Szukaj:Słowo(a): Mapa Wodospady Krka
[quote]Hmmm czegoś nie rozumiem jak będę miał GPS`a z mapą to co ma się
rozjeżdżać?
Przecież wiadomo że mapa jest robiona do jakiegoś układu odniesienia i ten
układ się wklepuje do odbiornika i praktyka pokazuje że śmiga.
No wiec np. w ostatniej majówce miałem plotter/GPS (Magellana, ale[/quote]
nie pamietam typu) i np. plynac nocą do wodospadów Krki prawie
całą drogę wg sprzętu szedłem po lądzie stałym a górzystym.
Nie chciało mi się gmyrać w opcjach bez podręcznika, w to miejsce
już wchodziłem za dnia i nocą, więc traktowałem to jako dodatkową
atrakcję dla podbuntowanej załogi, ale trudno takie pływanie
uznać za normę.
Tomek
Dnia 21.06.2007 Tomasz Chodnik <tchod@oCIACH2.pl> napisał/a:
[quote]Hmmm czegoś nie rozumiem jak będę miał GPS`a z mapą to co ma się
rozjeżdżać?
Przecież wiadomo że mapa jest robiona do jakiegoś układu odniesienia i ten
układ się wklepuje do odbiornika i praktyka pokazuje że śmiga.
No wiec np. w ostatniej majówce miałem plotter/GPS (Magellana, ale
nie pamietam typu) i np. plynac nocą do wodospadów Krki prawie
całą drogę wg sprzętu szedłem po lądzie stałym a górzystym.
Nie chciało mi się gmyrać w opcjach bez podręcznika, w to miejsce
już wchodziłem za dnia i nocą, więc traktowałem to jako dodatkową
atrakcję dla podbuntowanej załogi, ale trudno takie pływanie
uznać za normę.
[/quote]
Miałeś najprawdopodobniej przestawiony offset mapy. Ludzie (głupi ludzie)
korygują to jak stoją np. w marinie i jeśli dostępna jest mapa o małej
dokładności, to faktycznie wtedy wygląda, że stoją na brzegu, bo ta linia
brzegowa jest przy overzoom dosyć umowna, kiedy ma się akurat wczytaną mapę
'Split-Dubrownik'. Więc "poprawiają" offsetem. No i wtedy to już wszędzie
i zawsze źle pokazuje. Pierwsze, co robię z chartplotterem na nowym jachcie,
to zeruję offset. ;)
--
Samotnik
http://www.bizuteria-artystyczna.pl/
On Thu, 21 Jun 2007, Tomasz Chodnik wrote:

[quote]Hmmm czegoś nie rozumiem jak będę miał GPS`a z mapą to co ma się
rozjeżdżać?
Przecież wiadomo że mapa jest robiona do jakiegoś układu odniesienia i ten
układ się wklepuje do odbiornika i praktyka pokazuje że śmiga.
No wiec np. w ostatniej majówce miałem plotter/GPS (Magellana, ale
nie pamietam typu) i np. plynac nocą do wodospadów Krki prawie
całą drogę wg sprzętu szedłem po lądzie stałym a górzystym.
Nie chciało mi się gmyrać w opcjach bez podręcznika, w to miejsce
[/quote]
Na mapach HHI (KAŻDEJ!!!) masz napisaną poprawkę względem układu WGS-84.
"Add xx horizontaly, yy verticaly", czy coś w tym rodzaju.

Mapy Delius Klasing masz w układzie WGS-84. I obejmują kawałek Wenecji.

