Szukaj:Słowo(a): mapa Wybrzeże Wschodnie
Dla anty -syjonisty z Hollywood
Czasami zagladam do komentarzy zamieszczonych pod artykulami w
GZ i az deba staja mi wlosy na glowie jak niektorzy bredza.

Czemu nie zaczeli od "swoich dlugoletnich wasali " ? A czy oni
sa wasalami ? Jesli sa to czemu przykrecili kurek z ropa i
wywindowali cene ropy do poziomu powodujacego czkawke w
amerykanskiej gospodarce ?

Jak Ty mozesz porownywac Busha i Hitlera ? Dawno temu byles u
psychiatry ? Wyglada na to, ze nowa wizyta Ci nie zaszkodzi.

Z pozdrowieniami ze Wschodniego Wybrzeza dla Wojujacego anty-
syjonisty z Hollywood.

Gość portalu: JW napisał(a):

> Zastanawiajace, dlaczego Amerykanie nie rozpoczeli
> demokratyzacji Bliskiego Wschodu od swoich dlugoletnich
wasali,
> czyli Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej i Jordanii, nie mowiac o
> Egipcie. "Demokratyzacja" po opanowaniu Iraku oznacza zmiany
na
> mapie tego obszru, czyli podyktowanie przez Izrael nowych
> warunkow dla Palestynczykow, Syrii i Libanu. Tyle oznacza plan
> Busha, napisany przez zydowskie lobby w Waszyngtonie. Punkty
> dla Dawida Warszawskiego i Adama Michnika. Tyle samo
> oznaczal "plan pokojowy" Hitlera dla Polski i Czechoslowacji w
> 1938-39. Jak bardzo byl on trwaly i ile kosztowal ludzkosc,
> wiemy dokladnie. Mysle, ze plan Dubyi bedzie rownie dobry.
Moze
> kolejne 20 lat wojen i kolejne ofiary; moze nastepna wojna,
tym
> razem z Libanem lub Iranem.
Soros to węgierski Żyd, i tu wcale nie chodzi o jakiś mesjanizm
Busha, ale raczej jego zapędy by dać szansę Palestyńczykom i
wprowadzić 'mapę drogową'. Obrzezana część finansjery
wschodniego wybrzeża już zaczęła ataki, potem będzie paszkwilek
po paszkwilku w New York Timesie i innych żydowskich gazetach,
i kto wie ?! - może młodszy rzeczywiście przegra wybory.
Gość portalu: danny napisał(a):

> Soros to węgierski Żyd, i tu wcale nie chodzi o jakiś mesjanizm
> Busha, ale raczej jego zapędy by dać szansę Palestyńczykom i
> wprowadzić 'mapę drogową'. Obrzezana część finansjery
> wschodniego wybrzeża już zaczęła ataki, potem będzie paszkwilek
> po paszkwilku w New York Timesie i innych żydowskich gazetach,
> i kto wie ?! - może młodszy rzeczywiście przegra wybory.

Swego czasu w USA robiono to w szpitalach wszystkim niemowlakom
(male). Tak wiec zdefiniowana podgruba finansiery jest wieksza.
Gość portalu: Gaal napisał(a):

> silesius napisał:
>
> > > W końcu Berlin leży na prastarej słowiańskiej ziemi.
> > Hehm... Powstrzymam smiech.
>
> Czy śmiejesz się z swojej niewiedzy - zobacz sobie np. do atlasów
historycznych
>
> na mapę Europa w V/VI/VII w. Nie dostrzegasz Wieletów na ziemi, gdzie leży
> m.in. dzisiejszy Berlin? A Obodrzyców nad wybrzeżem M. Bałtyckiego (dziś
> wybrzeże RFN) też nie widzisz? To byli Słowianie Zachodni - dziś z licznej
> grupy pozostali już tylko: Łużyczanie i Polacy.

Slowianie przywedrowali na te ziemie. Znacznie wczesniej byly to tereny
Germanow Wschodnich. Nie jest to prastara slowianska tylko prastara germanska
ziemia.

Pozdrawiam

Babusz
ZDRADZE CENNA TAJEMNICE!!!
NIGDY nie nalezy latac przez Londyn, Ateny, Paryz, Nowy Jork i Chicago!

To najbardziej zatloczone (poza Frankfurtem) lotniska swiata, a na dwoch
ostatnich do odwolania szeregu lotow zmusza w dodatku czesto kiepska pogoda,
zwlaszcza w zimie!).
Warto latac przez Kopenhage, Zurich, Genewe i Wieden. (dwa pierwsze sa
najlepsze!)

Latajacym do Tokio, Pekinu, Singapuru i Bangkoku polecam lotnisko w Seattle,
ktore jest malo obciazane! Z dwojga zlego, wole San Francisco od LAX, ktore
jest jednym z trzech najruchliwszych lotnisk w Stanach.

Do Australii, Nowej Zelandii, na Hawaje i Fidzi- LAX, to jednak to! (najwiecej
polaczen i linii-takze do RPA!

Lecac na wschodnie wybrzeze USA omijajcie Boston, Nowy Jork i Newark!
Znacznie lepiej ladowac w Waszyngtonie, a jesli leci sie na poludnie lub
poludniowy-zachod- w Atlancie (nowoczesne, sprawne i nieprzeciazone lotnisko)

Waszyngton i Houston sa najlepszymi i najpewniejszymi punktami odlotow do
Poludniowej Ameryki, zwlaszcza do Chile, Argentyny i Brazylii. Do Wenezueli,
Kostaryki, a zwlaszcza na Karaiby jest MASA niedrogich polaczen z Miami.

Czym i skad latac do Rosji, Mongolii i Kazachstanu nie wiem, bo ta czesc mapy
jest w moim gabinecie zaklejona papierem pakowym.

Wiem jedno: nie wszyscy wracaja z podrozy Aeroflotem oraz liniami ukrainskimi
(takze po Afryce: Ukraincy i Rosjanie wynajmuja ruskie maszynzy na charter i
sami je po paru glebszych pilotuja!!!! :-((()

Good luck and stay calm!
No sorry. West jest tu dlatego, ze West Virginia lezy na zachod
od Virginii,
a nie dlatego, ze lezy w zachodniej czesci USA. WV moze nie lezy
nad
samym Atlantykiem, bo po drodze jest Virginia, ale jest to obszar
zaliczany
do wschodniej czesci Stanow. I na mapie lepiej zaczac
poszukiwanie VW
od atlantyckiego wybrzeza niz od Pacyfiku.
Ja byłem w hotelu Coral w Skala Rachonii. Wyspa jest SUPER, ale tylko jak
wolisz przyrodę nad "życie nocne". Naprawdę zielona wyspa, pinie, lipy, oliwki,
paprocie, trawa oraz przepiękne wschodnie i południowe wybrzeże. Koniecznie weź
Jeep-a i wybierz sie wgłąb wyspy np. jeziorko koło Maries lub na górę Ipsis. Ja
ściągnałem mapę z jakiegoś serwisu niemieckiego. Wyprawa z 2 roczną córką była
super. generalnie polecam tę wyspę dla rodzin z dziećmi, bo cisza i spokój no i
nie jest tak gorąca jak na Krecie.

