| ||
|
Widzisz wypowiedzi znalezione dla hasła: Mapa Włoch Rzym
|
| Szukaj:Słowo(a): Mapa Włoch Rzym |
Podroz po Europie A wiec mamy jeden punkt; zamki w dorzeczu Loary. Teraz jak to zorganizawac; pamietajmy, ze robimy to na zasadze plany trzytygodniowych wakacji po calej Europie. Malo, bardzo malo czasu a chcemy zobaczyc jak najwiecej -pamietajmy ze pomijamy Polske, bo na to mamy osobne wakacje. Gdzie zaczac, w ktora strone kontynuowac nasza podroz? Prezentowana przezemnie podroz po Polsce, byla zorganizowana na zasadzie baz wypadowych. Moze po Europie zrobic to na tej samej zasadzie, gdzie z jednego miejsca noclegowego na trzy-cztery dni, robimy codzienne wypady w inna strone? Np we Wloszech mozna bazowac we Florencji a organizowac jednodniowe wycieczki do Rzymu, Wenecji, Mediolanu i Genui? Mapa do pomocy; go.hrw.com/atlas/norm_htm/europe.htm |
Gość portalu: +++Ignorant napisał(a): > joseph.007 napisał: > > > A Ty mówisz o Lwowie i Wilnie czy o Lviv i Vilnius? > > > Sława! > > Jasne, że tak! > > Gdy zwracam sie do Ukranca czy Liwina... > > Mówię też Kijew... > > POdobnie do Włocha: Milano, nie Mediolan, Roma, nie Rzym Torino, nie Turyn... > > Jak i do Niemca Aachen nie Akiwzgran, Muinchen,nie Monachium... > > Bo inaczej by mnie nie zrozumieli... > > Ale tępota Niemców jest tu wyjatkowa... > > Bo nie interesuje mnie jak np Murzyn z Kongo mówi na Warszawę w swoim > narzeczu... > Ale gdy zwraca sie do mnie to stara sie robić to tak abym ja zrozumiał... > > Przecież nikt, kto ma ociupinke oleju w głowie, do Usańca nie powie Nowy > Jork... > > Pozdrawiam! > > Ignorant > +++ Im nie musisz nic mowic w ich jezyku.Te inne nazwy sa dla ciebie.Staniesz w Niemczech przed znakiem Aachen (powiedzmy przejazdem)i co?Placzesz,co to jest,nie ma tego na polskiej mapie,ci glupie Niemcy,co to za nazwa.Jechalem do Wloch ,kupilem mape z wloskimi nazwami(raczej podwojnymi)Nasza Florencja to Firenze,och ci Wlosi,och ten Ignorant...Myslal dobrze,ale daneben... |
tu korki na wloskich autostradach autostrada slonca, mediolan- rzym, gwarantowane korki miedzy MODENA (jakies 170km od Mediolanu) a BOLOGNA -trwaja roboty drogowe i kilkugodzinne korki sa w normalne dni...... radze objezdzac...(zjechac z autostrady i z dobra mapa radzic sobie az za BOLOGNA (ktorej w ogole radze unikac) |
ta karczma Rzym sie nazywa Dodajmy jeszcze i to - że celem bitwy pod Monte Cassino nie był Rzym tylko zniszczenie sporej czesci Armii Niemieckiej we Włoszech, Rzym jako Rzym to była kwestia drugorzędna. I rysujacy sie spory sukces spieprzyl dokumentnie kochany Generał Clarke, ktory zamiast zamykac kociol, polecial prosto do rzymu ze swoim wojskiem, zapominajac o pewnych maksymach Napoleona ("moi przeciwnicy widza mnóstwo punktów startegicznych na mapach, ja widze tylko wrogie wojska"). II K.P. zostal wycofany czasowo z walk dopiero po walkach o Ancone. Pod Lenino tak przy okazji - czołgi z 1 p.cz. ugrzezly w biagnistej dolince miereji, ktos sie o to pytal. |
znowu upal.... tak nie ma to jak te wstretne japonki ktore wykupuja wszystko od diora i prady! w cavallim jakos ich bylo malo...moze ten zapach wygonil.aniu ja wiem ze cavalli przy twojej torebce ejst passe...ale i tak wszystkie botteghi w rzymie poszly w sina dal...sknczylo sie denaro!a jeszcze belgia przede mna!nabardziej zaluje ze nei kupilem sobie koszulki reprezentacji wloch i czerwonych pum! serio, to byly 2 moje marzenia!!!!!choc moze ejszcze zaszaleje dzis..ke? oj aniu operacyja oj oj to nie jest fajne...ciekawe jak zawislak i jej compostela!!!???w takie upaly to wszystko moglo sie zdarzyc, chociazby jakies objawienie! to neisamowiete miasto zadziwilo mnie po raz kolejny!nie moge znalezc poczty!na mapie jest mnostwo zanczkow poczty ale okazuje sie ze sa to ..skrzynki , tylko i wylacznie!skandallo!po drugie primo w autobusach nie ma pokazanych tras przejazdu ani przystankow wiec kilka razy wyladowalismy jakies kilometry od zamierzonych celow...porca miseria. pzdr z okolic termini!ano w jakiej dzielnicy mieszkalas?prati? t. p.s.ja tu (do rzymu) jeszcze wroce!!!! |
Rzym, a Rzym Ależ w encyklopedii podają właśnie dobre dane. Tylko tu co poniektórym mylą się cyferki. Mylą powierzchnię czegoś, co się określa jakoe "zespół miejski" z czymś, co określa się jako miasto Rzym. To tak, jakby podawać powierzchnię dawnego województwa warszawskiego (jak mieliśmy tych województw jeszcze kilkadziesiąt), zamiast powierzchni miasta Warszawy. encyklopedia.pwn.pl/65039_1.html RZYM, Roma, stol. Włoch i regionu Lacjum, w środk. części Płw. Apenińskiego, na niz. Campagna di Roma, nad Tybrem, 24 km od jego ujścia do M. Tyrreńskiego. — 2,8 mln mieszk., zespołu miejskiego — 1508 km2, 3,8 mln mieszk. (1991); największe miasto Włoch; powierzchnia adm. 208,6 km2. A co do tego, czy mapki są w tej samej skali: siskom.waw.pl/mapy/europa/warszawa.gif siskom.waw.pl/mapy/europa/rzym.gif Na powyższych mapach widać kilometraż... I co gościu? Goopio? Obwodnica Rzymu otacza obszar miasta Rzym. Czyli tego o pow. 208 km2. Nanosząc to na Warszawę uzyskujemy dokładnie POW, WOW i ... Trasę Mostu Północnego. papapapapapa |
kvik napisała: > i co najwazniejsze > chyba dla wszystkich (przynajmniej ja sobie cenie to wysoko) nie maaaaaaa > komarow Ale za to sa jaszczorki :) Co do wyboru obiazdu wloch to nie wiem jak autor/ka watku planuje, ale za jednym razem wszystkiego (calych wloch) zwiedzic sie nie da, zeby zobaczyc wszystko potrzeba kilka tygodni. Pomimo ze na mapie wydaje sie ze wszystko jest blisko. Ja bedac we Wloszch mialem jeden dzien ze zobaczylem trzy miast lezace niedaleko siebie a w sumie to nie miasta tylko ich starowki i co ciekawsze zabytki. A chcac zobaczyc wszystko dokladnie potrzeba conajmniej jeden dzien na jedno miasto sredniej wielkosci. Np raz z mojej bazy wypadowej pojechalismy do Aquario di Genova (ok 100-120km w jedna strone) i w sumie poza akwarium, duzym portem ze statkami z epoki piartów :) i kilkoma fajnymi zabytkami ulokowanymi na przeciwko akwarium nie zobaczylem nic wiecej, bo bylo juz pozno i trzeba bylo wracac na noc do domu. Chcialem jechac do MonteCarlo do Rzymu ale niestety zabytkow i ciekawych miejsc w Liguri i Toskani (pobyt w fabryce Ferrari byl obowiazkowy) bylo tak duzo ze dwoch tygodni zabraklo a chcac jeszcze polezec kilka dni na fajnych plazach to poprostu nie ma sily wszystko zobaczyc. Dlatego moj nastepny wypad bedzie prawdopodobnie gdzies w okolice Montecarlo. A zostaje jeszcze Wenecja, Rzym, cale poludniowe wlochy... :) a potem Francja :) Pozdrawiam |
Jest tego tyle, że w dwa miesiące nie zobaczysz nawet najciekawszych miejsc. Otwórz mapę, i popatrz. Czy nic ci nie mówią takie miejsca jak Werona, Bolonia, Florencja, Orvietto, Rzym ... . Tak naprawę jest ich znacznie, znacznie więcej. Jak mamy tobie polecić jedno z wielu, skoro nawet nie napisałaś co ciebie interesuje. Całe Włochy to jedno wielkie, bardzo interesujące miejsce. |
Witam, widze ze nikt nie odpowiedzial wiec mimo ze szczegolnym znawca tematu nie jestem (nad morzem w okolicach Rzymu bylam moze jakies 5 razy) to postaram sie pomoc jak moge. Najblizej polozona miejscowosc - Ostia - woda brudna, TLUMY na plazy, korki przy dojezdzie (dobrze ze jest metro). Wlosi z ktorymi mieszkam omijaja to miejsce szerokim lukiem (szczegolnie nieslawne jest z powodu brudnej wody) Najblizej polozona miejscowosc z dosyc ladna plaza i w miare czysta woda - Fregene (mapa: www.laspiaggetta.it/romafregene1.gif ) Osobiscie natomiast polecam (jezeli jest na tyle czasu zeby tam jechac) Santa Marinella (mapa: www.laspiaggetta.it/romafregene1.gif ) Cos dla nurkow: Civitavecchia Pozdrawiam. |
o rzymie to chyba nie pisalam ostatnio, nie pamietam :) z pierwszego pobytu w wiecznym miescie (jeden niesamowicie szybki dzien...) pamietam tylko butelke wody mineralnej kupiona pod muzeami watykanskimi za niebianskie pieniadze, ludzi zakladajacych dlugie spodnie na szorty przed bazylika i gladiatorow pod koloseum hihi. rzym przytlacza swoimi zabytkami ale w 4 dni obejrzysz spokojnie najwazniejsze miejsca: Watykan, Forum romanum, Kapitol, Koloseum, Panteon, Piazza Spagna. Zreszta dorrit ma racje: kup jakikolwiek przewodnik, albo mape z zaznaczonymi zabytakami i w droge! swoja droga to dziwne ze tu nie ma swieta w Boze Cialo...na dodatek przesuneli je na niedziele. i tak polska wyrzedzila wlochy w ilosci dni wolnych w roku haha! pzdr |
Rzym z maluchem drogie mamy z rzymu i wloch. hurrra!! niespodziewanie wybieram sie do rzymu na pare dni zasluzonych wakacji. nie sama oczywiscie, tylko z rodzinka, z moim 8 miesiecznym synkiem. bedzie to nasza pierwsza taka duza wyprawa w nowe miesjce. jestem szalenie podekscytowana, wertuje przewodniki, mapy, chcialabym zobaczyc jak najwiecej. a tego oczywiscie z malym dzieckiem zrobic sie nie da. prosze was bardzo o jakies sugestie, co zobaczyc, gdzie mozna z dzieckiem wejsc, jak sie poruszac po miescie z wozkiem - metro, autobus, etc. chodzi mi o praktyczne rady, co zabrac dla malucha, na co zrocic uwage. moze macie dla nas jakies propozycje ciekawych spacerow? milej kolacyjjki? gdzie kupic jedzenie i pieluszki dla dziecka? zwracam sie do was, wloskich mam, bo wierze, ze mozecie mi cos podpowiedziec. a ja moge sie dopowiednio pod katem mojego maluszka przygotowac do ekscytujacej mam nadzieje wyprawy i nie stace czasu na dotarcie do jakiegos fajnego miejsca, tylko po to, zeby odejsc z kwitkiem, bo z dzieciakiem nie wolno. z gory dzieki za wasze opinie! |
WENECJA, RZYM, MONTE CASSINO... Witam, czy mogłabym prosić kogoś doświadczonego w wyjazdach do Włoch o pomóc? Mam pytanie jak wygląda od strony technicznej wjazd do tych miast? tzn. czytałam o check-pointach ale nie mogę znaleźć gdzie się one znajdują, żeby np. zaznaczyć sobie na mapie i nie błądzić. Nie chcę liczyć na kierowców bo może się okazać, że jadą tak samo jak ja pierwszy raz. Wprawdzie byłam we Włoszech ale nie z grupą i nie autokarem a to zupełnie coś innego. Dlatego proszę o poradę jakie formalności się załatwia na wjazdach co np. powinnam jeszcze w Polsce rezerwować (jak wygląda sprawa z tramwajem wodnym w Wenecji?) Jakie są opłaty na wyjazdach czy wypełnia się jakieś formularze itd. Proszę o wszelkie informacje praktyczne jakie mogą być mi potrzebna w tych miastach jak również na Monte Cassino ( czy tam są jacyś polskojęzyczni przewodnicy? gdzie się ich zamawia? ) Bardzo dziękuję za wszystkie porady. Pozdrawiam. |
mj pierwszy raz... fajny wąek, refleksyjny a jednocześnie instruktażowy. Mój pierwszy raz to były Wlochy, standard wenecja rzym asyż MC. Dostałem to zlecenie i pomyślałem sobie, że zwiedzę sporo fajnych miejsc w których nigdy nie byłem. Wtedy po raz pierwszy pojąłem powiedzenie podróże kształcą. Najbardziej kształcą pilotów i to jeszcze przed wyjazdem :) Ja tydzień siedziałem nad przewodnikami mapami itp. Gdy jednak wsiadłem do autobusu i wystoartwaliśmy ( powitanie, brawka, bla bla) to zmartwiałem, bo okazało się że kierowcy teź jadą po raz pierwszy na fajną wycieczkę :) Ale poszło jak trzeba - drugiego dnia w rzymie usłyszałem od turystów - Pan to chyba rzyga tym wiecznym miastem, pewnie pan co 2 tygodnie tu jest:) I wiecie, do dziś kocham tę adrenalinkę, gdy jestem gdzieś po raz pierwszy i za Boga nie mogę się z tym zdradzić turystom ;) Jak już bylem objeżdżony we Wloszech, miałem stresową sytuację w Sienie. Jestem tam po raz pierwszy, stajemy na parkingu w takim dołku, gdzie są tylko dwa kible otwarte od 8, jes 7 rano, zero tubylców, moi ludzie łażą po placu a ja kombinuję co robić - dostałem tel z biura, że nie mam przewodnika, no pal sześć, obcykany jestem z przewodników itp, tylko cholera nie wiem w ktorą stronę mam poprowadzić grupę bo mgła jak cholera :) Moim zdaniem 2 rzeczy najbardziej pomagają pilotowi - umiarkowana, ale jednak pewność siebie, która udziela się grupie i to, żeby przygotować się solidnie zwląszcza z miejsc gdzie się nie było. |
między innymi o ten egzotyczny rodowód chodzi:) Algierczycy i Izraelczycy robią wino od czasów, kiedy jeszcze nikt o Francuzach czy Włochach nie słyszał (no dobra o Algierczykach i Izraelczykach tez wtedy nikt nie wiedział, ale o teren i historie upraw idzie:), wiec to jest bardzo mocna tradycja winiarska - tak od cesarstwa Rzymskiego, a tej Brazylii to sam jestem ciekawy, bo z Południowej Ameryki znam rewelacyjne wina z Chile, Argentyny czy Mexyku, ale o brazylijskich nigdy niczego nie słyszałem, nie czytałem no i nie piłem. No i po za tym, co pą Promil, pani Au.Lait (by zostac na forum:) i mnóstwo innych osób może Ci potwierdzić, że Europa, poza Hiszpanią i naprawdę rzadkimi (i co za tym idzie niedosięznie drogimi) paroma winami francuskimi, juz nie istnieje na mapie win swiata.:) się pędzi wina na wspomagaczach i rasuje chemią, to sie kończy w supermarketach, zapakowanym w kartonowe pudełko. P:) |
