Szukaj:Słowo(a): Mapa wodociągów warszawskich
Staś Tarkowski i jego ojciec znajdowali sie tam z tego samego powodu, z jakiego
inni obcokrajowcy znajdują sie również i w Polsce - aby spokojnie pracować i
żyć.
A nawet więcej bo pan Tarkowski budował kanały irygacyjne, które ułatwiały
życie arabskiej ludności rolniczej, a których arabowie sami sobie nie
wybudowali i dlatego cierpieli na brak wody.

To coś tak jak Francuz (kurcze, albo to był Niemiec), który wybudował wodociągi
Warszawie, bo sama ich sobie nie wybudowała i tonęła w gównie.
Ale nikt z tego powodu nie porywał niewinnych dzieci obcokrajowcowi, który
przyjechał do Warszawy aby pomagać. Warto też zauwazyć, że Polski nie było na
mapie i Polacy też mieli prawo uważać obcokrajowców za hieny, które chcą
niedopuścić do odrodzenia wolnej Polski.

Boguś Linda w filmie Prowokator (to film, ale bynajmniej nie fikcja) wpadł w
depresję bo przypadkiem zabił dziecko, ale arabowie mordują dzieci tuzinami i
nie znają pojęcia wyrzutów sumienia czy winy. Nawet pokonanemu wrogowi utną bez
litości głowę i zatkną na kiju.
> Ahoj!
> Fantastyczna mapka!

Mapka jest jednym z załączników do monografii Wodociągów i Kanalizacji wydanej
na 50-lecie ich powstania - czyli w roku 1936. To co dałem w sieci, to fragment
mapy całego miasta z zaznaczoną całą siecią warszawskiej kanalizacji.
Zacznijmy od poczatku: to, co ja mam nazywa sie "mapą sytuacyjno-wysokościową do
celów projektowych", podstemplowana jest przez Powiatowy Ośrodek Dokumentacji
Geodezyjnej i Kartograficznej/ Starostę Powiatu Warszawskiego Jakiegośtam, z up.
Starosty przez Przewodniczacego Zespolu Dokumentacji Projektowej no i przez
mojego geodete. Na jednej mam niejako plan sytuacyjny dzialki i przylacze
energetyczne, na pozostalych przylacze wodociagowe i ponownie energetyczne.
Jesli waznosc jest taka, jak wspominal jarecki, to oczywiscie sa niewazne (tej
waznosci zaraz poszukam, zeby byc pewną na 100%).
I w zwiazku z powyzszym, co ja mam teraz, do diabla, zrobic? Zasuwac do geodety,
zeby rysowal wszystko od poczatku?
I pytanie dodatkowe (moze byc bardzo glupie, ale wybaczcie moja ignorancje): w
projekcie jest oczywiscie wspomniana instalacja kanalizacyjna, jakies jej
rozmiary, normy. Przy zglaszaniu robot nie wymagajacych pozwolenia na budowe,
nalezy dolaczyc projekt instalacji, wyrys i inne rzeczy. Jako takiego projektu
kanalizacji nie mam (tzn jej umiejscowienia na dzialce) - czy wlasnie to tego
nie powinnam wrysowac na mapke sytuacyjna?
owlosiony napisał:

> Teoretycznie poniższy link jest do planu Warszawy, zwracam uwagę na prawy
> górny róg mapy.
>
> www.warszawa.com.pl/mapa/
> Pozdrawiam

Mam ta mapę na płycie CD od dobrych 3 lat.
A dlatego Marki posiadają taką mapę, bo firma Silver Soft jest częścią firmy
Prokom, która to opracowuje dla Marek plany rozbudowy sieci wodociągowej i
kanalizacyjnej - powstała więc ona całkiem przypadkiem.
grzegorz_zz napisał:

> Ach, jeszcze zapomnialem dodac, ze bez mapy to nie da rady.

No ale policja zapewne kieruje objazdami, a nie tylko kieruje NA objazdy.
Swoją drogą, to takie zapadniecie się jezdni może świadczyć, ze pod spodem
mogło dojść do jakiejś awarii rury wodociągowej.
Może taki stan potrwać kilka dni. W najgorszej sytuacji są własnie mieszkańcy
Babic i innych mieścin położonych na trasie na Leszno. Dla nich Warszawska i
Lazurowa/Górczewska to jedyne rozsądne połaczenie z Warszawą.
Poza tym trzeba jeździć opłotkami, które nie wiadomo jak teraz są odśniezone.
Duuuuży temat!
Na początku do omówienia wodociąg Marconiego. Potem praski wodociąg
Grotowskiego. A dopiero potem wodociąg Lindleya.

U Marconiego omówić ujęcie wody przy Karowej, świątynkę w Ogrodzie Saskim i
fontanny.
U Grotowskiego - nie wiem - ale warto słów kilka mu poświęcić.
U Lindleya - stacja poboru wody przy Czerniakowskiej oraz kompleks filtrów na
Ochocie: filtry powolne, wieża ciśnień. Przy okazji można zahaczyć o temat
stworzenia szczegółowych (1:250) planów miasta.

Literatura oczywiście istnieje - np. Henryk Janczewski, Warszawa - geneza i
rozwój inżynierii miejskiej, Arkady, Warszawa 1971.
Istnieje też monografia: praca zbiorowa pod redakcją inż. Włodzimierza
Rabczewskiego, Wodociągi i Kanalizacja m. st. Warszawy 1886-1936, Wydawnictwo
Wodociągów i Kanalizacji m. st. Warszawy, Warszawa 1937.

A w necie polecam opracowanie www.varsovia.pl/varsovia/index.php-
frame=main&mapa=0&item=1505&top=15.htm oraz stronę MPWiK www.mpwik.com.pl

Sam też poświęciłem wodociągowi Marconiego kilka słów pod adresem
www.warszawa1939.pl w dziale 'Rozmaitości'

Pozdrawiam
Przeczytalem te wszystkie opinie na temat potrzeb Radomia w perspektywie
uchwalonego budżetu miasta i stwierdzam , ze wszyscy wypowiadajacy sie maja
recje, wszystkie przedstawiane tu propozycie inwestycji , budowy waznych dla
miasta obiektow sportowych i kulturalnych , - to nasze wspolne wszystkich
Radomian kochajacych to miasto marzenie o jego wielkosci.
Musimy jednak zejsc na ziemie z oblokow i stwierdzić, ze znazcenie Radomia na
mapie Polski a nawet w obrębie woj. mazowieckiego jest marginalne i zapomniane
przez Warszawe.
Po podzale administracyjnym kraju, Radom przyklejono sztucznie i na sile do
tegionnu Mazowsza, choć od wiekow ziemia radomska zwiazana byla z regionem, -
staropolskim . To przed II-gą wojna swiatową w region ten panstwo polsie
zainwestowalo ogromne pieniadze tworzac ogromny tzw. - Centralny Okreg
Przemyslowy, powstaly ogromne fabryki zatrudniajace tysiace ludzi w Radomiu ,
Starachowicach, Skarzysku Kam., Pionkach Stalowej Woli i Kielcach.
Region ten zaczal sie rozwijac. W Radomiu Fabryka Broni wybudowala mieszkania
dla pracownikow - ( osiedle Planty ), Dom Kultury, stadion sportowy, powstaly
inne zaklady jak : - firma Bata, Wodociagi, Erikson, Tesch , Zaklady Tytoniowe,
Zaklady miesne, garbarnie i wiele innych mniejszych.
Przemysl radomski przetrwal II-wojne swiatowa odbudowal sie i rozbudowal w
czasie tak zwanej komuny, ktora uwczesna wladza uwaza za dzurę w histori Polski,
pomijajac ten okres , - przeszla gladko z II-ej Rzeczypospolitej odrazu do III-
ej. Jak na ironie - Radom w tej III-ej Rzeczypospolitej stracil najwiecej,
poupadaly wielkie i znaczace zaklady pracy zatrudniajace tysiace ludzi i to w
takim tempie, jak nigdzie w Polsce, zlikwidowano wojewodztwo, zaczelo rosnac z
kazdym rokiem bezrobocie i ogolne zubozenie mieszkancow. Ten marazm i
beznadzieja trwa do chwili obecnej.
Miasto duze takie jak Radom promieniujace kiedys preznym przemyslem bedoce
osrodkiem zatrudnienia dla okolicznych mieszkancow, stalo sie teraz miastem
emerytow i sypialnia dla prawie 30 tys. slale dojezdzajacych 100km do pracy w
Warszawie Radomian.
Jezeli taka ma byc funkcja rozwojowa naszego miasta to nie wrozy mu to zadnej
perpektywy rozwojowej a raczej stagnacje, wyludnienie i migracje do preznie
rozwijającej sie aglomeracji warszawskiej i osciennego woj. świetokrzyskiego.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4663641.html?nltxx=1077927&nltdt=2007-11-12-04-06
ak długo można remontować jedną kładkę dla pieszych? Te nad Czerniakowską i
Powsińską są zamknięte od lutego i choć stoją gotowe od kilku tygodni, wciąż nie
można z nich korzystać
Kładka nad Czerniakowską przy Bartyckiej nie jest czynna, bo dobudowane do niej
windy dla niepełnosprawnych nie mają podłączenia do prądu. Nadzór Budowlany
obecnie nie wydaje pozwolenia na użytkowanie bez uruchomienia wind.

Kłopoty z podłączeniem prądu trwają dłużej niż cały remont. Według Urszuli
Nelken z biura prasowego Zarządu Dróg Miejskich Zakład Energetyczny wyznaczył
zbyt odległe miejsce, do którego trzeba podciągnąć kable. Żeby tam je
doprowadzić, trzeba się przekopać przez kilka działek, których właściciele i
zarządcy mnożą wymagania. Rzeczniczka ZDM zapewnia, że tym razem problem
zostanie rozwiązany w ciągu najbliższych dni.

Na Powsińskiej, niedaleko Sadyba Best Mall z podporą kładki koliduje wodociąg.

- Po prostu na starych mapach nie było tam wodociągu - tłumaczy Andrzej Kowalik
z Warszawskiego Przedsiębiorstwa Mostowego, które jest wykonawcą prac. Problem
wyszedł dopiero w trakcie budowy. - Mam nadzieję, że uda się dopuścić kładkę do
ruchu, a ewentualna przebudowa wodociągu nastąpi bez jej zamykania - mówi Kowalik.

Od momentu oficjalnego zakończenia prac wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego
ma 21 dni na decyzję o otwarciu kładki.

To nie pierwsze przejście nad Wisłostradą, które tygodniami czeka na taką
decyzję. W zeszłym roku było tak z sąsiednią kładką na wysokości Kanału
Piaseczyńskiego - ZDM otworzył ją dzień po interwencji "Gazety".

W Warszawie jest ok. 60 kładek dla pieszych. Zdecydowana większość (powyżej 40)
pochodzi z lat 70. i 80. i nigdy nie przechodziła remontów. Kilka na polecenie
nadzoru budowlanego trzeba było zamknąć. ZDM zapewnia, że wszystkie pozostałe są
ciągle monitorowane i nie zagrażają bezpieczeństwu. W 2007 r. odnowiono sześć
kładek. - Do 2009 r. chcielibyśmy wyremontować 14 kolejnych - zapowiada Urszula
Nelken.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Plany Warszawy przelomu XIX i XX wieku
Inżynierowie bez granic

W dniach 28 czerwca – 23 lipca b.r. w siedzibie Archiwum Państwowego m. st.
Warszawy będzie eksponowana wystawa „Inżynierowie bez granic. Lindleyowskie
plany Warszawy przełomu XIX i XX wieku”, prezentująca fragment przechowywanego
w Archiwum wielkiego zbioru map Lindleya, liczącego prawie 7,4 tys. arkuszy,
powstałego w latach 1886-1915.

Zbiór ten stanowi jedno z największych dzieł dawnej kartografii Warszawy, a
jednocześnie największych dzieł wielkoskalowej kartografii europejskiej i
światowej, zaś przyczyną jego powstania była budowa warszawskich wodociągów i
systemu kanalizacji.

Na wystawę składa się zestaw 27 plansz z reprodukcjami planów oraz 6 z
oryginałami. Dzieje rodziny Lindleyów, przede wszystkim życie i działalność
angielskich inżynierów: Wiliama Lindleya (ojca) oraz Wiliama Heerleina
Lindleya (syna) prezentuje 5 plansz. Pozostałe – poza efektem twórczego
inżynierskiego dorobku Lindleyów – obrazują stan kartografii warszawskiej w
połowie XIX w., tzn. przed rozpoczęciem prac nad wodociągami oraz
odzwierciedlają rodzaj spadku po nich, pokazując plany będące kontynuacją
„planów Lindleya”.

Części ekspozycyjnej wystawy, opracowanej głównie z wykorzystaniem zbiorów
Archiwum towarzyszyć będzie wydawnictwo z reprodukcjami wybranych materiałów
archiwalnych wraz z częścią opisową. Na wydawnictwo złoży się 32 stronicowy
książkowy plan Warszawy końca XIX wieku oraz reprodukcje innych planów wraz z
ich opisem oraz zarysem historycznego podłoża ich powstania. Autorami części
merytorycznej będą Paweł E. Weszpiński – kartograf, pracownik Archiwum (część
kartograficzna) oraz dr hab. Ryszard Żelichowski – historyk, znawca dziejów
rodziny Lindleyów (część historyczno – biograficzna).

Współorganizatorami wystawy są: Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków,
Główny Urząd Geodezji i Kartografii oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów
i Kanalizacji. Patronat honorowy nad wystawą objął Prezydent m.st. Warszawy
Mirosław Kochalski.

Ekspozycję można oglądać od poniedziałku do piątku w godz. 10.00 - 15.00 oraz
w soboty i niedziele w godz. 12.00 - 18.00 (wejście od ul. Krzywe Koło 9).
Do mieszkańców Pakosza
Przeszedłem się specjalnie po szlaku zaznaczonym na mapie jako
wariant "żółty". Byłem ciekaw jakie tam rezydencje zastanę. No cóż
większość domów pamięta lata 70-te a część pewnie i 50-te. Kilka z
nich to lepianki gdzie bandy rumunów bym nie wpuścił. Przykro to
mówić ale to nie jest willowa dzielnica. Ulica Zagonowa wygląda jak
obraz wczesnej PRL-owskiej wsi. Droga bez chodników asfaltu, z pompą
z wodociągów miejskich i ludźmi z wiaderkami. Domy - część
drewnianych. Ludzie tu żyją gorzej niż na wsiach. Czego żałować jak
dostaną pieniądze za które wyprowadzą się i postawią przyzwoity dom
z kanalizacją i innymi mediami. Dalej jakieś magazyny, sklep Społem,
dawna zajezdnia autobusów, blacharstwo-lakiernictwo, trochę wolnej
przestrzeni. Kilka domów takich sobie z urody - myślę, że ich
mieszkańcy i tak mają dość popękanej ulicy Husarskiej i chętnie by
się stamtąd wynieśli. Problem w tym, że nikt nie chciał kupić tych
nieruchomości. Teraz dostaną kasę za wywłaszczenie. A Ci co
zostaną ? Będą mieli ekrany dźwiękochłonne bo inaczej już nie wolno
budować. Wreszcie odetchną z ulgą. I najważniejsze dla nich. Cena
1m2 w tamtej okolicy drastycznie pójdzie w górę. Szczególnie dla
domków przy Chodkiewicza, Czarnieckiego, etc. Idealny dojazd do
centrum. Kilka minut i są w dowolnym miejscu Kielc jadąc
dwupasmówką. To potrafi podnieść cenę gruntu o około 100 zł za 1m2.
A dla miasta ? Potoki aut do Stadionu, Hali, Kadzielni wreszcie nie
będą korkowały Pakosza. W okolicy dawnej zajezdni będzie mógł
wreszcie jakiś inwestor zbudować Aqua Park. Zwróćcie uwagę, że żaden
inwestor nie wybuduje nic na miejscu dawnej zajezdni jak nie będzie
w pobliżu atrakcyjnej drogi. Takie inwestycje prowadzi się jak jest
dobry dojazd. Myślę, że ta część miasta ożyje. Myślę, że znajdzie
się też kilka atrakcyjnych działek przy których coś ciekawego
powstanie. Ale musicie popatrzeć na to wszystko globalnie a nie
tylko przez pryzmat własnego ja. Takie jest życie. Chcecie mieszkać
przez kilka pokoleń w jednym miejscu ? Przenieście się na wieś. Tam
przez 200-300 lat dom będzie stał w tym samym miejscu. W miastach
odbywa się rotacja. Zwróćcie uwagę jak w centrum Warszawy znikały
całe dzielnice przedwojennych domów by powstawały nowe arterie,
biurowce, Galerie. Żyjemy w mieście a ono musi się rozwijać. Dla Was
mieszkańcy Pakosza priorytetem jest byście wykorzystali tą szansę i
wzięli godziwe pieniądze za wywłaszczony teren by móc wybudować się
gdzieś gdzie będziecie mieli zdecydowanie lepsze widoki na
przyszłość.
to widze ze duzo tych sukcesow nie ma... hmm
ja nie chcialam by tu wpisywac czego jeszcze obecna ekipa nie zalatwila tylko
co zalatwila...
postarajmy sie razem pomyslec pozytywnie za co mozna pochwalic obecna Rade i
Burmistrza?
czy spelnili albo chociaz staraja sie spelnic obietnice przedwyborcze?
Moze cos z tych obietnic jest w trakcie realizacji?
Pol roku to duzo czasu! Normalnym jest robienie podsumowania wynikow rzadzenia
nowych ekip u steru po pierwszych 100 dniach od objecia wladzy.
Poza tym to juz jest wiecej niz pol roku...
Wydaje mi sie ze zbyt duzo poswiecamy tu czasu na rozdrapywanie starych ran
i "sentymentalne" wycieczki w przeszlosc do czasow gdy rzadzil Sokolowski.
Bylo minelo - idzie nowe - trzeba patrzec w przyszlosc - tak pieknie ja
malowano na przedwyborczych ulotkach! Lomianki czekaja na realizacje tych
obietnic. Czy moze to byly tylko slowa a teraz bedzie... jak zwykle...