Kreta jest zupełnie inna, też mi się podobała, ale tylko zachodnia cześć.
Jedyny minus Thassos to dojazd, bo z Triadą jedzie sie do Salonik a później 4 h
buse, godzina promem i godzina do hotelu. KOSZMAR. Itaka miała lądować w
Keramotii koło wyspy, ale wiem że w czerwcu też latała DO SALONIK !!!!!!!!!
Byłem w zeszłym roku w bungalowach Maspalomas Dunas z TUI, to nieco dalej niz
Villas. W samym Maspalomas - duży spokój, miejscowość z zabudową bungalowów
raczej niz hoteli.
Mapę dość dobra daja z wypożyczonym autem oczywiście (wcale nie gorsza od tej
którą kupiłem w Polsce - Wyspy Kanaryjskie).
Objechałem wyspę zachodnim skalistym wybrzeżem (stając zgodnie z atrakcjami
czyli pkt-y widokowe), powrót autostradą wschodnim wybrzeżem z Las Palmas.
Druga wycieczka trasa - środkiem wyspy na północ i znowu ten sam powrót.
Wspaniałe wyjście ok. 30min na szczyt góry...no właśnie zapomniałem jakiej.
Piekne widoki z Teneryfą w oddali, sosny kanaryjskie i upał.
Zwiedziłem też ze 2 miasteczka, kościoły i zabudowa - przyjemne.
Stolica - Las Palmas trochę spaceru "starówką" nie zaszkodzi a także nad
oceanem wzdłuż portu, z tym że tam często wieje i pogoda inna niz na płd. -
zachmurzone niebo.
Jedzenie - w hotelu najlepsze z jakim się dotąd spotkałem w szcególności
niesamowici smacznie podawane ryby!!!
Dla dzieci park wodny - taki sobie i botaniczny ogród bodajże Palmitos - ten
niezły.
No i wydmy Maspalomas. Koniecznie spacer i wdrapanie sie na nie, choć trochu
okupowanie przez golasów i pedziów (sie chyba nikt nie obrazi).
Sorki za brak szcegółów..ale nie mam albumu ze zdjęciami pod ręką.
Pzdr.
GTA Vice City Tricks & Tips
Skonczylem wszystkie misje dotyczace fabuly oraz dodatkowe.
Gra mi sie nadal podoba wiec zajalem sie teraz "ciekawostkami" gry.

Czy udalo wam sie znalezc Easter Egg?
Aby odszukac Chocolate Easter Egg nalezy dostac sie do ladowiska na dachu
budynku VCN (Vice City News). Obok ladowiska znajduje sie budynek prawie
przylegajacy do rogu ladowiska. Wystarczy wskoczyc do tego budynku przez
najblizsze okno i...

W Keepie-Uppy beach ball zrobilem 7 :]

Udalo mi sie na molo kolo latarni ustrzelic dwa ptaki przy pomocy snajperki :]

Jaki poziom media attention zdobyliscie? Ja mam "Stuff of legends".

Udalo wam sie znalezc topielcow z betonem na nogach?
Jeden znajduje sie na skalach niewystajacych z wody na zachod od pol
golfowych na wysokosci knajpy harley'owcow.
Drugiego topielca wypatrzylem na zachodnim brzegu wschodniej wyspy na
wysokosci Vercetti Estate.

Wyjezdzajac z Vercetti Estate skrec w prawo i jedz przez most w kierunku
wschodniej wyspy. Zatrzymaj sie tuz za mostem. Na mapie bedziesz widziec na
poludnie od siebie kanciaste wybrzeze. Idz wzdluz barierki obserwujac wode.
Topielec jest w poludniowo-zachodnim wcieciu w wybrzezu. Zobaczysz go z
latwoscia przez barierke.

Zrobilem screen'y z dwoma topielcami oraz z rekinem i zatopionym tankowcem.
Jezeli ktos reflektuje to moge przeslac etc.
za synoptykiem z ICMu:

"""Wspominana w jednym z niedawnych komentarzy mapa temperatury powierzchniowej
Atlantyku wykonywana na podstawie kolejnych przelotów satelitów NOAA
(www.wetterzentrale.de/topkarte n/fsdivka.html) pokazuje istotne zmiany. Od
wschodnich wybrzeży Grenlandii odsuwa się na wschód od Islandii jęzor chłodnej
wody, Także okolice Nowej Funlandii oraz obszar między nią a południowym cyplem
Grenlandii są już w obszarze chłodnych wód. Świadczy to o osłabieniu i
zepchnięciu bardziej na południe Prądu Zatokowego. Tym samym kolejne niże znad
Atlantyku mogą już nie mieć tak wielkiej energii jak nękające nas w grudniu i
styczniu i cyrkulacja zachodnia osłabnie.

Na tej samej stronie można spojrzeć na pokrywę śnieżną całej północnej półkuli
(także z pomiarów satelitarnych). Cały kontynent Ameryki Północnej, aż do 45
stopnia pokryty jest śniegiem, na północ od Wielkich Jezior i Rzeki Świętego
Wawrzyńca jest go nawet i pól metra. Natomiast w Europie śnieg tylko w Górach
Skandynawskich, północno-wschodniej Rosji i w wysokich Alpach. """

Chce sie powiedziec: nareszcie.
Przebuduje sie pogoda. W Dolomitach ochlodzenie, przynajmniej na nastepne 10
dni. F/Level pojdzie az do poziomu morza!
dzisiaj bardzo slabe opady. Nastepnych prawie nie widac (moze za tydzien, ale
slabe).
Gość portalu: PAN napisał(a):

> pewnie myslisz ze stan Washington to ten stan na wschodnim
> wybrzezu gdzie jest miasto Waszyngton??? - a nie - braki z
> geografii prosze nadrobic lektura mapy
Chyba nie zauwazyles PANancie, ze msc odwolal swoje zdziwienie z
niejaka pokora - czasem trzeba przeczytac do konca, zanim sie
wyrwie z obsmarowywaniem!
Dziekuje
Witam,

