manzikert
>
> (1071 rok) byli o krok od zdobycia Konstantynopola. Ale ta wojna byla przeciez
> przerywnikiem w ciaglych napasciach wyznawcow Mohameta na Europe. W 846 roku
> muzulmanie wdarli sie do Itali i zniszczyli Rzym i Monte Casino. Uprzednio
> zniszczyli chrzescijanstwo w Polnocnej Afryce i wdarli sie do Hiszpani.
> Chrzecijanstwo w Hiszpani bylo zredukowane od malych enklaw desperacko
> broniacych sie przed zdziczalymi najezdzcami. W 719 roku muzulmanie zaatakowali
>
> Francje. W koncu w 732 roku krol Frankow, Charles Martel rozgromil ich pod
> Tours i Poitiers i w ten sposob ocalil poludniowa flanke Europy do Pirenejow.
> Wyprawy Krzyzowe byly naturalnym odruchem samoobrony po 4 wiekach
> muzulmanskiego bestialstwa. Czy jezeli wiec przepraszamy za Krzyzowcow to nie
> nalezaloby przeprosic Bin Ladena za Wieden?
>
> W ISLAMSKICH MADRASACH MALE DZIECI SA UCZONE ZGODNIE Z WSKAZOWKAMI KORANU
> NIENAWISCI PRZECIW NIEWIERNYM Z BIETNICA NIEBIANSKICH ROZKOSZY ZA DOKONANIE
> MORDOW NA CHRZESCIJANACH, ZYDACH CZY HINDUSACH. NA SCIANACH TYCH SZKOL
> NIENAWISCI WISZA MAPY SWIATA ISLAMU. OBEJMUJE ON CALA EUROPE GDZEKOLWIEK
> DOTKNELA STOPA ISLAMSKIEGO NAJEZDZCY. I SLUSZNIE - ZGODNIE Z KORANEM PODBOJ
> ISLAMU JEST NIEODWRACALNY!!!
>
> KRZYZOWCY ZADALI KLAM TEMU I DZIS STANOWIA NADCHNIENIE DLA PRAWDZIWYCH
> EUROPEJCZYKOW.

Popieram bo moje arabstwo przegielo pale !!
To moze zacznijmy wymagac, zeby na swoich mapach pisali:
Anglicy - Londyn
Amerykanie - Nowy Jork, Waszyngton
Włosi - Rzym, Mediolan
Grecy - Ateny, Saloniki
etc.etc.etc........???? ;-)))
W koncu dlaczego ONI nie maja dbac o promocje???
Gość portalu: Rzymianin napisał(a):

>
> > Tupetu - to można Ci pozazdrościć.
>
> Wiesz co, Jacuś? Pisać, to Ty z pewnością umiesz, ale czytać to tak jakbyś
miał
>
> problemy. Przeczytaj jeszcze raz tytuł artykułu i wszystkie posty, to może
> zmienisz zdanie na temat tego, czego ten wątek dotyczy, a także tego, komu
> zazdościć tupetu.
> Owszem, pojawia się w artykule nazwa "Riva del Garda". Ale pojawia się
> także "mapa drogowa" - czy z tego wynika, że mamy dyskutować o turystyce?
Temu z Rzymu nie trzeba wyjasniac o co chodzi zreszta to zwykly klamczuch i
kretacz z tupetem .
Wloska i nie tylko prasa informuje od jakiegos czasu o wydarzeniu we
wloskim ,malowniczym kurorcie Riva del Garda .Bylem tam osobiscie , i wierzcie
mi ,ze to piekne miejsce , jedne z ladniejszych na swiecie .Gory ,czyste duze
jezioro , 80 km dlugosci i chyba 20 szerokosci , spadajace z wiecznie
bezchmurnego nieba do tego jeziora gwiazdy ,przepiekna roslinnosc i miejscowi
wlosi o mentolnosci polskich gorali .Dookola tego jeziora wije sie waska droga
wykuta czesto tunelami w skale jeszcze za Mussoliniego .Statki i promy kraza po
wodzie przwozac ludzi i samochody na drugi brzeg lub wzdulz brzegu ,bo szosa
jest w remoncie (lavori in corso ).Nie jestem ministrem , ale bylem tam
sluzbowo, poprostu pracowalem w tej okolicy ponad tydzien czasu jakies dwa lata
temu .
Otoz w tej Liva del Garda odbyl sie szczyt Ministrow Spraw Zagranicznych
UE ,oficjalnie dyskutowano o Iraku ,Palestynie i paru innych sprawach.
Tych ministrow bylo kilkunastu.Natomiast pod budynkiem obrad odbywala sie
manifestacja 20 tysiecy dzialaczy skupionych wokol ruchu zwanego Social Forum
lub poprostu antyglobalistow ,dla ktorych UE jest ordynarna ,prymitywna i
destruktywna forma globalizacji swiata .Demonstranci poruszali te same
problemy ,co ministrowie .W zwiazku z Irakiem np. niesli transparenty z
napisem :
"Nie Dla Krwi za Rope " , itp. Gazeta Wyborcza ,ktora zrodzila sie z
sierpniowego protestu spolecznego w 1980 roku , pomija milczeniem tak wazne
wystapienie wloskich i europejskich antyglobalistow w liczbie 20 tysiecy wobec
kilkunastu obradujacych ministrow ? Wlasnie to jest dla mnie niezrozumiale lub
godne pozalowania.
Sytuacja we Wloszech stale sie pogarsza wskutek polityki UE .Koszty zycia po
wprowadzeniu Euro , niektorzy mowia Jewro od slowa Zyd -Jewrej po
rosyjsku ,zwiekszyly sie o 30 procent ,przy jednoczesnym zamrozeniu zarobkow .Z
winy koncernow paliwowych takich jak ESSO doszlo do przegrzania Ziemii ,we
Wloszech wyrazilo sie to szalejacymi pozarami i calkowita kleska w rolnictwie .
Ci mlodzi ludzie ,ktorzy dzisiaj i wczoraj protestowali w Riva del Garda walcza
o o zachowanie zycia na ziemi z banda chciwych starcow siedzacych na kupie
zlota i lichwie .
Gość portalu: ji napisał(a):