Tylko w reklamach Pszczolkowskiego zamieszczanych w ECHU Bielan i Lomianek
czytam takie obietnice:
Lomianki - kameralne miasto-ogrod (przeciete mszczonowska i legionowska -
hmmm), miasto skanalizowane, z wodociagami i ulicami (no... nie doprecyzowali
jakimi ulicami to fakt), przyjazne dla mieszkancow, nowoczene i bezpieczne,
dofinansowane srodkami z UE, uczciwie, jawnie i rzetelnie zarzadzane...
O... na ulotce jest tez ze zadbaja o estetyke przestrzeni publicznej a w
szczegolnosci Brukowej i Warszawskiej (pamietacie watek z tego forum o dziurze
w jezdni na Brukowej - jakie byly boje zeby ja usuneli) oraz ze beda dazyc do
integracji mieszkancow (hmmm... a za publiczne pieniadze publikuja w gazecie
mape Lomianek bez Dabrowy w artykule popierajacym mszczonowska) i jeszcze
chcieli poprawic komunikacje miedzy osiedlami...
W innej ulotce bylo haslo "My wiemy jak to zrobic"
Wiec co do tej pory nasza Rada Miejska i Burmistrz zrobili dobrego dla Lomianek.
I prosze nie zamulajcie tego watku zalami na poprzednia ekipe!
Wybralismy nowa ekipe i przypilnujmy jej by dotrzymala przedwyborczych obietnic!
Rozliczanie ich to nasze prawo Wyborcow.
Odpowiedz wszystkim
Po przeczytaniu wszystkich dzisiejszych napisanych postów, a jest ich 14
pozostaje mnie odpowiedzieć zbiorczo na wszystkie.
Zacznę od Krzysiom 1.
Szanowny Krzysiomie! W ciągu dnia prowadzę trudny w obecnych czasach, rodzinny
biznes przy ul.Kolejowej. Tak więc dopiero po północy, ale jeszcze PRZED SNEM,
mogę napisać co naprawdę nurtuje przedsiębiorców których firmy zlokalizowane są
przy trasie E7 /Kolejowa /.
Krzysiomie- dzięki budowie Nadwiślańskiej Obwodnicy Łomianek, trasa E7 /ulica
Kolejowa/ mogłaby stać się główną ulicą miejską Łomianek, a nie jak dotychczas
trasą śmierci. W znaczący sposób odciążając ul. Warszawską. Tędy można by
uruchomić część komunikacji autobusowej, tak potrzebnej do obsługi pracowników
i klientów firm przy niej zlokalizowanych. W przyszłości naziemną nitkę
warszawskiego metra.
Papirusie- Stowarzyszenie zajmuje się tym, na czym chociaż troszeczkę się znamy,
oraz tym co nas najbardziej niepokoi w Łomiankach. Mamy przy tym społeczne
poparcie. W stowarzyszeniu jest już ponad 800 osób!
Sprawy przekrętów, wodociągów, kanalizacji, dróg lokalnych, oświetlenia,
zostawiamy absolutnie Tobie.
Tarantulo- proponowana trasa S7 tzw. mszczonowska,/ta pod lasem / absolutnie
nie odciąży ulicy Kolejowej. Proszę pamiętaj żę ponad 75 procent samochodów
jadących z kierunku Gdańska jedzie do Warszawy, a nie na daleką Wolę, do węzła
Konotopy. A co będzie gdy uruchomią lotnisko w Modlinie?
Tarantulo- Twoje obawy o obszar Natura 2000 są zrozumiałe, ale proszę
uwzględnij, że przeprawa mostowa do już budowanej obwodnicy Legionowa,
przebigać musi właśnie w tej okolicy . Gorzej, jeśli nie powstanie
Nadwiślańska Obwodnica Łomianek, to projekt GDBDiA przewiduje poprowadzenie jej
aż do węzła Konopnicka./ TAK prostopadle przez Łomianki/.
Logownico- niezmiernie mnie przykro że projektowana trasa przebiegać może przy
Twoim nowym domu. Prośba pamiętaj, że na tych terenach od lat mieszkają również
Ci , którzy od lat pragną , aby ich tereny wreszcie odrolnić. Aby mogły powstać
nowe tereny inwestycyjne. Pamiętaj jest ich naprawdę bardzo dużo, a to Wy
sprowadziliście się na te tereny.
Siskomie-rzeczywiście przepraszamy za nasze niedopatrzenie, w dniu jutrzejszym
umieścimy odpowiednią adnotację.
Kmsamiczna- mapa proponowanej Nadwiślańskiej Obwodnicy Łomianek pojawi się w
ciągu najbliższych dni.
Vampi_r- to chyba nie poziom tego forum.
Pozdrawiam serdecznie Bajm Mot
Rozumiem emocje, ale nie krzycz.

Po pierwsze niestety tak sie sklada ze najdogodniejsze lokalizacje sa na
chronione jako Park Krajobrazowy.

Po drugie Lodz de facto nie zapewnia mieszkancom dostpeu do mediow takich jak TV
czy radio. Nie bede sie powtarzal, trudno mi tu bedzie opisywac teorie odbioru,
zwrotnic antenowych itd. To mozna przy innej okazji i gdzie indziej wyjasnic.

Jeszcze raz napisze jedno. Zares od fal metrowych w gore (UKF, telewizja obecnie
juz na pasmie UHF) cechuje sie tym ze nie mia miejsca odbijanie fal radiowych od
jonosfery. Owszem sa takie sytucaj ale rzadko i tylo podczas przejsc niektorych
frontow atmosferycznych.
Tak wiec tylko zasieg bezposredni.

Im wieksza czestotliwosc (krotsza dlugosc fali) tym trudniej sie te fale
ugunaja. Ponadto mniejsze obiekty juz stanowia cien, przrszkode w rozchodzieniu
fali radiowej.

A teraz proponuje zajrzec do atlasu geograficznego i wziac mape fizyczna Polski.
Obejrzec okolice Lodzi. Niestety polnocno-wschodni rejon to najwyzsze tereny
wojewodztwa lodzkiego. Wiec lokalizacja masztu na poludnie od Lodzi ("zbawienie"
dla Pabianic, Lasku, Sieradza .....) oznacza ze Strykow, Glowno nie odbierze nic
z tych nadajnikow (z sensowna jakoscia). Gdyby te wzniesienia byly pod
Skierniewicami to nie byloby problemu - jesli chodzi o odbior.

Rudzka Gora ledwo co ma szczy na poziomie 190m. Tereny w okolicy Kopanki,
Dabrowy, Wodki, Moskul Starych - ponad 260m. Juz masz 70 m ponizej. A co z
cieniem po polnocnej strnie wzniesien????

Lodz nie dostala zbyt wielu czestotliwosic dla radia i TV. Jesli zbudujemy
nadajnik n poludniu musimy miec lokalizacje dodatkowa gdzies pomiedzy Glownem i
Skeirniewicami aby biala plame pokryc. A to za blisko Warszawy - a pasma radiowe
i TV nie sa z gumy......

Natomiast argument typu ze to Park Krajobrazowy. OK. Nie stawiajmy masztu. I
jednoczesnie powiedzmy mieszkancom sporej czesci Lodzi ze TV to miec nie beda.
Radio .... niepotrzebne mozna probowac zlapac warszwskie (akurat w tamtej
okolicy domiuje stacje warszwskie, ba sygnaly z lotniska Okecie sa tam doskonale
odbierane).

Tak naprawde to ja uwazam ze jedne maszt nie jest problemem. Wiekszym sa
budowane na dziko wille, prowzdznei szkodliwej dzilalnosci gposdarczej przez
mieszkancow. Gorsze jetto co tam w ziemi zakopano.

Mam jeszcze jedna uwage. To moze puscmy budozery i wyburzmy te wille wybudowane
w Kalonce. Przeciez takie ladne krajobrwzy one zeszpecily.

Co zeszpeci bardziej: jedne maszt, czy kilaset poteznych willi budowanych
gdzie sie tlyko tam da.

To moze zamiast pyszczyc na maszt zajmij stanowisko w sprawie zamiany tych
okolic w male miasteczko?

Mnie nie bedzie razil maszt. Mnie razi dzika zabudowa, wyrzucane smieci w lesie
(a tam to plaga). Zobaczysz ze niedlugo zryja ziemie zeby prowadzic wodociagi.
Kanalizcja - hmm po co jak bedzie wodociag studnie zamienia sie w szambo.

Ile wkrotce przybedzie asfltowych szos w tamtej okolicy.

Niedlugo beda karczowac male skupiska drzew rzeby kolejny domek postawic.
No ale to OK. Maszt jest zly. Ale kolchoz domow, samochodow, spalin, dymu to OK.

Bliskie mi sa tamte tereny bo tam sie wychowalem. Dodam ze tam za czasow tow.
Gierka niektorzy nie mieli jeszcze podlaczonego pradu.

A ja sie obawaim ze szum o maszt to tylko temat zastepczy aby nie paplac o
samowoli budowlanej. Wszak obecnie ja wykazesz ksruche to juz masz
zalegalizowana budowe. Czy tego zagrozenia nie widzisz?
Dla dociekliwych: Sesja Rady Miejskiej
XXX sesja Rady Miejskiej w Łomiankach 29 marca 2005 roku

Planowane w najbliższym czasie inwestycje
to: budowa pętli autobusowej przy ul. Kołłątaja, zatoki autobusowej przy ul.
Warszawskiej, odwodnienia skrzyżowania ul. Konopnickiej z Miłą, budowa
chodnika oraz ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Warszawskiej
od Kasztanowej do Podleśnej, a także od Podleśnej do Graniczki, budowa jezdni
i chodnika w ul. Wiejskiej, chodnika przy ul. Konopnickiej od Lotników
Alianckich do Domu Nauczyciela, chodnika przy ul. Konopnickiej od Torfowej do
Kolejowej, przebudowa ul. Szkolnej, odwodnienie ul. Majowej, budowa łącznika
między ul. 11 listopada a Przyłuskiego oraz boiska i placu zabaw w Kiełpinie.

USC sporządził 45 aktów, w tym 43 akty zgonu, 1 akt urodzenia i 1 małżeństwa.
W gminnej ewidencji zarejestrowanych jest 3226 firm.

Burmistrz
przedstawił wyniki ankiety przeprowadzonej
przez firmę SMGKRC, której ankieterzy wykonali 1000 telefonów do losowo
wybranych mieszkańców naszej gminy i ustalili, że 19% jest za dotychczasowym
układem z dołączeniem trasy mszczonowskiej i legionowskiej, 71% jest za
obwodnicą Łomianek biegnącą wzdłuż wału wiślanego, 10% nie ma zdania.

Następne dwie uchwały dotyczyły utworzenia z dniem 1 maja br. 2 gminnych
jednostek organizacyjnych: Pracowni
Planowania Przestrzennego i Gminnego Centrum Informacji w Łomiankach oraz
nadania im statutu. Zadania realizowane obecnie przez Wydział Promocji i
Współpracy
Międzynarodowej oraz Pracownię
Planowania Przestrzennego UMiG Łomianki w dużym stopniu wykraczają poza
zwyczajowo realizowane zadania urzędu. Zmiany te mają zapewnić jasny podział
kompetencji, a przez to sprawniejsze
działanie.

Rada jednogłośnie wyraziła zgodę, by Gmina Łomianki w latach 2005-2010 wnosiła
dopłaty do kapitału zakładowego
Spółki KMŁ, w ogólnej wysokości 3 mln 334 tys. zł: w 2005 r. - 520 tys. zł, w
latach 2006 - 2009 corocznie w kwocie 576 tys. zł, w 2010 r. - 510 tys. zł.
Dopłaty te pozwolą na stopniową wymianę wysłużonego taboru.
Będą to autobusy niskopodłogowe, spełniające wymogi ochrony środowiska.

Na ostatniej sesji Rada Miejska uchwaliła wprowadzenie zmian w budżecie
gminy na rok 2005. Po dokonaniu
zmian planowane dochody wyniosą 48 261 331 zł, a wydatki 49 927 301 zł.
Różnica między dochodami a wydatkami
jest ujemna i wynosi 1 665 970 zł. Należy tu uwzględnić spłatę pożyczki
bankowej zaciągniętej w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej w kwocie 2 mln zł, wtedy deficyt budżetowy wyniesie 3 665 970 zł.
Zostanie on pokryty wolnymi środkami, czyli pieniędzmi, które stanowiły dochód
gminy w roku 2004 i nie zostały wydane do końca roku. Zwiększenie dochodów
budżetu gminy jest niewielkie, jedynie o 2 492 zł i wiąże się z tym, że gmina
dostała z budżetu państwa zwrot dotacji celowej na dofinansowanie remontu
świetlicy w Szkole Podstawowej w Sadowej. Zwiększenie wydatków to przede
wszystkim dopłaty do kapitału dla komunikacji
miejskiej KMŁ Sp.z o.o.(500 tys. zł) oraz zagwarantowanie środków dla
przyszłej spółki wodno-kanalizacyjnej
(2 357 100 zł). Kwotę 1676 tys. zł przeznaczono na dopłaty do cen wody i
ścieków, a 500 tys. zł na wniesienie wkładu pieniężnego do nowotworzonej
spółki wodno-kanalizacyjnej. Uchwałę intencyjną o przekształceniu Zakładu
Budżetowego Wodociągów i Kanalizacji w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością
Rada Miejska podjęła w 2002 r. Obecnie finalizowane są prace nad biznes planem
i umową spółki. Na bilans nowego podmiotu niekorzystnie
wpływa fakt, że zakład budżetowy zgodnie z obowiązującym prawem, nie
uwzględniał w swoim wyniku amortyzacji,
natomiast spółka jest zobowiązana
do uwzględniania amortyzacji jako kosztu działalności. Aby zapewnić spółce
możliwość ubiegania się o dofinansowanie
projektu rozbudowy sieci wodociągowej i kanalizacyjnej na terenie
miasta Łomianki z europejskiego Funduszu Spójności, należy uregulować jego
sytuację finansową na starcie. Stąd decyzja Rady Miejskiej o przyznaniu
środków finansowych. Zwiększono również m.in. wydatki bieżące (o 130 tys. zł)
na zmianę klasyfikacji
gruntów, jak również wydatki na zakup
map do sporządzania miejscowych planów zagospodarowania.
jaskrawa antyteza do sąsiedniego Sosnowca
Głównem miastem części Zagłębia przyznanej Polsce a zarazem stolicę województwa
są *Katowice liczące obecnie 75.000 m.