Jade za 3 tyg do Wietnamu. Trasa północ-południe i pozniej
poludnie polnoc strana zachodnia (mam 3 tyg) i zastanawiam sie czy
dam rade jesli nie to wroce z Sajgonu do Hanoi samolotem. Chce
omijac miejsca turystyczne wiec moze od razu pojade granica
zachodnia chociaz posiedzial bym rowniez na plazy. Jesli chodzi o
malarie to bylem u lekarza i takie tabletki mi przepisal. Nie sa one
dopuszczone do ogrotu na terenie RP wiec trzeba zalatwiac
sprowadzenie w Ministerstwie Zdrowia. Moze znacie jakis sklep gdzie
kupie mape bo bez niej nic nie moge zaplanowac. CZy ktos ma
porównanie wietnam wschodni (wzdłóż wybrzeza) i zachodni wzdloz
granicy - co lepiej zobaczyc. Zaznaczam ze nie interesuje mnie
turystyka tylko raczej trekking po wioskach. Pozdrawiam

Tomek
Wietnam
Witam,

Jade za 3 tyg do Wietnamu. Trasa północ-południe i pozniej
poludnie polnoc strana zachodnia (mam 3 tyg) i zastanawiam sie czy
dam rade jesli nie to wroce z Sajgonu do Hanoi samolotem. Chce
omijac miejsca turystyczne wiec moze od razu pojade granica
zachodnia chociaz posiedzial bym rowniez na plazy. Jesli chodzi o
malarie to bylem u lekarza i takie tabletki mi przepisal. Nie sa one
dopuszczone do ogrotu na terenie RP wiec trzeba zalatwiac
sprowadzenie w Ministerstwie Zdrowia. Moze znacie jakis sklep gdzie
kupie mape bo bez niej nic nie moge zaplanowac. CZy ktos ma
porównanie wietnam wschodni (wzdłóż wybrzeza) i zachodni wzdloz
granicy - co lepiej zobaczyc. Zaznaczam ze nie interesuje mnie
turystyka tylko raczej trekking po wioskach.
Mam pare pytan. Gdzie moge kupic mape
Wietnamu (nie chodzi mi o sklep internetowy w US bo moga mi nie
zdazyc przyslac) Nie
mam za wiele czasu wiec musze miec dosc dokladny plan trasy. Co
sadzicie o trasie od
Hanoi do Sajgonu i pozniej zachodnia granica spowrotem (czy jest to
mozliwe bez
ciaglej gonitwy).
Zastanawiam sie co mi jest potrzebne w Wietnamie :] wize, bilety i
szczepionki mam :]
Kupilem wize wielokrotnego wjazdu ale teraz sie zastanawiam czy
warto odwiedzic np
Kambodze lub Laos na 2-3 dni czy odpuscic i zostawic to na nastepny
wyjazd :]
Licze sobie kase i zastanawiam sie czy 40USD dziennie starczy..

NAJBARDZIEJ ZALEZY MI NA MAPIE
Dzieki za pomoc
Pozdrawiam

Tomek
A, zapomniałem dodać, iż jestem posiadaczem odbitki (niestety, biało-czarnej -
też wielki rulon) z przedwojennej (chyba 1939, ale przed 1 września)
niemieckeij mapy Prus Wschodnich (bodajże w skali 1:300.000). Oprócz Prus są
też obrzeża - w tym Suwałki i całe polskie ówczesne wybrzeże.
Pewnie Tobie już informacje sie nie przydadzą ale może innym tak. nie jechałem
trasa która ty sobie obrałes . niedawno przejechalismy całe lazurowe wybrzeze i
kawałek prowansji ale tam moze byc inaczej troche . dwa lata temu byłem tez
rowerem w pirenejach i przejechalismy wtedy costa bravę do barcelony. w
hiszpanii drogi są ok .kempingi na wybrzezu drogie .nawet powyzej 35 euro za 2
osoby . na dziko nie spalismy. we francji spotykalismy polaków sypiajacych na
dziko i nie powinno byc z tym raczej problemów . kempingi we francji sa jednymi
z najtanszych w zachodniej europie . koszt w południowo wschodniej rancji
wynosił nas od 12 do 18 euro za 2 osoby. jak chcesz sprawdzic czy są kempingi na
twojej trasie to najlepiej wybrac sie do empiku i obejrzec mape turystyczną ,
powinny byc zaznaczone miejscowosci gdzie znjadują sie kempingi ,no i polecam
kupic sobie mapę taką. Zywnosc drozsza niz w polsce ale mozna znalezc produkty w
zblizonych cenach i sie nimi zywic (przykłądowe ceny:. bagietka 40-90 centów
,ser typu brie 1,5-2 euro , woda 1.5l - 15-18 centów , pomidory 1,5 euro).
unikaj małch sklepików , najtaniej jest w lidlu ale srednio z jakoscią, dosc
przystępne sa ceny w e'leclerc i intermarche . reszta droga lub bardzo droga.

pozdro
770 km wzdłuż wybrzeży Morza Północnego...
... i wróciliśmy... To nie była łatwa wyprawa. Złożyło się na to szereg
przyczyn, ale najważniejszą z nich była pogoda. W pierwszy tydzień megadeszcz, w
drugi - megaupał. Deszcz był gorszy. Wprawdzie czytaliśmy o wiatrach, które
czasem silniej tam wieją, ale nikt nie napisał, że potrafią zdmuchiwać z roweru
;-). W połączeniu z deszczem tworzą ciekawą mieszankę. Kiedy tylko zrobi się
ładna pogoda, trasa Wybrzeża Zachodniego (North Sea Cycle Route vel
Vestkyststien) jest wprost bajeczna: cicho, sielankowo, leśnie, morsko, cudnie.
Ma 570 km i kończy się w Skagen. Niestety Skagen to miasto oblegane przez
turystów i nie mogliśmy tam znaleźć miejsca na polach namiotowych, trzeba było
jechać dalej.
No i sama Dania jest potwornie droga - najdroższe jest jedzenie. Jak dotąd nie
zdarzyło mi się mniej zapłacić za pompkę do roweru niż za chleb.
Czasem, zwłaszcza w obrębie większych miast, warto rozważyć opcję schroniska
młodzieżowego - w relacji do ceny pola namiotowego wcale nie wychodzi dużo drożej.
Promy, wbrew temu co słyszeliśmy, są także drogie. Prom z Aarhus do Odde (płynie
4 godziny), kosztuje tyle, co wycieczka pociągiem Intercity przez całą Danię. A
to przecież prom w zasadzie lokalny.
Wracaliśmy szlakiem Wybrzeża Wschodniego. Tu dominują ścieżki wzdłuż szos. Nie
ma porównania do Wybrzeża Zachodniego. Czasem warto odpuścić sobie pewne rejony,
wsiąść w pociąg i pojechać dalej.
Jedno jest pewne - Dania na pewno nie jest tak mała, jak pokazuje to mapa :).
Kto ze mną po Polsce, ewentualnie za miedzę?
Do końca lipca jestem wolny.Chętnie wybrałbym się gdzieś rowerem, ale bez
zachęty choć jednego współuczesnika (czki!!), pewnie trudno będzie mi się
zmobilizować.