> Re: Ciekawe jak sie jezdzi Warszawiakom nowym tunelem.
>
> Wspaniale, gdybys wpadl to moglbys zobaczyc ze tradycyjnie wszyscy jezdza lewym
>
> pasem i co niektorzy srodkowym a prawy pusty (to samo np. na siekierkowskim).
>
> W dodatku ktos im wmowil ze za przekroczenie 50 automat robi foto i wysyla
> mandat i jezdza tym lewym pasem 50 :-))
>

Hi hi :))

> > nasluchalem sie od Swionoujscian na Warszawiakow... Potem sie dziawia ze s
> a
> nie
> > lubiani...
>
> Eeee tam. Takie wypowiedzi zawsze pozwalaja mi blyskawicznie rozpoznac ze mam
> do czynnienia z czlowiekiem ktory raczej nie podrozowal.

o tak, nosa nie wysciubuilem z mojej wioseczki. Raz tylko pojechalismy na
wycieczke z parafii do Swinoujscia przeplynac sie promem :)

>
> Myslisz ze we Francji kochaja tych z Paryza a we Wloszech tych z Rzymu?
> Nigdzie nie lubi sie 'tych' ze stolicy.

Owszem. Ale mi chodziklo tylko o konkretny aspekt budowy tunelu w Warszawie
wobec sytuacji Swinoujscia...

chociaz skor ktos zwrocil mi uwage, ze tunel w Warszaaewi jest zbudowany z
pieniedzy miasta to zmienia to postac rzeczy...

>
> Jedna z glownych przyczyn; tam gdzie jest wiekszy ruch tam i trzeba szybciej
> podejmowac decyzji wiec i doswiadczenie wieksze maja tacy ludzie.
> Na prowincji maja czas poczekac az zielone dojzeje a pas zmienia sie
> wystawiajac glowe za okno. Kiedy wiec stykaja sie te dwie grupy to zawsze
> powstaje konflikt.

Zgadzam sie z toba w zupelnosci. U nas we Wrocku tez np. jak jest jakis wypadek
z tramwajem to czesto sa to ludzie np. Z Legnicy, W-cha czy mniejszych miast,
ktore trambajow nie maja :) Rozumiem tez ze jak ktos z Chrzaszczewa czy kozich
Dojek przyjedzie do miasta, chocby to byla Olesnica, to czuje sie przerazony.
Sam mialem przypadek kiedy moja kolezanka spod Nowego Sacza wysiadla na
sskrzyzowaniu w Krakowie pod dworcem z samochodu i mowi, "Ja pie....e, ale mlyn,
ty prowadz", a jezdzila juz od 3 lat po wioskach i New Saczu. To samo moj brat
mieszkajacy w Karpaczu przez pierwszy rok po ztrobieniu prawka prosil mnie zebym
go wozil po Wrocku.Tylko ze mi chodzi o to, ze Warszawiacy za prowincjuszy nie
umiejacych sie poruszac w wielkim miescie uwazaja takze Wroclawian, Poznaniakow,
Krakowiakow... A np. ja nie dalej jak wczoraj widzialem dwoch we Wrocku
Warszawiakow, ktorzy wjechali w tylki porprzedzajacym samochodom - bo nie
jezdza na codzien po wyslizganej poniemieckiej kostce i nie wiedza jaka ona jest
sliska przy mzawce. Nawet doswiadczeni TIR-owcy maja z tym problem ( duzo jezdze
stopem to wiem). Kazde miasto ma swoja specyfike jezdzenia. i nie zalezy to od
wielkosci - np. duzo lepiej jezdzi sie po Krakowie ( dwupasmowki, ronda,
obwodnica autostradowa) niz po Wrocku ( gdzie wszystkie przeprawy przez Odre
skupione sa w okolicy starowki na odcinku 1900 m i nie ma zadnej obwodnicy a
najblizsze mosty sa w Olawie i Lubiazu)

> Na calym swiecie tak jest.

tak, tylko ze jak mowimy o kulturze na drogach i sposobach jazdy to jezeli ja
prowincjusz z zapyzialej Polski bladze po Wiedniu, ktory jest obawiam sie nieco
wiekszy od W-wy to jestem uprzejmie przepuszczany przy zmianach pasa nawet w
dziwnych miejscach ( bladze w koncu). Smieciarka ulatiwa mi zawrocenie w waskiej
uliczce a kiedy stoje na przystanku autobusowym i patrze na mape to sam kierowca
autobusu wysiada i pyta czy mi pomoc.