Hotele pierwszorzędne:

Savoy (Antoni Czaplicki) ul. Marjacka 16
H. Polski (Mikołaj Szopa) ul. św. Stanisława 9
H. Monopol (Arnold Lustig) ul. Dworcowa 9
H. Anastazjusza Swięcickiego ul. Starowiejska 11
H. Teodora Pisarka ul. Słowackiego 20
H. Wilhelma Strema

ul. św. Jana 10.

Restauracje: w wyżej wymienionych hotelach, nadto:
"Varsovie" (Gall & Starek) ul. Mielęckiego 26
Jana Rozmusa (wraz z kawiarnią i cukiernią) ul. Warszawska 32
Karola Ringa ul. Poprzeczna 15
Franciszka Feitla ul. Warszawska 6
Wiktoria Wondera (wraz z cukiernią) ul. Mickiewicza 8
Restauracja Obywatelska (August Kępny) ul. Gliwicka 10
Henryka Kuncera pl. Wolności 3
"Eldorado" (Skalla i S-ka) ul. Trzeciego Maja 29
"Pod Wrogiem" (Brauer Amand) ul. Słowackiego 27
Wróbel Paweł ul. Mikołowska 17
Emil Waniura ul. Kościuszki 15
Franciszek Fuhrmann ul. św. Andrzeja 8
"Strzecha Górnicza" (Wyczyszczok Józef) ul. św. Andrzeja 21
Restauracja Ogrodowa w parku Kościuszki (Nogly Roman)
Greulich Ida ul. Karbowa
Nalepa Ludwik ul. Kościuszki 38

Długajczyk Jan ul. Jagiellońska 1

Kawiarnie:

Karol Pretsch ul. Marjacka 1
Liborjusz Otto

ul. Warszawska 5

Winiarnie:
"Kessel" (Juljusz Grundmann) ul. Marjacka 27
Hieronim Kloske ul. Warszawska 3

Tramwaje elektryczne. Poczta przy ul. Pocztowej.
Łaźnie miejskie z pływalnią przy ul. Augusta Schneidra Teatr miejskie.

Księgarnia Polska ul. Poprzeczna 4 (mapy, plany, przewodniki).
W początkach XIX w. były jeszcze Katowice małą wioską o słomą krytych dachach,
w r. 1832 miały 750 mieszk., w r. 1855 wzrosły już do 8.000 m, miastem zostały
dopiero w r. 1860, a swój wzrost zawdzięczają głównie staraniom tajnego radcy
Grundmanna, który z nich zrobił centrum górnośląskiego handlu węglem i miasto
przemysłowe. Do r. 1920 miały Katowice charakter niemiecki i były jedną z
twierdz niemczyzny na Śląsku. W r. 1910 miasto (bez przedmieść) miało 43.000 m
w tem 37.000 Niemców i 6.000 Polaków. W czasie plebiscytu padło tu za Polską
3.900 głosów, za Niemcami 22.774 głosy. Od roku 1922 są Katowice stolicą
województwa śląskiego i siedzibą sejmu, oraz biskupa, a polonizacja miasta
postępuje szybko. Przy wyborach sejmowych w r. 1922 na listy polskie padło tu
38% gł., na niemieckie 60% a na komunistów 2%.

Charakter miasta nowoczesny, ulice czyste i ładnie zabudowane, dobre bruki,
piękne wystawy sklepowe, tramwaje, oświetlenie elektryczne, wodociągi,
kanalizacja - pod każdym względem jaskrawa antyteza do sąsiedniego Sosnowca. Na
schludnym Rynku, zwanym poprzednio pl. Fryderyka stoj gustowny modernistyczny
teatr miejski, zbud. w ostatnich czasach przedwojennych. Pryncypalną ulicą
miasta jest pięknie zabudowana ul. Trzeciego Maja (poprzednio Grundmanna),
posiadająca najelegantsze magazyny. Pięknie zabudowane są też plac Wolności
(poprzednio pl. Wilhelma) na którym stał od r. 1898 podwójny pomnik Wilhelma I
i Fryderyka III, obecnie usunięty, oraz obszerny plac Karola Miarki (dawniej
Blüchera) obydwa ze skwerami pośrodku, otoczone trzypiętrowemi kamienicami.

www.koperlik.de/Kattowitz/Illustrowany.html
Henryku
<To ilu jest tych mieszkańców??
11 000 tyle słyszałem - ale ani ja ani ty nie wiemy tego na pewno

<Żeby mieszkańcy Józefosławia mogli teraz za 6000 zł mieć i wodociąg
i kanalizację, to wcześniej Urząd musiał wydać grube miliony,

podaj kwoty i daty - bo uprawiasz populizm.
Gmina zrobiła część (za co jestesmy dozgonnie wdzięczni, laurki
napiszemy) - rozbudowa powinny być opłacana właśnie z tej opłaty
(zatem proporcjonalnie do wzrostu ilości mieszkań)

<A szkołę rozpoczęto budować w 2006 roku, więc do 7 lat, to jeszcze
daleko. Szkoła będzie kosztować kilkanaście milionów,

nie znasz historii - popytaj najstarszych mieszkańców :)
Burmistrz chwalił się wszystkim rozpoczętą budową i przeznaczał
rocznie po kilkanaście tysięcy zł na tą "inwestycję na mapie rozwoju
gminy".

<do tego Urząd rozpoczyna inwestycje dla Józefosławia i Julianowa:
Budowa SUW na ul. Geodetów 3,5 mln zł, przebudowa wodociągu ok. 1,3
mln.
nie rozśmieszaj mnie.... ów Urząd zabiera się do tego od tylu lat,
że uwierzę jak zobaczę. Przepompownia została odwołana, obecnie w
planach jest juz stacja uzdatniania wody....

skoro nie znasz historii to uświadomie Ciebie, że w 2005 roku
ciśnienie w rurach było tak słabe, że sąsiedzi MUSIELI W NOCY
NAKAPAĆ WODY do wanny by się rano umyć. I nie była to awaria rury.
Był oficjalny zakaz podlewania ogródków wydany własnie przez Urząd.
a Od tego czasu przybyło z 1000 mieszkań, a Urząd wydał pozwolenia
na MH (około 1000, w 2 wysokościowcach) oraz Orco na 800 mieszkań,
nie wspomnę juz o Julianowie gdzie poizowlenie na kolejen 1000
zostało zastarżone do Prokuratury

W tym czasie (od sławnej suszy 2005) nie zrobiono nic z ciśnieniem
wody.

<Mieszkańcy wsi Józefosław maja wszystko i jeszcze im mało.
Chodników nie ma w większości sołectw w naszej gminie. Więc
józefosław i Julianów nie są żadnymi wyjątkami.

zważ tylko ile sie tu buduje (zatem będzie coraz gorzej)
zważ, że tędy ludzie skracają sobie droge jadąc do Warszawy
zważ, że tędy idą tabuny ludzi na spacer do Lasu Kabackiego

tego nie ma gdzie indziej

==================
proponuję na tym zamknąć... Ty wiesz swoje i ja wiem swoje

na koniec powiem tylko, że 29.01 zorganizowano spotkanie (na 2 dni
przed otwarciem szkoły) z Urzedem i Dyrekcją szkoły.

200 ludzi stało w błocie, a Pani dyr wyłączyła telefon i nie
przyszła, podobnie jak Burmistrz.

było 3 Radnych i p. Słowik, była TV i radio
następnego dnia (chyba interwencja czyjaś była) "Brygada Drogowa"
zrzuciła asfalt wprost w błoto, przejechała walcem i pojechała...

a 1.02 na ficjalnym otwarciu okolica szkoły wygląda tak:
jozefoslaw.fotogaleria.imagestock.pl/thumbnails.php?album=9
chaos komunikacyjny, brak parkingu, korki, - a dokłądnie tą ulicą
Kameralną cała Julianowska wyjeżdża codzień do Warszawy
Wywiad z wójtem Suśca - Tygodnik Tomaszowski
Zapraszamy inwestorów.

O planach inwestycyjnych, turystyce oraz promocji gminy Susiec rozmawiamy z
wójtem Franciszkiem Kawą.

Tygodnik Tomaszowski: -Jest Pan debiutantem jeżeli chodzi o pracę samorządową,
czy mógłby Pan opowiedzieć coś o sobie?
Franciszek Kawa: -Jestem absolwentem wychowania plastycznego UMCS w Lublinie,
jestem malarzem. Pracowałem przez wiele lat w domu dziecka gdzie byłem
wychowawcą i dyrektorem. Byłem również dyrektorem Biura Wystaw Artystycznych w
Zamościu. Od 10 lat prowadzę gospodarstwo agroturystyczne w Ciotuszy Starej.
TT: -Jakie najważniejsze problemy mieszkańców gminy zauważył Pan od początku
kadencji?
FK: -Na pewno bezrobocie jest takim palącym problemem. Młodzi ludzie nie są w
stanie utrzymać się z prowadzenia małych gospodarstw rolnych, których przewaga
jest w naszej gminie. Stąd potrzeba szukania innych źródeł dochodów poza
rolnictwem. Myślę, że w turystyce a szczególnie w agroturystyce powinniśmy
szukać szansy na rozwój gminy. Przez ostatnie lata jednak władze gminy
traktowały po macoszemu turystykę. Mamy wiele do nadrobienia.
TT: -W jaki sposób Urząd Gminy i Pan zamierzają wspomagać ten rozwój? Jakimi
metodami przekonać mieszkańców czy inwestorów z zewnątrz do otwarcia tutaj
własnej działalności turystycznej?
FK: -Na przełomie stycznia i lutego przy okazji zebrań wiejskich namawiałem
mieszkańców do zakładania gospodarstw agroturystycznych. Ponieważ mam
doświadczenie w takiej działalności, podawałem konkretne przykłady ile można
zarobić. W tej chwili organizujemy i będziemy organizować bezpłatne kursy.
Udzielimy każdemu chętnemu pomocy. Musimy ludzi przekonać by uwierzyli w
możliwość swojego sukcesu. Działa także w Suiscu Roztoczańskie Stowarzyszenie
Agroturystyczne, które skupia i promuje gospodarstwa z terenu gminy. Sama
gmina należy do Lokalnej Organizacji Turystycznej w Zamościu, która pomaga nam
w promocji i organizacji. Na terenie gminy Susiec jest wiele pięknych miejsc,
które mogłyby rozwinąć się w atrakcyjne dla turystów. Zapraszamy inwestorów by
przyjżeli się bliżej tym miejscom i zakładali u nas działalność.
TT: -Czego mogą spodziewać się turyści odwiedzający gminę Susiec w bieżącym
sezonie letnim?
FK: - Niedługo będzie otwarty punkt informacji turystycznej. Jego pracownik
będzie informował o wszystkich miejscach noclegowych, atrakcjach i imprezach
na terenie gminy. Będą tam dostępne katalogi, mapy i foldery. Myślę, że bardzo
ułatwi to turystom możliwość wypoczynku nan naszym terenie. Dla rowerzystów
mamy w planch organizację rajdu na większą skalę ale o szczegółach
poinformujemy później. Myślimy również już o nadchodzącej zimie. Chcemy
rozpropagować imprezę narciarską Bieg Gryfa. Trasy w Suścu są atrakcyjne i
zechcemy ten atut wykorzystać w promocji. Przy wsparciu regionalnych, a także
krajowych struktur Polskiego Związku Narciarskiego będziemy próbować biegowi
nadać wyższą rangę. Mamy również chętnych prywatnych inwestorów z Warszawy do
wybudowania w Rybnicy wyciągu narciarskiego. Z naszej strony mogą liczyć na
wszelką pomoc.
TT: -Jakie są najbliższe plany rozwoju infrastruktury gminy Susiec?
FK: -Jeśli mówimy o rozwoju turystyki to główny nacisk musimy położyć na
czystość gminy, na ochronę środowiska. Chcemy rozbudować kanalizację i
przeprowadzić wodociąg do Nowin. W tym roku rada gminy uchwaliła nowy
regulamin zagospodarowania odpadów i będą one odbierane indywidualnie oraz
segregowane. Nasze gminne wysypisko będzie mogło funkcjonować jeszcze dwa lata
i mam nadzieję, że do tego czasu powstanie projektowany powiatowy zakład
utylizacji odpadów w Rogóźnie, do którego przygotowania również i my
przystąpiliśmy. Jeśli chodzi o drogi gminne to w tym roku zostanie wybudowane
620 m drogi w Ciotuszy Nowej oraz ponad 100 m w Hucie Szumy. Budujemy te drogi
ze środków własnych. Współfinansujemy również budowę 400 m chodnika przy
drodze wojewódzkiej w Ciotuszy Starej. Ze środków unijnych realizujemy dwie
inwestycje -budowę parku koło dworca kolejowego w Suiscu oraz modernizację i
remont Gminnego Ośrodka Kultury. Czynione są przeze mnie starania by już w tym
roku przygotowywać wnioski o fundusze unijne na lata kolejne. Mamy odpowiednio
przeszkolonego pracownika, który zajmuje się tymi sprawami. Niedługo zostanie
również powołany przeze mnie mój zastępca co ułatwi mi pracę w planowaniu
nowych inwestycji.
TT: Dziękujemy za wywiad.
Sążnisty elaborat dla wytrzymałych
Cała historia zaczęła się miejięcej tak w 866 roku następują pierwsze olne
wybory do samorządu miejskiego. Co prawda w dzisiejszych czsach trudno je uznać
za w pełni demokratyczne: oboiązyał cenzus płci i majątkowy. W yniku tych wyboró
pierszym demokratycznie wybranym prezydentem był Dietl.Ten wybitny człowiek syn
polsko-austriackiej rodziny w chwili nominacji miał określone cele:
unowocześnienie i rozwój miasta. Cel ten uało mu się pocześci zrealizować mimo
niechęci rady miejskiej, która zmusiła go do dymisji w 2 roku jego 2 kadencji.
Jego następcy Zyblikiewicz, Weigl, Szlachtowski i Friedlein kontynuowali jego
dzieło skutecznie i konsekentnie.
Nastąpił boom budowlany i tak 1863 zbudowano tylko jedną kamienice w Krakowie a
w 1889 już 60 a dalsze 40 wyremontowano. Zbudowano teatr miejski, wodociągi i
wiele innych inestycji. Jednak miasto pod koniec XIX ieku zaczęło się dusić
otoczone fortyfikacjami. Brak miejsca na nowe inwestycje spowodował zastój
budowlany. Wtedy to nowy prezydent Juliuz Leo postanowił przyłączyć okoliczne
gminy do Krakowa. Udało mu się to w pełni w 1915 roku. Jednak był mały problem:
wszystkie te okoliczne wsie musiały być jakoś połczone ze starym Kraowem.
Podgórze było już miastem z własną elektrownią, urzędem, szkołami ale pozostałe
miejscowości były najzwyklejszymi wsiami.
W 1912 oku sporządzono ięc Plan Wielkiego Krakoa ykonany przez znakomitego
architekta Ekielskiego. Projekt ten przewidywał powstanie Aleji jako głównej
arteri miasta , postanie parkó mwiejskich wzdłóż Błonia, zabudowy wilowo
parkowej wzdłuż Rudawy Wisły, Młynówki i Prądnika, a także obwodnicy wzdłóż
Kaminnej, Pradnoty, Beliny- Praż., Powstania Warszawskiego. Plan ten był
realizoany aż do wybuchu II Wojny Światowej.
Po wojnie postanoiono kontynuoać koncepcje Kłeczka , która zakładała swobodny
rozwój Krakowa. Po budowie Nowej Huty i przyłączeniu jej do Krakowa nastąpiło
kompletne rozprężenie urbanistyczne miasto rozwijało się kompletnie bez głosy
ani pomysłu co zresztą trwa do dziś. Mimo strań znkomitego prezydenta
Skolickiego który próbował poprawić ten stan rzeczy w latach 60-tych, odgórne
naciski i brak kadry spowodował dalszy bujny rozkit urbanistycznego burdelizmu.
Mimo tego stanu rzeczy pozostało z tego okresu kilka wielce ciekaych planów
zagospodarowania Plan z 1954 Ptaszyckiej i plan Habera z 1966. Z tych planów
wyraźnie widać że projekt mostów Kotlarskiego, Pychowickiego, Zwierzynieckiego a
także większości ciągów komunikcyjnych nie są dziełem planistów Lasoty. Poobnie
zreztą jak szybki tramwaj (ciekostka Wielicka dlatego nie ma z prawej strony
żadnych ważniejszych skrzyżowań ponieważ myślano wtedy o tym aby nie blokoać
trasy STK). Podobnie z Noym Miastem już w 60-tych myślano o budowie Manhatanu w
Krakowie właśnie w rejonach dworca (ciekawostka Jalu Kurek wybitny pisarz i
poeta krakoski należał do ówczenej rady miasta i ostro sprzeciwiał się temu
projektowi, protestował też przeciwko budowie trasy Pychowickiej).
Niestety jak już spominałem plany te poprzez brak kadry i naciski na ilość a nie
jakość nie zostały zrealizowane czego skutkiem jest kompletny bałagan
architektoniczny w Krakowie. Ale głównym celem tego elaboratu jest ukazanie
faktu, że ekipa Lasoty wcale nie wymyśliła nowych koncepcji rozwoju miasta.
Jedynie stare plany zostały skopiowane i ulepione w nową formę.
Lasota nie wymyślił niczego noego ani rewolucyjnego. Wszystkie jego plany i
założenia były po prosty kalką pomysłów sprzed 30 40 a nawet 80 lat. Jet jednak
zasadnicza różnica między Lasotą i Gołasiem. O ile trudno mi pokazać jakąkolwiek
zrealizowaną inwestycje Lasoty o tyle nie mam takich trudności w stosunku do
jego następcy.
Korzystałem z Encyklopedii Krakowa ( Tam jest opis planów i ich kiepskie co
prawda odbitki), Kroniki Krakowa, Mapy Krakowa oraz z własnego mózgu (chociaż
cholera wie czy to na pewno mój).
część 3
7. Gospodarka odpadami Nie uwzględnienie w
ocenie z 1996 r.