bitwa o Monte Casino Patrzę na mapę Włoch i trudno mi zrozumieć "otwarcie drogi na Rzym". Alianci w pełni panowali na morzu. Czy cała linia brzegowa półwyspu była szczelnie ufortyfikowana? A co z desantem pod Neapolem? Na przedwojennej mapie Włoch widzę 4 (CZTERY) drogi wiodące na północ. Tylko jedna z nich, najbardziej górzysta przebiega w pobliżu masywu Monte Casino. Dlaczego uwzięto się na ten klasztor? Czy gdyby Niemcy byli nieco lepiej uzbrojeni to Alianci stali by w tym miejscu do 8 maja 1945r? Kto mi to wytłumaczy? Gdyby Hitler miał podobny pomyślunek to też miesiącami zdobywał by linię Maginota. |
"Dlaczego poròwnuje sie Barcelone z Rzymem? Dalczego nie poròwnuje sie Barcelony z Mediolanem?" To drugie porównanie jeszcze gorzej wypada - Mediolan jest potwornie brzydki i poza handlem i dużymi imprezami targowymi, jego rola na mapie Europy jest marna. Do tego ostatnie zmiany w infrastrukturze to miasto widziało w latach 70-tych, vide tramwaje i metro. Ekonomicznie też nie uwierzę, że od Barcelony lepiej stoi. Mam przyjemność pracować w Barcelonie m.in. z jednym Mediolańczykiem i bez wahania stwierdza, że Mediolan to martwe miasto, głównie dlatego mieszka dzisiaj w BCN, a nie w rodzinnym mieście i wracać raczej nie zamierza. Włochy są strasznie dzisiaj pogrążone w stagnacji, Barcelona w ciągu ostatnich kilku lat została wręcz przez młodych Włochów skolonizowana... poszukaj teraz Hiszpanów (a zwłaszcza Katalończyków), którzy jadą szukać pracy we Włoszech. Niemniej jednak życzę Włochom z całego serca w końcu wzięcia się do roboty i postawienia kraju na nogi, bo potencjał, jak by nie patrzeć, mają ogromny, a sam kraj - przepiękny. |
ja w poniedziałek lecę do Rzymu indywidualnie, ale rok wcześniej wypad ten sprawdzili moi teściowie (wiekiem podobni do Twoich rodziców), byli zachwyceni! Hotel znależli przez internet, samolot oczywiście też (tanie linie i promocje!), języka włoskiego nie znali, ang. - popularne słowa np. dworzec, autobus, pizza:). Kupili sobie przewodnik po Rzymie w Polsce, coś tam informacji z internetu i pojechali, sorry polecieli po raz pierwszy w życiu samolotem. Bez paniki wszystkie info można znależć w internecie i napisać im po polsku, a jak się nawet na miejscu zgubią (tak jak moi) to się znajdą podobno bez problemu. Włosi są bardzo przyjaźni i życzliwi. Pokażesz im na mapie gdzie chcesz dojść to Cię nawet zaprowadzą. Powodzenia. |
ja raczej nie polecam tego przewodnika chyba zeby poczytac sobie wczesniej przed wyjazdem do Italii , mialem podobny ale Wlochy podczas swojej pielgrzymki , trasy zwiedzania sa dosc kiepskie , malo tez info o zabytkach , najlepiej jak pojdziesz do informacji turystycznej w Rzymie daja tam dobra mape , plan Rzymu i sa zaznaczone najwazniejsze zabytki. Mozliwe ze Rzym jest bardziej rozbudowany ale jak ogladalem to opisy Rzymu sa podobne wiadomo ze jest wiecej ale i tak zamieszczone tam plany i mapki sa wg mnie kiepskie ukazala sie tez calkiem nowa pozycja widzialem ja w ksiegarni Wlochy Polnocne wydawnictwa bezdroza koszt kolo 35 PLN polcam no i pascal jest drogi nie ma zadnych obrazkow ale jest porzadnie zrobiony pozatym jest tych przewodnikow naprawde duzo , mysmy jeszcze mieli berlitza i na 3 dniowe zwiedzanie rzymu jest to tez sensowna alternatywa. pozdrawiam |
Czy mozesz podac mi prosze jakies info, linki do transportu w Rzymie i okolicach? Konkretnie chodzi mi o dojazd z Rzymu do Castel dell'Aquila. To co sama juz znalazlam to ze jade: 1) z lotniska Fumicino do stacji Termini ;) i tam pytanie jak lepiej kierowac sie na Terni czy na Narni? Z mapy wychodzi ze Narni ale czy z Narni znajde jakis transport do Castel dell'Aquila? Probowalam cos wyszukac ale na razie nic nie mam, jak sie nie zna wloskiego to troche ciezko...;) Mam prosbe moze moglbys cos podeslac jakies info, co radzisz? Z gory dziekuje za pomoc, wyjazd juz w sobote!:) Pozdrawiam serdecznie. |
kupujesz bilety na pociąg i rezerwujesz hotel w Rzymie www.booking.com (możesz na mapie zobaczyc lokalizację, zdjęcia, ustalić kategorie hotelu) co więcej? zabierasz ze sobą aparat fotograficzny, karte płatniczą, t-shirty... aha - kupuj bilet powrotny - żeby wrócic z powrotem do Wenecji... spróbuj - świat nalezy do odważnych! nikogo kto za Ciebie to zorganizuje - nie znajdziesz (ile miłby wziąć? 3 euro?) nie bój się Włochy to piekny kraj pełen życzliwych ludzi. I o wiele lepiej niz Polska zorganizowany.. al |
Witaj :) Kilkanaście lat tak jeździłam z dziecmi i to co piszesz jest prawdą! Im zależało najbardziej na wypasionych basenach kempingowych i sklepikach z pamiątkami :) :) :) Teraz gdy są dorosłe to wiem, że warto je było "przeciągać" po tych wszystkich pieknych miejscach nawet jak marudziły :) :) :) To co najcenniejsze czyli obycie turystyczne, otwartosć na "nowe" i "inne", zaradnośc językowa, mobilnośc i wiele, wiele innych umiejętności zyciowych nabyły wlasnie na tych wakcjach! Jeżeli chodzi o kempingi. Tylko raz jeden ukradziono nam krzesełko, ale to chyba był żart, bo na stoliku postawiono nam znicz cmentarny :) Krzesełka niestety nie odnaleźliśmy, a działo sie to w Rzymie :) W namiotach zostawialiśmy cały sprzęt turystyczny i nigdy nic nam nie zginęło. Jeżeli chodzi o Toskanię, to polecam kemping Girasole w Figline Valdarno. Dobre położenie do zwiedzania okolicy i w sąsiedztwie willi Stinga :) Nie kupujemy raczej map w Polsce. Korzystamy z mapek rozdawanych w Informacji Turystycznej, a do centrum miasta dojeżdżalismy wedlug drogowskazów: we Włoszech to jest najczęściej "kółko z dziurką" jak mawiały moje dzieci :) Teraz korzystamy z GPSa. :) :) :) |
Hej , postaram się trochę Tobie pomóc, otóż sam byłem 2 lata temu we Włoszech własnie na stopa z Polski, do Rzymu, potem parę dni w Toskani, otóż jeśli chodzi o autostop to raczej bez problemu, choć jak na mój gust trzeba dłużej postać niż w Polsce, generalnie problem jest z językami obcymi u Włochów , ale skoro coś tam umiesz to napewno dasz radę Ci którzy zawsze zabierają bez względu na narodowość są pomocni i bez języka da się dogadać gdzie chcesz jechać, nie wiem czy już wcześniej jezdziłeś na stopa , w każdym razie jeśli nie po pamiętaj że bardzo ważna jest mapa, najlepiej z zaznaczonymi stacjami benzynowymi. Co prawda przed autostradami we Włoszech jest napisane NO Autostop ale nikt nas nigdy za łapanie na stacji benzynowej nie gonił:) Jako że w tym roku jadę na bardzo podobną wyprawę co Ty tyle tylko, że 2 tyg wcześniej i lecę troche dalej na południe bo do Rzymu, ale potem podobnie transport na Sycyilę , zwiedzanie wyspy i noclegi na kempingach, potem planujemy j. Garda i Gardaland. W każdym razie co jeszcze ja wiem a co ew może Ci pomóc, otóż najlepiej kupuć bilet Interrail i przemieszczać się pociągami , znajdź sobie w necie info. na temat tego biletu wyjdzie zdecydowanie najtaniej, co do Euro 26 to nigdzie w czasie poprzednego pobytu nie udało nam się załapać na jakąkolwiek zniżke , wszędzie wolą ISIC, np. Muzea Watykańskie. Powracając jeszcze do pociągów to naprawdę zapoznaj się z ofertą Interrail, wyjdzie najtaniej. To chyba było by na tyle, w razie jakiś pytań marcindomagala (malpa) onet.eu |
hehe, pewnie że istnieją, aczkolwiek teścia żal. ja mam inną zdolność - zawsze trafiam do celu, nawet bez mapy i adresu;) najbardziej "spektakularnym" przykładem było odnalezienie w rzymie campingu o 22 wieczorem. zapomniałam kartki z adresem, mapy też nie mieliśmy, a musieliśmy przejechać z lotniska na drugi koniec miasta. mnustwo przesiadek, autobusy, metro. m. był na mnie wściekły jak diabli, tym bardziej, że dobytek na plecach, łącznie z namiotem;) no i oczywiście nie znamy włoskiego. trafiliśmy bezbłędnie:D zdolność ta niezwykle przydaje się w górach, zwłaszcza źle oznakowanych;) |
Polska jest przedmurzem Europy. Europa zaczyna sie od Laby. Tak jest od 2000 lat i to sie niestety nie zmieni. Geograficznie, umownie to Europa siega Uralu. Ale na terenach od Laby na wschod nie bylo nigdy prawa Rzymskiego, zachodniej kultury, protestanckiej etyki pracy. Tak bylo, jest i bedzie. I nie zmieni tego ani EURO2012, ani zadna inna pojedyncza impreza. I dlatego buduje sie malo, wolno, drogo. Bo do tego potrzeba angielskiej kultury politycznej, francuskiej kuchni, wloskiego wina, niemieckiej pracowitosci, holenderskiego zmyslu handlowego, szwajcarskiego poszanowania czasu i pieniadza, greckiego temperamentu, hiszpanskiego Slonca, belgijskich czekoladek i dywanow, austriackiej muzyki. A od Laby na wschod sa jedynie polazjatyckie wplywy, polska bezinteresowna zawisc, rosyjskie i ukrainskie poddanstwo dla kazdej wladzy, ... Sorry, ale tak jest i juz tak bedzie. Wystarczy popatrzec na europejska mape autostrad, kolei, stadionow, uniwersytetow, sal koncertowych, lotnisk, portow, zabytkow. Twarde realia, ale realia. Z faktami nie wolno dyskutowac !! |
Dlaczego Rzym jest z Moskwą przeciw tarczy "Opory "starej" Europy sprawiają, że szanse Kijowa i Tbilisi na szybkie objęcie ich programem przygotowań do członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim (MAP) podczas grudniowego spotkania szefów MSZ krajów NATO są bliskie zeru." A może by tak słówko wyjaśnienia, skąd się biorą te "opory". Przecież to nie wynika z tego, że stara Europa nagle przestała lubić Juszczenkę czy tego tam z ojczyzny Stalina. A propos Ukrainy. Czy to nie symptomatyczne, że w GW panuje embargo na informacje z tego kraju? A przecież tam się dzieją niezwykle ekscytujące rzeczy. Władza niby jest ale faktycznie jej nie ma, kraj się zbliża wielkimi krokami do standardów somalijskich. "Gdyby Włochy były osamotnione w tym poglądzie, to ich stanowisko nie miałoby dużego znaczenia. Ale jest inaczej. Myślę, że kilka innych krajów UE podziela poglądy rządu Włoch, a Berlusconi i Frattini byli pierwszymi, którzy wyrazili je głośno." BINGO! |
Hej.Nie napisales czy jedziesz do Mediolanu czy do Palermo ;-) zzasadnicza roznica. ceny za kazdy odcinek autostrady znajdziesz tutaj : www.migranci.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=76&Itemid=105 (na samym dole strony Włochy) Kup najnowszą mape samochodową włoch. Jest tam dużo dróg szybkiego ruchu które wyglądają jak autostady a nie są płatne. Jechałem z Pizy do Rzymu... Pozdrawiam zycze powodzenia ;-) |
1 każda mapa sie przyda 2 zatankujtam gdzie to robisz najczęściej 3 lody po to sa żeby sie ochłodzić i we włoszech są najlepsze na świecie jak się boisz wysokich temperatur pij dużo zimnej wody noś czapke i smaruj sie kremem z filtrem 4 zabierz jeszcze lekarstwa tak na wszelki wypadek bo tam sa strasznie drogie 5 w rzymie można kupić nie wiem jak w innych miastach 6 jeśli lubiszto zabierz ale pamiętaj że w wysokich temperaturach się psują musisz je trzymac w miare możliwości w chłodnym miejscu chleb w każdym sklepie spożywczym do kupienia jest ciut droższy niż w polsce da się go zjeść 7 a jak myślisz czy toaleta może inaczej działać niż u nas ??? pozdrawiam |
Spalam na trasie przez Wlochy na tej zasadzie - jedziemy jak najdalej, zwiedzamy po drodze to co nam sie zechce, kolo 20 szukamy miejsca na nocleg z mapy campingow. Zawsze sie cos znajdowalo i nigdy nie bylo problemu z miejscem. Oczywiscie mialysmy namiot - tak jak Ci pisalam. Mniej zatloczone sa kampingi od strony zachodniej, ale jest ich tam do wysokosci Rzymu troche mniej niz od strony Adriatyku. Pomysl sobie na spokojnie - ilu jest kierowcow, jakie odleglosci jestescie w stanie pokonac dziennie, czy chcecie cos zwiedzac po drodze itp i na tej podstawie poszukaj w necie namiarow na kapmingi w okolicy, do ktorej planujecie dojechac i zanocowac na trasie. Jesli chodzi o korki na autostradach, wydluzajace podroz - ja spotkalam sie tylko raz w Dolomitach, tuz za granica austriacko - wloska, poza tym bylo wszedzie spokojnie (a bylam we Wloszech samochodem wiele razy). Najlepiej zapytac o to forumowiczow, mieszkajacych we Wloszech. I przepraszam, ze zwlekalam z odpowiedzia - urlopowalam przez chwile :) Pozdrawiam |