A jak jade po Warszawie i chce zmienic pas na zasadzie zamka blyskawicznego (
normalka na zachodzie i we Wrocku tez, to wszyscy przyspieszaja, trabia,
pyskuja... Ze nie wspone o autobusie MZA omijajacym mnie po chodniku z mojej
prawej...

nie mam moze na liczniku miliona kilometrow, ale troche przejechalem, prywatnie
i dostawczakiem glownie po Dolnym Slasku. Moje stale trasy to tez Zielona Gora i
Lubuskie, Poznan, oraz przez Slask na Malopolske ( Glownie Krakow)

W Warszawie bylem dwa czy trzy razy i za kazdym razem obserwowalem ze tak to
ujme nieuprzejmosc na drogach. Troche tego jeszcze jest na Slasku , ale o niebo
mniej. W Wiedniu bylem raz i do dzis jestem pod wrazeniem tamtejszej kultury
jazdy...

A co do roznego sposobu jazdy - jezeli widze jakiegos wariata wyprzedzajacego na
trzeciego to na 80% ma on numery WB albo DW - samochody firmowe w Leasingu. Ci
jezdza jak wariaci... Chovciaz jezdzac stopem spotkalem sie wsrod tirowcow z
okresleniem "po warszawsku". I tak jazda po Warszawsku to wyprzedzanie na
trzeciego, wpychanie sie na chama na sasiedni pas, objezdzanie poboczem skrety z
prawego pasa w lewo itd...

Naprawde, jedzcie na zachod. poruszanie sie w duzym miescie nie wymaga chamstwa.

(Choc sa na pewno gorsze miasta: Meksyk, Kair, Bombaj... :)

pozdrawiam warszawiakow i nie tylko :)
Co to takiego "polactwo"?
Problem z Monte Cassino
Rafał A. Ziemkiewicz ziemkiew@hub.wp-sa.pl

Takiej książki się nie zapomina. Co ja zresztą mówię, książki - dla nas,
grupki kumpli z siódmej i ósmej klasy podstawówki, to była po prostu
relikwia. Takich książek mieliśmy tylko kilka, pożyczanych pod karą śmierci,
czytanych, a choćby i tylko dotykanych nieodmiennie w nabożnym skupieniu, jak
przystoi dotykać Świętej Księgi. Ja miałem, z jakichś cudem ocalałych resztek
dziadkowej biblioteki, tom wspomnień najmłodszych uczestników wojny polsko-
bolszewickiej 1920 r. "O uczniu żołnierzu". Jeden z kolegów odziedziczył po
swoim dziadku przedwojenne podręczniki historii, w których cała ta wojna była
zrelacjonowana z wielką starannością, i różne stare mapy oraz atlasy, w tym
wydaną przez Niemców na początku lat czterdziestych bogato ilustrowaną
książkę, w której chełpili się swymi zwycięskimi kampaniami. Na podstawie
tego właśnie wydawnictwa, pamiętam, wymalowaliśmy do gabinetu historycznego w
naszej szkole wielką mapę kampanii wrześniowej, wprawiając panią od historii
w konsternację, bo, w przeciwieństwie do naszych podręczników, mapa ta
wyobrażała całe terytorium przedwojennej Polski (w peerelowskich książkach
wrzesień 1939 kończył się zawsze na Bugu), atakowane, symetrycznie, od
zachodu czarnymi, a od wschodu czerwonymi strzałkami. O dziwo zresztą,
eksponat w gabinecie historycznym przetrwał parę lat, nauczycielka kazała nam
tylko zmienić podpis w legendzie: zamiast "kierunki natarcia" musiało
być "kierunki wkraczania wojsk radzieckich".