Gdzie...A wszędzie, no z ograniczeniem do Polski i najbliższych okolic, żeby
wyprawa nie była zbyt skomplikowana....Jura Krakowsko-
Czestochowska...Wybrzeże Bałtyku z zachaczeniem o Kaszuby i Bory
Tucholskie...Szlak Piastowski, jakieś pogórze, wschodnia granica...Opcji jest
dużo, aby kupić mapę i bilet w odpowiednią stronę, albo bilet i odpowiednią
do niego mapę...Może być też Słowacja np. szlakiem zamków, czy wyprawa w
Tatry...Pod namiotem, jeśli się da to na dziko...

mój adres : perzan@wp.pl
bah77, czy byłes może w rejonie miejscowości Cala Ganone, pośrodku wyspy, na
wschodnim wybrzeżu?

my z kolei szukamy dobrej bazy wypadowej na wycieczki w różne kierunki, ta
miejscowość wydaje się ok, ale droga na mapie jakoś wyjątkowo kręta, to nas
trochę zraża
> mi sie kojarzy miedzy Zwierzoczlowiekoupiorem a jakims
gotykiem, wiec z gry
> odchodze pokornie, bo nie znam za nic.

zle sie kojarzy, wiec moze zostan,
nastepny fragmeent:

"Podalem swoje nazwisko i rozejrzalem sie. Sosnowy stol
posrodku, proste krzesla ustawione wzdluz scian, w jednym
koncu duza, lsniaca mapa, oznaczona wszystkimi kolorami
teczy. Bylo na niej duzo czerwonego - to cieszy, bo
wiadomo, ze odwala sie tam kawal porzadnej roboty -
zrownowazonego niebieskim, troche zielonego, smuzki
pomaranczowego, a na Wschodnim Wybrzezu fioletowe plamki
pokazujace, gdzie weseli pionierzy postepu popijaja
wesole jasne pelne. Jednakze nie wybieralem sie do
zadnego z tych obszarow. Jechalem w podroz do zoltego.
Martwego w samym srodku. I byla tam rzeka - fascynujaca,
smiercionosna, jak waz."
Jedyne miejsce, ktore te damy powinny na odwiedzic
i napietnowac, to z cala pewnoscia nie kraj Fidela tylko baza Guantanamo Busha
na wschodnim wybrzezu pieknej wyspy Kuba.
pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Cu-map-Guantanamo.png
Trzeba pietnowac zwyrodnialcow, mordercow, chorych z nienawisci Amerykanow i
ptrzetrzymujacych od 3 lat w klatkach porwanych ludzi.
Ogolnie geograficzna granica jest umowna i tyle to granica kultur. Europejska
czesc Turcji stala sie po prostu czescia Azji i tyle. Kiedys bylo odwrotnie -
nauka (i swiadomosc Europy) powstala greckiej w Jonii (Milet, Efez), na zachonim
wybrzezu Azji Mniejszej. Ale teraz jest to Turcja i Azja.

Gość portalu: maruda napisał(a):

> ość portalu: piotr.ny napisał(a):
>
> > to panstwa calkowicie europejskie. A Japonia? tez moglaby sie kwalifikowa
> c. Ale
> >
> > geograficznie leza poza Europa. I to samo dotyczy Turcji.
>
> *************************
>
> A widziałeś kiedyś mapę Europy? Europejska część Turcji dorównuje powierzchnią
> Holandii, a przewyższa obszar Słowenii, Belgii oraz unijnych maluchów.
>
> Wewnętrzne morze tureckie (Marmara) zaliczane jest do Europy. Moskwa leży na
> Nizinie Wschodnioeuropejskiej, a wschodnia część Europy biegnie wzdłuż Uralu do
> Morza Kaspijskiego. Rosyjskie południe Europy graniczy z Kaukazem.
> Wyspa Cypr leży w Azji.
>
> Zasady stricte geograficzne już zostały złamane.
>
Masz mapę Ukrainy?
Podział wg. wyników wyborów:
1) Na północy, na wschodnim brzegu Dniepru granica: Łubny, Połtawa, Sumy -
"zachód", Charków to już raczej "wschód". Linia podziału zaczyna się mniej
więcej od miejsca gdzie przegieg granicy z Rosją zmienia się z kierunku płn-płd
na wsch-zach. Linia biegnie na południowy-zachód.
2) na zachodnim brzegu: północ czyli Czerkasy, Kirowohrad, Winnica - "zachód",
południe (nadmorski step) - czyli Mikołajew, Dniepropiertowsk, Odessa, Chersoń i
oczywiście cały Krym to "wschód". Ta granica jest bardzo podobna do granicy
Rzeczpospolitej sprzed II-ego rozbioru.

Jeżeli się podzielą, to stawiam na że na północy będzie mnije więcej tak, jak
wyniki wyborów, Dniepr (bardzo duża rzeka) jako granica w częsci środkowej
("wystaje" na wschód), na południu jednak wybrzeże zachodnie Odessa, Cheroń do
"zachodu". Ale Krym z dojściem do niego na pewno do "wschodu".

Jeszcze raz - życzę im dobrze, ale to może być jedyne pokojowe rozwiązanie.
Jeśli ma być kompromis, to każda ze stron musi coś dostać.

Co do rosyjskich czołgów to bym nie przesadzał - 1) przykład małej Czeczenii
powinien być dostaczenie odstraszający. A a co dopiero mogłoby się dziać na
Ukrainie, gdyby część armii i sił bezpieczństwa stawiła opór 2) koszt polityczny
były ogromny - jeśli teraz jest już takie zamieszanie na świecie. Rosjanie (a
właściwie Kreml) miałby kolejnego i to niemałego wroga. Jak potem przekonać do
bratniej miłości?
NATO indeks dat wejscia do paktu krajow czlonkowsk
Mapa Europy i Atlantyk polnocny z wschodnim wybrzezem USA i Kanady, daty
wejscia do paktu-patrz kolory- krajow czlonkowskich NATO .

eur.news1.yimg.com/eur.yimg.com/xp/ap/20050222/11/1533286960.jpg
Wyciąganie ręki
Profesor Nauk, Wybitny Dziennikarz i Myśliciel TGA obwieścił maluczkim:

"Wielu Europejczyków wyciągnie stąd wniosek, że George W. Bush to prawdziwe
oblicze Ameryki. Popełnią ogromny błąd. W rzeczywistości wybory te świadczą, że
Ameryka jest podzielona bardziej niż kiedykolwiek dotąd wokół fundamentalnych
kwestii polityki i wiary. W jednym kraju żyją dwa narody. Na mapie widzimy
niebieskie stany zachodniego i północno-wschodniego wybrzeża skonfrontowane z
czerwienią konserwatywnego (co mylące dla europejskiego oka) centrum i
południa. W praktyce oznacza to, że co najmniej 50 mln amerykańskich wyborców
wybiera wartości i postawy często bardzo podobne do naszych, a tylko nieco
więcej Amerykanów - inne lub (w skrajnej wersji) nam obce."