--
Sail-ho portal żeglarski i sklep wysyłkowy tel.:+48 58 669 46 06
http://www.sail-ho.pl fax :+48 58 669 46 05
http://sklep.sail-ho.pl
Nasz nowy sklep żeglarski: Gdynia, marina, budynek YK Stal, codziennie 10-18.
termin 13.10-22.10 , wyjazd z warszawy lub Gdańska 13.10 przed południem, powrót 22.10 wieczorem
Jacht - luxusowy Elan 431 ( 13,5 metra -9 osób ), 4 kabiny dwu osobowe z pościelą, 3 łazienki z prysznicem i ciepłą wodą, prąd 220V
Wyposażenie:
- w pełni wyposażona kuchnia ( kuchenka, piekarnik, 2 lodówki, zlew, etc..)
- ogrzewanie
- GPS ( z mapą elektroniczną i repetytorem)
- echosonda
- log
- autopilot
- rolowany grot i fok
- winda kotwiczna
- ponton z silnikiem
- Radio VHF DSC
- prysznic na pokładzie
- inne...
Kwota rejsu 1450 zł plus 110 euro kaucji zwrotnej, a w tym:
- dojazd
- pełne wyżywienie
- kojowe
- opłaty portowe i paliwowe
- usługi skippera
Trasa rejsu - w sobotę rano ruszamy z Zadaru i kierujemy się na południe w kierunku Splitu, w ciągu całego tygodnia zamierzamy odwiedzić wiele miast (Trogi, Skradin, Split, Sibenik, Sukosan, Rogoznica, ....), urokliwych wysp i tajemniczych zatoczek. Na trasie przewidziane jest odwiedzenie znanych wodospadów KRK koło miejscowości Skradin oraz błękitnej Groty. Trasa zależy od warunków wiatrowych oraz wspólnych decyzji załogi. Podczas tego rejsu będzie możliwe odbycie szkolenia a przebyte mile i godziny liczą się jako staż honorowany przez PZŻ i RYA - każdy z uczestników rejsu otrzymuje opinię i wpis do książeczki żeglarskiej. Na wyposażeniu jachtu będzie laptop z internetem a podczas całego rejsu znajdujemy sie w zasięgu sieci GSM. W okresie tym jest jeszcze bardzo ciepło więc na pewno nie obejdzie się bez nurkowania, pływania i wędkowania oraz opalania. Nie planujemy pływania nocnego ( chyba że załoga sobie tego zażyczy ), codziennie więc będzie dostęp do sklepu i pryszniców. Dla chętnych prześlę zdjęcia z poprzednich rejsów a tu załączam wygląd naszego jachtu "estera".

KONTAKT: PATRYK 0509665537
Z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy. wszelkie uwagi są bardzo cenne, tymbardziej, że do naszego wyjazdu pozostał niecały tydzień.



no nic to kleimy dalej:

17.-18.05.2008

Przed 7 rano wstajemy i opuszczamy nasze miejsce noclegowe, aby po paru kilometrach zatrzymac sie w miejscowosci Zaton pod informacja turystyczna. Poniewaz mamy godzine czasu do jej otwarcia, wypijamy poranna kawe , wpadamy da malego wiejskiego sklepiku bo swiezy chleb ( ciabata), robimy piesza rundke w kolo placu i czekamy na pania z informacji.
Troche spozniona- pare minut po 8 udostepnia nam liczne foldery , mapy , spis campingow wraz z cenami na terenie Chorwacji. Grzecznie podziekowawszy ruszamy w strone camping ZATON. Decydujemy sie na niego ze wzgladu na akceptacje camping check´ow (cena 14 euro za camper ,2 osoby , prad i piesek) i mozliwosc przybywania z psem. Pani z recepcji pozwala nam na dowolne wybranie miejsca do stania (zapomina jedynie dodac ze do 2 pierwszych rzedow od morza konieczna jest doplata).Wybieramy miejsce – 3 rzad, widok na morze, dosc daleko do sanitariatow ale przy naszych rowerach droga znacznie sie skrocila. Szybciutko sie rozstawiamy, rozpakowywujemy i przygotowywujemy pierwsze urlopowe sniadanie. Nastepnie zwiad kempingu, plazy-gdzie nasz piesek od razu moczy nogi w morzu i nieswiadomy stezenia soli probuje ugasis pragnienie. Jako ze Village Zaton to nie tylko kempin ale takze bungalowy, animacja, dyskoteka, restauracje, sklepiki (ceny raczej nie przystepne , w porownaniu do sklepow w miastach o okolo 50 % drozej)troche czasu nam zeszlo na zapoznanie sie z okolica. Kolo poludnia wybieramy sie na plaze by zlapac troche promieni slonecznych. Jednak silny wiatr daje sie we znaki i piasek laduje dokladnie wszedzie- nawet w uszach. Dzielnie wytrwalismy godzine po czym poszli sie oplukac pod prysznice. Nawet pies zazyl kapieli- w specjalnie przygotowanym do tego miejscu.
Wiatr stal sie tak nieznosny ze nawet krzesla nam przewracalo, otwarcie markizy bylo niemozliwe, a przez okna w naszym WoMo az swistalo.
Odpalamy wiec rowery i zajezdzamy do miejscowosci Nin, krotki spacer po starym miescie, zakup pocztowek i bio salaty ;) i szukamy drogi powrotnej. W ten sposob docierami jeszcze do Zatonu- nie wiele tam do obejrzenia- pare fotek i powrot na kamping. Silny wiatr na tyle nas denerwuje ze po pierwszej nocy postanawiamy zmienic plac i bez poinformowania kogokolwiek znikamy gdzies w srodku kempingu.
Drugi dzien uplywa nam podobnie, tyle ze wieczorem nasze rowery znikaja juz w garazu, wszystkie niepotrzebny rzeczy juz popakowane aby rano bylo jak najmniej roboty.