Ale z tych książek-skarbów, dzielonych z kumplami, zdecydowanie najważniejsza
była ta, o której wspomniałem na początku. "Bitwa o Monte Cassino" Melchiora
Wańkowicza, wydana w 1947 roku przez drukarnię II Korpusu we Włoszech. Nie
mam pojęcia, jakim sposobem trafiła do biblioteki ojca mojego szkolnego
kolegi, gdzieś po drodze zawieruszył się pierwszy tom i obwoluty, ale to, co
pozostało, stanowiło magiczne wrota do jakiegoś innego, prawdziwego świata.
Książka była bogato ilustrowana, prawie każda jej strona stanowiła montaż
dokumentalnych fotografii, schematów, mapek i ilustracji z tekstem. Nie wiem,
nawiasem mówiąc, czy dziś komuś by się chciało coś podobnego wydać, i czy
nasze supernowoczesne, skomputeryzowane drukarnie podołałyby takiemu zadaniu.
Twarze ludzi, którzy tam byli, ich życiorysy, zakazane
słowa "Katyń", "Sybir"... Trudno wskrzesić w sobie po latach pamięć, co się
nad tą lekturą myślało. Pamiętam tylko towarzyszące jej wzruszenie, z rodzaju
tych wzruszeń, jakie zostają na całe życie.
Paręnaście lat temu rzymskie wydanie "Bitwy o Monte Cassino" doczekało się w
wolnej Polsce reprintu, na który wybuliłem bez chwili namysłu znaczną część
swoich ówczesnych miesięcznych dochodów. Wtedy dopiero mogłem poznać początek
bitwy i losy pierwszego polskiego natarcia; ocenzurowanych, peerelowskich
wydań nie warto było przecież, po takich lekturowych doznaniach, nawet brać
do ręki. Potem reprint wylądował na półce, z której zeskoczył dopiero w
ostatnich dniach, gdy z przyczyn rocznicowych, o Monte Cassino przypomniały
media.
Państwo mają do mnie często pretensję, że piszę "polactwo". A jak mam pisać?
Proszę wziąć sobie na świeżo tę książkę do ręki, poczytać i powiedzieć z ręką
na sercu, czy ta skundlona ludność miejscowa, która dominuje dziś na obszarze
państwa zwanego Rzeczpospolitą Polską w istocie wywodzi się od ludzi
opisanych przez Wańkowicza, i czy byłaby zdolna do porównywalnych rzeczy?
Odpowiedź jest przecież oczywista. Więc jeśli tamto byli Polacy, ci tutaj na
takie miano po prostu nie zasługują. Jaką im nazwę dobierzemy, jest kwestią
drugorzędną. Nie podoba się polactwo, proszę bardzo, słucham innych
propozycji.
Mam z tym Monte Cassino i innymi takimi sprawami kłopot, przyznaję się. Nie
intelektualny, bo na rozum biorąc, nie mam wątpliwości, że zdobywając kosztem
takiej masakry ów nieszczęsny klasztor, po raz kolejny w naszej historii
daliśmy się cynicznym graczom światowej polityki wystawić do wiatru. Nic z
tego Polska nie miała, poza pustą chwałą, a w zasadzie i tej nie - w
księgarniach leży dziś przekład amerykańskiego bestselleru "Monte Cassino", w
którym udział Polaków w bitwie skwitowany jest kilkoma zdaniami, a z
telewizji Discovery dowiedziałem się, że w zwycięstwie dopomogli Brytyjczykom
i Amerykanom tylko Francuzi. Ale mam z tym kłopot emocjonalny, bo wiedząc to,
co wiem, nie umiem czuć niczego innego, niż to, co czuję. Mam w ogóle taki
problem z całą prawie naszą historią. Cóż, takie są na starość złe skutki
samowolnego sięgania w dzieciństwie po zakazane lektury.
Gość portalu: bah7 napisał(a):

> > A zebys wiedzial :) Wciagnela mnie, ale kilka dni ja czytalam ;)
> # Z linkami, to wcale niedługo... :-o)))

No w linki to az tak sie nie zaglebialam :)

> > Z Trojmiasta.
> # Wiem, Sąsiadko :))) Ale byłem ciekaw Twojej odpowiedzi... :)))

A coz innego mialam odpowiedziec, ze z Zakopanego? ;))))))

> > Lubie ogladanie zarowno natury, jak i zabytkow,
> # Moja trasa zawiera wiele pięknych miejsc, min 2-3 dziennie...

Nie watpie :)

> > ale z tymi zabytkami to tak bez przesady, jakies wazniejsze punkty o ktory
> ch
> > powiedzmy wszyscy wiedzia i nalezy je zaliczyc, natomiast nie lubie chodze
> nia
> > po muzeach i tym podobnych. Jak zobacze jedna katedre to wystarczy mi tego
> na
> > trzecia i czwarta. Moja druga polowica natomiast uwielbia wszelkiego rodza
> ju
> > aquaparki i lunaparki, wiec zawsze gdzie jestesmy musimy zaliczyc wszystki
> e
> > dostepne ;)
> # 1 Aquapark wystarczy ?... :)

Jak nie ma wiecej to co zrobic, ale przydalyby sie tak 2 conajmniej... :)

> > No i fajnie by bylo wykapac sie kilka razy w morzu i chociaz przejsc po
> > plazy :)
> # Na trasie są najpiękniejsze plaże włoskiego buta... :)))

No wlasnie mam pytanie o trase - heh zaczyna sie ;)

Wiec tak, czy warto wyskoczyc na Capri? Moj maz namawia mnie aby dodac jeden
dzien i wyskoczyc na elbe. Jest szansa, aby wstapic np. do pizy i zobaczyc
wieze, czy raczej tego typu atrakcje sobie podarowac? Jak w Rzymem, czy
calkowicie ominac, czy obejrzec jakies najciekawsze miejsca. Przejazalam sobie
oferty biur turystycznych dotyczace wyceczek do Wloch i z reguly siedza 1-2 dni
w Rzymie, nie dluzej, w tym Watykan. No i wstyd sie przyznac, ale nie moge
znalezc 5Terre...