Nie ma konieczności aktualizowania oceny oddziaływania na środowisko wariantu
południowego dla pozostałych elementów środowiska (budowa geologiczna, warunki
hydrogeologiczne, gleby, przyroda - świat zwierzęcy i roślinny, krajobraz),
gdyż pozostają one prawie niezmienione. Nie ma też uzasadnienia przepisywania
tych części „starej" oceny do niniejszego opracowania. Mogłoby to między innymi
naruszyć prawa autorskie poprzedniego zespołu, a nowa analiza doprowadzić do
podobnych wniosków.
Stąd też wynika zatytułowanie niniejszej pracy jako ANEKS do oceny
oddziaływania na środowisko.
W niniejszym opracowaniu przeanalizowano odcinek autostrady od węzła Tłuste do
węzła Konik, by możliwe było porównanie wariantów, stanowiące kolejną część
prac nad studium lokalizacyjnym autostrady A-2 na odcinku od Strykowa do
Siedlec.

1.3. Zmiany w charakterystyce ocenianego odcinka

Oceniana trasa zasadniczo przebiegać będzie zgodnie z ocenianym w 1996 r. Nie
zmieniono ilości i lokalizacji węzłów, miejsc obsługi podróżnych, stacji poboru
opłat oraz obiektów utrzymania autostrady.
Jedyna stwierdzona zmiana związana jest z przebiegiem samej trasy. W ocenie z
1996 r. rozpatrywano w rejonie węzłów Opacz i Krakowska dwa podwarianty trasy -
północny i południowy. Mapa wariantu wewnętrznego, przygotowana przez
projektantów z SETEC International przewiduje w tym rejonie przejście trasy
zgodnie z podwariantem południowym z opracowania 1996 r. I tylko taki przebieg
jest przedmiotem niniejszej pracy.
Jak powyżej wspomniano zmiany dotyczą samych parametrów ruchu na ocenianym
odcinku. Firma SETEC opracowała własne dane o natężeniu ruchu i prędkości
pojazdów oraz udziale pojazdów ciężkich i lekkich w ogólnej ich liczbie.
Ponadto kilometraż analizowanej trasy, przestawiony przez projektantów różni
się od kilometrażu z opracowania z 1996 r. (obecnie przyjęto jako „O km" węzeł
Stryków, a nie zachodnią granicę Polski, jak było w ocenie z 1996r.).Schemat
węzłów, w oparciu który analizowano trasę wraz z ich kilometrażem przedstawiono
na rys. 1.3-1.
Stryków >
O P 6 Tłuste (75 + 075)
O P 8 Pruszków (87 + 5 16)
O P9Konotopa(91 +923)
O P 23 Jerozolimskie (95 + 798)
O P 24 Opacz (98 + 173)
O P 25 Krakowska (99 + 648)
O P 26 Lotnisko (104 + 923)
O P 27 Puławska (106 + 908)
O P 28 Rosoła(110+103)
O P 29 Przyczółkowa (l 12 + 428)
O P 30 Nadwiślański (l 17 + 648)
O P 31 Patriotów (120 + 388)
O P 32 Lubelski (126 + 358)
O P 17 Konik (131 +733)
> Siedlce

Rysunek 1.3-1. Schemat węzłów na analizowanych odcinku A-2

• Instytut Ochrony Środowiska, 00-548 Warszawa, ul. Krucza 5/11 Aneks do „
Oceny oddziaływania autostrady A-2 na środowisko (województwo warszawskie) ",
część I - opisowa

Należy również zaznaczyć, że przepisowo ustalenia dotychczasowych planów
zagospodarowania przestrzennego miały obowiązywać do końca 1999 roku.
Przedłużono ich ważność o kolejne dwa lata.
Niemniej przed końcem 1999 r. lub w 2000 r. w gminach wykonano nowe opracowania
studialne dotyczące zagospodarowania przestrzennego oraz strategii ich
rozwoju, a także miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. W
opracowaniach tych uwzględniono trasę autostrady, gdyż obowiązuje je wymóg
zgodności z planami wyższego rzędu. Jednocześnie a przewidziano inne
alternatywne rozwiązania (bez udziału autostrady), traktując je w tych
opracowaniach jako podstawową opcję rozwoju gmin.

9.4. Analiza oddziaływania ocenianego odcinka na zagospodarowanie
przestrzenne na etapie budowy, eksploatacji autostrady oraz wariant „O"
niepodejmowania inwestycji
W ocenie wpływu inwestycji na zagospodarowanie przestrzenne w jej rejonie
przede wszystkim zlokalizowano wszystkie miejsca potencjalnych sytuacji
konfliktowych aktualnego zagospodarowania i planowanego przebiegu autostrady.
Za kolizję uznano bezpośrednie lub pośrednie naruszenie funkcjonowania
istniejących i ukształtowanych, a także planowanych struktur przestrzennych,
zlokalizowanych w korytarzu autostrady lub w jego sąsiedztwie.
Jako bezpośrednie naruszenie funkcjonowania struktury przestrzennej przyjęto
eliminację określonej struktury przez, przestrzenne jej wyeliminowanie bądź
ograniczenie powierzchni. Jako pośrednie naruszenie funkcjonowania struktury
przestrzennej rozumiano ograniczenie możliwości realizowania funkcji nałożonych
na obszar.
Wszystkie rozpoznane miejsca kolizyjne zestawiono w poniższym rejestrze dla
całego ocenianego odcinka autostrady A-2 (Tab. 9.4-1.). Nie uwzględniono
jedynie lokalnych dróg gruntowych i wodociągów uznając je za mniej istotne na
tym etapie analizy. Konieczność ich uwzględnienia wyniknie na etapie
projektowania, gdy znane będzie dokładne położenie pasa autostradowego.
„Nie” dla rozkopywania ulic tuż po remoncie
„Nie” dla rozkopywania ulic tuż po remoncie
Konrad Majszyk 16-12-2007, ostatnia aktualizacja 16-12-2007 15:19
www.rp.pl/artykul/77229.html
W ratuszu powstała baza danych o ok. 1,5 tys. miejskich budów zaplanowanych na lata 2008 – 2015

Urzędnicy wpisali na razie do bazy danych trwające i planowane inwestycje na ponad 1,3 tys. ulic. Obiecują tak je zaplanować, żeby jeden miejski inwestor w końcu przestał wchodzić w paradę drugiemu.

Informacje dotyczą siedmiu stołecznych przedsiębiorstw. Najwięcej – aż 938 remontów – planuje w ciągu ośmiu najbliższych lat Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Najmniej Metro Warszawskie, ale jego jedyna inwestycja wystarczy do sparaliżowania centrum – to budowa drugiej linii między rondem Daszyńskiego i Dworcem Wileńskim.– Budowa metra pod Świętokrzyską będzie priorytetem, któremu podporządkujemy inne inwestycje w stolicy – mówi koordynator remontów Wiesław Witek. – Prace przy metrze powinny ruszyć w kwietniu 2009 roku. Planowane remonty jezdni na moście Poniatowskiego i torów na Trasie W-Z muszą się skończyć przed tą datą. Jeśli nie ruszą odpowiednio wcześnie, odwołamy je – tłumaczy.

Urzędnicy nałożyli 576 kluczowych inwestycji na cyfrową mapę miasta. Dzięki temu można kliknąć na dowolny obszar i zobaczyć, co będzie tu budowane albo remontowane.

Do stworzenia bazy danych urzędnicy posłużyli się programem MS Access, a do mapek – ArcView. Dziennikarze oglądali wczoraj w ten sposób m.in. plątaninę różnokolorowych linii w rejonie skrzyżowania Młynarskiej z al. Solidarności na Woli. W tym miejscu zaplanowali inwestycje drogowcy, tramwajarze, wodociągowcy i gazownicy; przy tym jeden inwestor nie wiedział, co robi drugi! W ratuszu policzono, że takich potencjalnych kolizji będzie w mieście do 2015 roku aż 81.

Do końca grudnia ratusz ma skończyć uzupełniać tę bazę danych, a do lutego – przedstawić harmonogram inwestycji na 2008 rok. Dane posłużą do tworzenia projektów organizacji ruchu i wyznaczania objazdów.

W ciągu ostatnich lat wytykaliśmy urzędnikom gigantyczny bałagan w planowaniu inwestycji. Przykład – w 2005 r. MPWiK rozkopało ulicę wyremontowaną sześć miesięcy wcześniej przez ZDM za 12,3 mln zł. Urzędnicy obiecali, że takie sytuacje wyeliminują raz na zawsze.System ma jednak poważny mankament: nie obejmuje dwóch rządowych inwestorów planujących w Warszawie ogromne inwestycje – Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz Polskich Linii Kolejowych. Szef GDDKiA na Mazowszu Wojciech Dąbrowski powiedział „Rz”, że rozpocznie w 2008 roku budowę łącznika ul. Marynarskiej z lotniskiem Okęcie. Witek dowiedział się o tym... od dziennikarzy. Obiecał, że inwestycje GDDKiA i PKP zostaną w bazie uwzględnione. Przyznał jednak, że jako pełnomocnik prezydenta Warszawy nie ma wpływu na te instytucje.
Źródło : Rzeczpospolita
Po Kongresie Wiedeńskim
w 1815 r. Warszawa została stolicą zależnego od Rosji, lecz przez kilkanaście
lat zachowującego dość znaczną autonomię, Królestwa Polskiego. Ten okres
przyniósł sprawną, planową akcję porządkowania urbanistycznego i organizację
życia naukowego. Przebito nową arterię - Aleje Jerozolimskie, i ujednolicono
zabudowę głównych ulic miasta, m.in. Nowego Światu. Powstaje Uniwersytet
Warszawski i Szkoła Politechniczna, Szkoła Główna Muzyki, działa Towarzystwo
Przyjaciół Nauk, skupiające wybitnych uczonych. Pełny rozwój kulturalny
hamowała jednak ostra cenzura i ingerencje tajnej policji, którą kierował
wielki książę Konstanty.

Po wybuchu Powstania
Listopadowego Warszawa przeżyła krótki okres niepodległości. Jednak jego upadek
spowodował likwidację przez carat odrębności ustrojowej Królestwa. Przestały
istnieć sejm, rząd i wojsko polskie. Zamknięto uniwersytet, zakazano
działalności stowarzyszeń. We wzniesionej w latach 1832-1834 (kosztem
wyburzenia całej dzielnicy) Cytadeli urzędowała budząca grozę Komisja Śledcza,
która miała trzymać w ryzach buntowniczą Warszawę. Życie kulturalne przybrało
postać nieoficjalną i nieformalną. Po upadku Powstania Styczniowego (1864)
usunięto resztki autonomii Królestwa, wprowadzono ostrą rusyfikację szkolnictwa
i administracji.

Mimo niekorzystnych
warunków politycznych miasto rozwijało się. Rozbudowywano przemysł. W latach
1840-1848 powstała pierwsza linia kolei warszawsko-wiedeńskiej. W 1864 r.
oddano do użytku pierwszy stały most na Wiśle, w 1875 r. pierwszy most
kolejowy. Założono pierwszy wodociąg (1851-1855), pierwszą sieć kanalizacyjną
(1881-1886). W 1856 r. wprowadzono gaz, a w 1881 zainstalowano pierwszą
centralę telefoniczną. W 1882 r. wprowadzono regularną komunikację tramwajową
konną, a w 1907 r. - elektryczną. Jednak brak zainteresowania władz zaborczych
nie stwarzał warunków do realizacji nowych, perspektywicznych i zorganizowanych
założeń urbanistycznych.

W 1915 roku po
wybuchu I wojny światowej Warszawa znalazła się pod okupacją niemiecką. W 1918
roku została stolic± odrodzonego państwa polskiego. Już w 1916 r. pod
kierunkiem Tomasza Tołwińskigo opracowano plan regulacji Wielkiej Warszawy.
Wytyczono nowe arterie, powstały nowoczesne dzielnice mieszkaniowe, m.in.
Żoliborz, Mokotów i Saska Kępa. Akcje porządkowania stolicy, które nabrały
szczególnego rozmachu za prezydentury Stefana Starzyńskiego, brutalnie przerwał
wybuch II wojny światowej i okupacja niemiecka. Obrona oblężonej Warszawy
trwała do 28 września 1939 r. Miasto - jak zwykle w okresie niewoli - stało się
głównym ośrodkiem ruchu oporu, ale też centrum konspiracyjnego życia
kulturalnego i naukowego. W kwietniu 1943 r. w zamkniętym murami getcie
żydowskim wybuchło powstanie, po którym dzielnica żydowska licząca pół miliona
ludzi przestała istnieć. 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie,
przygotowane przez Armię Krajową. Akt honorowej kapitulacji podpisano 2
października. Po upadku powstania Warszawę skazano na zagładę. Ludność została
wypędzona, wywieziona do obozów. Niemcy przystąpili do planowego burzenia
miasta. Straty kulturalne, obejmujące spalone biblioteki i zbiory muzealne,
bogactwa świątyń i pałaców, wreszcie dobytek ludności, są niemożliwe do
oszacowania. Zginęło ok. 650 tys. mieszkańców. Zniszczono 84 proc. zabudowy
miasta. Specjalne ekipy hitlerowskie z premedytacją podpalały dom po domu,
ulicę po ulicy, a szczególnie cenne budowle, np. Zamek Królewski, wysadzono w
powietrze. Miał nie zostać kamień na kamieniu...

Odbudowa Warszawy
rozpoczęła się natychmiast w 1945 roku. Niezależnie od politycznych motywów
decyzji w tej kwestii narzuconego w Polsce reżimu, czynnikiem najistotniejszym
była postawa samych warszawiaków, którzy z wojennej tułaczki wracali do ruin
miasta. Bardzo ważne było też wsparcie odbudowy przez ogół Polaków. Należy też
pamiętać, że jej plany opracowane były i realizowane pod kierunkiem wybitnych
fachowców. Datę ukończenia odbudowy określić trudno, gdyż pod pewnymi względami
jej procesy muszą znajdować kontynuację jeszcze i dziś, a z drugiej strony
nader wcześnie podjęto równolegle zadania rozwoju miasta. Orientacyjnie wskazać
można datę 1970 - roku osiągnięcia przedwojennej liczby 1,3 mln mieszkańców.
Kształt Warszawy wzbudza szereg zastrzeżeń, dotyczący zarówno skutków
ingerencji politycznych, jak i dysproporcji rozwojowych powodowanych przez
malejącą efektywność ekonomiczną "realnego socjalizmu". Niemniej stolica, która
miała być wymazana z mapy Europy, została odrodzona i tętni życiem.
nowa plaża przy Wale Miedzeszyńskim
Nowa plaża nad Wisłą

300 ton piasku wiślanego, koparko-ładowarka oraz ekipa pracowników
wystarczyły, by w ciągu dwóch dni po praskiej stronie Wisły powstała
plaża. Już można z niej korzystać. Zainteresowane media zapraszamy
jutro, tj. we wtorek, 4 sierpnia na godz. 11.00 na plażę przy ul.
Wał Miedzeszyński, na wysokości ul. Krynicznej (mapa w załączeniu).