Sorki, bo mi tu przeszkodzono i nie dokończyłem. We wszystkich ważniejszych zabytkach będziecie spotykać Polaków na każdym kroku. W Domu Polskim chyba też będzie można rozmawiać po polsku. Kupcie sobie mapę z komunikacją miejską, żebyście nie musieli o nic pytać. Pewnie zaraz tu się rozpęta dyskusja na ten temat, ale wierz mi, Włosi mentalnie nie są zasadniczo inni niż Polacy. Myśl tak jak w Polsce a się dogadasz. Bądż przygotowana - jak pisałem - jedynie na sytuacje naprawdę nieprzyjemne - kilka zwrotów a zakupy, knajpa, toaleta, zabytki - wszystko da się na migi. Twoja sytuacja nie będzie optymalna a jeżeli jesteście w miarę bystrzy, to sobie poradzicie. A Rzym Was uwiedzie i będziecie chcieli tam stale wracać... I jeszcze jedno - tam naprawdę bardzo lubią i szanują Polaków i nie ma wątpliwości komu to zawdzięczamy. |
Ja będę w Castelfusano od 15 do 17 września. > Nie > wiesz czy w Toskanii coś jeszcze warto zobaczyć?? Znowu zadajesz pytanie, na które można napisać całą książkę. Florencja, Siena, San Gimigiano, Piza, Lukka, Val d'Orcia, Pienza, Montalcino, Montepulciano. Piza jest trochę na uboczu. Wiem, że krzywa wieża działa jak magnez, ale popatrz na mapę czy na pewno warto. Kierując się z Florencji do Pisy omijasz większość miejsc, które powyżej opisałem (w wyj. Lukki). Z Pisy już nie warto wracać do A1, tylko lepiej jechać wybrzeżem do Rzymu. Czyli resumując jeśli koniecznie chcecie odwiedzić Pisę (która poza najsłynniejszym zabytkiem Włoch nie ma za wiele do zaoferowania) to polecałbym taki trasę : zatrzymujecie się na dwie noce koło Florencji (bo rozumiem z poprzednich postów, że chcecie zobaczyć Florencję) - 1 dzień na Florencję, następny dzień przez Lukkę i Pizę do Rzymu (czytałaś post o kempingu w Viccio, na który podesłałem Ci link ?) Jeśli zrezygnowalibyście z Pizy, to można jechać do Rzymu przez Sienę (polecam zdecydowanie bardziej od Pizy) i np. Pienzę i Montepulciano. A jeszcze jedno - będąc w Rzymie, jeśli Wam wystarczy czasu polecam wycieczkę do Tivoli - niesamowicie urocze wille średniowiecznych kardynałów) |
Dzięki Maćku. Wezmę pod uwagę to co piszesz, może rzeczywiście warto we Florencji przenocować. Kompletnie nie znam Włoch, do tej pory byłam raczej zauroczona północą (Norwegia-cudne miejsce POLECAM!!!) i wydawało mi się, że Włochy oprócz Rzymu i Wenecji do zaoferowania mają tylko plaże. A ja raczej preferuję aktywny urlop. Ale po pobycie mojej siostry zmieniłam zdanie i dlatego w tym roku wybór padł na Włochy. Trasa naszej podróży jeszcze nie do końca jest ustalona, więc muszę skompletować te wszystki wskazówki, info o kampingach, mapy itp i powaznie przemyśleć z mężem trasę i miejsca które chcemy zobaczyć. Ruszamy z Wa-wy 13.09, więc w Castelfusano będziemy gdzieś od 16-17 września. Dzięki Pozdrawiam |
ennka ... namiary na biuro to www.wlochy.it/ możesz przez skypea dogadasz się po polsku i nie masz kosztów wcześniejszego przelania pieniędzy itp., z lotniska Fiumicino jedzie co kilka minut pociąg m.in. na Trastevere (ok. 20 min.).. koszt 5 euro. Zaopatrz się w dokladną mapkę Rzymu ... wszystko najciekawsze jest w centrum, niedaleko siebie. Do Watykanu proponuje wcześnie rano , my byliśmy o 8 i nie było żadnego tłoku, później to katastrofa (czyt. kolejki) ,np. Coloseum (11 euro), wejście na górę bazyliki (4 lub 7 euro windą). My z Trastevere wszędzie dotarliśmy pieszo (z dokładną mapą nawet nikogo o drogę nie musisz pytać) . Jakbyś jeszcze miała pytania ..., pozdrawiam. |
1.Wypraszam sobie jako Polak czynienie analogii pomiędzy Polakami a Chorwatami - Polacy nie byli i nie są zbrodniarzami = Ustasza i nie byli sojusznikami III Rzeszy (Adolfa Hitlera). Polacy nie zakładali i utrzymywali obozów koncentracyjnych tak jak Ustasze (mordujący masowo Serbów i Żydów) 2.Albańczycy mają tyle wspólnego z Ilirami co Polacy z Sarmatami czyli bery, bojki i mity. Ponadto większa część ziem Ilirów (zw. Ilirią) to dzisiejsza Dalmacja czyli wybrzeże Chorwacji. 3.Jak Fiume i Zara mogą być chorwackimi miastami skoro to rzymskie miasta - zamieszkałe później przez Włochów (czas Wenecji) - którzy do 1945 r. stanowili prawie 90 procent mieszkańców tych miast - zanim Titowcy część wymordowała a cześć wyrzuciła. Jak mogli je założyć Chorwaci skoro one zawsze istniały - spójrz sobie jeśli masz na mapę starożytnego Rzymu. |
Tajne dokumenty inkwizycji do zobaczenia w Rzymie Rękopisy i księgi pochodzą z otwartego przed dekadą tajnego archiwum Świętego Oficjum, poprzednika watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Organizatorzy ekspozycji w rzymskim Vittoriano zapewniają, że zwiedzający poznają także nowy, nieznany szerzej wymiar instytucji Świętego Oficjum. Do jego zadań - podkreślają - należało nie tylko represjonowanie i cenzura, ale również kontrola nad innymi dziedzinami ówczesnego życia.Na wystawie będzie można obejrzeć zbiór map żydowskich osiedli na terenie obecnych Włoch, a także rejestry z czasów inkwizycji, oryginały wydanych wówczas dekretów w sprawie indeksu ksiąg zakazanych. Znajdą się tam materiały przedstawiające sposób funkcjonowania wprowadzonej przez Kościół cenzury. Najlepszym jej świadectwem jest oryginał tomu komedii Ludovico Ariosto z XVI wieku, opatrzony komentarzami i uwagami inkwizytora.Zwiedzający będą mogli zapoznać się ze wskazówkami, jak w czasach inkwizycji należało malować portrety.Wystawa będzie czynna tylko do 16 marca ze względu, jak podkreślają organizatorzy, na kruchość liczących kilkaset lat dokumentów. KK nie chce sie przyznac do swoich zbrodni po 300 czy wiecej latach. Wymowki ws kruchosci dokumentow doskonale swiadcza o koscielnej obludzie i zaklamaniu.Dlaczego nikt dotad nie zlustrowal KK . Moglby to zrobic chociazby trybunal w Hadze.KK nie oddal rowniez nigdy dobr zagarnietych heretykom czy innym "nieprawomyslnym". |
Bella Roma Witam wszystkich wielbicieli Włoch. Pomóżcie mi - jadę do Rzymu na miesiąc i interesuje mnie wszystko- byle z praktyki. Gdzie są fajne knajpki- z pesznym Chianti, kafejki z esspresso, oczywiście gelaterie, dyskoteki- i wszelkie inne rozrywki dla studentów!!! A także jakieś miejsca , które warto zabaczyć, ale nie ma na żadnej mapie- tylko waszej prywatnej. Takie romantyczne........szalone..........typowo włoskie! Dzięki!!! |
Proszę Was wszystkich,drodzy dyskutanci,otwórzcie atlas i poczytajcie nazwy miast np. europejskich.Czy my nie ubliżamy innym narodom pisząc Rzym,Kolonia,Londyn,Paryż,Monachium itd?Czy włoch będzie wiedział co to jest Rzym/powiedziane tak jak napisane/?Wciskano nam przez wiele lat,że to co niemieckie- to nam wrogie/oprócz enerdowskiego/.Bądzmy sprawiedliwi i myślący.Dla niemca Bydgoszcz to Bromberg.Dla anglika może inaczej, dla francuza jeszcze inaczej itd.Nie jestem poliglotą,ale tak powinno być i na nic tu obrażanie się,że obcokrajowiec chciałby znać nazwę naszego miasta w swym narodowym języku.Jeżeli np znajdzie informator zachęcający do odwiedzenia naszego miasta i spojrzy na swą mapę to nigdy nie znajdzie nazwy Bydgoszcz i zrezygnuje.Szukajcie poszanowania naszej kochanej BYDGOSZCZY w innych sferach życia. |
I Bydgoszcz i Bromberg Proszę Was wszystkich,drodzy dyskutanci,otwórzcie atlas i poczytajcie nazwy miast np. europejskich.Czy my nie ubliżamy innym narodom pisząc Rzym,Kolonia,Londyn,Paryż,Monachium itd?Czy włoch będzie wiedział co to jest Rzym/powiedziane tak jak napisane/?Wciskano nam przez wiele lat,że to co niemieckie- to nam wrogie/oprócz enerdowskiego/.Bądzmy sprawiedliwi i myślący.Dla niemca Bydgoszcz to Bromberg.Dla anglika może inaczej, dla francuza jeszcze inaczej itd.Nie jestem poliglotą,ale tak powinno być i na nic tu obrażanie się,że obcokrajowiec chciałby znać nazwę naszego miasta w swym narodowym języku.Jeżeli np znajdzie informator zachęcający do odwiedzenia naszego miasta i spojrzy na swą mapę to nigdy nie znajdzie nazwy Bydgoszcz i zrezygnuje.Szukajcie poszanowania naszej kochanej BYDGOSZCZY w innych sferach życia |
NIe ma cymbala, nad cymbalami a Ballest jest jego prorokiem. Durniowi nie mozna do czaszki wlozyc wiedzy, bo to sie pom prostu nie da. jezeli duren nie ma mózgu to go po prostu nie ma. Jezeli Rzesza przejela tradycje rzymskie to dlatego bo..... Panstwo Polan nie mialo granicy z Rzymem. Nawet mapy wydane przez znanego historiografa slazackiego Dr. D. Ebila to potwierdzaja. Znany historyk Slaska, czysty Niemiec, dlatego bo sie codziennie kapie, prof. I. Diot stwierdzil w swojej monografii, za która dostal nagrode na festiwalu filmowym w Tiranie, ze w odniesieniu do sredniowiecza nie moza operowac pojeciami nacjonalnymi w odniesieniu do rodzin panujacych. Chrobry byl juz pól Czechem, a jebal jedna ruska z Kijowa, a potem Niemke. Kaziemierz Jagiellonczyk ruchal Elisabeth Habsburg, a jego syn Zygmunt Bone italianska. Zygmunt August, ostatni Jagiellonczyk byl pól-Wlochem, cwierc Niemcem, cwierc Litwinem. Nikt tak sie nie przyczynil do polonizacji Litwy poprzez rozniesienie wloskiego renesansu i humanizmu jak ten cwiec Niemiec. |
Gość portalu: mordyga napisał(a): > Nie spotkalam sie ze wzmiankami na temat Celtow w Polsce. Jednak nie wydaje mi > sie aby mogli zamieszkiwac pn tereny Polski. Jesli, to szybciej jej poludniowe > zakatki. Patrzac na mape wedrowek celtyckich okolo 300 r przed n.e mozna > zauwazyc wyraznie osiedlanie sie ich w srodkowej i pd Europie, na pn od Alp i > krainie przedgorzu alpejskim, czesci Wloch, nad Dunajem i dzisiejszej Turcji. ... zachodnie zrodla nic na ten temat wystepowania Celtow na polskich terenach nic nie podaja, jednak istnieja ich slady. Polskia archeologia jest raczej zajeta szukaniem sladow plemion Polan. Blizsza koszula cialu. Z moich inf. wynika, ze Celtowie osiedlili sie w Europie wsch.(Allgaeu) ok. 500pne. ale to juz nie tak istotne. Na polundniu, w tym czasie, nawet zagrozili Rzymowi. |
Arabstwo w Europie. Cel: bary McDonald's No proszę: niestety wszystko wskazuje na to, że i rodzimi apologeci arabskiego terroru będą mieli sposobność poznać bliżej "zdesperowane" arabstwo, któremu nie dość że przeszkadzają trupy Amerykanów, to i bary McDonald's. Miłej lektury. Włoska policja na tropie terrorystów PAP 2002-10-05 (12:15) Włoska policja prowadzi śledztwo w związku z aresztowaniem trzech obywateli egipskich, podejrzanych o próbę dokonania zamachu terrorystycznego na cmentarzu żołnierzy amerykańskich w Nettuno pod Rzymem. Mężczyzn aresztowano w piątek w miejscowości Anzio na południe od Rzymu. W ich mieszkaniu ukryte były dwa kilogramy trotylu, a ponadto mapa z zaznaczonym na niej cmentarzem żołnierzy amerykańskich, poległych podczas desantu wojsk sojuszniczych w czasie drugiej wojny światowej na wybrzeżu Morza Tyrreńskiego koło Anzio. Poza zaznaczonym na mapie cmentarzem, na znalezionym także w mieszkaniu planie Rzymu zakreślone były bary szybkiej obsługi Mc Donalds'a, które jak podejrzewa policja, także mogły być celem ewentualnych ataków terrorystycznych. Włoska policja uważa również, że nie bez znaczenia w przypadku aresztowanych jest fakt, iż poza mieszkaniem w Anzio dysponowali oni także lokalem w Fiumicino, gdzie znajduje się międzynarodowe lotnisko "Leonardo da Vinci". Zdaniem policji trzech obywateli egipskich przygotowywało się do przeprowadzenia ataku terrorystycznego, którego jednak rzeczywistymi autorami byli inni członkowie grupy zamachowców. Opinię taką potwierdzają podsłuchane przez policję rozmowy telefoniczne aresztowanych, przebywających we Włoszech legalnie i będących w posiadaniu wymaganych przepisami kart pobytu. Intensywne śledztwo ma doprowadzić do zidentyfikowania i aresztowania znajdujących się jeszcze na wolności terrorystów.(miz) |