> > No wlasnie tak sie sklada ze ja i tylko ja jestem kierowca,
> # Właśnie trasa jest dla przypadku autka z 1-ym kierowcą... :)))

To dobrze, bo nie ma mnie kto zmienic. ;)

> > ale podobno dobrym, wiec bez obaw ;^)
> # No to jesteś drugą taką kobietką, którą znam... :D
> A trasa jest dość wymagająca... :)))

:o))

> > Jak przyjade do domku to zaraz usiade do mapy i zaczne studiowac :)
> # I jak Ci idzie ?... ;o)
> Dość późno wracasz... ;)

Pozno?? hmmm... ja bym raczej powiedziala, ze bardzo wczesnie ;>

> > A jakies inne drogi, czy jest sens sie na nie porywac? Chcialabym tez miec
> po
> > drodze jakies ladne widoczki.
> # Albo autostada i krótki dojazd do ciekawego miejsca, albo droga
krajobrazowa
> -
> - np. : La Grande Strada delle Dolomiti, Wybrzeże Amalfi, 5Terre... - inne
> drogi są bez sensu, w tym przypadku...

Hmmm... osobiscie wolalabym droge krajobrazowa.. no ale nie wiem czy jest sens
sie na taka porywac...

> Pamiętaj o owiewkach ! (chyba, że lubisz klimę i szoki temperaturowe -
czasami
> co chwilę)...
> I lepiej wszystko zmieścić w bagażniku !

O klimie to moge sobie pomarzyc, wiec wybiore pewnie owiewki ;)

> > Czy sa problemy ze znalezieniem noclegow z marszu, czy lepiej rezerwowac
> sobie wczesniej?
> # To dłuższy, bardzo barwny temat, raczej poza Forum... ;o)

A jakies strzepki informacji? ;)

> Ale nie zawsze będzie tanio... :(
No z tym niestety trzeba sie liczyc :(

> > Hmmm... urlop planowalam koniec sierpnia - poczatek wrzesnia.
> # Autostrady powinny być już przejezdne, a jeszcze cieplutko - nawet
nocą... :)

No to dobrze :)

> # A gdzie dojechałaś autkiem najdalej ? Lubisz jechać codziennie kilkaset
km ?

Swego czasu mialam prace jezdzaca, wiec przyzwyczailam sie do robienia duzej
ilosci kilometrow dziennie. :)
A najdalej.. hmmm... zalezy jak na to patrzec, czy w jeden dzien jednym
ciagiem, czy przez kilka dni. Np. dojechalam pod granice dunska z niemcami
ciurkiem i to kilka razy.

> > W niedziele wyjezdzam na tydzien, wiec odezwe sie po powrocie :)
> # Miłych wrażeń na Majorce ! ;)

A dziekuje, bylo rewelacyjnie! ;)

Pozdrawiam,

Erta
mandryk napisał:

> Chała!
> Swojego czasu do mojego miasta zawitał gubernator obwodu kaliningradzkiego.
> Wojewoda (obecnie siedzący w pierdlu) uprzejmie przetrzymał go pół godziny w
> korytarzu, a potem nawet nie poczęstował herbatą. Cud, że pozwolił mu usiąść
> podczas audiencji. W efekcie nie mamy czego szukać w Kaliningradzie. W
mieście,
>
> gdzie swoje firmy mają Niemcy, Anglicy, Włosi, a Francuzi dotują prywatnych
> producentów, żeby tylko nie weszła konkurencja. Np. polska. I nie wejdzie.
> Co do bardziej sensownych żródeł ropy, to pomyśl sobie, że jeśli ją kupimy od
> Zachodu, to też będzie rosyjska - tyle że droższa, bo przepuszczona przez
> zachodnie rury. Myślisz, że co nam sprzedadzą - ropę z Iraku sprowadzaną
> tankowcami? Rosja podniesie nam ceny 10-krotnie. My kupimy wtedy tą samą
ruską
> ropę od łaskawych Niemców za cenę 7 razy wyższą i będziemy się cieszyć, że
> zaoszczędziliśmy. Trzykrotnym wzrostem podzielą się Merkel z Putinem. A my
> będziemy jak zwykle ąsić i amcić, jacyśmy zmyślni. Taś taś, politycy!

+++Bez jaj! Ropy jest mnóstwo wszędzie. I lepszej niż ruska...

A cene to se moga oni podnosić w wyobraxni.
Bo nie dostana wyższej niż giełdowa.
Pozatem przez Gdańsk idzie mnóstwo ruskiej ropy w świat.

A wkrótce Orlen zacznie konrtolowac rowznież Mozejki i i ich terminal, przez
który równiez ruskcy wysyłaja rope w świat.

Zatem z ropa sytuacja bardzo podobna do gazu.

Poczytaj doucż się że ruska ropa jest podłej jakosci i tylko Polacy potrafia ja
przerabiać i na tym zarabiaja,że nieco tańsza, ale nikt nie zapłaci tyle za
ruska rope co za ksapisjska czy arabska...

> Sam piszesz, że z mięsa do Rosji wysyłamy badziewie. Dziwisz się, że robią
nam
> fochy?

+++Nie badziewie, ale miesa gorszej jakości głownie do dalszego przerobu.

> Będę powtarzać do znudzenia: to my powinniśmy wygrać handel z Rosją, a nie
> Unia, USA czy Chiny.

+++Rosjanie muszą się nauczyć,że nie są sami ani jedyni na świecie. Do
wspólpracy miedzynarodowej trzeba dojrzeć...

Przepraszam za wierszyk z pewnego wątku.

++++Wierszyk swietny wkleiłem go na F Slowaińskim.
:)))
Gratuluje!