W spotkaniu udział weźmie: Marek Piwowarski – Pełnomocnik Prezydenta
ds. Zagospodarowania Nabrzeża Wisły oraz przedstawiciele Zarządu
Mienia m.st. Warszawy.

Plaża została wkomponowana w dzikie otoczenie brzegu Wisły. Jedna
trzecia plaży została zaplanowania jako naturalne „zatoczki”
porośnięte niską roślinnością trawiastą, wkomponowane między
istniejące krzewy i drzewa. Pozostała część została wykonana jako
plaża piaszczysta. 480 m3 piasku wiślanego pochodzi z piaskarni
Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, na wysokości
ujęć wody nad Wisłą. Prace porządkowe na terenie plaży zostały
wykonane przez 30 osób pracujących w ramach Służby Brzegowej. Plaża
będzie sprzątana i wygrabiana przynajmniej dwa razy w tygodniu. Na
bieżąco będzie też uzupełniany piasek.

Miejsce wykonania plaży nie jest przypadkowe. To tutaj, w latach 70-
tych XX wieku, istniała plaża, na której można było spotkać rzesze
plażujących warszawiaków. Pomimo zaniedbania przez kolejnych
kilkanaście lat miejsce to nadal było wykorzystywane jako miejsce
wypoczynku i plażowania.

Plaża jest jednocześnie przystankiem promu Tramwajów Wodnych.
Wszystkie przystanki promowe są systematycznie pielęgnowane przez
Służbę Brzegową. Są też oznakowane.

Suma kosztów poniesionych na przygotowanie terenu pod utrzymanie
plaży wraz z wykoszeniem, przygotowaniem i poprawieniem dojazdu oraz
pracami wykończeniowymi to ok. 9000 zł. Inicjatorem wykonania plaży
jest Zarząd Mienia m.st. Warszawy.

Służba Brzegowa została powołana na początku kwietnia br. w celu
systematycznego i planowego sprzątania nabrzeży Wisły. Efekty ich
pracy to:
- 34 dni sprzątania, wykonywane przez grupy od 43 do 250 osób co
daje 1508 roboczodni;
- 2211 zebranych worków śmieci;
- na odcinku bulwaru warszawskiego (6,8 km) dwukrotnie usunięto
namuły – po wezbraniach wiosennych i czerwcowych.

Powołanie Służby Brzegowej to kontynuacja działań na terenie
międzywala Wisły, rozpoczętych w ubiegłym roku. Planowe,
systematyczne prace porządkowe na terenie nabrzeży Wisły to kolejny
krok zachęcający warszawiaków do powrotu nad Wisłę. Został
opracowany plan inwestycyjny nabrzeży, trwają prace nad ich
sprzątaniem i rewitalizacją, na wiślane bulwary wraca rekreacja i
imprezy masowe. Wisła ma realną szansę odzyskać swoją urodę i stać
się ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu przez warszawiaków.

Dodatkowe informacje:
Agnieszka Kłąb – Wydział Prasowy UM
Tel. 022 44 33 382; 0519 066 077
Komentarz do odkrycia
Szczerze mówiąc, gdy na fotoplanie zaznaczałem pałac Saski miałem spory kłopot,
bo nie do końca z mapy mogłem zrozumieć gdzie on się kończył:
www.warszawa1939.pl/plan_foto.php?kod=traugutta
No bo od strony placu było pięcioosiowe skrzydło, a potem w kierunku Królewskiej
takie małe "coś" o czterech osiach:
www.warszawa1939.pl/index.php?r1=pilsudskiego_saski_lacznik&r3=0
Ale od strony ogrodu pałac był dłuższy niż od strony placu - widać to doskonale
na zdjęciu opublikowanym w formie książkowej ROK (!!) temu, a od niedawna
dostępnym w sieci:
www.herder-institut.de/warschau/ausschnitt_04/ausschnitt-04_04pl.html
Skrzydło, które zrobiło niespodziankę miastu, to siedemnastoosiowy budynek o
pięcioosiowym ryzalicie zwieńczonym trójkątnym szczytem. Widać wyraźnie, że
sięga dalej niż to "coś" od strony placu.

Pozostaje jeszcze wątpliwość, czy ten niski, piętrowy budynek z płaskim dachem
należał do kompleksu pałacu czy też nie. Jeśli dobrze pamiętam plan 1:2500 był
zaznaczony tak samo jak pałac - czyli należał do wojska.

Dlatego też u mnie na stronie pałac od strony ogrodu sięga bliżej Królewskiej
niż od strony Królewskiej i jest tak zaznaczony od DWÓCH i PÓŁ roku, a działkę
pod kamienicą na rogu placu i Królewskiej zaznaczyłem w kształcie litery "L".

Tak jak pisałem - miałem problem z poprawnym zaznaczeniem pałacu - korzystałem z
przedwojennego planu 1:2500, na którym 1 cm to 25 metrów. Na takim planie
feralne pięć metrów ma rozmiar 2 mm - co wbrew pozorom na planie jest dużą
odległością.

Ponadto zgodnie z informacją w Atlasie Historycznym m.st. Warszawy - ocalała
PEŁNA dokumentacja kartograficzna z okresu tworzenia planu Lindley'a.
A więc szczegółowe plany w skali 1:250 też istnieją - tak! jeden do dwustu
pięćdziesięciu - czyli 1 cm to dwa i pół metra w terenie!

Zgodnie z opisem w monografii Wodociągów z 1911 w czasie chodzenia po mieście na
plan naniesiono wszystkie „budowle, komórki, przystawki z zaskokami ponad 0,10
m, parkany ze wszystkimi słupami, ograniczenia bruków, chodników, studnie,
drogi, ścieżki, drzewa ponad 6cm średnicy, inspekta w ogrodach, jednym słowem
wszelkie najdrobniejsze szczegóły, jakie tylko w posesyach zauważono.”

Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że kilka dni temu skończyłem dopiero 32
lata, a Warszawą "na poważnie" interesuję się dopiero od około 6 lat. I jest to
wyłącznie moje hobby, a nie praca zawodowa.

I to chyba tyle, co chciałem powiedzieć w kwestii "cudownego odnalezienia"
planów wojskowego budynku w wojskowym archiwum.
Gość portalu: STUDI napisał(a):

> Rozumiem emocje, ale nie krzycz.
> NIE KRZYCZĘ, TYLKO WOŁAM O POMSTĘ DO NIEBA (WYS. OK. 3OOM ;)
> Po pierwsze niestety tak sie sklada ze najdogodniejsze lokalizacje sa na
> chronione jako Park Krajobrazowy.
TO PO CO PARK? PYTAM RAZ JESZCZE: JAKI JEST SENS OCHRONY KRAJOBRAZU W TYM
MIEJSCU?
>
> Po drugie Lodz de facto nie zapewnia mieszkancom dostpeu do mediow takich jak
T
> V
> czy radio. Nie bede sie powtarzal, trudno mi tu bedzie opisywac teorie
odbioru,
> zwrotnic antenowych itd. To mozna przy innej okazji i gdzie indziej wyjasnic.
>
> Jeszcze raz napisze jedno. Zares od fal metrowych w gore (UKF, telewizja
obecni
> e
> juz na pasmie UHF) cechuje sie tym ze nie mia miejsca odbijanie fal radiowych
o
> d
> jonosfery. Owszem sa takie sytucaj ale rzadko i tylo podczas przejsc
niektoryc
> h
> frontow atmosferycznych.
> Tak wiec tylko zasieg bezposredni.
>
> Im wieksza czestotliwosc (krotsza dlugosc fali) tym trudniej sie te fale
> ugunaja. Ponadto mniejsze obiekty juz stanowia cien, przrszkode w
rozchodzieniu
> fali radiowej.
> TU SIĘ NIE BĘDĘ WYPOWIADAŁ, BO Z WYKSZTAŁCENIA NIE JESTEM RADIOTECHNIKIEM.
WIĘC TU CI PRZYZNAM RACJĘ, Z RACJI TEGO, ŻE SIĘ NA TYM PO PROSTU NIE ZNAM.
> A teraz proponuje zajrzec do atlasu geograficznego i wziac mape fizyczna
Polski
> .
ZAŚ TU SIĘ WYPOWIEM, BO Z WYKSZTAŁCENIA JESTEM... GEOGRAFEM! :)))
> Obejrzec okolice Lodzi. Niestety polnocno-wschodni rejon to najwyzsze tereny
> wojewodztwa lodzkiego.
NO, JEŚLI MAMY BYĆ ŚCIŚLI, TO WCALE NIE. BO NAJWYŻSZYM NATURALNYM PUNKTEM
WOJEWÓDZTWA ŁÓDZKIEGO (W OBECNYCH GRANICACH) JEST WZGÓRZE FAJNA RYBA (347 M
NPM) W... PRZEDBORSKIM PARKU KRAJOBRAZOWYM. SZTUCZNYM - BEŁCHATOWSKA HAŁDA
(420). TO TAK NA MARGINESIE, BO WIEM, ŻE PARK PRZEDBORSKI LEŻY HEN-HEN, A HAŁDA
JEST NIESTABILNA I NIE NADAJE SIĘ CHYBA NA MASZT.
Wiec lokalizacja masztu na poludnie od Lodzi ("zbawienie
> "
> dla Pabianic, Lasku, Sieradza .....) oznacza ze Strykow, Glowno nie odbierze
ni
> c
> z tych nadajnikow (z sensowna jakoscia). Gdyby te wzniesienia byly pod
> Skierniewicami to nie byloby problemu - jesli chodzi o odbior.
NO TAK.
>
> Rudzka Gora ledwo co ma szczy na poziomie 190m. Tereny w okolicy Kopanki,
> Dabrowy, Wodki, Moskul Starych - ponad 260m. Juz masz 70 m ponizej. A co z
> cieniem po polnocnej strnie wzniesien????
TO NIE POWÓD, BY OLEWAĆ PRAWO (DOTYCZĄCE W TYM PRZYPADKU TEGO, CO WOLNO, A CO
NIE W PARKU KRAJOBRAZOWYM)!
>
> Lodz nie dostala zbyt wielu czestotliwosic dla radia i TV. Jesli zbudujemy
> nadajnik n poludniu musimy miec lokalizacje dodatkowa gdzies pomiedzy Glownem
i
> Skeirniewicami aby biala plame pokryc. A to za blisko Warszawy - a pasma
radiow
> e
> i TV nie sa z gumy......
TU ZNÓW SIĘ ZGODZĘ.
>
> Natomiast argument typu ze to Park Krajobrazowy. OK. Nie stawiajmy masztu. I
> jednoczesnie powiedzmy mieszkancom sporej czesci Lodzi ze TV to miec nie beda.
> Radio .... niepotrzebne mozna probowac zlapac warszwskie (akurat w tamtej
> okolicy domiuje stacje warszwskie, ba sygnaly z lotniska Okecie sa tam
doskonal
> e
> odbierane).
POWIEDZMY LEPIEJ ŁODZIANOM, ŻEBY DOCENILI TO, CO MAJĄ W POBLIŻU JESZCZE CHOĆ
TROCHĘ ŁADNIEJSZE NIŻ SZARA ŁÓDZKA RZECZYWISTOŚĆ. N.P. MIESZKAŃCY ŚLĄSKA W
CAŁOŚCI ZABUDOWALI SOBIE SWOJĄ WYŻYNĘ. NIE SĄDZĘ, ŻEBY BYLI Z TEGO POWODU
SZCZĘŚLIWI.
>
> Tak naprawde to ja uwazam ze jedne maszt nie jest problemem. Wiekszym sa
> budowane na dziko wille, prowzdznei szkodliwej dzilalnosci gposdarczej przez
> mieszkancow. Gorsze jetto co tam w ziemi zakopano.NO PEWNIE, ŻE TAK. ALE CO
MOŻEMY Z TYM ZROBIĆ, CO JUŻ JEST?
>
> Mam jeszcze jedna uwage. To moze puscmy budozery i wyburzmy te wille
wybudowane
> w Kalonce. Przeciez takie ladne krajobrwzy one zeszpecily.
NO WŁAŚNIE - JUŻ ZESZPECIŁY. A MASZT JESZCZE PÓKI CO - NIE!
>
> Co zeszpeci bardziej: jedne maszt, czy kilaset poteznych willi budowanych
> gdzie sie tlyko tam da.
TO JEST TEN SAM PROBLEM! PRZECIEŻ CI NAPISAŁEM W POPRZEDNIM POŚCIE - TO KWESTIA
TAK NAPRAWDĘ NAGINANIA PRAWA DO WŁASNEGO WIDZIMISIĘ! A NIE JEST TO ŻADNA
KWESTIA WYBORU - ALBO WILLE, ALBO MASZT, BO TAK BY WYNIKAŁO Z LOGIKI TWOJEJ
WYPOWIEDZI.
>
> To moze zamiast pyszczyc na maszt zajmij stanowisko w sprawie zamiany tych
> okolic w male miasteczko?
JAK WYŻEJ. ROBIĘ WŁAŚNIE BADANIA NAUKOWE NA TEN TEMAT. WYNIKI SĄ ZATRWAŻAJĄCE:
W CIĄGU 20 LAT PRZYBYŁO:
1. NA TERENACH BEZPOŚREDNIO OTACZAJĄCYCH PARK (STREFA O SZEROKOŚCI OKOŁO 1 KM):
40% WIĘCEJ TERENÓW ZABUDOWANYCH
2. W OTULINIE PARKU (KTÓREJ ZADANIEM JEST STWORZENIE BUFORA MIĘDZY PARKIEM, A
JEGO OTOCZENIEM): 70% TERENÓW ZABUDOWANYCH
3. W SAMYM PARKU: 140%...
NO, KOMENTARZ ZBYTECZNY. ALE, JAK POWTARZAM, DLA MNIE MASZT I ZABUDOWA TO TEN
SAM PROBLEM. PRAWA I JEGO PRZESTRZEGANIA. A TAKŻE ŚWIADOMOŚCI EKOLOGICZNEJ
SPOŁECZEŃSTWA.