werw napisała: > No proszę: niestety wszystko wskazuje na to, że i rodzimi apologeci arabskiego > terroru będą mieli sposobność poznać bliżej "zdesperowane" arabstwo, któremu ni > e dość że przeszkadzają trupy Amerykanów, to i bary McDonald's. Miłej lektury. > > > Włoska policja na tropie terrorystów > PAP 2002-10-05 (12:15) > > Włoska policja prowadzi śledztwo w związku z aresztowaniem trzech obywateli egi > pskich, podejrzanych o próbę dokonania zamachu terrorystycznego na cmentarzu żo > łnierzy amerykańskich w Nettuno pod Rzymem. > > Mężczyzn aresztowano w piątek w miejscowości Anzio na południe od Rzymu. W ich > mieszkaniu ukryte były dwa kilogramy trotylu, a ponadto mapa z zaznaczonym na n > iej cmentarzem żołnierzy amerykańskich, poległych podczas desantu wojsk sojuszn > iczych w czasie drugiej wojny światowej na wybrzeżu Morza Tyrreńskiego koło Anz > io. > > Poza zaznaczonym na mapie cmentarzem, na znalezionym także w mieszkaniu planie > Rzymu zakreślone były bary szybkiej obsługi Mc Donalds'a, które jak podejrzewa > policja, także mogły być celem ewentualnych ataków terrorystycznych. > > Włoska policja uważa również, że nie bez znaczenia w przypadku aresztowanych je > st fakt, iż poza mieszkaniem w Anzio dysponowali oni także lokalem w Fiumicino, > gdzie znajduje się międzynarodowe lotnisko "Leonardo da Vinci". > > Zdaniem policji trzech obywateli egipskich przygotowywało się do przeprowadzeni > a ataku terrorystycznego, którego jednak rzeczywistymi autorami byli inni człon > kowie grupy zamachowców. > > Opinię taką potwierdzają podsłuchane przez policję rozmowy telefoniczne areszto > wanych, przebywających we Włoszech legalnie i będących w posiadaniu wymaganych > przepisami kart pobytu. > > Intensywne śledztwo ma doprowadzić do zidentyfikowania i aresztowania znajdując > ych się jeszcze na wolności terrorystów.(miz) > Soorry za spam, ale cmentarze to kolejny ciekawy pomysł arabstwa. |
__Pierwsze_koty_za_ploty___________u____kogo_????? Dawno juz probowali swoich sztuczek terrorysci islamscy-arabscy w Europie ale tuszowano i ukrywano te ich proby. No i podokazywali sobie w Madrycie ale przedtem byly proby mordowania w Strasburgu (na jarmarku na BozeNarodzenie ), Rzym , Paryz ,Londyn i nic i nie wyciagnieto zadne wnioski..... Tu poprzednie artykoly : _Kto_chcial__wytruc__mieszkancow__Rzymu__!!!! Tu macie odpowiedz .!!!!!!!!!!!!! Data: 21-02-2002 06:14 + dodaj do ulubionych wątków W Rzymie policja aresztowala 4 Arabkow z kilogramami cyjanku potasu. Cel prawdopodobnie ,zatruc wodociagi Rzymu i Watykanu !! Orginalny Komunikat o zamierzonej zbrodni arabow Chcieli wytruc caly Rzym Rzeczpospolita .27.02.02 Włochy Zamach w Rzymie Dzieło rodzimych terrorystów Wybuch bomby, który wczoraj tuż po czwartej nad ranem obudził mieszkańców okolic Palazzo Viminale, siedziby włoskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w centrum Rzymu . Eksplozja ładunku wybuchowego domowej produkcji o dużej mocy, umieszczonego na bagażniku zaparkowanej od dłuższego czasu w tym samym miejscu motorynki, zniszczyła kilka samochodów i pojemników na śmieci. Szczęśliwie obyło się bez ofiar w ludziach. Prezydent Włoch Carlo Azeglio Ciampi uznał zamach za "zniewagę dla instytucji publicznych", gdyż rejon siedziby MSW powinien być szczególnie dobrze strzeżony. Według policji nie ma powodów, by łączyć to zdarzenie z likwidacją siatki ekstremistów islamskich, którzy przygotowywali prawdopodobnie zamach na Ambasadę USA w Rzymie. W ich mieszkaniu znaleziono cztery kilogramy żelazocyjanku potasu oraz znaczną ilość prochu strzelniczego, które być może miały służyć do sporządzenia czegoś w rodzaju bomby gazowej, a także mapy sieci wodociągowej miasta oraz plan centrum z zaznaczonymi placówkami dyplomatycznymi. W kanale przebiegającym w pobliżu amerykańskiej ambasady została uszkodzona jedna ze ścian. Wczoraj miejsce to zbadali eksperci FBI. Jacek Moskwa z Rzymu |
Kto nie lubi hamburgerow,MissSwiata,Ludzi,Buddy?? Arabstwo w Europie. Cel: bary McDonald's Autor: werw@NOSPAM.gazeta.pl Data: 06-10-2002 16:08 + dodaj do ulubionych wątków No proszę: niestety wszystko wskazuje na to, że i rodzimi apologeci arabskiego terroru będą mieli sposobność poznać bliżej "zdesperowane" arabstwo, któremu nie dość że przeszkadzają trupy Amerykanów, to i bary McDonald's. Miłej lektury. Włoska policja na tropie terrorystów PAP 2002-10-05 (12:15) Włoska policja prowadzi śledztwo w związku z aresztowaniem trzech obywateli egipskich, podejrzanych o próbę dokonania zamachu terrorystycznego na cmentarzu żołnierzy amerykańskich w Nettuno pod Rzymem. Mężczyzn aresztowano w piątek w miejscowości Anzio na południe od Rzymu. W ich mieszkaniu ukryte były dwa kilogramy trotylu, a ponadto mapa z zaznaczonym na niej cmentarzem żołnierzy amerykańskich, poległych podczas desantu wojsk sojuszniczych w czasie drugiej wojny światowej na wybrzeżu Morza Tyrreńskiego koło Anzio. Poza zaznaczonym na mapie cmentarzem, na znalezionym także w mieszkaniu planie Rzymu zakreślone były bary szybkiej obsługi Mc Donalds'a, które jak podejrzewa policja, także mogły być celem ewentualnych ataków terrorystycznych. Włoska policja uważa również, że nie bez znaczenia w przypadku aresztowanych jest fakt, iż poza mieszkaniem w Anzio dysponowali oni także lokalem w Fiumicino, gdzie znajduje się międzynarodowe lotnisko "Leonardo da Vinci". Zdaniem policji trzech obywateli egipskich przygotowywało się do przeprowadzenia ataku terrorystycznego, którego jednak rzeczywistymi autorami byli inni członkowie grupy zamachowców. Opinię taką potwierdzają podsłuchane przez policję rozmowy telefoniczne aresztowanych, przebywających we Włoszech legalnie i będących w posiadaniu wymaganych przepisami kart pobytu. Intensywne śledztwo ma doprowadzić do zidentyfikowania i aresztowania znajdujących się jeszcze na wolności terrorystów.(miz) Tysiacletnie posagi Buddy wysadzili islamisci w powietrze w Afganistanie za panowania Talibow ????? Dlaczego Sorciere-mustafa ,dlaczego nie lubicie zabytkow ??? |
Chiński, podobnie zresztą jak koreański, niestety nie oparł się rozmaitym różnym próbom transkrypcyjnym. Jeszcze do lat powojennych najczęściej używana była transkrypcja Wade-Gilesa. Potem Chińczycy (ale ci ludowi) obmyślili własną transkrypcję - pinyin, bo albośmy to jacy tacy. Zachód tego nie uznał, no bo to komuchy, a my lubimy Tajwan. Przyjmuje się to powoli dopiero od kilkunastu gdzieś lat. Wschód (czyli niby my) też tego jednak nie przyjął, wolał dłubać we własnych systemach. Która transkrypcja lepsza? Żadna. Jedna i druga ma swoje wady i zalety, ważne tylko jedno - żeby się konsekwentnie trzymać jednej. Tego nie zniosą z kolei Polacy (albośmy to...) - wymyślono własny system, żeby wszystko spolszczać i pisać na oko, żeby Polak-laik mniej-więcej był w stanie prześlabizować. I te trzy różne systemy używane są do dziś. Pinyin stosowany jest konsekwentnie przez Chińczyków ludowych oraz - na ile się orientuję - przez sinologów. Wade- Giles jest w obiegu na Tajwanie. Zwróćcie uwagę na mapę Tajwanu - miasto Kaohsiung byłoby pisane "Gaoxiong" w pinyinie. A po polsku pisze się jak się pisało - jak komu pasuje. Aha, no i do tego dochodzą nazwy już spolszczone. Jak np. Pekin, Kanton, Szanghaj czy Hongkong. I naprawdę nie ma nic do rzeczy, czy one są prawidłowe czy nie - są polskie. Dokładnie tak samo, jak nikogo nie obchodzi, czy "Rzym" jest poprawny z punktu widzenia Włocha - jest polski i już. Jaka rada? Zdecydowanie przyjąć pinyin - oczywiście z wyjątkiem nazw już przyjętych w polszczyźnie. > choc w owej oficjalnej trnaskrypcji to Bejing "Beijing" dokładniej. Czyt. 'pej-ćing' |
Polska na mapie Ryanair za wp: Polska na mapie Ryanair PAP 19:40 Największy europejski tani przewoźnik Ryanair ma w planach uruchomienie czterech nowych tras, na których zamierza konkurować z Easyjetem, w tym z lotniska Stansted do Polski - informują agencja PA i dziennik "The Irish Times". Szczegóły mają zostać ogłoszone w poniedziałek na konferencji prasowej w Liverpoolu, co interpretuje się jako zamiar przekształcenia tego miasta w północno-zachodniej Anglii w dwunastą już bazę Ryanair. Irlandzki przewoźnik ma też ogłosić wycofanie się z trzech nierentownych tras. Ryanair przewiduje także nowe trasy: ze Stansted do Hiszpanii i Czech oraz z Gatwick do Knock w Irlandii. Według dziennika "The Irish Times", w następstwie prawdopodobnego upadku włoskiego taniego przewoźnika Volare, Ryanair umocni się na rynku włoskim - drugim najważniejszym dla niego po brytyjskim. Ryanair ma we Włoszech dwie bazy, w Rzymie i Mediolanie, i obsługuje 15 tras. Irlandzki przewoźnik ogłosił też, że jego założyciel Tony Ryan sprzedał połowę swoich udziałów, inkasując 25 mln euro. Obecnie ma już tylko 0,5% udziałów. Największym udziałowcem jest dyrektor linii Michael O'Leary. W ostatnim półroczu do końca września w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku obroty Ryanair wzrosły o 24%, a zysk o 18% - więcej niż zakładały prognozy analityków. Zysk netto wzrósł do 200,1 mln euro wobec oczekiwanych przez analityków 187,6 mln euro. W ciągu sześciu miesięcy linie przewiozły blisko 14 mln pasażerów. Ryanair nie wprowadził dopłat do biletów w reakcji na drogą ropę, w odróżnieniu od BA, Air France czy przewoźników amerykańskich. Ryanair działa od 1985 roku. Andrzej Świdlicki (reb) |
Wlochy zrozumialy-mahmutu chwytaja EU za gardlo WŁOCHY Spokojny przebieg manifestacji w Rzymie Zjednoczeni w obronie Izraela Około 15 tysięcy osób manifestowało w czwartek w Rzymie przeciwko deklaracji prezydenta Iranu, który zakwestionował prawo Izraela do istnienia. (c) REUTERS/ALESSIA PIERDOMENICO Wieczorny marsz z pochodniami zgromadził licznych przedstawicieli wspólnoty żydowskiej we Włoszech, wybitnych postaci świata nauki i kultury, a także większości środowisk politycznych, zarówno z koalicji rządowej, jak z opozycji. Nie przybyli jednak ani premier Silvio Berlusconi, ani przywódca centrolewicy Romano Prodi. W ostatniej chwili odwołał swój udział wicepremier i szef dyplomacji Gianfranco Fini. Jego wypowiedzi w Jerozolimie, że atomowe ambicje Iranu stanowią zagrożenie dla całego świata, wywołały szczególne rozdrażnienie Teheranu. Nie przybył również minister obrony Antonio Martino. Powściągliwość zalecił im szef rządu, który w środę przyjął ambasadorów państw muzułmańskich na spotkaniu z okazji końca Ramadanu. Oświadczył im, że jest przeciwny budowaniu murów, oddzielających Europę od świata islamu. Tymczasem rzymianie demonstrowali swoje niezadowolenie z wypowiedzi prezydenta Iranu Mahmuda Ahmadineżada, który stwierdził, że Izrael powinien zostać wymazany z mapy świata. Wcześniej słowa irańskiego przywódcy potępili m.in. dyplomaci UE i Rosji. W Rzymie policja nie dopuściła manifestantów pod ambasadę Iranu przy via Nomentana. Wiec odbył się na sąsiednim placu św. Konstancji. Obok setek flag Izraela oraz mniej licznych Włoch i Unii Europejskiej można było zauważyć barwy narodowe Iranu. Wszystko odbyło się w pokojowej atmosferze. - My nie palimy flag - powiedział główny organizator manifestacji, redaktor naczelny dziennika "Il Foglio" Giuliano Ferrara. Również naczelny rabin Rzymu Riccardo Di Segni mówił, że demonstracja nie jest skierowana przeciwko Iranowi. Utrudnianie przez to państwo osiągnięcia trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie skrytykował natomiast ostro przewodniczący Ligi Muzułmańskiej we Włoszech Mario Scialoja. Podkreślił jednak, że jego obecność ma charakter wyłącznie osobisty. Wcześniej w Teheranie odbyła się kontrmanifestacja przed ambasadą włoską. Według informacji włoskiej agencji prasowej ANSA wzięło w niej udział około 100 osób, głównie studentów. JACEK MOSKWA z Rzymu |
Nowe połączenie do Londynu??? Polska na mapie Ryanair PAP 19:40 Największy europejski tani przewoźnik Ryanair ma w planach uruchomienie czterech nowych tras, na których zamierza konkurować z Easyjetem, w tym z lotniska Stansted do Polski - informują agencja PA i dziennik "The Irish Times". Szczegóły mają zostać ogłoszone w poniedziałek na konferencji prasowej w Liverpoolu, co interpretuje się jako zamiar przekształcenia tego miasta w północno-zachodniej Anglii w dwunastą już bazę Ryanair. Irlandzki przewoźnik ma też ogłosić wycofanie się z trzech nierentownych tras. Ryanair przewiduje także nowe trasy: ze Stansted do Hiszpanii i Czech oraz z Gatwick do Knock w Irlandii. Według dziennika "The Irish Times", w następstwie prawdopodobnego upadku włoskiego taniego przewoźnika Volare, Ryanair umocni się na rynku włoskim - drugim najważniejszym dla niego po brytyjskim. Ryanair ma we Włoszech dwie bazy, w Rzymie i Mediolanie, i obsługuje 15 tras. Irlandzki przewoźnik ogłosił też, że jego założyciel Tony Ryan sprzedał połowę swoich udziałów, inkasując 25 mln euro. Obecnie ma już tylko 0,5% udziałów. Największym udziałowcem jest dyrektor linii Michael O'Leary. W ostatnim półroczu do końca września w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku obroty Ryanair wzrosły o 24%, a zysk o 18% - więcej niż zakładały prognozy analityków. Zysk netto wzrósł do 200,1 mln euro wobec oczekiwanych przez analityków 187,6 mln euro. W ciągu sześciu miesięcy linie przewiozły blisko 14 mln pasażerów. Ryanair nie wprowadził dopłat do biletów w reakcji na drogą ropę, w odróżnieniu od BA, Air France czy przewoźników amerykańskich. Ryanair działa od 1985 roku. Andrzej Świdlicki (reb) |