Rosja szuka
> własnej drogi.
++Hiler, Slobo, Saddam tez szukali.., wiec ich wykończylismy.
:)))

Spieprzyliśmy już mnóstwo okazji, żeby jej w tym pomóc. Ponieważ
>
> nie umiemy i nie chcemy, wykorzystają to inni. Niemcy są doskonałym
przykładem.
>
> A potem nie dziwmy się układom Ribbentrop-Mołotow. Polityka nie lubi próżni.
> Ani na mapie, ani w głowach.
++Niemcy i Moskale maja przerabane nad Potomakiem, a tam sie decyduja losy
świata, jak kiedys w Rzymie.

O ile Niemcy mogą próbować uniezalezniać sie od USA, to Rosja ma znacznie
wiecej problemów, w których rozwiązaniu Usańce wcale nie pomoga.

Zobaczymy ile kolejnych republik odejdzie od Moskwy...
:)))
Rzym - są w tej chwili 3 checkpointy. Z obwodnicy Rzymu (numerowany zjazdy) - 1
(Aurelia), 14 (Ponte Mammolo) i 26 (ew. 25; Laurentina). Na każdym brązowe
tablice doprowadzą Cię do celu. Wjeżdżając Aurelią jedziesz cały czas prosto i
na wysokości sklepu Panorama (po lewej) zjeżdżasz na checkpoint po prawej (obok
stacja kolejki). Na Ponte Mammolo zjeżdżasz 14 i jedziesz cały czas prosto. Jak
widzisz po lewej stację metra (zobacz na mapie - to jest stacja metra B Ponte
Mammolo) to skręcasz w prawo - uwaga, bo drogowskaz niewielki). Żeby dojechać na
Laurentinę prościej jest jechać zjazdem 25, ale znaki są na 26, więc z 26
jedziesz prosto, na dużym skrzyżowaniu (25 marca) skręcasz w prawo i dojeżdżasz
do drogi Laurentina (czyli tej, która prowadzi od zjazdu 25). Tu skręcasz w lewo
i za kawałeczek skręcasz w prawo. Uważaj na ten zjazd, bo drogowskaz mały).
Na każdym checkpoincie wykupujesz zezwolenie na wjazd i dalej albo jedziesz
metrem (z Ponte Mammolo i z Laurentiny masz niebieskie. Z Aurelii opłaca się
podjechać bliżej Watykanu z wjazdówką wsiadanie/wysiadanie na Grzegorzu 7) albo
autokarem jeździsz po mieście.
Mając wjazdówkę (nawet tę najtańszą, podstawową) możesz też odstawić autokar na
Anagninę (zjazd 21, metro A), Saxa Rubrę (zjazd 6, kolejka do Piazza del Popolo).
To, który checkpoint i parking wybierzesz zależy od realizowanego programu
(gdzie w Rzymie chcesz się znaleźć), godziny (korki), miejsca noclegu (skąd
jedziesz) itp.
Co do wypełniania formularzy - tylko jeśli dany autokar jest pierwszy raz w
Rzymie i nie jest wpisany w ich system komputerowy trzeba podać numer
rejestracyjny i dane firmy (na te dane wystawiają potem potwierdzenia płatności
checkpointu).
Przewodnicy - znajdziesz na Dobrej Turystyce, na wlochy.it i na stronie regionu
Lacjum choć właściwie nigdzie nie ma pełnego spisu. Przewodnicy mają jednak
kontakt ze sobą i jak któryś nie może to zwykle poleci inną osobę.

Wenecja - check pointów jest kilka. Zależy, ile masz kasy na wjazd i jaki program
Jeśli np. śpisz w okolicach Lido di Jesolo, to jedziesz na Punta Sabbioni, gdzie
checkpoint jest najtańszy. Jadąc w stronę P. Sabbioni będziesz miała ten
checkpoint po prawej, dobrze oznakowany. Jadąc do Wenecji od południa (ss309)
możesz wjechać na Fusinę (oznakowanie "Terminal Fusina"), ale checkpoint
niewiele tańszy niż do "centrum" Wenecji. Jeśli wjeżdżasz do "centrum" Wenecji,
co w odniesieniu do autokarów oznacza parking Tronchetto to masz jeden
checkpoint na stacji benzynowej Bazzera Nord (jak jedziesz od Udine), koło
sklepu Panorama (jak jedziesz obwodnicą Wenecji od południa) i ostatni tuż przed
samym Mostem Wolności (jakbyś przegapiła dwa wcześniejsze) - trzeba skręcić w prawo.
Co do łódek - bilet na tramwaj wodny kupujesz w kasach tak jak napisała Ewa.
Można pływać też prywatnymi łódkami (masz wtedy mikrofon) i je się zazwyczaj
wcześniej rezerwuje (choć też nie ma takiej konieczności). Robiąc rezerwację
możesz mieć zniżkę w opłacie za wjazd do Wenecji (jadąc na Tronchetto)
Ceny checkpointów znajdziesz na stronie ASM VENEZIA
Formularzy żadnych nie ma.
Przewodnicy - jest Małgosia (chyba jedna jedyna) i Ania (szykowała się do
egzaminu, może już ma uprawnienia). Bywają bardzo oblegane, bo grup polskich dużo...