>
>
> Mnie nie bedzie razil maszt.
NO, SZKODA
Mnie razi dzika zabudowa, wyrzucane smieci w lesie
> (a tam to plaga). Zobaczysz ze niedlugo zryja ziemie zeby prowadzic wodociagi.
> Kanalizcja - hmm po co jak bedzie wodociag studnie zamienia sie w szambo.
> TO NIESTETY POWSZECHNY PROBLEM NIE TYLKO NA TERENACH CHROIONYCH, ALE
WŁAŚCIWIE WSZĘDZIE NA WSI.
> Ile wkrotce przybedzie asfltowych szos w tamtej okolicy.
I ZNÓW MÓGŁBYM CYTOWAĆ DANE LICZBOWE - ILE JUŻ PRZYBYŁO. NIE MÓWIĄC JUŻ O
PLANOWANEJ PRZEZ ŚRODEK PARKU AUTOSTRADZIE...
>
> Niedlugo beda karczowac male skupiska drzew rzeby kolejny domek postawic.
> No ale to OK. Maszt jest zly. Ale kolchoz domow, samochodow, spalin, dymu to
OK
> .CZY TY TAK TWIERDZISZ? CHYBA NIE. BO JA Z PEWNOŚCIĄ NIE! ALBO ŹLE
ZROZUMIAŁEŚ POPRZEDNI MÓJ POST, ALBO CHCESZ BYĆ ZŁOŚLIWY?
>
> Bliskie mi sa tamte tereny bo tam sie wychowalem.
MI TEŻ. OD WIELU LAT, CHOĆ MIESZKAM W SAMEJ ŁODZI.
Dodam ze tam za czasow tow.
> Gierka niektorzy nie mieli jeszcze podlaczonego pradu.
:)
>
> A ja sie obawaim ze szum o maszt to tylko temat zastepczy aby nie paplac o
> samowoli budowlanej.
TRZEBA PAPLAĆ I O TYM I O TYM. I ZNÓW POWTÓRZĘ: BO BO TAK NAPRAWDĘ TO SAMO.
Wszak obecnie ja wykazesz ksruche to juz masz
> zalegalizowana budowe. Czy tego zagrozenia nie widzisz?
JAK WYŻEJ, JAK WYŻEJ...
HISTORIA BRÓDNA
Od dzieciństwa mieszkam na Bródnie, mój ojciec i dziadek również. Zawsze
byłem z tego powodu dumny, nie przejmowałem się tym, że mieszkam tam „gdzie
diabeł mówi dobranoc”. Każdy, kto pierwszy raz wybierał się mnie odwiedzić
mówił, że mieszkam daleko od Centrum. Tymczasem Bródno jako jedyne
warszawskie blokowisko może poszczycić się długą i ciekawą historią.
Nazwa pochodzi od płytkiego brodu przez przepływającą tędy rzekę Brodnię.
Już w okresie wczesnośredniowiecznym ok. X-XI wieku istniał w rozlewiskach
Brodni jeden z trzech grodów na obszarze obecnej Warszawy. Do dziś nie
ustalono co przyczyniło się do faktu, że na początku wieku XII gród nagle
opustoszał i uległ zniszczeniu.
Pierwsze odnotowane informacje o istnieniu wsi królewskiej Bródno pochodzą
z XV wieku, a w XVI wieku potwierdzono dokumentami przynależność Bródna do
dóbr królewskich. W spisie dokonanym w roku 1570 odnotowano, że wieś liczyła
11 łanów oczynszowanych, oraz 1 łan wójtowski (razem ok. 202 ha). Szeroką
sławę posiadała istniejąca duża karczma przydrożna (w okolicy obecnego
ratusza).
Na początku XVII wieku założono na terenach Bródna 12 włókowy folwark. Tak
powstała wieś szybko rozrosła się i już w II połowie XVII wieku posiadała
2 karczmy i 2 młyny. W przylegającej do wsi Puszczy Bródnowskiej osiedlonych
było 12 bartników. Jak wiadomo nic nie może trwać wiecznie i tak okres
rozkwitu Bródna zakończyła w okresie wojen szwedzkich trwająca trzy dni bitwa
pod Bródnem (28-30 lipca 1656 r.). Mieszkańców wsi wymordowano, a zabudowania
spalono. W 1662 roku istniało jedynie 6 zagród. Po raz drugi wieś zniszczyły
podczas powstania kościuszkowskiego wojska carskie, gdy podczas natarcia od
strony Żerania w ten sposób zwiększyły sobie pole ostrzału. Trzeci raz wieś
spacyfikował przebiegający od Tarchomina po Białołękę front, było to podczas
powstania listopadowego.
W roku 1875 władze rosyjskie wytyczyły pas przyforteczny obejmujący również
teren Bródna. W pasie tym zakazane było wznoszenie domów murowanych wyższych
niż jedna kondygnacja. W wyniku wprowadzenia takich uwarunkowań Bródno było
zaniedbanym, praskim przedmieściem bez urządzeń komunalnych, zabudowane licho
i niedbale. Spis z roku 1880 odnotował 360 domów zamieszkanych przez 960
mieszkańców. W roku 1884 pomiędzy szosą białołęcką (ul. I.J.Odrowąża), drogą
do Starego Bródna (ul.św.Wincentego) a cmentarzem starozakonnych założono
Cmentarz Bródzieński. Pod koniec XIX wieku na terenach dawnych dóbr
bródnowskich powstał folwark należący do Szpitala Św. Ducha oraz kilka nowych
kolonii mieszkalnych : Zacisze (z dóbr Zygmunta Jórskiego), Elsnerów (z dóbr
Józefa Elsnera), Drewnica i Pustelnik.
W roku 1916 zachodnią część Nowego Bródna przyłączono do Warszawy, przyniosło
to ożywienie ruchu budowlanego i rozwój tych terenów. Wybrukowano wiele dróg,
rozpoczęto budowę wodociągów i kanalizacji.
W kierunku Nowego Bródna prowadziła Droga do Białołęki, nazwana w roku 1920
ulicą biskupa Iwo Jana Odrowąża. W roku 1780 Szmul Jakubowicz Zbytkower
założył przy niej cmentarz żydowski, zniszczony w roku 1941. W roku 1884 na
północ od tego cmentarza na terenie o powierzchni 60 dziesięcin i 2112 sążni
kwadratowych z rozkazu generała lejtnanta Sokratesa Starynkiewicza zaczęto
przygotowywać tereny pod cmentarz wyznania rzymsko-katolickiego. Cmentarz
został konsekrowany 20-go listopada 1884 r. przez arcybiskupa-metropolitę
warszawskiego Teofila Chościak-Popiela. Po II wojnie światowej dotyczczas
istniejąca zabudowa lewej pierzei ulicy I.J.Odrowąża została zburzona,
istniejący tam również park wycięto i zabudowano zakładami przemysłowymi.
W kierunku Starego Bródna wiodła Droga Bródnowska, która po roku 1884
otrzymała za patrona św.Wincentego a Paulo. Zapewne wytyczono ją już w XVI
wieku, gdyż obecny przebieg daje się zauważyć na szwedzkich mapach
taktycznych z czasów „Potopu”. W XIX wieku była drogą narolną prowadzącą do
folwarku i wsi Stare Bródno (wzdłuż obecnej ulicy Ostródzkiej – między
blokami, a Carrefourem). Sąsiedztwo cmentarza owocowało lokalizacją licznych
zakładów kamieniarskich. W 1951 roku znalazła się w granicach miasta.
Gruntownie przebudowano ją w latach 1969-1970 poprzez położenie asfaltu i
likwidację istniejącej linii tramwajowej.
Od roku 1918 Nowe Bródno było siedzibą władz gminnych. Spis powszechny w roku
1938 odnotował 1500 osób na stałe zamieszkujących Nowe Bródno i 210 osób na
Starym Bródnie. Przełomem „cywilizacyjnym” Bródna było uruchomienie wzdłuż
głównej arterii Bródna, ulicy Białołęckiej linii tramwajowej, co nastąpiło 27
września 1924 r.
Podczas okupacji część zabudowy uległa zniszczeniu, a w roku 1944 zryw
powstańczy zduszono w zarodku. Wkrótce na teren Bródna wkroczyła Armia
Czerwona.
Rok 1951 przyniósł największe w historii Warszawy rozszerzenie granic miasta,
w których znalazła się część wschodnia Nowego Bródna oraz Stare Bródno
(granica biegła wzdłuż Kanału Bródnowskiego).
Przed wiele dziesięcioleci główną ulicą Nowego Bródna była stanowiąca
przedłużenie ulicy Odrowąża - Białołęcka. Ulica ta załamując się kilkukrotnie
biegła od Budowlanej do granic miasta. Cech miejskich zaczęła nabierać ok.
1880 r. Podczas okupacji zniszczono większą część drewnianej zabudowy. Po
roku 1971 wskutek prac budowlanych przy powstającym osiedlu mieszkaniowym
przebieg ulicy uległ zmianie, następnie została podzielona na kilka
niestykających się ze sobą odcinków, które w 1973 roku otrzymały inne nazwy
(wydłużono zasięg ulicy Piotra Wysockiego, podobnie postąpiono z ul. Michała
K. Ogińskiego). Obecnie na terenie Bródna żadna posesja nie posiada w adresie
nazwy Białołęcka.
W roku 1959 rozpoczęto według projektu J.Szuleckiej i J.Stanisławskiego prace
nad przekształceniem Bródna w 75 tysięczne osiedle. Prace rozpoczęto w 1966
roku, docelowo osiedle miało zająć 370 ha. Co wyszło z tych szczytnych
założeń może zobaczyć dziś jadąc autobusem jedną z licznych bródnowskich
arterii.
Dziś nikt już nie pamięta jak biegły ulice Sądowelska, Wąsowska, Jeżycka,
Żytomierska, Oknicka, Jastrzębska, Sitkowska, Niemeńska czy Nalibocka.
Po prostu Nowe Bródno po raz kolejny przeszło metamorfozę, jak widać nie
pierwszą w swojej historii. Ale czy ostatnią ? – to pokaże czas.
W ostatnich latach na terenie Nowego Bródna powstały bloki przy Bartniczej,
zabudowywane są wolne posesje przy Łąkocińskiej i Julianowskiej, a na polach
po dawnym folwarku (później PGR-u) wzrasta osiedle Zielone Zacisze.
Mamy rok 2004 i Bródno liczy ponad 95 tysięcy stałych mieszkańców.
www.poludnie.com.pl/97_3.htm
Obszar niezgody

Planowana rozbudowa lotniska „Okęcie” wzbudza coraz więcej emocji. Protestują
mieszkańcy terenów położonych wokół terminalu. Rodzą się też kolejne
wątpliwości. Samorządowcy z Ursusa, Ursynowa, Włoch, Michałowic i Raszyna
złożyli już protest w tej sprawie do wojewody. Rada Warszawy także
skrytykowała strefy wokół lotniska. Do końca lutego wypłynęło ok. 2 tys.
protestów od mieszkańców. Jednak i tak ostatnie słowo należy do Wojewody
Mazowieckiego, który ma podjąć decyzję za dwa-trzy miesiące.
Zgodnie z ustawą o ochronie środowiska wokół zakładów, których działanie jest
szkodliwe dla otoczenia, należy ustanowić obszar ograniczonego użytkowania. W
sierpniu zeszłego roku na zlecenie Portów Lotniczych została wykonana przez
Biuro Planowania Rozwoju Warszawy koncepcja obszaru ograniczonego użytkowania
wokół lotniska. Następnie we wrześniu dokumentacja trafiła do wojewody
mazowieckiego, jako materiał będący podstawą do wydania rozporządzenia w
sprawie stref ograniczonego użytkowania. Do czasu ustanowienia tego obszaru
Porty Lotnicze nie mogą uzyskać pozwolenia na rozbudowę lotniska. Warunki
zapisane w rozporządzeniu wojewody należy uwzględnić w miejscowych planach
zagospodarowania przestrzennego oraz przy ustalaniu warunków zabudowy i
zagospodarowania terenu. Po ustaleniu tego obszaru, do wypłaty ewentualnych
odszkodowań dla mieszkańców zobowiązany jest ten, którego działalność
spowodowała te uciążliwości, czyli w tym przypadku będą to Porty Lotnicze.
W tej chwili lotnisko „Okęcie” obsługuje rocznie blisko 5 mln podróżnych.
Zarząd Portów Lotniczych chce, aby w przyszłości korzystało z jego usług ok.
10 mln pasażerów. Do tego konieczna jest rozbudowa dotychczasowego terminalu,
który pierwotnie był projektowany tylko na 3,5 mln podróżnych. Firma zapewnia,
że ta inwestycja oznacza większe pieniądze w budżecie miasta i zmniejszenie
bezrobocia. Nie mam też mowy o budowie trzeciego pasa startowego. Jeśli jednak
lotnisko nie zostanie zmodernizowane zarząd Portów Lotniczych obawia się, że
Warszawa będzie omijana przez podróżnych, którzy wybiorą przesiadki w innych
miastach europejskich m.in. w Pradze, Frankfurcie lub Wiedniu.
Porty Lotnicze gwarantują, że wybudują nową ulicę Wirażową, która połączy ul.
17 Stycznia z ul. Poleczki i ul. Puławską. Pod nowym terminalem ma powstać
również stacja kolejki podmiejskiej, którą będzie można dojechać do stacji
Służewiec lub Dworca Centralnego. Przypominają także o wybudowanej
oczyszczalni ścieków. Ale jest to jedynie mechaniczna oczyszczalnia, a nie
biologiczna. Nie wiadomo też jaki będzie los kanalizacji i wodociągów w
sąsiadujących z lotniskiem gminach i dzielnicach.
Natomiast mieszkańcy terenów położonych wokół lotniska uważają, że budowa
nowego terminalu spowoduje obniżenie wartości ich nieruchomości, a podzielenie
tego obszaru na kilka stref zmniejszy wartość wypłacanych odszkodowań. Swoje
niezadowolenie wyrazili także na posiedzeniu Rady Warszawy. To dzięki ich
staraniom na sesję wprowadzony został punkt dotyczący „Okęcia”.
Odzwierciedleniem postulatów wzburzonych mieszkańców był przyniesiony przez
nich plakat, na którym widniał napis „Okęcie dla mieszkańców, nie tylko dla
samolotów”. Zdaniem wiceprezydenta miasta, Doroty Safjan dobrym miejscem na
lotnisko o dużej przepustowości byłoby Nowe Miasto nad Pilicą.
Rada Dzielnicy Ursynów także negatywnie zaopiniowała projekt rozporządzenia
wojewody dotyczący ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania wokół
lotniska „Okęcie”. Radni mieli wiele zastrzeżeń. Ich zdaniem m.in. brak jest w
projekcie rzetelnej inwentaryzacji i wyceny istniejących nieruchomości, co
uniemożliwia w efekcie określenie rzeczywistych odszkodowań, jakie Porty
Lotnicze, będą zobowiązane wypłacić mieszkańcom. „Kogo będzie stać, żeby
wykupić 55 km kw. ziemi w tym rejonie, po cenach rynkowych?” – pytała
zirytowana mieszkanka Zielonego Ursynowa.
Nie ma również analizy rozwiązań organizacyjnych związanych z zaostrzeniem
procedur startu i lądowania samolotów, ścieżek szybkiego zejścia i innych
rozwiązań zwiększających liczbę operacji bez zwiększenia uciążliwości
lotniska. Wątpliwości budzi także podstawa prawna w oparciu, o którą
prowadzone jest postępowanie oraz forma powiadomienia mieszkańców i trudności
w dostępie do informacji. Również pomiary hałasu przeprowadzone przez Porty
Lotnicze, nie były weryfikowane przez niezależnych ekspertów.
Obszar ograniczonego użytkowania to ok. 55 kilometrów kwadratowych. Graniczy z
dziesięcioma dzielnicami i gminami. Został wyznaczony na podstawie mapy
akustycznej określającej oddziaływanie hałasu lotniczego na tym terenie przez
całą dobę. Obszar został podzielony na cztery strefy A, B, C i D. I tak w
strefach A, B, C ma obowiązywać zakaz budowy nowych mieszkań, szpitali, domów
pomocy społecznej oraz zabudowy związanej ze stałym lub wielogodzinnym pobytem
młodzieży i dzieci. Natomiast w strefie D nie będzie można tylko budować
szpitali, szkół i domów pomocy.
UPALNE DNIE I CHŁODNE NOCE NAD WISŁĄ
KRYTERIUM WISŁY, cz. 7: UJŚCIE ŚWIDRA
Sobota 1 lipca, godz. 11, Pętla 167 na Siekierkach

Siódmy rajd rowerowy szlakiem przyrody i kultury rzeki Wisły. Wyruszamy w
sobotę 1 lipca o godzinie 11 z pętli autobusu 167 przy sanktuarium na
Siekierkach. Trasę zainauguruje zdobycie XIX wiecznego fortu Augustówka i
dawnego Portu Żwirowego, po czym przelecimy przez Most Siekierkowski na prawy
brzeg i w bród przez łachę na Kępę Wieloryb. Las łęgowy pierwotny i plaże
bezkresne, kąpiele w rzece, obowiązkowo ręcznik i płetwy. Rezerwaty rzeczne
dwa: Wyspy Zawadowskie i Wyspy Świderskie - Obszar Specjalnej Ochrony ptaków
zagrożonych wyginięciem w Europie oraz Park Krajobrazowy rzeki Świder, gdzie
na pniach czarnych dębów zbierają się płynące rzeką plastikowe butelki.
Najcenniejszy i najpiękniejszy przyrodniczo obszar doliny Wisły w okolicach
Warszawy, pozbawiony jakiejkolwiek faktycznej ochrony. Liczne samowole
budowlane i wysypiska gruzu w starorzeczach. W latach siedemdziesiątych
planowano tu utworzenie parku wypoczynkowego dla 65 tyś. ludzi pracy tzw.
Świder -Bis. Plany na pa!
pierze tylko zostały i dziś jest szansa obcowania z niemal naturalnym
fragmentem Wisły. Koniec ok. 19 na stacji kolejowej Świder. Powrót do
Warszawy Wschodniej pociągiem za 5 zł. Długość trasy 30 km., ale teren
trudny, droga ziemna, ścieżki piaskiem wiślanym zasypane, zwalone drzewa,
komary jak wróble i sześć razy przeprawy w bród przez wodę po kolana.
Zapraszamy również początkujących rowerzystów i rodziców z dziećmi do
przebycia pierwszego etapu rajdu, na plażę nad Wisłą ok. 5 km. Zapewniamy
niezapomniane wrażenia, serwis dziurawych opon, busa ratunkowego do autobusu
podmiejskiego w razie awarii, mapy i pamiątkowe koszulki dla uczestników
rajdu. Siódme kryterium Wisły jedzie dzięki wsparciu Samorządu Województwa
Mazowieckiego, więc wjazd bezpłatny.