Kurcze blade! Przeszukałem dokładnie tfurczość Asha z 1992 roku i nie znalazłem
rady dla Clintona, aby wyciągnął rękę do 57% (sic!) wyborców, którzy głosowali
przeciwko niemu.

Jan K.
Ja tam bym za sercem poszla mimo braku osobnej lazienki, bo Os. Rybackie to
piekna czesc Dz. Blisko morze, port, rzeka...Wybrzeze Kosciuszki 34 to wschodni
koniec Dz. - tam tez ladnie, cicho, ale troche dalej do morza i duuuuzo dalej do
centrum niz z Rybackiego ( w pol godziny zajdziesz ). Za to jesli nie lubisz
tloku na plazy - to lepsza jest wschodnia czesc Dz.
Polecam interaktywna mape Dz.- link w opisie forum. Od wschodniego konca Dz. do
mostu jest okolo 3 km, za to do Dziwnówka - tylko niecale 3km, bedziecie
posrodku
Udanego wyboru i urlopu zycze
inne rażące błędy w scenariuszu 1419
*Serbia i Albania powinny być albo okupowane albo być lennem Turcji
*Sivas powinien być prowincją turecką
*cała północna Francja (włącznie z Paryżem) powinna być okupowana (tzn.
prowincja -Francja, twierdza -Anglia) przez Anglików a Orlean powinien być
przez nich oblegany
*Jan Olbracht nigdy nie był wielkim księciem litewskim!
*Twer był lennem Złotej Ordy
*mapa dla Chin powinna obejmować wybrzeża Oceanu Indyjskiego po Zanzibar, a
Zheng He powinien być aktywny od początku gry do 1425
*wschodnia połowa Szwajcarii (rodowe posiadłości, poza tym cesarska władza) i
Alzacja (Zygmunt Habsburg, ks. Tyrolu) powinny należeć do Habsburgów (ale nie
jako prowincje rdzenne)
*Anjou nie było stroną w wojnie stuletniej tylko realizowało swe ambicje w
Italii (Neapol)
*Ansbach powinien należeć do Palatynatu (tzw. Górny Palatynat)

poza tym brak logiki - skoro można skaptować piratów na Morzu Kaspijskim lub
Wielkich Jeziorach to czemu nie ma tam portów (prowincji przybrzeżnych)?
no i hicior kulturoznawczy - od kiedy Kałmucja to terytorium muzułmanów?
przecież żyją tam buddyści!
To nie był komentarz wyłącznie do Twojego postu, tylko tak ogólnie. Błąd popełniłem dowiązując go w tym miejscu. Wikingowie byli wspominani więc powiedziałem a propos religii i tego czy sprzyjała ona podbojom, czy nie.
Aztekowie byli którąś tam cywilizacją z kolei jak Inkowie.
Co do Arabów i Azji (Indie) to nie jest to żadna tajemnica, jednak źródła teraz nie podam, bo książka w której o tym czytałem jest w domciu moim. jak tylko będę mógł podam tytuł i autora.
Tak, właśnie ne tym polega szczęście Europejczyków. Bez prochu moglibyśmy sobie poskakać i tyli. A jak go od Chińczyków wydębiili nasi przodkowie, nie wiem.
Indian z terenów obecbego USA to akurat pewnie i zjednoczonych by się dało podbić, gdyby dość się wysilić.
Co do murzynów, nie masz racji, ale źródłom które mogę podać to to samo, które dotyczy Arabów. Arabowie nie podbili murzynów. Spójrz na mapę Afryki. Oni zdobyli tylko część północną (pustynia w znacznej mierze) i wschodnie wybrzeże (nie wchodzili wgłąb lądu).
2% społeczeństwa czego? Świata? Nie znam danych statystycznych, ale wtedy białych było procentowo więcej niż teraz jak sądzę.
Czarna mowa owszem, ale to nie ma tu nic do rzeczy. To jedynie moja sygnaturka i taka dość dowolna interpretacja zarazem:)
Pozdrawiam
olgalami,
chcemy z mężem wybrać się rowerami przez region wybrzeża morza czarnego na
wschód do Dogubayazit (czyli do rodziny). czy uważasz że jazda we dwójkę jest
bezpieczna? jak w tym regionie z miejscami do rozbicia namiotu? z jakich map
korzystacie? w polsce nic nie można znaleźć, ale na jednym forum podano mi linka
do takiej mapy: www.tulumba.com/storeItem.asp?ic=zBK285011DL491 wydaje mi
się ok. a Ty masz coś lepszego?
poza tym pytanie dotyczące miejscowości Yusufeli (to już nie wybrzeże tylko
połnocno-wschodnia anatolia). czy byliście tam i korzystaliście ze spływu rzeką?
czy byliście w górach kackar?
no i ostatnie: co wg Ciebie warto zobaczyć w regionie m.czarnego? oczywiscie
czytam sobie przewodnik, ale żywa relacja bardziej mnie interesuje.
z góry dzięki
asia
drobna uwaga
Cyt. z linkowanej recenzji:
"Kansas to kraj Reagana, serce serca kraju, prawdziwe korzenie,
najczerwieńszy z czerwonych stanów."

Tutaj akurat "czerwony" jest synonimem konserwatyzmu. Frank w kilku
miejscach porównuje Amerykę na podstawie map poparcia dla
republikanów (czerwony) i demokratów (niebieski).