o cesarstwie c.d. Ś w i ę t e C. R z y m s k i e /Sacrum Imperium Romanum/ (962-1806) - odnowa c. na Zachodzie stała się dopiero dziełem królów niemieckich z saskiej dynastii Ludolfingów. Dokonana 2 II 962 przez papieża Jana XII koronacja cesarska Ottona I była aktem założycielskim tworu nazywanego zrazu wyłącznie "C."; przymiotnik "Święte" (sacrum, heilig) w jego nazwie pojawia się po raz pierwszy dopiero w 1157, zaś pełna urzędowa nazwa: "Święte Cesarstwo Rzymskie", pod którą istniało ono formalnie do 1806, dopiero - co jest największym paradoksem - w 1254, czyli dokładnie wtedy, kiedy nastało Wielkie Bezkrólewie, a idea imperialna poniosła, w starciu z papiestwem, pierwszą i decydującą klęskę. Organizmu tego również nie należy rozpatrywać w kategoriach terytorialno- geograficznych (zwłaszcza najbardziej jaskrawym i wciąż pokutującym w podręcznikach anachronizmem jest zaznaczanie jego granic na mapach i nazywanie go - od początku jego istnienia "Świętym C. Rzymskim Narodu Niemieckiego", albo "c. rzymsko-niemieckim", lub nawet "c. niemieckim"), lecz jedynie w sensie symboliczno-duchowym i instytucjonalnym. Czym innym bowiem jest faktyczny zasięg władzy cesarzy, rozpościerającej się w okresie Średniowiecza mniej więcej na obszarze dawnego imperium frankijskiego (z ubytkami na zachodzie, przede wszystkim obszaru Królestwa Francji, a z nabytkami na wschodzie), czym innym zaś instytucja c., związana z chrześcijańsko-uniwersalistycznym ideałem jedności władzy; podobnie jak bizantyjskie i karolińskie, również ottoniańsko- sztaufijskie c. nie jest i nigdy nie było określonym państwem, w tym wypadku "niemieckim". Instytucja ta obejmuje w zasadzie cały świat chrześcijański (zachodni, katolicki, uznający duchowy prymat papieża), chociaż faktyczną podstawą roszczenia cesarza do zwierzchności jest sprawowanie przezeń władzy królewskiej nad konkretnymi państwami - królestwami: Niemiec, Włoch i Burgundii. Faktem jest jednak ścieranie się w c. różnych wcześniejszych tradycji imperialnych (rzymskiej, bizantyjskiej i frankijskiej), a także ambicji narodowych i Niemców i innych nacji, co było źródłem istotnych napięć w toku trwającego pięć stuleci jego "długiego zmierzchu"; tak długiego, że jeszcze Goethe pisał w Fauście: "Drogie Święte C. Rzymskie, jakim cudem to się jeszcze trzyma? (Das liebe heil`ge Röm`sche Reich, Wie hält`s nur noch zusammen?). haggard.w.interia.pl/cesarstwo.html |
grzegorz284 napisał: > w Rzymie, Mediolane obwodnice - ringi są b. daleko od centrum. Tak? Wszystkie zaprezentowane mapki są w tej samej skali. Nałożyłem wiec obwodnicę Rzymu na mapę Warszawy: siskom.waw.pl/mapy/europa/warszawa1-rzym.gif To "bardzo daleko od centrum" to jest około 10 km. Czyli idealnie POW. > Wszędzie, gdzie jest to możliwe, nowobudowane obwodnice prowadzi się daleko od > zabudowy miejskiej ! Na przykład gdzie? Te mapki pokazują jak rozbudowana jest (jak rozbudowana musi być) infrastruktura w wielkich miastach, by miało to sens. Nigdzie nie znajdziesz obwodnicy idącej dalej, jak 10 km od centrum miasta. Czemu? - bo dalej nie ma najmniejszego sensu, jeśli ma to być obwodnica miejska mająca służyć ruchowi międzydzielnicowemu i odciążać zwykłe ulice. Odpowiedz może na pytanie zawarte na stronie jaką zalinkowałem - jak daleko jesteśmy i jak długo mamy czekać. Bo dziś okazuje się, ze zamkniecie jednego wiaduktu na Ursynowie paraliżuje całą tą dzielnicę. Co należy zrobić, by zapobiec czemuś takiemu? Zrozum pytanie - co zrobić. Nie odpowiadaj więc (jak zwykle) czego nie robić. Wskaźnik zmotoryzowania mieszkanców Warszawy wynosił 400 pojazdów na 1000 mieszkanców jakieś 3 lata temu. Obecnie przekroczył już 500. Ty zapewne też jeździsz samochodem po mieście. Jeśli pracowałbyś np. we Włochach i miał do przejechania trasę - Wał Miedzeszyński, Siekierkowska, Dolinka Służewiecka, Marynarska, Łopuszańska, Al. Jerozolimskie, Dźwigowa, to jak niemal każdy w Warszawie domagałbys sie szybkiej budowy tras W mieście. |
Pierwszy pilotaz - skomentujcie A ja postaram się opisac swój pierwszy raz jako pilotka. Pojechalam do wloszech na objazdowke po raz pierwszy jako pilot. Co prawda bylam tam już 2 razy ale jako turystka wiec wydawalo mi się ze sobie poradze. Mialam grupe z liceum z Krakowa. Przezylam koszmar! Okazalo się ze kierowcy tez byli pierwszy raz. Nie mieli map (czesc kupilam ze swoich pieniedzy). Mieli GPS ale nie dzialal. Do Rzymu dojechalismy na 22 a jeszcze trzeba było dojechac ok. 25 km za Rzym do hotelu. Ponieważ nie moglam znalezc wlasciwej drogi wzielam taxi – co prawda kosztowalo mnie to 45 euro ale jakos przezylam. Z Wenecja było to samo mimo mapy pomylilam drogi musielismy zawracac a jako ze kierowca zawrocil przed bramkami na autostradzie zlapala nas drogowka i wlepila mandat. 130 euro które musialam pokryc z wlasnej kieszeni. Nie moglam trafic na parking Tronchetto. Generalnie sypalo się wszystko. Kierowcy mnie zmaltretowali psychicznie i mowili ze pomoga ale za… wiadomo za co. Po 3 dniach dostalam pilota innego który pomogl pilotowac i jezdzil z nami. Po powrocie do biura dostalam bure i powiedziano mi ze jak się dogadamy nie będzie problemow ale kasy nie dostane. Machnelam reka i wolalam nie zadrazniac sytuacji.Mam teraz debet na koncie bo wybralam kase na mandat z bankomatu i do zaplacenia tel komorkowy za rozmowy telefoniczne (oczywiście miedzynarodowe) bo musialam się umawiac z przewodnikami dzien wczesniej. Mialam generalnie problemy z topografia miasta. Przekonalam się ze być raz czy drugi nie znaczy znac na tyle żeby dojechac. Nie wiem czy kiedykolwiek się jeszcze gdzies wybiore. Jestem przerazona. Wycieczka rozlozona na lopatki. Ludzie zli bo czesc rzeczy nie zobaczyli. Tyle ze jak prosilam o zejscie na konkretna godzine to i tak schodzili pol godz. pozniej. Było 5 panow wychowawcow którzy mieli wszystko w nosie. Nie interesowali się mlodzieza. Coz trudno mam niezla nauczke. Chcialam wobec tego spytac jak pilotujecie wycieczki po raz pierwszy w nowym nieznanym miescie? Generalnie nie mialam klopotu z omawianiem miejsc czy ich historia a problem stanowil dojazd do nich. Ja wiem ze pilot winien znac trase ale jak ja znac skoro się jest pierwszy raz? Przeciez nie zawsze się jest wszedzie, nawet doswiadczonemu pilotowi trafiaja się miejsca w których nigdy nie był. Skomentujcie bardzo proszę. Pozdrawiam Ewa |
A ja postaram się opisac swój pierwszy raz jako pilotka. Pojechalam do wloszech na objazdowke po raz pierwszy jako pilot. Co prawda bylam tam już 2 razy ale jako turystka wiec wydawalo mi się ze sobie poradze. Mialam grupe z liceum z Krakowa. Przezylam koszmar! Okazalo się ze kierowcy tez byli pierwszy raz. Nie mieli map (czesc kupilam ze swoich pieniedzy). Mieli GPS ale nie dzialal. Do Rzymu dojechalismy na 22 a jeszcze trzeba było dojechac ok. 25 km za Rzym do hotelu. Ponieważ nie moglam znalezc wlasciwej drogi wzielam taxi – co prawda kosztowalo mnie to 45 euro ale jakos przezylam. Z Wenecja było to samo mimo mapy pomylilam drogi musielismy zawracac a jako ze kierowca zawrocil przed bramkami na autostradzie zlapala nas drogowka i wlepila mandat. 130 euro które musialam pokryc z wlasnej kieszeni. Nie moglam trafic na parking Tronchetto. Generalnie sypalo się wszystko. Kierowcy mnie zmaltretowali psychicznie i mowili ze pomoga ale za… wiadomo za co. Po 3 dniach dostalam pilota innego który pomogl pilotowac i jezdzil z nami. Po powrocie do biura dostalam bure i powiedziano mi ze jak się dogadamy nie będzie problemow ale kasy nie dostane. Machnelam reka i wolalam nie zadrazniac sytuacji. Mam teraz debet na koncie bo wybralam kase na mandat z bankomatu i do zaplacenia tel komorkowy za rozmowy telefoniczne (oczywiście miedzynarodowe) bo musialam się umawiac z przewodnikami dzien wczesniej. Mialam generalnie problemy z topografia miasta. Przekonalam się ze być raz czy drugi nie znaczy znac na tyle żeby dojechac. Nie wiem czy kiedykolwiek się jeszcze gdzies wybiore. Jestem przerazona. Wycieczka rozlozona na lopatki. Ludzie zli bo czesc rzeczy nie zobaczyli. Tyle ze jak prosilam o zejscie na konkretna godzine to i tak schodzili pol godz. pozniej. Było 5 panow wychowawcow którzy mieli wszystko w nosie. Nie interesowali się mlodzieza. Coz trudno mam niezla nauczke. Chcialam wobec tego spytac jak pilotujecie wycieczki po raz pierwszy w nowym nieznanym miescie? Generalnie nie mialam klopotu z omawianiem miejsc czy ich historia a problem stanowil dojazd do nich. Ja wiem ze pilot winien znac trase ale jak ja znac skoro się jest pierwszy raz? Przeciez nie zawsze się jest wszedzie, nawet doswiadczonemu pilotowi trafiaja się miejsca w których nigdy nie był. Skomentujcie bardzo proszę. Pozdrawiam Ewa |
wez ty sobie chłopcze jakiś powazny atlas do tej nauki. Mówi sie tez "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. jednak jak będziesz sie wybierał do Włoch to raczej kup sobie mapę samochodową. |
Zty że Ci Brazylijczycy to Rzym, Liverpool i... Glasgow widzieli może na mapie. Ci włosi nie szkolili sie w APAP-ie tylko w duzych klubach europejskich.. Takze twoja ironia jest dosć płytka;) |
Moim zdaniem trudno o jeden idealny przewodnik na całe Włochy. Bardzo dobre są przwodniki pascala www.allegro.pl/item219258680_wenecja_pascal_35_.html (nie wiem czy maja nowe wydania) dobrze napisane, niepowierzchowne ael za to bardzo słabe przy zwiedzaniu dlatego że prawie zupełnie brak w nich aktualnych zdjęć obiektów a jedynie obrazy, ryciny, rzeźby, impresje. Materiał bardzo cenny ale raczej do wykorzystania stacjonarnie a trudny dla kogoś kto pierwszy raz jest w danym miejscu i trudno mu się "odnaleźć" w terenie. Znakomicie napisane i zilustrowane są przewodniki Berlitz po poszczególnych miastach www.allegro.pl/item218883129_rzym_od_srodka_przewodnik_super_cena.html samam mam wenecję i rzym i z wielką przyejmnością biorę je do ręki, bardzo ciekawe pozycje, bo sam przwodnik Berlitz Włochy jest za cienki (w sensie grubości) żeby był obszerny merytorycznie. Bardzo dobre moim zdaniem są też przewodniki national Geographik, mapki, trasy, opisy, zdjęcia, wszystko ok. Do zwiedzania jednak najlepsze są Wiedzy i życie, www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,371479.html niezastąpione są ich przekroje, aksonometrie obiektów, schematy, mapy, opisy też są dobre. ten przewodnik np. zawiera w sobie ok 70 % poszczególnych przewodników wydanych dla miast i regionów - tak mi się wydaje kiedy go oglądałam - a znam dobrze przewodnik po Wenecji i Weneto, Florencji i Toskanii, Mediolan i Jeziora. Najmniej atrakcyjne są dla mnie te przewodniki które są czarno białe, same opisy, schematyczne mapki - znam tylko Pascala Włochy część północna i Globtroter Wiedzy i życia. Merytorycznie są raczej ok ale niezbyt przyjazne przy zwiedzaniu jak dla mnie. Na koniec powiem tak - ideałem mieć kilka różnych bo wtedy najlepiej się uzupełniają. Zosia |
Z A P R A S Z A M Y !!! W piątek w zakopiańskiej Galerii Politechniki Krakowskiej "Stara Polana" otwarto wystawę fotografii, dokumentujących 40 lat istnienia przy Związku Podhalan Zespołu Regionalnego im. Bartusia Obrochty.Zofia Majerczyk-Owczarek podczas otwarcia wystawy w Galerii "Stara Polana" powiedziała: "- Mam nadzieję, że wiele z zebranych tu osób z przyjemnością odnajdzie się na fotografiach - tym bardziej, że na przestrzeni lat przez zespół przewinęło się aż 700 osób. Historię zespołu imienia Bartłomieja Obrochty, popularnie nazywanego "Bartusiem" - wybitnego muzykanta i przewodnika - przypomniała podczas spotkania jego praprawnuczka, a także od 10 kierowniczka zespołu, Zofia Majerczyk-Owczarek. Zespół powstał w czterdzieści lat po śmierci Bartusia Obrochty. Przyjmując jego imię, stworzył mu najpiękniejszy żywy pomnik - stwierdziła. Jednak nie byłoby zespołu, gdyby nie osoba Tadeusza Sztromajera, który na prośbę młodzieży góralskiej zorganizował grupę i towarzyszył jej przez 29 lat podczas występów m.in. w Europie i Stanach Zjednoczonych. Włochy, Francja, Grecja, Holandia i Belgia - to zaledwie 5 państw spośród wielu, które znalazły się na mapie podróży zespołu, i z których zdjęcia można oglądać w "Starej Polanie". Po latach członkowie "Bartusiowego" zespołu przyznają, że do najbardziej znaczących występów należą te przed Janem Pawłem II w Castel Gandolfo i w Rzymie. Pomimo upływu 40 lat od powstania zespołu, jego głównym zadaniem wciąż pozostaje zachowanie muzyki, śpiewu, tańca, strojów oraz obrzędów w najczystszej, starodawnej formie. (GAB)" |