KONCERT NA HERBATNIKU, ZAGRAJĄ OGRODY ALAMUT
Sobota 1 lipca, godz. 22,

Piąty koncert z cyklu Światła Portu Czerniakowskiego.
Na barce Herbatnik zagrają Ogrody Alamut, jedna z ciekawszych formacji
muzycznych w Polsce grająca muzykę etniczną z elementami jazzowej
improwizacji, swingu i rockowej, gotyckiej energii. Posiada w swoim składzie
znakomitych i uznanych muzyków, a przede wszystkim obdarzoną pięknym głosem
wokalistkę.

Skład:
Łukasz Wójcicki - bębny, wokal, didjeridoo
Alpago Polat - ney, flety, piszczałki
Joanna Furmańska - wokal
Jakub Borysiak - klarnet
Karol Czajkowski - gitary 6 i 12 strunowe
Wojtek Pulcyn - kontrabas.

Wstęp wolny, projekt Światła Portu Czerniakowskiego jest dofinansowany przez
Biuro Teatru i Muzyki Miasta St. Warszawy. W imieniu jeża mieszkającego pod
barką stanowczo prosimy wszystkich palaczy o zabranie ze sobą przenośnych
popielniczek i absolutne nie pozostawianie petów w trawie. Po koncercie
ognisko.

KINOMOST prezentuje:

PIĄTEK, 30 czerwca, godz. 22

1. ABC MOTOCYKLISTY, PRL, cz-b, 1977
Furmanka naprzeciw motocyklisty, nic takiego, po prostu wyprzedził furmankę.
No właśnie to było do przewidzenia. W.S.K. wyrusza na szlak...
2. O ZDROWIE KOBIETY CIĘŻARNEJ NA WSI, PRL, cz-b, 1972
Badania czy ciężarna nie jest chora na kiłę i syfilis stanowią podstawowy
warunek urodzenia zdrowego dziecka. A przecież jest jeszcze praca przy
inwentarzu i rąbanie drewna na opał. Dużą pomocą dla kobiet ciężarnych są
nowoczesne urządzenia techniczne, np. pralka Frania. Ostatnio coraz częściej
na wsiach można spotkać wodociągi. Jakaż to ulga dla kobiet w 9 miesiącu
ciąży przy pojeniu bydła.
3. ORGANIZM CZŁOWIEKA W WALCE Z BAKTERIAMI, PRL, kolor, 1972
Przez spróchniałe zęby, jak przez wrota zarazki atakują organizm. Mikroby
maja różne kształty, dwoinki powodują zapalenie płuc, grona zakażenia.
Pałeczki wywołują czerwonkę, laseczki okrężnicy mogą uszkodzić mięsień
sercowy i wątrobę. W obronie organizmu staje Fagocyt. Fagocyt zbliża się do
bakterii, bakterie mogą jednak produkować jady, które uszkadzają Fagocyt.
Bakterie mnożą się szybko, z jednej sztuki w ciągu 24 godzin powstaje 280
trylionów nowych bakterii.
4. NIEWINNA, PRL, kolor, 1977
Zaraz sprawdzimy jak to się stało. Ooo, o, o, o, nooo, no, no. No tak!
5. CZY ZAWSZE SZKODNIK? PRL, Kolor, 1964
Pole ziemniaków, właśnie tutaj stonka może rozmnażać się swobodnie. Stonka
je, mnoży się i tyje, a oto rezultaty.

NIEDZIELA, 2 lipca, godz. 22

1. PIERWSZE W ŻYCIU KROKI, Rumunia, kolor, 1983
Bywają takie sytuacje, że głodne niedźwiedzie dobierają się do siedzib
ludzkich, a kaczątko uznaje za matkę kota, mijając obojętnie kaczkę, z której
jajka się wylęgło. Strzeż dziecko przed kanapką z dżemem.
2. KLUB AA, PRL, kolor, 1988
Od poniedziałku nie chodzi do roboty wcale, a jak pójdzie to nigdy do domu
trzeźwy nie wróci. Ja wiem, o jaki zakład chodzi, tam alkoholikiem jest
kierownik kadr. 40 % załogi pije nałogowo. Restauracja Centralna u szczytu
mocy przerobowej.
3. BIOPRĄDY, ZSRR, cz-b, 1974
Jak tam biomanipulator? W porządku, wyłączyłem! Moskiewski instytut
biomechaniki o krok od stworzenia Predatora.
4. JESZCZE NIE DOROŚLI, PRL, Kolor, 1988
Nie zgadzają się ze światem, a jeszcze bardziej z tym wewnętrznym w sobie
samym. Zasłuchani w niespokojny trzepot własnego serca dziwią się że maja
serce. Czynniki nerwicowe w rozwoju dzieci i młodzieży.
5. MIASTO PRACUJE, PRL, cz-b, 1972

www.jawisla.pl
Ile kosztuje podłączenie do kanalizacji?
Jak wiadomo, nasze domy niestety nie mają podłączenia do kanalizacji. Poza
szczęśliwcami z Vikingów oczywiście. Ale kto wie? Może za kilka lat podłączą
nas w końcu do rury...

Znalazłem ciekawy artykuł o tym, ile może nas kosztować podłączenie do
kanalizacji. Na Rembertowie zakończono niedawno budowę nowej "wielkiej rury".
Okazało się, że koszt samego podłączenia do kanalizacji to około 10000.00zł
(dziesięć tysięcy złotych)!!! W efekcie z nowej rury zaczęła korzystać tylko
znikoma część mieszkańców. Dlaczego? Policzmy.

KALKULACJA OPŁACALNOŚCI PODŁĄCZENIA DO KANALIZACJI

U mnie szambo jest pod podjazdem do garażu, który jest wyłożony kostką. Na
jej przełożenie należy więc dodać kolejne 5000zł. Razem wychodzi 15000zł.

Wywiezienie 10m3 szamba to koszt od 100zł do 130zł. Przyjmijmy 110zł raz w
miesiącu. Rocznie 1320zł.
Opłata za 1 m3 ścieków odprowadzany do rury kanalizacyjnej wynosi 2.65zł,
czyli 10m3 to 26.50zł. Rocznie 318zł.
Różnica pomiędzy kosztem użytkowania kanalizacji i szamba wynosi więc 1002zł
rocznie.

CZYLI INWESTYCJA ZWRÓCI SIĘ DOPIERO PO MINIMUM 15 LATACH!
Jeżeli będziemy korzystać Z KREDYTU, TO AŻ PO 20 LATACH!

Powyższa kalkulacja nie zawiera oczywiście kosztu prywatnego czasu, który
poświęcimy na załatwienie wszystkich formalności (projekt, mapy, uzgodnienia,
pozwolenia, ekipa budowlana itd.). O kolejnym doprowadzeniu nas na skraj
załamania nerwowego, którego z pewnością doświadczymy na placu budowy w
kontaktach z ukochanymi budowlańcami, nie wspomnę.

Teraz łatwo zrozumieć, dlaczego nowa rura świeci pustkami...

Oto ten artykuł:

Gazeta Wyborcza, 2006-02-14
Peryferie w ściekach, a rury puste
Małgorzata Kubik

Mieszkańcy peryferyjnych dzielnic wolą korzystać z szamba, choć wzdłuż wielu
ulic powstają kilometry kolektorów. Bywa, że swoje domy podłącza do nich
tylko kilka procent lokatorów. Wszystko przez zawiłe formalności i spore
koszty. Jak to usprawnić, będą się w środę zastanawiać warszawscy radni.

- Na ul. Paderewskiego mamy główny kolektor, a chętnych na podłączenie nie
ma - martwi się wiceburmistrz Rembertowa Mieczysław Golónka. - Zniechęcają
koszty, ok. 10 tys. zł, i lawina formalności. Trzeba mieć i zapłacić za zgodę
na zajęcie pasa drogowego na czas budowy przykanalika, zamówić projekt,
zdobyć pozwolenie budowlane i rozmaite uzgodnienia.

Wiceburmistrz szacuje, że w Rembertowie do kolektorów w drodze gruntowej
podłącza się ostatnio tylko połowa mieszkańców, a z kanalizacji pod drogą
rangi powiatowej, która ma nawierzchnię i uzgodnień jest więcej, korzysta
zaraz po wybudowaniu ledwie 5-10 proc.

Prawie nikt nie podłączył się do kolektora Miejskich Wodociągów w Anecinie
Południowym na Białołęce. - Nie dopuszczono ludzi do budowy przykanalików
razem z rurą główną - mówi wiceburmistrz Białołęki Tadeusz Semetkowski. -
Szkoda, pół sezonu rura stała pusta. W innych miejscach od ręki podłącza się
co trzeci dom. Po dwóch latach jest ich ok. 60 proc. Efekt ekologiczny mógłby
być lepszy, gdyby MPWiK przynajmniej projektowało przykanaliki i uzyskiwało
pozwolenie na ich budowę.

Podobne problemy są też w Wilanowie, Wesołej i innych dzielnicach. W całym
mieście nasiliły się w 2003 r. Wtedy inwestycje prowadzone przez gminy i
dzielnice zaczęły przejmować Miejskie Wodociągi. Przez dwa ostatnie lata
zbudowały ponad 100 km kolektorów.

- Dziś przedsiębiorstwo kończy budowę, kładzie nawierzchnię ulicy i zaczynają
się tzw. wcinki - opisuje radny Wiesław Drzewiecki, wiceprzewodniczący
komisji rozwoju gospodarczego i infrastruktury w Radzie Warszawy. - Kowalski
buduje przykanalik dzisiaj, Malinowski - za pół roku, a Nowak zdecyduje się
za dwa lata. Nawet jeśli odbiorca ma pieniądze, może się zniechęcić
formalnościami. Gdyby to wszystko wykonywało MPWiK, byłoby o wiele prościej.
Jedno pozwolenie na budowę i jeden wykop w ulicy zamiast wielokrotnego
rozgrzebywania nawierzchni.

- Budujemy sieć zgodnie z prawem. Nie możemy płacić za przykanaliki - mówi na
to rzecznik MPWiK Sławomir Szczepankiewicz. - Ale nam też zależy na
usprawnieniu inwestycji, bo wiąże się z tym przecież liczba naszych klientów.

Jaki pomysł mają w spółce? - Podczas sporządzania koncepcji kolektora
człowiek od nas odwiedziłby mieszkańców ulicy i zebrał deklaracje, kto
chciałby skorzystać z możliwości wybudowania przez nas przykanalików za
określoną cenę - proponuje rzecznik Szczepankiewicz.

Co jednak w sytuacji, gdy właściciele domów nie mają pieniędzy? Radny
Drzewiecki i firma proponują, aby uruchomić specjalne kredyty bankowe.
Gwarancji kredytowych mogłoby udzielać miasto, w ramach programu likwidacji
szamb.

Jakie decyzje zapadną, zależy od Rady Warszawy. To radni narzucają MPWiK,
które jest miejską spółką, zasady prowadzenia inwestycji w specjalnym
regulamin. Dziś odbędzie się głosowanie w komisji rozwoju gospodarczego i
infrastruktury.
HISTORIA BRÓDNA.
Od dzieciństwa mieszkam na Bródnie, mój ojciec i dziadek również. Zawsze
byłem z tego powodu dumny, nie przejmowałem się tym, że mieszkam tam „gdzie
diabeł mówi dobranoc”. Każdy, kto pierwszy raz wybierał się mnie odwiedzić
mówił, że mieszkam daleko od Centrum. Tymczasem Bródno jako jedyne
warszawskie blokowisko może poszczycić się długą i ciekawą historią.
Nazwa pochodzi od płytkiego brodu przez przepływającą tędy rzekę Brodnię.
Już w okresie wczesnośredniowiecznym ok. X-XI wieku istniał w rozlewiskach
Brodni jeden z trzech grodów na obszarze obecnej Warszawy. Do dziś nie
ustalono co przyczyniło się do faktu, że na początku wieku XII gród nagle
opustoszał i uległ zniszczeniu.
Pierwsze odnotowane informacje o istnieniu wsi królewskiej Bródno pochodzą
z XV wieku, a w XVI wieku potwierdzono dokumentami przynależność Bródna do
dóbr królewskich. W spisie dokonanym w roku 1570 odnotowano, że wieś liczyła
11 łanów oczynszowanych, oraz 1 łan wójtowski (razem ok. 202 ha). Szeroką
sławę posiadała istniejąca duża karczma przydrożna (w okolicy obecnego
ratusza).
Na początku XVII wieku założono na terenach Bródna 12 włókowy folwark. Tak
powstała wieś szybko rozrosła się i już w II połowie XVII wieku posiadała
2 karczmy i 2 młyny. W przylegającej do wsi Puszczy Bródnowskiej osiedlonych
było 12 bartników. Jak wiadomo nic nie może trwać wiecznie i tak okres
rozkwitu Bródna zakończyła w okresie wojen szwedzkich trwająca trzy dni bitwa
pod Bródnem (28-30 lipca 1656 r.). Mieszkańców wsi wymordowano, a zabudowania
spalono. W 1662 roku istniało jedynie 6 zagród. Po raz drugi wieś zniszczyły
podczas powstania kościuszkowskiego wojska carskie, gdy podczas natarcia od
strony Żerania w ten sposób zwiększyły sobie pole ostrzału. Trzeci raz wieś
spacyfikował przebiegający od Tarchomina po Białołękę front, było to podczas
powstania listopadowego.
W roku 1875 władze rosyjskie wytyczyły pas przyforteczny obejmujący również
teren Bródna. W pasie tym zakazane było wznoszenie domów murowanych wyższych
niż jedna kondygnacja. W wyniku wprowadzenia takich uwarunkowań Bródno było
zaniedbanym, praskim przedmieściem bez urządzeń komunalnych, zabudowane licho
i niedbale. Spis z roku 1880 odnotował 360 domów zamieszkanych przez 960
mieszkańców. W roku 1884 pomiędzy szosą białołęcką (ul. I.J.Odrowąża), drogą
do Starego Bródna (ul.św.Wincentego) a cmentarzem starozakonnych założono
Cmentarz Bródzieński. Pod koniec XIX wieku na terenach dawnych dóbr
bródnowskich powstał folwark należący do Szpitala Św. Ducha oraz kilka nowych
kolonii mieszkalnych : Zacisze (z dóbr Zygmunta Jórskiego), Elsnerów (z dóbr
Józefa Elsnera), Drewnica i Pustelnik.
W roku 1916 zachodnią część Nowego Bródna przyłączono do Warszawy, przyniosło
to ożywienie ruchu budowlanego i rozwój tych terenów. Wybrukowano wiele dróg,
rozpoczęto budowę wodociągów i kanalizacji.
W kierunku Nowego Bródna prowadziła Droga do Białołęki, nazwana w roku 1920
ulicą biskupa Iwo Jana Odrowąża. W roku 1780 Szmul Jakubowicz Zbytkower
założył przy niej cmentarz żydowski, zniszczony w roku 1941. W roku 1884 na
północ od tego cmentarza na terenie o powierzchni 60 dziesięcin i 2112 sążni
kwadratowych z rozkazu generała lejtnanta Sokratesa Starynkiewicza zaczęto
przygotowywać tereny pod cmentarz wyznania rzymsko-katolickiego. Cmentarz
został konsekrowany 20-go listopada 1884 r. przez arcybiskupa-metropolitę
warszawskiego Teofila Chościak-Popiela. Po II wojnie światowej dotyczczas
istniejąca zabudowa lewej pierzei ulicy I.J.Odrowąża została zburzona,
istniejący tam również park wycięto i zabudowano zakładami przemysłowymi.
W kierunku Starego Bródna wiodła Droga Bródnowska, która po roku 1884
otrzymała za patrona św.Wincentego a Paulo. Zapewne wytyczono ją już w XVI
wieku, gdyż obecny przebieg daje się zauważyć na szwedzkich mapach
taktycznych z czasów „Potopu”. W XIX wieku była drogą narolną prowadzącą do
folwarku i wsi Stare Bródno (wzdłuż obecnej ulicy Ostródzkiej – między
blokami, a Carrefourem). Sąsiedztwo cmentarza owocowało lokalizacją licznych
zakładów kamieniarskich. W 1951 roku znalazła się w granicach miasta.
Gruntownie przebudowano ją w latach 1969-1970 poprzez położenie asfaltu i
likwidację istniejącej linii tramwajowej.
Od roku 1918 Nowe Bródno było siedzibą władz gminnych. Spis powszechny w roku
1938 odnotował 1500 osób na stałe zamieszkujących Nowe Bródno i 210 osób na
Starym Bródnie. Przełomem „cywilizacyjnym” Bródna było uruchomienie wzdłuż
głównej arterii Bródna, ulicy Białołęckiej linii tramwajowej, co nastąpiło 27
września 1924 r.
Podczas okupacji część zabudowy uległa zniszczeniu, a w roku 1944 zryw
powstańczy zduszono w zarodku. Wkrótce na teren Bródna wkroczyła Armia
Czerwona.
Rok 1951 przyniósł największe w historii Warszawy rozszerzenie granic miasta,
w których znalazła się część wschodnia Nowego Bródna oraz Stare Bródno
(granica biegła wzdłuż Kanału Bródnowskiego).
Przed wiele dziesięcioleci główną ulicą Nowego Bródna była stanowiąca
przedłużenie ulicy Odrowąża - Białołęcka. Ulica ta załamując się kilkukrotnie
biegła od Budowlanej do granic miasta. Cech miejskich zaczęła nabierać ok.
1880 r. Podczas okupacji zniszczono większą część drewnianej zabudowy. Po
roku 1971 wskutek prac budowlanych przy powstającym osiedlu mieszkaniowym
przebieg ulicy uległ zmianie, następnie została podzielona na kilka
niestykających się ze sobą odcinków, które w 1973 roku otrzymały inne nazwy
(wydłużono zasięg ulicy Piotra Wysockiego, podobnie postąpiono z ul. Michała
K. Ogińskiego). Obecnie na terenie Bródna żadna posesja nie posiada w adresie
nazwy Białołęcka.
W roku 1959 rozpoczęto według projektu J.Szuleckiej i J.Stanisławskiego prace
nad przekształceniem Bródna w 75 tysięczne osiedle. Prace rozpoczęto w 1966
roku, docelowo osiedle miało zająć 370 ha. Co wyszło z tych szczytnych
założeń może zobaczyć dziś jadąc autobusem jedną z licznych bródnowskich
arterii.
Dziś nikt już nie pamięta jak biegły ulice Sądowelska, Wąsowska, Jeżycka,
Żytomierska, Oknicka, Jastrzębska, Sitkowska, Niemeńska czy Nalibocka.
Po prostu Nowe Bródno po raz kolejny przeszło metamorfozę, jak widać nie
pierwszą w swojej historii. Ale czy ostatnią ? – to pokaże czas.
W ostatnich latach na terenie Nowego Bródna powstały bloki przy Bartniczej,
zabudowywane są wolne posesje przy Łąkocińskiej i Julianowskiej, a na polach
po dawnym folwarku (później PGR-u) wzrasta osiedle Zielone Zacisze.
Mamy rok 2004 i Bródno liczy ponad 95 tysięcy stałych mieszkańców..
2007-03-29 07:04:51