"Normalność" Kansas polega na tym, że region biedny jak nasze
Podkarpacie głosuje za tym, by stać się jeszcze biedniejszym. A robi
to wyłącznie na złość - parafrazując Cię - "amerykańskiej
Czerskiej", tj. jajogłowym z Kalifornii i wschodniego wybrzeża.
Dzis urodziny obchodzilby:

Vespucci [wespụczczi] Amerigo, ur. 18 III 1454, Florencja, zm. 22 II 1512,
Sewilla, żeglarz włoski, w służbie hiszpańskiej i portugalskiej; 1499–1502 jako
uczestnik wypraw hiszp. i portugalskich dotarł do Gujany, Wenezueli, Haiti,
opłynął wschodnie wybrzeże Ameryki Południowej; poznane lądy nazwał Nowym
Światem; opisy podróży i mapy zyskały mu wielką popularność; od jego imienia
nazwa Ameryka (z inicjatywy M. Waldseemüllera).
Denver i okolice - Nowy Meksyk - Teksas?
Mam pytanie do wszystkich doświadczonych forumowiczów dotyczące
Denver i okolic, co warto zobaczyć? Planujemy trzytygodniową podróż.
Lecimy do Denver i stąd wyruszamy dalej. Czy polecacie raczej
kierować się do nowego Meksyku, dalej Teksasu? Czy jest tam coś
ciekawego? Słyszałam podzielone opinie. Czy moze raczej warto
kierować się jednak do Utah (mimo, że już tam raz byliśmy), dalej
moze Yellowstone - jest tam coś ciekawego po drodze? Sprawdzałam na
mapach i jest to jednak spory kawałek... W październiku 2009 byliśmy
ponad 3 tygodnie w Kalifornii, zwiedziliśmy też Nevadę, Arizonę, i
Utah (Bryce, Zion i trochę Arches, ewentualnie myslałam by wrócić do
Arizony i Utah i zwiedzić je trochę dokładniej, zwłaszcza parki +
Grand Canyon?
Czytam przewodniki, śledzę na bieżąco forum, ale większośc wątków
dotyczy raczej wschodniego, albo zachodniego wybrzeża. Mało jest
informacji na temat Nowego Meksyku, czy Teksasu? Może ktoś nam
doradzi?
Lion,
widzę ze nigdy nie byłeś w Stanach a już na pewno nie w NYC,!!!!
Monika wystarczy zobaczyć mapę i widać jakie to łatwe miasto, jak chcesz zwiedzać NYC to ostatecznie wykupujesz wycieczkę jednodniową na miejscu od naganiaczy, którzy za 80 $ sprzedają wycieczki autobusowe z dodatkowymi atrakcjami jak np przelot śmigłowcem po manhatanie ( polecam) a hoteli w NYC jest w opór,z lotniska na manhatan dostaniesz się autobusem, który zawozi na port autobusowy a tam jest tyle taksówek że zawiozą wszędzie. Z miasta do miasta to najlepiej samochodem z klimką
za 1000$ masz auto na dwa tygodnie z pełnym bakiem, wystarczy na całe wschodnie wybrzeże... życzę udanych wakacji, ja sam uderzam a tym roku ale juz nieco dalej...... California and Hawaje ;ppp
pozdrawiam
monikaannaj napisała:

> A ja kiedys na bazarze w Berlinie widziałam turka sprzedajkącego jakies
> reprinty starych tureckich map z tamtych wieków. Cała europa to wtedy była
> Turcja....

hmm.. niestety, planow tych nie zarzucono.

a w druga strone: podobno po pierwszej wojnie swiatowej grecy mieli apetyt na
odzyskanie konstantynopola i wschodniego wybrzeza morza egejskiego. szkoda ze
nie wyszlo....

gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
super -wielkie dzieki za podpowiedzi.
Pociagne temat troszke bardziej - czy wazny jest termin rezerwowania lotow krajowych? Mam na mysli, czy powinnam to zrobic z duzym wyprzedzeniem (jesli tak to jakim) tak jak na tanie linie lotnicze w Europie, bo z czasem ceny rosna?

Czy uwazasz ze mam szanse w jakis sposob polaczyc zatem Kakadu, arnhem land, Uluru oraz kawalek wschodniego wybrzeza (powiedzmy od Brisbane jak sugerujesz) w jakies trzy tygodnie? Co proponujesz? Zalozmy tak:
lot z sydney do brisbane, i teraz czy jest szansa objechac kakadu i uluru autem? Widze odleglosci na mapie, ale nie wiem jakie sa drogi. I czy po drodze sa miejsca warte zatrzymania - bo wtedy oczywiscie lepiej jechac autem, a jesli mialoby to byc tylko zaliczenie dwoch odleglych miejsc to pewnie lepiej samolotem... Nie umiem objac sobie tego w konkretny plan, tak zeby nie leciec z wywieszonym jezorem, ale zobaczyc mozliwie duzo. Moglabym np z Sydney poleciec do Uluru. Podejrzewam jednak ze w okolicy Uluru szanse na wypozyczenie auta, tak zeby stamta zrobic Kakadu i wrocic nim do Brisbane sa nikle albo ceny odstraszajace? Czytalam tez o passach biletowych na kilka lotow w miesiacu, tylko w ten sposob jest to dosc drogie i ograniczajace bo po przylocie w dane miejsce i tak potrzebuje auto zeby sie jakos wokolo poruszac. Doradzcie cos, prosze.

B.
Zaraz... kup sobie mapę... z Sydney do Cairns chcesz jechać
pociągiem???
Był taki pociąg Sydney-Cairns dla turystow, kosztował od $3500 od
osoby w górę, i zbankrutował w 2003 roku: en.wikipedia.org/wiki/Great_South_Pacific_Express.

A w ogóle, to odzwyczaj się od europejskiej skali, i oswój się z
ideą kraju który zajmuje cały kontynent, od oceanu do oceanu, i jest
nieco większy niż Europa od Lizbony do Uralu.

Drogą pomiędzy dwoma największymi miastami (Sydney i Melbourne) jest
ponad 900 kilometrow, 11 godzin samochodem albo godzina samolotem.

Z Sydney do Cairns jest 2750 kilometrów, samochodem 32-34 godziny
jazdy netto, czyli ponad trzy dni po 10 godzin dziennie za kółkiem.
Normalnie z Sydney do Cairns się lata, ponad trzy godziny samolotem.

Ze wschodniego na zchodnie wybrzeże (Sydney do Perth) jest 4100km i
cztery dni jazdy po 11 godzin dziennie, albo cztery i pół godziny
samolotem.