Gość portalu: Linn napisał(a): > Odradzam. Bez przesady! Ruch wszędzie jest duży, ale dobry kierowca sobie poradzi. U nas też nie wszędzie wolne miejsca czekają na samochody, a ludzie jakoś nie biegają na piechotę. Oczywiście, w dużych miastach jak Rzym czy Florencja ciężko będzie dojechać gdziekolwiek bez planu miasta, ale bez umiejętności czytania mapy chyba nikt nie wybiera się za granicę? Zresztą w miastach na ulicach znajdują się drogowskazy prowadzące do najsłynniejszych zabytków, zazwyczaj strzałki z brązowym tłem. Fakt, potrafią być trochę zakręcone - np. w Pizie dojazd do Krzywej Wieży jest bardzo dobrze oznakowany, ale na znakach są 3 różne napisy - na zmianę na każdym skrzyżowaniu inny ;) Dobrze oznakowane są też parkingi, niektóre na dużych wyświetlaczach nad jezdnią, pokazujących aktualny stan "zapchania" parkingu samochodami. Należy uważać na tablice ze znakiem "ZTL" (Zona traffico limitato) - strefa ograniczonago ruchu. Tam wjazd czy parkowanie dozwolone jest tylko dla pojazdów posiadających identyfikatory. Nie znający włoskiego często "wpadają", parkując w strefach ograniczonego parkowania - na znakach podane są godziny lub dni, w jakich ulica jest sprzątana i wtedy obowiązuje zakaz parkowania. Można więc po powrocie się zdziwić, nie zastawszy samochodu, jeśli został wywieziony przez służby miejskie. Dobrze byłoby więc zapamiętać nazwy dni tygodnia. Oczywiście, jeśli macie sporo czasu i chcecie lepiej poczuć atmosferę np. Rzymu, zostawcie samochód pod jakąś stacją metra na obrzeżach i poruszajcie się środkami komunikacji miejskiej albo na piechotę, ale jeśli zdecydujecie się na poruszanie się samochodem - nie taki diabeł straszny :))) Pozdrawiam i BUON VIAGGIO! Ani |
JESTEM DUMNY Z WYPRAW KRZYZOWYCH Kiedy widze europejskich masochistow wszelkiej masci, demonstrujacych swe poparcie dla islamskich terorystow z przerazeniem mysle, ze Polska moze sie znalesc w tym Unijnym bagnie. W tym czasie tlumy w swiecie muzulmanskim wiwatowaly swe poparcie dla mordu Al-Kajdy w Nowym Jorku. Premier Wloch zdobyl sie na odwage i powiedzial cos co jest oczywiste: ze kultura europejska jest bardziej ludzka od islamskiej. Nagonka jaka rozpoczeli aparatczyki z Brukseli przeszla wszystko co spotkalo Haidera. Szczytem podlosci byla wypowiedz Billa Clintona, ktory stwierdzil, ze mord Al-Kajdy mogl miec cos wspolnego z Wyprawami Krzyzowymi. Pomowmy wiec o KRZYZOWCACH (nie mylic z Krzyzakami ktorych w Ziemi Swietej praktycznie nie bylo- mala ich grupka odznaczyla sie burdami i byli w koncu wyrzuceni z Swietej Ziemi). Pierwsza krucjata byla odpowiedzia na ciagle ataki muzulmanow, ktorzy po zagarnieciu Palestyny uderzyli na Bizancjum i po bitwie pod Manzikert (1071 rok) byli o krok od zdobycia Konstantynopola. Ale ta wojna byla przeciez przerywnikiem w ciaglych napasciach wyznawcow Mohameta na Europe. W 846 roku muzulmanie wdarli sie do Itali i zniszczyli Rzym i Monte Casino. Uprzednio zniszczyli chrzescijanstwo w Polnocnej Afryce i wdarli sie do Hiszpani. Chrzecijanstwo w Hiszpani bylo zredukowane od malych enklaw desperacko broniacych sie przed zdziczalymi najezdzcami. W 719 roku muzulmanie zaatakowali Francje. W koncu w 732 roku krol Frankow, Charles Martel rozgromil ich pod Tours i Poitiers i w ten sposob ocalil poludniowa flanke Europy do Pirenejow. Wyprawy Krzyzowe byly naturalnym odruchem samoobrony po 4 wiekach muzulmanskiego bestialstwa. Czy jezeli wiec przepraszamy za Krzyzowcow to nie nalezaloby przeprosic Bin Ladena za Wieden? W ISLAMSKICH MADRASACH MALE DZIECI SA UCZONE ZGODNIE Z WSKAZOWKAMI KORANU NIENAWISCI PRZECIW NIEWIERNYM Z BIETNICA NIEBIANSKICH ROZKOSZY ZA DOKONANIE MORDOW NA CHRZESCIJANACH, ZYDACH CZY HINDUSACH. NA SCIANACH TYCH SZKOL NIENAWISCI WISZA MAPY SWIATA ISLAMU. OBEJMUJE ON CALA EUROPE GDZEKOLWIEK DOTKNELA STOPA ISLAMSKIEGO NAJEZDZCY. I SLUSZNIE - ZGODNIE Z KORANEM PODBOJ ISLAMU JEST NIEODWRACALNY!!! KRZYZOWCY ZADALI KLAM TEMU I DZIS STANOWIA NADCHNIENIE DLA PRAWDZIWYCH EUROPEJCZYKOW. |
Gość portalu: mirmat napisał(a): > Kiedy widze europejskich masochistow wszelkiej masci, demonstrujacych swe > poparcie dla islamskich terorystow z przerazeniem mysle, ze Polska moze sie > znalesc w tym Unijnym bagnie. W tym czasie tlumy w swiecie muzulmanskim > wiwatowaly swe poparcie dla mordu Al-Kajdy w Nowym Jorku. Premier Wloch zdobyl > sie na odwage i powiedzial cos co jest oczywiste: ze kultura europejska jest > bardziej ludzka od islamskiej. Nagonka jaka rozpoczeli aparatczyki z Brukseli > przeszla wszystko co spotkalo Haidera. Szczytem podlosci byla wypowiedz Billa > Clintona, ktory stwierdzil, ze mord Al-Kajdy mogl miec cos wspolnego z > Wyprawami Krzyzowymi. > > Pomowmy wiec o KRZYZOWCACH (nie mylic z Krzyzakami ktorych w Ziemi Swietej > praktycznie nie bylo- mala ich grupka odznaczyla sie burdami i byli w koncu > wyrzuceni z Swietej Ziemi). > Pierwsza krucjata byla odpowiedzia na ciagle ataki muzulmanow, > ktorzy po zagarnieciu Palestyny uderzyli na Bizancjum i po bitwie pod Manzikert > > (1071 rok) byli o krok od zdobycia Konstantynopola. Ale ta wojna byla przeciez > przerywnikiem w ciaglych napasciach wyznawcow Mohameta na Europe. W 846 roku > muzulmanie wdarli sie do Itali i zniszczyli Rzym i Monte Casino. Uprzednio > zniszczyli chrzescijanstwo w Polnocnej Afryce i wdarli sie do Hiszpani. > Chrzecijanstwo w Hiszpani bylo zredukowane od malych enklaw desperacko > broniacych sie przed zdziczalymi najezdzcami. W 719 roku muzulmanie zaatakowali > > Francje. W koncu w 732 roku krol Frankow, Charles Martel rozgromil ich pod > Tours i Poitiers i w ten sposob ocalil poludniowa flanke Europy do Pirenejow. > Wyprawy Krzyzowe byly naturalnym odruchem samoobrony po 4 wiekach > muzulmanskiego bestialstwa. Czy jezeli wiec przepraszamy za Krzyzowcow to nie > nalezaloby przeprosic Bin Ladena za Wieden? > > W ISLAMSKICH MADRASACH MALE DZIECI SA UCZONE ZGODNIE Z WSKAZOWKAMI KORANU > NIENAWISCI PRZECIW NIEWIERNYM Z BIETNICA NIEBIANSKICH ROZKOSZY ZA DOKONANIE > MORDOW NA CHRZESCIJANACH, ZYDACH CZY HINDUSACH. NA SCIANACH TYCH SZKOL > NIENAWISCI WISZA MAPY SWIATA ISLAMU. OBEJMUJE ON CALA EUROPE GDZEKOLWIEK > DOTKNELA STOPA ISLAMSKIEGO NAJEZDZCY. I SLUSZNIE - ZGODNIE Z KORANEM PODBOJ > ISLAMU JEST NIEODWRACALNY!!! > > KRZYZOWCY ZADALI KLAM TEMU I DZIS STANOWIA NADCHNIENIE DLA PRAWDZIWYCH > EUROPEJCZYKOW. Popieram bo moje arabstwo przegielo pale !! |
To moze zacznijmy wymagac, zeby na swoich mapach pisali: Anglicy - Londyn Amerykanie - Nowy Jork, Waszyngton Włosi - Rzym, Mediolan Grecy - Ateny, Saloniki etc.etc.etc........???? ;-))) W koncu dlaczego ONI nie maja dbac o promocje??? |
Gość portalu: Rzymianin napisał(a): > > > Tupetu - to można Ci pozazdrościć. > > Wiesz co, Jacuś? Pisać, to Ty z pewnością umiesz, ale czytać to tak jakbyś miał > > problemy. Przeczytaj jeszcze raz tytuł artykułu i wszystkie posty, to może > zmienisz zdanie na temat tego, czego ten wątek dotyczy, a także tego, komu > zazdościć tupetu. > Owszem, pojawia się w artykule nazwa "Riva del Garda". Ale pojawia się > także "mapa drogowa" - czy z tego wynika, że mamy dyskutować o turystyce? Temu z Rzymu nie trzeba wyjasniac o co chodzi zreszta to zwykly klamczuch i kretacz z tupetem . Wloska i nie tylko prasa informuje od jakiegos czasu o wydarzeniu we wloskim ,malowniczym kurorcie Riva del Garda .Bylem tam osobiscie , i wierzcie mi ,ze to piekne miejsce , jedne z ladniejszych na swiecie .Gory ,czyste duze jezioro , 80 km dlugosci i chyba 20 szerokosci , spadajace z wiecznie bezchmurnego nieba do tego jeziora gwiazdy ,przepiekna roslinnosc i miejscowi wlosi o mentolnosci polskich gorali .Dookola tego jeziora wije sie waska droga wykuta czesto tunelami w skale jeszcze za Mussoliniego .Statki i promy kraza po wodzie przwozac ludzi i samochody na drugi brzeg lub wzdulz brzegu ,bo szosa jest w remoncie (lavori in corso ).Nie jestem ministrem , ale bylem tam sluzbowo, poprostu pracowalem w tej okolicy ponad tydzien czasu jakies dwa lata temu . Otoz w tej Liva del Garda odbyl sie szczyt Ministrow Spraw Zagranicznych UE ,oficjalnie dyskutowano o Iraku ,Palestynie i paru innych sprawach. Tych ministrow bylo kilkunastu.Natomiast pod budynkiem obrad odbywala sie manifestacja 20 tysiecy dzialaczy skupionych wokol ruchu zwanego Social Forum lub poprostu antyglobalistow ,dla ktorych UE jest ordynarna ,prymitywna i destruktywna forma globalizacji swiata .Demonstranci poruszali te same problemy ,co ministrowie .W zwiazku z Irakiem np. niesli transparenty z napisem : "Nie Dla Krwi za Rope " , itp. Gazeta Wyborcza ,ktora zrodzila sie z sierpniowego protestu spolecznego w 1980 roku , pomija milczeniem tak wazne wystapienie wloskich i europejskich antyglobalistow w liczbie 20 tysiecy wobec kilkunastu obradujacych ministrow ? Wlasnie to jest dla mnie niezrozumiale lub godne pozalowania. Sytuacja we Wloszech stale sie pogarsza wskutek polityki UE .Koszty zycia po wprowadzeniu Euro , niektorzy mowia Jewro od slowa Zyd -Jewrej po rosyjsku ,zwiekszyly sie o 30 procent ,przy jednoczesnym zamrozeniu zarobkow .Z winy koncernow paliwowych takich jak ESSO doszlo do przegrzania Ziemii ,we Wloszech wyrazilo sie to szalejacymi pozarami i calkowita kleska w rolnictwie . Ci mlodzi ludzie ,ktorzy dzisiaj i wczoraj protestowali w Riva del Garda walcza o o zachowanie zycia na ziemi z banda chciwych starcow siedzacych na kupie zlota i lichwie . |
Gość portalu: ji napisał(a): > Re: Ciekawe jak sie jezdzi Warszawiakom nowym tunelem. > > Wspaniale, gdybys wpadl to moglbys zobaczyc ze tradycyjnie wszyscy jezdza lewym > > pasem i co niektorzy srodkowym a prawy pusty (to samo np. na siekierkowskim). > > W dodatku ktos im wmowil ze za przekroczenie 50 automat robi foto i wysyla > mandat i jezdza tym lewym pasem 50 :-)) > Hi hi :)) > > nasluchalem sie od Swionoujscian na Warszawiakow... Potem sie dziawia ze s > a > nie > > lubiani... > > Eeee tam. Takie wypowiedzi zawsze pozwalaja mi blyskawicznie rozpoznac ze mam > do czynnienia z czlowiekiem ktory raczej nie podrozowal. o tak, nosa nie wysciubuilem z mojej wioseczki. Raz tylko pojechalismy na wycieczke z parafii do Swinoujscia przeplynac sie promem :) > > Myslisz ze we Francji kochaja tych z Paryza a we Wloszech tych z Rzymu? > Nigdzie nie lubi sie 'tych' ze stolicy. Owszem. Ale mi chodziklo tylko o konkretny aspekt budowy tunelu w Warszawie wobec sytuacji Swinoujscia... chociaz skor ktos zwrocil mi uwage, ze tunel w Warszaaewi jest zbudowany z pieniedzy miasta to zmienia to postac rzeczy... > > Jedna z glownych przyczyn; tam gdzie jest wiekszy ruch tam i trzeba szybciej > podejmowac decyzji wiec i doswiadczenie wieksze maja tacy ludzie. > Na prowincji maja czas poczekac az zielone dojzeje a pas zmienia sie > wystawiajac glowe za okno. Kiedy wiec stykaja sie te dwie grupy to zawsze > powstaje konflikt. Zgadzam sie z toba w zupelnosci. U nas we Wrocku tez np. jak jest jakis wypadek z tramwajem to czesto sa to ludzie np. Z Legnicy, W-cha czy mniejszych miast, ktore trambajow nie maja :) Rozumiem tez ze jak ktos z Chrzaszczewa czy kozich Dojek przyjedzie do miasta, chocby to byla Olesnica, to czuje sie przerazony. Sam mialem przypadek kiedy moja kolezanka spod Nowego Sacza wysiadla na sskrzyzowaniu w Krakowie pod dworcem z samochodu i mowi, "Ja pie....e, ale mlyn, ty prowadz", a jezdzila juz od 3 lat po wioskach i New Saczu. To samo moj brat mieszkajacy w Karpaczu przez pierwszy rok po ztrobieniu prawka prosil mnie zebym go wozil po Wrocku.Tylko ze mi chodzi o to, ze Warszawiacy za prowincjuszy nie umiejacych sie poruszac w wielkim miescie uwazaja takze Wroclawian, Poznaniakow, Krakowiakow... A np. ja nie dalej jak wczoraj widzialem dwoch we Wrocku Warszawiakow, ktorzy wjechali w tylki porprzedzajacym samochodom - bo nie jezdza na codzien po wyslizganej poniemieckiej kostce i nie wiedza jaka ona jest sliska przy mzawce. Nawet doswiadczeni TIR-owcy maja z tym problem ( duzo jezdze stopem to