19.05.2008

Poranna kawa, mycie naszego Dagocika (poza campingiem ale na terenie objektu istnieje taka mozliwosc bez doplaty), sniadanie, placimy za kamping (2 czeki= 28 euro + 22 kuny za taxe) i ruszamy w droge.
Gdy na liczniku pojawia sie 2.702 km a zegarek wskazuje 9.54 docieramy do Zadaru. Male zakupy , rzut okiem na miasto z malego parkingu – widok niczego sobie i ruszamy dalej w kierunku Parku Narodowego KRKA. Omijajac autostrade , mkniemy sobie przybrzezna droga w strone Sibenka aby pozniej odbic w kierunku NP Krka i miejscowosci SKRADIN.
O 12.50 przy stanie licznika 2.797 parkujemy sie w Skradninie ( oplata 7 kuna za godzine) i bierzemy sie za ekspresowe zwiedzanie miasta. Zbieramy naturalnie mapki i postanawiamy dotrzec do slynnych wodospadow (ja ubzduralam sobie Roski slap). Wiec wracamy do WoMo, odpalamy maszyne, i szukamy wlasnego szczescia. Jak sie okazuje mapa niezbyt dokladna, drogi ktorymi sie poruszamy nie istnieja w naszym GPS, oznaczenia miejscowosci tez nie zadokladne a do tego droga do Roski Slap zamknieta dla ruchu. Postanawiamy dojechac tam z drugiej strony ale w miedzy czasie przypadkowo odkrywamy super miejsce ...
Parking- zupelnie pusty, nad jeziorem, przy lesie, z widokiem na gory, wrzeszczacymi ptakami, czysta woda i milym podmuchem wiatru- coz nam wiecej potrzeba??. Stajemy na dosc rownym podlozu i z calym zapalem bierzemy sie za przygotowywanie obiadu. Tak rozleniwilsmy sie tymi widokami i cisza ze postanawiamy tam przenocowac. Pojawiaja sie trzej rybacy- nawet co nieco udaje im sie zlowic, dwoch Panow (homo)[DAKOTA nazywa takich PEDALAMI] ktorzy to nie decyduja sie na igraszki ze wzgledu na nasza obecnosc,nastepnie przyjechala zakochana para ktora to decyduje sie na dluzszy pobyt w przybrzeznych zaroslach, a poza tym nikogo w zdluz i w szerz. Postanawiamy jeszcze sprawdzic dokad prowadzi droga ktora jechalismy i okazuje sie ze wlasciwie do nikad. Konczy sie nad jeziorem widokiem na wyspeVISOVAC. Pare fotek, niewielka gimnastyka aby nawrocic naszego Dagocika i robimy maly kurs w druga strone. Przejezdzamy pare miejscowosci ale gdy drogi z kilometra na kilometr staja sie ciensze znajdujemy droge powrotna i ladujemy spowrotem nad jeziorem. Kolacja, po kolacji piwko i bloga cisza. Pare kropel deszczu, zwariowana nurkujaca kaczka i nas dwoje. Po prostu romantyzm bije z kazdej strony.

Przejechane kilometry: 122 km
Czas jazdy z postojami 6 godzin

cdn......

>