Zaplanuj sobie gdzie właściwie chcesz być i co chcesz zobaczyć, bo
inaczej spędzisz cały urlop w samochodzie, i z Australii zostanie ci
tylko wspomnienie jazdy szosą po sam horyzont.
Jedrzej
Zobacz w google maps:
maps.google.com/
wpisz tam w okienko u gory :indian wells,califirnia,usa i wyskoczy
Ci mapa.Wtedy w prawym gornym rogu masz 4 opcje,wiec ustaw sobie na
"satellite" i przyblizaj swoim oczom Indian Wells az zobaczysz korty
tenisowe przy skrzyzowaniu Fred Waring Dr. i Washington St. a od
poludnia biegnie droga "111" i blizej Miles Ave.
Na pln-zach od Indian Wells jest troche bogatsza wiocha "Palm Desert"
i tam masz wiecej basenow przy domach.
A te niby wijace sie weze,to sa pola golfowe i zageszczenie ich tam
jest dosc spore.
Sa cale communities(osiedla) ktore sa wbudowane w pola golfowe.
Jak chcesz zobaczyc jak wyglada okolica z wysokosci 1,80m to przybliz
mape maksymalnie ,kliknij na tego brazowego ludzika,ktory jest w
lewym gornym rogu nad znakiem + i przeciagnij go na ulice ,ktora
chcesz obejrzec.
Jak Ci sie znudzi Palm Desert ,to koniecznie rzuc okiem na Palm
Springs,bo to taka ichnia perelka.
My tu na wschodnim wybrzezu preferujemy Palm Beach,Florida,USA.
Jak juz znajdziesz Palm Beach to jedziesz droga 1A na poludnie tymi
cienkimi na 100-200m wyspami a dlugimi na kilkadziesiat kilometrow.
Ta 1A droga ,to jest szlak ,ktory wszystkim turystom polecach,bo
takiego zageszczenia palacow z basenami i kortami tenisowymi,to nie
ma nigdzie indziej na swiecie.
Baseny sa tu wieksze i domy tez niz na zach wybrzezu,mimo ze wody
pod dostatkiem z obu stron wyspy.
Az mnie sie lza w oku zakrecila ,jak jechalem 1A po raz pierwszy
ponad 20 lat temu.
isabeau napisała:

>
> Patrzę sobie na mapę Turcji i myślę, że w jedną stronę warto by zahaczyć o
> Malatyę (byłam, gorąco polecam, świetne miasto na wieczorną przechadzkę, dobre
> restauracje na kolację) a w drugą - może Tokat (tam nie byłam, ale słynie z
> kebabów z bakłażanem).

I to są te rady na które czekałem :) dzieki.
Pierwsza opcja odpada - wieczorna przechadzka z kolegą mogłaby być opatrznie
zrozumiana :D przez kolegę
Druga jest fantastyczna bo tradycyjnie regionalnej kuchni poświecę dużo czasu -
w Beypazari jadłem kiedyś najlepszy Adana kebab w życiu :) przygotowany przez
Ormianina.
Niestety nigdy nie odwiedziłem wschodniej czesci i zawsze trafiałem w rejony
Antakyi i wracałem wybrzeżem wiec jakbys jeszcze parę takich rad miała to prosze
uprzejmie :)
Jestes dosc zagubiony jak widze :-)
Popatrz sobie na mape a zauwazysz ze moze zolte lezy na zachod od
Korei, wiec zarowno jej wschodnie jak i zachodnie wybrzeze i cala
Korea leza na wschod od tego morza.
W artykule mowa o pasie wodnym stykajacym sie z wybrzezem ( widac to
z mapy ze chodzi o zachodnie) W czym problem??? Czego jeszcze nie
rozumiesz?

zegrz napisał:

> "wzdłuż północnokoreańskiego zachodniego wybrzeża Morza Żółtego."
> Zawsze myślałem, że wybrzeże to część lądu a nie morza. A tu
odwrotnie.
> Może ktoś mi więc wytłumaczy czy cytowany tekst mówi o zachodnim
wybrzeżu
> Korei czy o wschodnim - leżącym na zachód od morza Żółtego?
> Bo jest to pewna różnica, geograficzna.
My jeżliśmy do "cud zatoczek" na wschodnim wybrzeżu. Z głównej drogi
zjeżdżliśmy szutrowymi drogami w stronę morza i było przepięknie najczęściej
byliśmy na plaży sami. Plaże czyste z małych otoczaków. Kup sobie na miejscu
dokładną mapę Korczuli i większość dróg na niej naniesionych ( tych białych )
jest przejezdna chociaż na pierwszy rzut oka na to nie wygląda.
Odpowiadam:
1. Co warto zobaczyc: rezydentka Basia dała nam mapę z zaznaczonymi
najciekawszymi miejscami.
Prassonisi - mimo silnego wiatru bylismy kilka godzin, warto się
wykapać w zimniejszej wodzie, potem z Kattavii drogą na zachód. Aż
do Appolakki droga wiedzie wzdłuż morza, jest dziko, duża fala...za
Apolakkią ruiny zamku joanistów w Monolithos, dalej bardzo widokowa
drogą przez Sianę do kolejnej twierdzy w Kritinii.
Z Genadii aby przejechac na zachodnie wybrzeże polecam drogę przez
Vati do Apolakii - bardzo dobra.Ciekawostka - nie ma w
przewodnikach, jadąc tą drogą tuż przed Apolakią drogowskaz w prawo -
DAM 3 lub 5 km( nie pamiętam). Dojeżdzamy do sztucznego zbiornika i
tamy, widać ją częściowo z gór (okolice Siany.
Jeśli chodzi o wschodnie wybrzeże - to LINDOS i kilka malowniczych
plaż i zatoczek a także koniecznie trzeba dojechać do zatoki LADIKO -
czyli Antony Quina - adąc z południa trzeba wypatrywac drogowskazów
Hotel LADIKO, Hotel Katrin, bo tablica o zatoce imienia wielkiego
aktora, jest mała, napisana odręcznie.
O dolinie motyli, 7 zródłach czy małych kościólkach przeczytasz na
pewno w swoich przewodnikach.
2. Kiotari - najblizszy duży sklep przy głownej drodze, w prawo po
wyjściu na nią,kafejka, lody i przy morzu (na północ od naszej plaży)
mały sklepik, przystań, kila restauracji - dojście spokojną uliczką
wzdłuz morza (przy niej jest własnie nasz plażowy bar- 10-15 minut.
Można wybrać się tą samą drogą na południe - do Genadii.
A kiedy jedzie ta czteroosobowa ekipa?
Tarcza Antyrakietowa - trasy rakiet
aso62 napisał:

> robin241 napisał:
>
> > Iran to nie wiadomo jaka trase by wybral dla swoich rakiet aby uderzyc w
> usa,
> > ale raczej w kierunku zachodnim,
>
> Nie patrz się na płaskie mapy bo one zniekształcają Ziemię. Trasa z Iranu do
> USA biegnie przez Czechy i Słowację.
>

No dobra... popatrzyłem na okrągłym globusie.

Mi wychodzi, że trasa z Iranu do wschodniego wybrzeża USA
biegnie nad Polską lub Białorusią

trasa z Iranu do środkowych stanów i zachodniego wybrzeża USA
biegnie nad Rosją
pirirajsowskie mapy sa staroznane, jest tez tlumczenie "Antarktydy", ze korzystal z oszukanych portugalskich danych - przesuwali Portugalczycy wschodnie wybrzeza Am Pd na wschod w celach przetargow politycznych (mieli traktat o podziale Nowego Swiata z Hiszpanami pod papieska kuratela).