Monte Cassino - wjazdówek żadnych nie ma, tylko za parking płacisz na górze. W
miasteczku Cassino jedź po brązowych tablicach na "Abbazia di Monte Cassino" -
dojazd dobrze oznakowany.
Przewodnicy - nie mam zielonego pojęcia. Na cmentarzu nie ma nikogo. W Opactwie
są, ale jakimi językami władają - nie wiem. Polki są w muzeum Historiale, ale,
wiadomo, oprowadzają po Muzeum, a nie po Opactwie.

To tak całkiem skrótowo. Chyba że masz jeszcze jakieś konkretne pytania.
Niestety można za pierwszym razem "zapłacić frycowe" - mieć kiepskiego
przewodnika czy przepłacić za łódkę, ale myślę, że organizator porobi Ci
wszystkie konieczne rezerwacje (zwłaszcza, że piszesz o długim weekendzie, kiedy
grup może być sporo).

Powodzenia!
vampi_r napisał:
> Między innymi dlatego podpisałem petycję PO w sprawie okręgów
jednomandatowych,
> Inaczej nic tylko położyć sie i umrzeć lub brac aktywny udział we wszelkich
> przekrętach.
> Wybór nalezy do ciebie.

Wybieram. A wybierać to znaczy wybierać a nie cieszyć się byle czym.
Wydaje mi się, że troszkę źle mnie zrozumiałeś ale składm to na karb mojego
szacunku dla konsekwencji w działaniach. Przyznaje nieskromnie,że to
niecodzienna sytuacja w tym miejscu na mapie.
Nie jest to kwestia mojego "se"-go ale faktów.
Jesteś dobry z faktów?
Ile długu ma to miasto?
A państwo?
Uważasz, że to nie ma związku?
Pozatym: to, że zmienisz temat nie znaczy, że odpowiesz na pytanie. Nie
napieram ponieważ rozumiem, że coś co jest normą w świecie za którym tak
tęsknisz powoduje u ciebie jako u szczerego lokalnego patrioty odruch
alergiczny. Wiesz o czym piszę?...o odpowiedzialności. Jesteś w kropce
Milordzie.
Okręgi....taaak....Pitera mogłaby być moim idolem gdyby nie fakt, że faktycznie
ma niewiele do powiedzenia o tym, jaki jest udział np. PO czy SLD w sprawach
którymi ona zajmuje w godzinach pracy. Czy to znaczy, że powinieneś mnie lubić
bo nie blatuje się z Piterą? Pewnie tak gdyby nie to, że podobno chodzi ci jak
i jej, o okręgi jednomandatowe. Problem w tym, że jej chodzi o to z powodu,
który ona nazywa "układem w-wskim" a tobie ze względu na współbrzmienie z PO
(chyba, że źle zrozumiałem). Same sprzeczności a jest to ledwie echo tego co
się dzieje pomiędzy budżetami a potrzebami. I to mnie przeraża . W akustyce to
się nazywa efekt Dopplera. Myśle, że wypuszczasz jadowitego węza morskiego, ale
jak już wspomniałem: ty ściemniasz, ja się śmieje. Uczciwe nieprawdaż?

Proponujesz życie ponad stan. Na dodatek usiłujesz udowodnić, że ludzie chcą
być jak korniszony w marynacie. Ponadtto podpinasz wszystko pod społeczne
potrzeby kiedy świetnie wiemy, że to nie jest kwestia referendum miejskiego
tylko gminnego. Lokalizacja nowego lotniska? bardzo proszę - Nowodwory czy
gdzie tam jesteś. Przegłosowaliby i tyle. Fajnie? ....sądze, że wątpie.
Spychologia. Ale ciebie to kręci. Ludzie z Ursusa, Włoch, Ursynowa, Wilanowa,
Falenicy, Miedzeszyna, Radości i Wawra mówią, że nie ale ty ich uszczęśliwisz.
Bo to dobry pomysł a poza tym to wnerwiają cie korki. Korki są wszędzie nawet
tam, gdzie są prawdziwe obwodnice i autostrady. Prawda? Chicago, Toronto, Rzym,
Paryż, Berlin. No w Czelabińsku nie ma. Tam tylko płozy przymarzają.
i najważniejsze: to co ja myślę o tym krajy to jedno. To czego ja bym nie
chciał, a tobie się wydaje, że jest formalnością to drugie i trzecie. Gdyby mi
nie zależało to bym zaniechał tak jak zaniechują wszyscy w tym państwie. Nie
wozi się drewna do lasu ale to szczególny przypadek zwany w medycynie "stupor"
więc: kto powiadomił prokurature? prezydent? premier? ministrowie? szef służb?
coś im się stało? babcia wciągneła w markecie baton i bekneła w sądzie grodzkim
a tu strzał z szelek i cisza.
Proszę cię nie rozśmieszj mnie. Na co ty liczysz. Że nagle będziemy mieli
kompetentnych urzędników. Stwarzasz im okazję do swobodnych maceracji. Na
dokładkę sam nie jesteś do końca do tego przekonany bo w temacie przyjąć coś na
klatę wykonujesz wężowe manewry. No ale jakąś gębe trzeba mieć. Naprzykład:
rozładuje wasze korki, ceny nieruchomości wzrosną... . Mydlarni skwierk.
okejhokej
Ryanair przesłoni polskie niebo
(Puls Biznesu/30.01.2006, godz. 08:06)
biznes.onet.pl/1,1309402,prasa.html

Irlandczycy coraz pewniej czują się na polskim rynku. Zapowiadają nowe trasy,
porty i założenie bazy. Liczą na 15 mln pasażerów rocznie.