wiem). Kazde miasto ma swoja specyfike jezdzenia. i nie zalezy to od wielkosci - np. duzo lepiej jezdzi sie po Krakowie ( dwupasmowki, ronda, obwodnica autostradowa) niz po Wrocku ( gdzie wszystkie przeprawy przez Odre skupione sa w okolicy starowki na odcinku 1900 m i nie ma zadnej obwodnicy a najblizsze mosty sa w Olawie i Lubiazu) > Na calym swiecie tak jest. tak, tylko ze jak mowimy o kulturze na drogach i sposobach jazdy to jezeli ja prowincjusz z zapyzialej Polski bladze po Wiedniu, ktory jest obawiam sie nieco wiekszy od W-wy to jestem uprzejmie przepuszczany przy zmianach pasa nawet w dziwnych miejscach ( bladze w koncu). Smieciarka ulatiwa mi zawrocenie w waskiej uliczce a kiedy stoje na przystanku autobusowym i patrze na mape to sam kierowca autobusu wysiada i pyta czy mi pomoc. A jak jade po Warszawie i chce zmienic pas na zasadzie zamka blyskawicznego ( normalka na zachodzie i we Wrocku tez, to wszyscy przyspieszaja, trabia, pyskuja... Ze nie wspone o autobusie MZA omijajacym mnie po chodniku z mojej prawej... nie mam moze na liczniku miliona kilometrow, ale troche przejechalem, prywatnie i dostawczakiem glownie po Dolnym Slasku. Moje stale trasy to tez Zielona Gora i Lubuskie, Poznan, oraz przez Slask na Malopolske ( Glownie Krakow) W Warszawie bylem dwa czy trzy razy i za kazdym razem obserwowalem ze tak to ujme nieuprzejmosc na drogach. Troche tego jeszcze jest na Slasku , ale o niebo mniej. W Wiedniu bylem raz i do dzis jestem pod wrazeniem tamtejszej kultury jazdy... A co do roznego sposobu jazdy - jezeli widze jakiegos wariata wyprzedzajacego na trzeciego to na 80% ma on numery WB albo DW - samochody firmowe w Leasingu. Ci jezdza jak wariaci... Chovciaz jezdzac stopem spotkalem sie wsrod tirowcow z okresleniem "po warszawsku". I tak jazda po Warszawsku to wyprzedzanie na trzeciego, wpychanie sie na chama na sasiedni pas, objezdzanie poboczem skrety z prawego pasa w lewo itd... Naprawde, jedzcie na zachod. poruszanie sie w duzym miescie nie wymaga chamstwa. (Choc sa na pewno gorsze miasta: Meksyk, Kair, Bombaj... :) pozdrawiam warszawiakow i nie tylko :) |
Co to takiego "polactwo"? Problem z Monte Cassino Rafał A. Ziemkiewicz ziemkiew@hub.wp-sa.pl Takiej książki się nie zapomina. Co ja zresztą mówię, książki - dla nas, grupki kumpli z siódmej i ósmej klasy podstawówki, to była po prostu relikwia. Takich książek mieliśmy tylko kilka, pożyczanych pod karą śmierci, czytanych, a choćby i tylko dotykanych nieodmiennie w nabożnym skupieniu, jak przystoi dotykać Świętej Księgi. Ja miałem, z jakichś cudem ocalałych resztek dziadkowej biblioteki, tom wspomnień najmłodszych uczestników wojny polsko- bolszewickiej 1920 r. "O uczniu żołnierzu". Jeden z kolegów odziedziczył po swoim dziadku przedwojenne podręczniki historii, w których cała ta wojna była zrelacjonowana z wielką starannością, i różne stare mapy oraz atlasy, w tym wydaną przez Niemców na początku lat czterdziestych bogato ilustrowaną książkę, w której chełpili się swymi zwycięskimi kampaniami. Na podstawie tego właśnie wydawnictwa, pamiętam, wymalowaliśmy do gabinetu historycznego w naszej szkole wielką mapę kampanii wrześniowej, wprawiając panią od historii w konsternację, bo, w przeciwieństwie do naszych podręczników, mapa ta wyobrażała całe terytorium przedwojennej Polski (w peerelowskich książkach wrzesień 1939 kończył się zawsze na Bugu), atakowane, symetrycznie, od zachodu czarnymi, a od wschodu czerwonymi strzałkami. O dziwo zresztą, eksponat w gabinecie historycznym przetrwał parę lat, nauczycielka kazała nam tylko zmienić podpis w legendzie: zamiast "kierunki natarcia" musiało być "kierunki wkraczania wojsk radzieckich". Ale z tych książek-skarbów, dzielonych z kumplami, zdecydowanie najważniejsza była ta, o której wspomniałem na początku. "Bitwa o Monte Cassino" Melchiora Wańkowicza, wydana w 1947 roku przez drukarnię II Korpusu we Włoszech. Nie mam pojęcia, jakim sposobem trafiła do biblioteki ojca mojego szkolnego kolegi, gdzieś po drodze zawieruszył się pierwszy tom i obwoluty, ale to, co pozostało, stanowiło magiczne wrota do jakiegoś innego, prawdziwego świata. Książka była bogato ilustrowana, prawie każda jej strona stanowiła montaż dokumentalnych fotografii, schematów, mapek i ilustracji z tekstem. Nie wiem, nawiasem mówiąc, czy dziś komuś by się chciało coś podobnego wydać, i czy nasze supernowoczesne, skomputeryzowane drukarnie podołałyby takiemu zadaniu. Twarze ludzi, którzy tam byli, ich życiorysy, zakazane słowa "Katyń", "Sybir"... Trudno wskrzesić w sobie po latach pamięć, co się nad tą lekturą myślało. Pamiętam tylko towarzyszące jej wzruszenie, z rodzaju tych wzruszeń, jakie zostają na całe życie. Paręnaście lat temu rzymskie wydanie "Bitwy o Monte Cassino" doczekało się w wolnej Polsce reprintu, na który wybuliłem bez chwili namysłu znaczną część swoich ówczesnych miesięcznych dochodów. Wtedy dopiero mogłem poznać początek bitwy i losy pierwszego polskiego natarcia; ocenzurowanych, peerelowskich wydań nie warto było przecież, po takich lekturowych doznaniach, nawet brać do ręki. Potem reprint wylądował na półce, z której zeskoczył dopiero w ostatnich dniach, gdy z przyczyn rocznicowych, o Monte Cassino przypomniały media. Państwo mają do mnie często pretensję, że piszę "polactwo". A jak mam pisać? Proszę wziąć sobie na świeżo tę książkę do ręki, poczytać i powiedzieć z ręką na sercu, czy ta skundlona ludność miejscowa, która dominuje dziś na obszarze państwa zwanego Rzeczpospolitą Polską w istocie wywodzi się od ludzi opisanych przez Wańkowicza, i czy byłaby zdolna do porównywalnych rzeczy? Odpowiedź jest przecież oczywista. Więc jeśli tamto byli Polacy, ci tutaj na takie miano po prostu nie zasługują. Jaką im nazwę dobierzemy, jest kwestią drugorzędną. Nie podoba się polactwo, proszę bardzo, słucham innych propozycji. Mam z tym Monte Cassino i innymi takimi sprawami kłopot, przyznaję się. Nie intelektualny, bo na rozum biorąc, nie mam wątpliwości, że zdobywając kosztem takiej masakry ów nieszczęsny klasztor, po raz kolejny w naszej historii daliśmy się cynicznym graczom światowej polityki wystawić do wiatru. Nic z tego Polska nie miała, poza pustą chwałą, a w zasadzie i tej nie - w księgarniach leży dziś przekład amerykańskiego bestselleru "Monte Cassino", w którym udział Polaków w bitwie skwitowany jest kilkoma zdaniami, a z telewizji Discovery dowiedziałem się, że w zwycięstwie dopomogli Brytyjczykom i Amerykanom tylko Francuzi. Ale mam z tym kłopot emocjonalny, bo wiedząc to, co wiem, nie umiem czuć niczego innego, niż to, co czuję. Mam w ogóle taki problem z całą prawie naszą historią. Cóż, takie są na starość złe skutki samowolnego sięgania w dzieciństwie po zakazane lektury. |
Gość portalu: bah7 napisał(a): > > A zebys wiedzial :) Wciagnela mnie, ale kilka dni ja czytalam ;) > # Z linkami, to wcale niedługo... :-o))) No w linki to az tak sie nie zaglebialam :) > > Z Trojmiasta. > # Wiem, Sąsiadko :))) Ale byłem ciekaw Twojej odpowiedzi... :))) A coz innego mialam odpowiedziec, ze z Zakopanego? ;)))))) > > Lubie ogladanie zarowno natury, jak i zabytkow, > # Moja trasa zawiera wiele pięknych miejsc, min 2-3 dziennie... Nie watpie :) > > ale z tymi zabytkami to tak bez przesady, jakies wazniejsze punkty o ktory > ch > > powiedzmy wszyscy wiedzia i nalezy je zaliczyc, natomiast nie lubie chodze > nia > > po muzeach i tym podobnych. Jak zobacze jedna katedre to wystarczy mi tego > na > > trzecia i czwarta. Moja druga polowica natomiast uwielbia wszelkiego rodza > ju > > aquaparki i lunaparki, wiec zawsze gdzie jestesmy musimy zaliczyc wszystki > e > > dostepne ;) > # 1 Aquapark wystarczy ?... :) Jak nie ma wiecej to co zrobic, ale przydalyby sie tak 2 conajmniej... :) > > No i fajnie by bylo wykapac sie kilka razy w morzu i chociaz przejsc po > > plazy :) > # Na trasie są najpiękniejsze plaże włoskiego buta... :))) No wlasnie mam pytanie o trase - heh zaczyna sie ;) Wiec tak, czy warto wyskoczyc na Capri? Moj maz namawia mnie aby dodac jeden dzien i wyskoczyc na elbe. Jest szansa, aby wstapic np. do pizy i zobaczyc wieze, czy raczej tego typu atrakcje sobie podarowac? Jak w Rzymem, czy calkowicie ominac, czy obejrzec jakies najciekawsze miejsca. Przejazalam sobie oferty biur turystycznych dotyczace wyceczek do Wloch i z reguly siedza 1-2 dni w Rzymie, nie dluzej, w tym Watykan. No i wstyd sie przyznac, ale nie moge znalezc 5Terre... > > No wlasnie tak sie sklada ze ja i tylko ja jestem kierowca, > # Właśnie trasa jest dla przypadku autka z 1-ym kierowcą... :))) To dobrze, bo nie ma mnie kto zmienic. ;) > > ale podobno dobrym, wiec bez obaw ;^) > # No to jesteś drugą taką kobietką, którą znam... :D > A trasa jest dość wymagająca... :))) :o)) > > Jak przyjade do domku to zaraz usiade do mapy i zaczne studiowac :) > # I jak Ci idzie ?... ;o) > Dość późno wracasz... ;) Pozno?? hmmm... ja bym raczej powiedziala, ze bardzo wczesnie ;> > > A jakies inne drogi, czy jest sens sie na nie porywac? Chcialabym tez miec > po > > drodze jakies ladne widoczki. > # Albo autostada i krótki dojazd do ciekawego miejsca, albo droga krajobrazowa > - > - np. : La Grande Strada delle Dolomiti, Wybrzeże Amalfi, 5Terre... - inne > drogi są bez sensu, w tym przypadku... Hmmm... osobiscie wolalabym droge krajobrazowa.. no ale nie wiem czy jest sens sie na taka porywac... > Pamiętaj o owiewkach ! (chyba, że lubisz klimę i szoki temperaturowe - czasami > co chwilę)... > I lepiej wszystko zmieścić w bagażniku ! O klimie to moge sobie pomarzyc, wiec wybiore pewnie owiewki ;) > > Czy sa problemy ze znalezieniem noclegow z marszu, czy lepiej rezerwowac > sobie wczesniej? > # To dłuższy, bardzo barwny temat, raczej poza Forum... ;o) A jakies strzepki informacji? ;) > Ale nie zawsze będzie tanio... :( No z tym niestety trzeba sie liczyc :( > > Hmmm... urlop planowalam koniec sierpnia - poczatek wrzesnia. > # Autostrady powinny być już przejezdne, a jeszcze cieplutko - nawet nocą... :) No to dobrze :) > # A gdzie dojechałaś autkiem najdalej ? Lubisz jechać codziennie kilkaset km ? Swego czasu mialam prace jezdzaca, wiec przyzwyczailam sie do robienia duzej ilosci kilometrow dziennie. :) A najdalej.. hmmm... zalezy jak na to patrzec, czy w jeden dzien jednym ciagiem, czy przez kilka dni. Np. dojechalam pod granice dunska z niemcami ciurkiem i to kilka razy. > > W niedziele wyjezdzam na tydzien, wiec odezwe sie po powrocie :) > # Miłych wrażeń na Majorce ! ;) A dziekuje, bylo rewelacyjnie! ;) Pozdrawiam, Erta |
mandryk napisał: > Chała! > Swojego czasu do mojego miasta zawitał gubernator obwodu kaliningradzkiego. > Wojewoda (obecnie siedzący w pierdlu) uprzejmie przetrzymał go pół godziny w > korytarzu, a potem nawet nie poczęstował herbatą. Cud, że pozwolił mu usiąść > podczas audiencji. W efekcie nie mamy czego szukać w Kaliningradzie. W mieście, > > gdzie swoje firmy mają Niemcy, Anglicy, Włosi, a Francuzi dotują prywatnych > producentów, żeby tylko nie weszła konkurencja. Np. polska. I nie wejdzie. > Co do bardziej sensownych żródeł ropy, to pomyśl sobie, że jeśli ją kupimy od > Zachodu, to też będzie rosyjska - tyle że droższa, bo przepuszczona przez > zachodnie rury. Myślisz, że co nam sprzedadzą - ropę z Iraku sprowadzaną > tankowcami? Rosja podniesie nam ceny 10-krotnie. My kupimy wtedy tą samą ruską > ropę od łaskawych Niemców za cenę 7 razy wyższą i będziemy się cieszyć, że > zaoszczędziliśmy. Trzykrotnym wzrostem podzielą się Merkel z Putinem. A my > będziemy jak zwykle ąsić i amcić, jacyśmy zmyślni. Taś taś, politycy! +++Bez jaj! Ropy jest mnóstwo wszędzie. I lepszej niż ruska... A cene to se moga oni podnosić w wyobraxni. Bo nie dostana wyższej niż giełdowa. Pozatem przez Gdańsk idzie mnóstwo ruskiej ropy w świat. A wkrótce Orlen zacznie konrtolowac rowznież Mozejki i i ich terminal, przez który równiez ruskcy wysyłaja rope w świat. Zatem z ropa sytuacja bardzo podobna do gazu. Poczytaj doucż się że ruska ropa jest podłej jakosci i tylko Polacy potrafia ja przerabiać i na tym zarabiaja,że nieco tańsza, ale nikt nie zapłaci tyle za ruska rope co za ksapisjska czy arabska... > Sam piszesz, że z mięsa do Rosji wysyłamy badziewie. Dziwisz się, że robią nam > fochy? +++Nie badziewie, ale miesa gorszej jakości głownie do dalszego przerobu. > Będę powtarzać do znudzenia: to my powinniśmy wygrać handel z Rosją, a nie > Unia, USA czy Chiny. +++Rosjanie muszą się nauczyć,że nie są sami ani jedyni na świecie. Do wspólpracy miedzynarodowej trzeba dojrzeć... Przepraszam za wierszyk z pewnego wątku. ++++Wierszyk swietny wkleiłem go na F Slowaińskim. :))) Gratuluje! Rosja szuka > własnej drogi. ++Hiler, Slobo, Saddam tez szukali.., wiec ich wykończylismy. :))) Spieprzyliśmy już mnóstwo okazji, żeby jej w tym pomóc. Ponieważ > > nie umiemy i nie chcemy, wykorzystają to inni. Niemcy są doskonałym przykładem. > > A potem nie dziwmy się układom Ribbentrop-Mołotow. Polityka nie lubi próżni. > Ani na mapie, ani w głowach. ++Niemcy i Moskale maja przerabane nad Potomakiem, a tam sie decyduja losy świata, jak kiedys w Rzymie. O ile Niemcy mogą próbować uniezalezniać sie od USA, to Rosja ma znacznie wiecej problemów, w których rozwiązaniu Usańce wcale nie pomoga. Zobaczymy ile kolejnych republik odejdzie od Moskwy... :))) |