Będzie mniej powiatów?

Już wkrótce z mapy Polski może zniknąć kilkanaście powiatów. MSWiA prowadzi
prace, w efekcie których zlikwidowanych może być nawet 10 procent najsłabiej
radzących sobie powiatów.
Posłowie wcale nie żyją sprawą zaostrzania przepisów aborcyjnych. Zakaz
pornografii to również temat zastępczy. Sen z powiek wielu osób spędza
plan „restrukturyzacji" powiatów.

"W naszym klubie parlamentarnym trwa od pewnego czasu dyskusja nad likwidacją
słabszych powiatów. I musimy się z tym problemem zmierzyć, bo głównym celem tej
operacji jest zaoszczędzenie pieniędzy. Po prostu słabsze powiaty sobie nie
radzą i dlatego muszą być połączone z silniejszymi" - mówi członek sejmowej
komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji poseł PiS Stanisław Pięta.

Słabsi muszą zniknąć

Jak okazuje się w tej sprawie może powstać koalicja ponad podziałami. Nawet
opozycja zgadza się, że część powiatów jest niewydolna.

"W 2004 roku około 40 powiatów z dochodów własnych było w stanie utrzymać tylko
i wyłącznie urzędy powiatowe. Czyli mówiąc krótko pieniędzy starczało wyłącznie
na pensje dla urzędników" - mówi Kazimierz Chrzanowski (SLD) również
zasiadający w komisji SWiA.

Pomysł zmian na mapie administracyjnej kraju jest dość stary. Już na kilka
miesięcy przed wyborami parlamentarnymi ówczesny szef PiS Jarosław Kaczyński
zapowiadał w rozmowie z nieistniejącym już polskim wydaniem BusinessWeek'a
potrzebę likwidacji części powiatów.

Ile powiatów powinno zniknąć? Według oceny posłów PiS od 3 do 10 procent z 314
obecnie istniejących. Choć część polityków uważa, że redukcja powinna objąć
nawet większą liczbę. "Kiedy przygotowywano 10 lat temu reformę administracyjną
w pierwszym wariancie zakładano, że powstanie 188 powiatów, w wyniku nacisków
lokalnych działaczy podniesiono tę liczbę do 260 a ostatecznie do 314" - mówi
poseł Chrzanowski. I jego zdaniem rząd powinien sprawić, aby powiatów było 260.

KTO DO LIKWIDACJI?

Według nieoficjalnych informacji likwidacji mogą ulec najsłabsze powiaty. Na
liście restrukturyzacyjnej mogą być m.in. powiat Tatrzański (Małopolska) oraz
Pińczowski (Świętokrzyskie).

Mają obowiązywać dwa kryteria zmian: wielkość powiatu oraz zasobność budżetu. W
pierwszej kolejności mogą być łączone powiaty liczące mniej niż 100 mieszkańców
lub te jednostki, które nie są w stanie poradzić sobie ze swoimi zadaniami
czyli m.in. utrzymaniem szkół, szpitali czy dróg.

Nasi rozmówcy nie sądzą, aby w grę wchodziły zmiany granic powiatów z powodów
politycznych. Tam nie ma wojny między PiS a PO. Zostały zdominowane głownie
przez PSL oraz lokalne komitety wyborcze.

"W tej chwili trudno powiedzieć czy będą jakieś zmiany. Tak naprawdę oficjalnie
o niczym jeszcze nie słyszałem" – mówi wiceszef sejmowej komisji Spraw
Wewnętrznych i Administracji Grzegorz Dolniak (PO). "To że o sprawie jest cicho
nie oznacza, oczywiście że nic się nie dzieje w tym temacie" – dodaje.

Zmiany uderzą w działaczy

Według naszych informacji prace nad wprowadzeniem zmian idą pełną parą. MSWiA
rozesłało do wszystkich powiatów w Polsce specjalną ankietę, w której maja
opisać swoją kondycję. Wyniki posłużą właśnie do wprowadzenia zmian na mapie.

"Dopiero rozpoczyna się zlecona przez nas ekspertyza. Prace będą trwały dłuższy
czas to nie zadanie na miesiąc czy dwa" – zapewnia wiceminister Spraw
Wewnętrznych i Administracji Jarosław Zieliński.

Rząd o swoich planach mówi bardzo niechętnie. "Trwają pewne prace studyjne.
Chcemy ocenić skutki reformy z 1998 roku. Jak już zbierzemy dane będziemy
zastanawiali się co robić dalej" - mówi wyjątkowo enigmatycznie szef komitetu
stałego rady ministrów Przemysław Gosiewski. Pytany przez Money.pl minister nie
chciał zdradzić żadnych szczegółów.

Dlaczego rząd boi się mówić o przygotowywanych zmianach? "Problem sprawia to,
że partie polityczne opierają się na strukturach, których podstawą jest powiat.
Działacze niższego szczebla wcale nie marzą o karierze poselskiej. Im jest
dobrze właśnie w samorządach powiatowych. A likwidacja powiatów oznacza
mniejszą liczbę „konfitur" dla lokalnych działaczy. Podczas wprowadzania w
życie pomysłu restrukturyzacji powiatów albo się obrażą i przejdą do
konkurencji albo w ogóle zrezygnują z polityki" - mówi jeden z polityków
PiS. "A bez działaczy lokalnych nie da się zrobić dobrej kampanii, bo nie
będzie komu rozwiesić plakatów, roznieść ulotek czy przygotować spotkań z
kandydatami na posłów" - dodaje.

Według jednego z naszych rozmówców PiS może nie zdążyć z wprowadzeniem zmian w
życie. Po prostu zostawi w szufladzie następnemu rządowi projekty i analizy
dotyczące konieczności restrukturyzacji powiatów. A kolejna ekipa będzie
musiała zmierzyć się z tym problemem.

Nie wiadomo również jak rząd będzie chciał łączyć powiaty. Część posłów uważa,
że po prostu przyjdzie decyzja z Warszawy o likwidacji słabszej jednostki i jej
podporządkowaniu silniejszej. "Powinno to się robić inaczej" - oponuje
Chrzanowski. "Należy już teraz doprowadzać do współpracy powiatów, które
mogłyby się zjednoczyć. Niech np. teraz rozpoczynają wspólne inwestycje
związane z poprawią infrastruktury np. wodociągów czy dróg. To ułatwi proces
łączenia" - dodaje

Wszystko wskazuje na to, że rząd w tajemnicy przygotuje plany, które dość
szybko wcieli w życie. W ten sposób zmniejszy gniew własnych działaczy, ale
także będzie miał czas na odbudowę poparcia wyborców. Bo łączenie powiatów może
także zdenerwować zwykłego Kowalskiego. Będzie miał dalej do urzędu w którym
załatwi prawo jazdy czy inne dokumenty. Zyskają tylko producenci map, którzy
będą mieli pełne ręce roboty.

Jan Osiecki

www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/bedzie;mniej;powiatow,148,0,233364.html
Obszar niezgody

Planowana rozbudowa lotniska „Okęcie” wzbudza coraz więcej emocji. Protestują
mieszkańcy terenów położonych wokół terminalu. Rodzą się też kolejne
wątpliwości. Samorządowcy z Ursusa, Ursynowa, Włoch, Michałowic i Raszyna
złożyli już protest w tej sprawie do wojewody. Rada Warszawy także
skrytykowała strefy wokół lotniska. Do końca lutego wypłynęło ok. 2 tys.
protestów od mieszkańców. Jednak i tak ostatnie słowo należy do Wojewody
Mazowieckiego, który ma podjąć decyzję za dwa-trzy miesiące.
Zgodnie z ustawą o ochronie środowiska wokół zakładów, których działanie jest
szkodliwe dla otoczenia, należy ustanowić obszar ograniczonego użytkowania. W
sierpniu zeszłego roku na zlecenie Portów Lotniczych została wykonana przez
Biuro Planowania Rozwoju Warszawy koncepcja obszaru ograniczonego użytkowania
wokół lotniska. Następnie we wrześniu dokumentacja trafiła do wojewody
mazowieckiego, jako materiał będący podstawą do wydania rozporządzenia w
sprawie stref ograniczonego użytkowania. Do czasu ustanowienia tego obszaru
Porty Lotnicze nie mogą uzyskać pozwolenia na rozbudowę lotniska. Warunki
zapisane w rozporządzeniu wojewody należy uwzględnić w miejscowych planach
zagospodarowania przestrzennego oraz przy ustalaniu warunków zabudowy i
zagospodarowania terenu. Po ustaleniu tego obszaru, do wypłaty ewentualnych
odszkodowań dla mieszkańców zobowiązany jest ten, którego działalność
spowodowała te uciążliwości, czyli w tym przypadku będą to Porty Lotnicze.
W tej chwili lotnisko „Okęcie” obsługuje rocznie blisko 5 mln podróżnych.
Zarząd Portów Lotniczych chce, aby w przyszłości korzystało z jego usług ok.
10 mln pasażerów. Do tego konieczna jest rozbudowa dotychczasowego terminalu,
który pierwotnie był projektowany tylko na 3,5 mln podróżnych. Firma zapewnia,
że ta inwestycja oznacza większe pieniądze w budżecie miasta i zmniejszenie
bezrobocia. Nie mam też mowy o budowie trzeciego pasa startowego. Jeśli jednak
lotnisko nie zostanie zmodernizowane zarząd Portów Lotniczych obawia się, że
Warszawa będzie omijana przez podróżnych, którzy wybiorą przesiadki w innych
miastach europejskich m.in. w Pradze, Frankfurcie lub Wiedniu.
Porty Lotnicze gwarantują, że wybudują nową ulicę Wirażową, która połączy ul.
17 Stycznia z ul. Poleczki i ul. Puławską. Pod nowym terminalem ma powstać
również stacja kolejki podmiejskiej, którą będzie można dojechać do stacji
Służewiec lub Dworca Centralnego. Przypominają także o wybudowanej
oczyszczalni ścieków. Ale jest to jedynie mechaniczna oczyszczalnia, a nie
biologiczna. Nie wiadomo też jaki będzie los kanalizacji i wodociągów w
sąsiadujących z lotniskiem gminach i dzielnicach.
Natomiast mieszkańcy terenów położonych wokół lotniska uważają, że budowa
nowego terminalu spowoduje obniżenie wartości ich nieruchomości, a podzielenie
tego obszaru na kilka stref zmniejszy wartość wypłacanych odszkodowań. Swoje
niezadowolenie wyrazili także na posiedzeniu Rady Warszawy. To dzięki ich
staraniom na sesję wprowadzony został punkt dotyczący „Okęcia”.
Odzwierciedleniem postulatów wzburzonych mieszkańców był przyniesiony przez
nich plakat, na którym widniał napis „Okęcie dla mieszkańców, nie tylko dla
samolotów”. Zdaniem wiceprezydenta miasta, Doroty Safjan dobrym miejscem na
lotnisko o dużej przepustowości byłoby Nowe Miasto nad Pilicą.
Rada Dzielnicy Ursynów także negatywnie zaopiniowała projekt rozporządzenia
wojewody dotyczący ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania wokół
lotniska „Okęcie”. Radni mieli wiele zastrzeżeń. Ich zdaniem m.in. brak jest w
projekcie rzetelnej inwentaryzacji i wyceny istniejących nieruchomości, co
uniemożliwia w efekcie określenie rzeczywistych odszkodowań, jakie Porty
Lotnicze, będą zobowiązane wypłacić mieszkańcom. „Kogo będzie stać, żeby
wykupić 55 km kw. ziemi w tym rejonie, po cenach rynkowych?” – pytała
zirytowana mieszkanka Zielonego Ursynowa.
Nie ma również analizy rozwiązań organizacyjnych związanych z zaostrzeniem
procedur startu i lądowania samolotów, ścieżek szybkiego zejścia i innych
rozwiązań zwiększających liczbę operacji bez zwiększenia uciążliwości
lotniska. Wątpliwości budzi także podstawa prawna w oparciu, o którą
prowadzone jest postępowanie oraz forma powiadomienia mieszkańców i trudności
w dostępie do informacji. Również pomiary hałasu przeprowadzone przez Porty
Lotnicze, nie były weryfikowane przez niezależnych ekspertów.
Obszar ograniczonego użytkowania to ok. 55 kilometrów kwadratowych. Graniczy z
dziesięcioma dzielnicami i gminami. Został wyznaczony na podstawie mapy
akustycznej określającej oddziaływanie hałasu lotniczego na tym terenie przez
całą dobę. Obszar został podzielony na cztery strefy A, B, C i D. I tak w
strefach A, B, C ma obowiązywać zakaz budowy nowych mieszkań, szpitali, domów
pomocy społecznej oraz zabudowy związanej ze stałym lub wielogodzinnym pobytem
młodzieży i dzieci. Natomiast w strefie D nie będzie można tylko budować
szpitali, szkół i domów pomocy.

www.poludnie.com.pl/97_3.htm

>