Ryanair, irlandzka tania linia lotnicza, chce w nowym roku obrachunkowym, który
zaczyna się w kwietniu, zdobyć minimum 1,4 mln pasażerów na trasach do/i z
Polski. Od chwili startu operacji w Polsce w marcu 2005 r. do końca roku
przewieźli 260 tys. osób. 10 z 11 tras na których operowali w roku 2005
wystartowało jednak dopiero na przełomie października i listopada.

- Za 8-10 lat jesteśmy w stanie wygenerować na trasach do Polski około 15-mln
roczny ruch - zapowiada Michael Cawley, wiceprezes Ryanair.

Irlandczycy w pierwszym etapie zaoferowali połączenia do Wielkiej Brytanii,
Irlandii, Niemiec i Szwecji. W przyszłości chcą dodać do siatki następne
państwa Europy Zachodniej i kraje skandynawskie.

- Teraz, gdy staliśmy się rozpoznawalni w Polsce, zamierzamy zaoferować Polakom
przeloty do Włoch, a w tym Rzymu, Mediolanu czy Pizy. Myślimy też o Hiszpanii i
Francji a także Norwegii oraz Finlandii - wylicza wiceprezes Ryanair.

Nie wszystkie jednak z otwartych tras spełniają oczekiwania przewoźnika.
Ryanair wycofuje się z połączenia Rzeszów - Frankfurt-Hahn.

- Nie było wystarczającego popytu na tej trasie, głównie ze względu na
niedogodny rozkład. Być może wrócimy z tym pomysłem, gdy w Rzeszowie wykreuje
się większy popyt, także z udziałem Ukraińców - wyjaśnia Michael Cawley.

Jeszcze trzy porty

Obecnie Ryanair lata z ośmiu polskich portów, w planach ma następne.

- Docelowo chcemy obsługiwać 10-11 lotnisk. Do zagospodarowania jest północno-
wschodnia część Polski. Prędzej czy później powstanie port w Szczytnie,
Białymstoku czy Lublinie i uzupełni lotniczą mapę Polski - mówi Michael Cawley.

Znacznie wcześniej jednak linia zaproponuje pasażerom kolejna zmianę w
przygotowaniu do lotu. W ciągu następnych 3-6 miesięcy chce bowiem wprowadzić
system internetowych odpraw.

- Jeśli pasażerowie mogą dokonywać rezerwacji i płatności przez internet, to
mogą także w ten sposób się odprawić - twierdzi wiceprezes spółki.

Pasażerowie podróżujący tylko z bagażem podręcznym będą się mogli samodzielnie
odprawić przez stronę internetową, wydrukować kartę pokładową z kodem
kreskowym, który będzie odczytywany na specjalnym stanowisku w porcie.

Prędzej czy później

Ryanair zbliża się także do decyzji o lokalizacji dla nowych baz (czyli
lotniska, gdzie samoloty będą nocowane, serwisowane i gdzie będzie prowadzona
obsługa biurowa). W tym roku chce otworzyć 3-4 nowe i wybiera spośród 21
spośród europejskich portów. Zatrudnienie znajdzie tam wówczas kilkadziesiąt
osób. Wciąż aktualne jest umieszczenie jednej z ich w Polsce.

- Odwiedziliśmy pod tym kątem Gdańsk, Kraków, Wrocław, Poznań i Łódź - mówi
Michael Cawley.

Według niego, decyzja powinna zapaść w ciągu sześciu tygodni. Jeśli w tym
terminie wybór nie padnie na jedno z naszych lotnisk, to nic straconego.

- Prędzej czy później w Polsce musi powstać baza ? ocenia Michael Cawley.

I to nie jedna. Jeszcze w ubiegłym roku przewoźnik zapowiadał, że dla Polski
przewidziane są dwie.

- Jeśli powstanie lotnisko w Modlinie, to będzie to także ciekawa lokalizacja
dla tego rodzaju działalności - dodaje wiceprezes spółki.

Irlandczycy nie mają jednak złudzeń, że od dawna zapowiadany port powstanie
jeszcze w tym roku.

Znak czasów

Irlandczycy zdają sobie sprawę, że ich metody działania są oceniane jako bardzo
agresywne. Twierdzą, że nie pobierają od poszczególnych portów czy samorządów
żadnych dopłat czy subsydiów. Samorządy płacą za umieszczenie reklamy agencji,
która ma wyłączność na sprzedaż powierzchni na stronach internetowych Ryanaira.

- Nasza polityka jest agresywna, ale tego wymaga zmieniające się otoczenie.

Na rynku lotniczym nastąpił ogromny przełom, więc staramy się dostosować do
realiów biznesowych. Linie tradycyjne tego nie robią ? stąd jaskrawe różnice w
stosowanych metodach - tłumaczy Michael Cawley.

Marta Filipiak

>