Rzym - są w tej chwili 3 checkpointy. Z obwodnicy Rzymu (numerowany zjazdy) - 1 (Aurelia), 14 (Ponte Mammolo) i 26 (ew. 25; Laurentina). Na każdym brązowe tablice doprowadzą Cię do celu. Wjeżdżając Aurelią jedziesz cały czas prosto i na wysokości sklepu Panorama (po lewej) zjeżdżasz na checkpoint po prawej (obok stacja kolejki). Na Ponte Mammolo zjeżdżasz 14 i jedziesz cały czas prosto. Jak widzisz po lewej stację metra (zobacz na mapie - to jest stacja metra B Ponte Mammolo) to skręcasz w prawo - uwaga, bo drogowskaz niewielki). Żeby dojechać na Laurentinę prościej jest jechać zjazdem 25, ale znaki są na 26, więc z 26 jedziesz prosto, na dużym skrzyżowaniu (25 marca) skręcasz w prawo i dojeżdżasz do drogi Laurentina (czyli tej, która prowadzi od zjazdu 25). Tu skręcasz w lewo i za kawałeczek skręcasz w prawo. Uważaj na ten zjazd, bo drogowskaz mały). Na każdym checkpoincie wykupujesz zezwolenie na wjazd i dalej albo jedziesz metrem (z Ponte Mammolo i z Laurentiny masz niebieskie. Z Aurelii opłaca się podjechać bliżej Watykanu z wjazdówką wsiadanie/wysiadanie na Grzegorzu 7) albo autokarem jeździsz po mieście. Mając wjazdówkę (nawet tę najtańszą, podstawową) możesz też odstawić autokar na Anagninę (zjazd 21, metro A), Saxa Rubrę (zjazd 6, kolejka do Piazza del Popolo). To, który checkpoint i parking wybierzesz zależy od realizowanego programu (gdzie w Rzymie chcesz się znaleźć), godziny (korki), miejsca noclegu (skąd jedziesz) itp. Co do wypełniania formularzy - tylko jeśli dany autokar jest pierwszy raz w Rzymie i nie jest wpisany w ich system komputerowy trzeba podać numer rejestracyjny i dane firmy (na te dane wystawiają potem potwierdzenia płatności checkpointu). Przewodnicy - znajdziesz na Dobrej Turystyce, na wlochy.it i na stronie regionu Lacjum choć właściwie nigdzie nie ma pełnego spisu. Przewodnicy mają jednak kontakt ze sobą i jak któryś nie może to zwykle poleci inną osobę. Wenecja - check pointów jest kilka. Zależy, ile masz kasy na wjazd i jaki program Jeśli np. śpisz w okolicach Lido di Jesolo, to jedziesz na Punta Sabbioni, gdzie checkpoint jest najtańszy. Jadąc w stronę P. Sabbioni będziesz miała ten checkpoint po prawej, dobrze oznakowany. Jadąc do Wenecji od południa (ss309) możesz wjechać na Fusinę (oznakowanie "Terminal Fusina"), ale checkpoint niewiele tańszy niż do "centrum" Wenecji. Jeśli wjeżdżasz do "centrum" Wenecji, co w odniesieniu do autokarów oznacza parking Tronchetto to masz jeden checkpoint na stacji benzynowej Bazzera Nord (jak jedziesz od Udine), koło sklepu Panorama (jak jedziesz obwodnicą Wenecji od południa) i ostatni tuż przed samym Mostem Wolności (jakbyś przegapiła dwa wcześniejsze) - trzeba skręcić w prawo. Co do łódek - bilet na tramwaj wodny kupujesz w kasach tak jak napisała Ewa. Można pływać też prywatnymi łódkami (masz wtedy mikrofon) i je się zazwyczaj wcześniej rezerwuje (choć też nie ma takiej konieczności). Robiąc rezerwację możesz mieć zniżkę w opłacie za wjazd do Wenecji (jadąc na Tronchetto) Ceny checkpointów znajdziesz na stronie ASM VENEZIA Formularzy żadnych nie ma. Przewodnicy - jest Małgosia (chyba jedna jedyna) i Ania (szykowała się do egzaminu, może już ma uprawnienia). Bywają bardzo oblegane, bo grup polskich dużo... Monte Cassino - wjazdówek żadnych nie ma, tylko za parking płacisz na górze. W miasteczku Cassino jedź po brązowych tablicach na "Abbazia di Monte Cassino" - dojazd dobrze oznakowany. Przewodnicy - nie mam zielonego pojęcia. Na cmentarzu nie ma nikogo. W Opactwie są, ale jakimi językami władają - nie wiem. Polki są w muzeum Historiale, ale, wiadomo, oprowadzają po Muzeum, a nie po Opactwie. To tak całkiem skrótowo. Chyba że masz jeszcze jakieś konkretne pytania. Niestety można za pierwszym razem "zapłacić frycowe" - mieć kiepskiego przewodnika czy przepłacić za łódkę, ale myślę, że organizator porobi Ci wszystkie konieczne rezerwacje (zwłaszcza, że piszesz o długim weekendzie, kiedy grup może być sporo). Powodzenia! |
vampi_r napisał: > Między innymi dlatego podpisałem petycję PO w sprawie okręgów jednomandatowych, > Inaczej nic tylko położyć sie i umrzeć lub brac aktywny udział we wszelkich > przekrętach. > Wybór nalezy do ciebie. Wybieram. A wybierać to znaczy wybierać a nie cieszyć się byle czym. Wydaje mi się, że troszkę źle mnie zrozumiałeś ale składm to na karb mojego szacunku dla konsekwencji w działaniach. Przyznaje nieskromnie,że to niecodzienna sytuacja w tym miejscu na mapie. Nie jest to kwestia mojego "se"-go ale faktów. Jesteś dobry z faktów? Ile długu ma to miasto? A państwo? Uważasz, że to nie ma związku? Pozatym: to, że zmienisz temat nie znaczy, że odpowiesz na pytanie. Nie napieram ponieważ rozumiem, że coś co jest normą w świecie za którym tak tęsknisz powoduje u ciebie jako u szczerego lokalnego patrioty odruch alergiczny. Wiesz o czym piszę?...o odpowiedzialności. Jesteś w kropce Milordzie. Okręgi....taaak....Pitera mogłaby być moim idolem gdyby nie fakt, że faktycznie ma niewiele do powiedzenia o tym, jaki jest udział np. PO czy SLD w sprawach którymi ona zajmuje w godzinach pracy. Czy to znaczy, że powinieneś mnie lubić bo nie blatuje się z Piterą? Pewnie tak gdyby nie to, że podobno chodzi ci jak i jej, o okręgi jednomandatowe. Problem w tym, że jej chodzi o to z powodu, który ona nazywa "układem w-wskim" a tobie ze względu na współbrzmienie z PO (chyba, że źle zrozumiałem). Same sprzeczności a jest to ledwie echo tego co się dzieje pomiędzy budżetami a potrzebami. I to mnie przeraża . W akustyce to się nazywa efekt Dopplera. Myśle, że wypuszczasz jadowitego węza morskiego, ale jak już wspomniałem: ty ściemniasz, ja się śmieje. Uczciwe nieprawdaż? Proponujesz życie ponad stan. Na dodatek usiłujesz udowodnić, że ludzie chcą być jak korniszony w marynacie. Ponadtto podpinasz wszystko pod społeczne potrzeby kiedy świetnie wiemy, że to nie jest kwestia referendum miejskiego tylko gminnego. Lokalizacja nowego lotniska? bardzo proszę - Nowodwory czy gdzie tam jesteś. Przegłosowaliby i tyle. Fajnie? ....sądze, że wątpie. Spychologia. Ale ciebie to kręci. Ludzie z Ursusa, Włoch, Ursynowa, Wilanowa, Falenicy, Miedzeszyna, Radości i Wawra mówią, że nie ale ty ich uszczęśliwisz. Bo to dobry pomysł a poza tym to wnerwiają cie korki. Korki są wszędzie nawet tam, gdzie są prawdziwe obwodnice i autostrady. Prawda? Chicago, Toronto, Rzym, Paryż, Berlin. No w Czelabińsku nie ma. Tam tylko płozy przymarzają. i najważniejsze: to co ja myślę o tym krajy to jedno. To czego ja bym nie chciał, a tobie się wydaje, że jest formalnością to drugie i trzecie. Gdyby mi nie zależało to bym zaniechał tak jak zaniechują wszyscy w tym państwie. Nie wozi się drewna do lasu ale to szczególny przypadek zwany w medycynie "stupor" więc: kto powiadomił prokurature? prezydent? premier? ministrowie? szef służb? coś im się stało? babcia wciągneła w markecie baton i bekneła w sądzie grodzkim a tu strzał z szelek i cisza. Proszę cię nie rozśmieszj mnie. Na co ty liczysz. Że nagle będziemy mieli kompetentnych urzędników. Stwarzasz im okazję do swobodnych maceracji. Na dokładkę sam nie jesteś do końca do tego przekonany bo w temacie przyjąć coś na klatę wykonujesz wężowe manewry. No ale jakąś gębe trzeba mieć. Naprzykład: rozładuje wasze korki, ceny nieruchomości wzrosną... . Mydlarni skwierk. okejhokej |
Ryanair przesłoni polskie niebo (Puls Biznesu/30.01.2006, godz. 08:06) biznes.onet.pl/1,1309402,prasa.html Irlandczycy coraz pewniej czują się na polskim rynku. Zapowiadają nowe trasy, porty i założenie bazy. Liczą na 15 mln pasażerów rocznie. Ryanair, irlandzka tania linia lotnicza, chce w nowym roku obrachunkowym, który zaczyna się w kwietniu, zdobyć minimum 1,4 mln pasażerów na trasach do/i z Polski. Od chwili startu operacji w Polsce w marcu 2005 r. do końca roku przewieźli 260 tys. osób. 10 z 11 tras na których operowali w roku 2005 wystartowało jednak dopiero na przełomie października i listopada. - Za 8-10 lat jesteśmy w stanie wygenerować na trasach do Polski około 15-mln roczny ruch - zapowiada Michael Cawley, wiceprezes Ryanair. Irlandczycy w pierwszym etapie zaoferowali połączenia do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec i Szwecji. W przyszłości chcą dodać do siatki następne państwa Europy Zachodniej i kraje skandynawskie. - Teraz, gdy staliśmy się rozpoznawalni w Polsce, zamierzamy zaoferować Polakom przeloty do Włoch, a w tym Rzymu, Mediolanu czy Pizy. Myślimy też o Hiszpanii i Francji a także Norwegii oraz Finlandii - wylicza wiceprezes Ryanair. Nie wszystkie jednak z otwartych tras spełniają oczekiwania przewoźnika. Ryanair wycofuje się z połączenia Rzeszów - Frankfurt-Hahn. - Nie było wystarczającego popytu na tej trasie, głównie ze względu na niedogodny rozkład. Być może wrócimy z tym pomysłem, gdy w Rzeszowie wykreuje się większy popyt, także z udziałem Ukraińców - wyjaśnia Michael Cawley. Jeszcze trzy porty Obecnie Ryanair lata z ośmiu polskich portów, w planach ma następne. - Docelowo chcemy obsługiwać 10-11 lotnisk. Do zagospodarowania jest północno- wschodnia część Polski. Prędzej czy później powstanie port w Szczytnie, Białymstoku czy Lublinie i uzupełni lotniczą mapę Polski - mówi Michael Cawley. Znacznie wcześniej jednak linia zaproponuje pasażerom kolejna zmianę w przygotowaniu do lotu. W ciągu następnych 3-6 miesięcy chce bowiem wprowadzić system internetowych odpraw. - Jeśli pasażerowie mogą dokonywać rezerwacji i płatności przez internet, to mogą także w ten sposób się odprawić - twierdzi wiceprezes spółki. Pasażerowie podróżujący tylko z bagażem podręcznym będą się mogli samodzielnie odprawić przez stronę internetową, wydrukować kartę pokładową z kodem kreskowym, który będzie odczytywany na specjalnym stanowisku w porcie. Prędzej czy później Ryanair zbliża się także do decyzji o lokalizacji dla nowych baz (czyli lotniska, gdzie samoloty będą nocowane, serwisowane i gdzie będzie prowadzona obsługa biurowa). W tym roku chce otworzyć 3-4 nowe i wybiera spośród 21 spośród europejskich portów. Zatrudnienie znajdzie tam wówczas kilkadziesiąt osób. Wciąż aktualne jest umieszczenie jednej z ich w Polsce. - Odwiedziliśmy pod tym kątem Gdańsk, Kraków, Wrocław, Poznań i Łódź - mówi Michael Cawley. Według niego, decyzja powinna zapaść w ciągu sześciu tygodni. Jeśli w tym terminie wybór nie padnie na jedno z naszych lotnisk, to nic straconego. - Prędzej czy później w Polsce musi powstać baza ? ocenia Michael Cawley. I to nie jedna. Jeszcze w ubiegłym roku przewoźnik zapowiadał, że dla Polski przewidziane są dwie. - Jeśli powstanie lotnisko w Modlinie, to będzie to także ciekawa lokalizacja dla tego rodzaju działalności - dodaje wiceprezes spółki. Irlandczycy nie mają jednak złudzeń, że od dawna zapowiadany port powstanie jeszcze w tym roku. Znak czasów Irlandczycy zdają sobie sprawę, że ich metody działania są oceniane jako bardzo agresywne. Twierdzą, że nie pobierają od poszczególnych portów czy samorządów żadnych dopłat czy subsydiów. Samorządy płacą za umieszczenie reklamy agencji, która ma wyłączność na sprzedaż powierzchni na stronach internetowych Ryanaira. - Nasza polityka jest agresywna, ale tego wymaga zmieniające się otoczenie. Na rynku lotniczym nastąpił ogromny przełom, więc staramy się dostosować do realiów biznesowych. Linie tradycyjne tego nie robią ? stąd jaskrawe różnice w stosowanych metodach - tłumaczy Michael Cawley. Marta Filipiak |