Sadze, ze Ameryke odkryli Indianie i to kilka razy. Prawdopodobnie czesc nie przybyla ladem (z niewielkim odcinkiem ciesniny) ale morzem z mikronezji przez aleuty (wiec sie liczy jako "wielkie" odkrycie geograficzne).
Nie znasz historii. Jeszcze przed utworzeniem Austro-Wegier Slawonia
byla uznawana przez Austrie jako czesc Chorwacji. W tym czasie
wschodnia granica Chorwacji biegla wzdluz Drawy, Dunaju i Sawy
(zobacz sobie mape!) siegajac do Belgradu. Krolestwo Serbow
Chorwatow i Slowencow, a pozniej Jugoslawii dzielilo sie na
prowincje nie majacego nic wspolnego z granicami etnicznymi. Dopiero
po 2WS powrocono do granic etnicznych. Chorwatpm zabrano cypel
Slawonii polozony miedzy Nowym Sadem i Belgradem, ktory Tito dal
Serbii. Tito dal tez Bosni dostep do morza gdy zabral Chorwacji
miasto Neum polozone na wybrzezu Dalmacji.
z rosja sie walczy ze strachu, z historii, z polskiej mentalnosci mowiacej ze
mieszkajac na wschod (w azji, jak wierza prawdziwi polacy) sa to ludzie nizszej
kategorii. niemcy, owszem, malo polski nie wymazali naprawde z mapy swiata na
dobre, przerabiali ludzi na mydlo, ale robili to zachowujac porzadek i po
gospodarsku. my tak nie potrafimy, i nie zamierzamy sie z nimi nawet porownywac
ani utozsamiac. natomiast rosjanie sa za bardzo jak polacy, tylko bardziej
toporni, upodleni przez swojej marki system, no ale tez bardziej zdolni w wielu
kierunkach (sztuka, matematyka/szachy/*)

media w stanach z cala pewnoscia sa INNE niz w polsce. krajobraz polski jest dla
mnie dosc egzotyczny, mimo ze czytywalem rozne wprosty i in. po wyjezdzie. media
steruja amerykanami tak ze nie widac grubych nici. duzo delikatniej niz w polsce.
w sprawie rozboju w iraku media amerykanskie mialy okres zawahania,
po czym podzielily sie na popieraczy (w stylu washington post) i
w-zasadzie-oponentow (nyt). to wymaga zreszta calego innego watku, i lepszej
analizy niz moge to zrobic w 3 minuty.
chce ci tylko zwrocic uwage, ze nyt konsekwentnie trzyma sie od poczatku (nawet
przed agresja) linii "nie powinnismy wchodzic do iraku. ale ja juz weszlismy to
nie mozemy po protystu wyjsc.)
moge miec do tego wielkie zasterzezenia, ale ta wykladnia myslenia liberalnych
zydow ze wschodniego wybrzeza jest przynajmniej intelektualnie uczciwa. sa tez
polityczne ciule, ktore zaczely narzekac i byc anty dopiero jak przegrali wojne.
jest ich w usa mnostwo, ale coz to za przyjemnosc o nich dyskutowac.
lechowski51 napisał:

> Niestety nick Twoja choroba jest nieuleczalna!M.in zrobilem to ze
> klikam z USA ktore zwiedzilem od wschodniego wybrzeza do Arizony
a
> Ty biedaku musisz sie trudzic by znalezc zdjecia Grand Canyon czy
> Zatoki Hudson w internecie.Mozesz mi nick powiedziec co maja
Twoje
> maniakalne pytanie do tematu o klesce czerwonych?

Coś mi sie zdaje, że te Twoje podróże lechowski, to ufundowała
firma "PALCEM PO MAPIE" oraz tanie linie lotnicze
www.google.pl/
Tak się śmiejemy z Amerykanów (częściowo słusznie, bo faktycznie w USA nie ma
zwyczaju ładować w uczniów wiedzy encyklopedycznej, którą w każdej chwili można
sprawdzić w książce albo internecie, a która może poza teleturniejami jest
raczej nieprzydatna - niestety polskie szkoły wymagają od uczniów zapamiętywania
np. ile ton buraków cukrowych produkuje Argentyna itp.), ale szczerze
odpowiedzmy sobie na pytanie, ilu z nas np. wie gdzie leży Oregon albo Iowa (to
stany - kraje! - większe niż niejedno europejskie państwo), jaki panuje tam
klimat, nie mówiąc o tym jak się nazywa stolica itp. Podobnie wiele państw
Afrykańskich - kto z Was pamięta czy Senegal leży na zachodnim czy może
wschodnim wybrzeżu Afryki, albo kto potrafiłby na mapie politycznej Afryki
wskazać Zimbabwe?

Ignoranci trafiają się wszędzie, pamiętam jak w połowie lat 90-tych jechałem na
konferencję do Słowenii, to cała moja rodzina w panice najpierw mi to odradzała
("przecież tam jest wojna!"), a potem wyposażyła w jakieś konserwy (które
wzbudziły wielką konsternację na lotnisku). A i dziś takich, którzy pomylą
Macedonię z Mołdawią nie trzeba daleko szukać. Pamiętam zresztą jak było
otwarcie olimpiady i polski komentator tłumaczył widzom - "teraz idzie
reprezentacja Serbii i Montenegro". Więc się nie śmiejcie, że ktoś w Afryce
pomyli "Bolanda" z "Holanda" albo że farmer z Iowa nie będzie pamiętał który
kraik w Europie to Czechy, a który Słowacja.
ania, ale ja nie oceniam Stanów tylko na podstawie NYC, wspomniałam, że sporo
czasu spędziłam również poza tym miastem, głównie na południowo wschodnim
wybrzeżu, miałam okazję bliżej poznać kilka osób z Florydy.
Zgadzam się, że z pewnością jest to kraj niesamowicie różnorodny.
Nie wiem, może jest we mnie jakaś taka przekora, za czasów naszych rodziców
Ameryka to była ziemia obiecana, raj na ziemi, o którym każdy marzył.

Masz rację, moja niechęć bierze się głównie z życia w wielkim zatłoczonym
mieście. Nie upieram się przy zmianie kraju za wszelką cenę, na mojej liście
jest też Cornwalia, jeden z najpiękniejszych zakątków UK. Wcale nie wykluczam,
że po rozważeniu wszelkich za i przeciw moje podróże palcem po mapie skończą
się właśnie tam
Chociaż korci mnie coś nowego i nieznanego...
Cameron Highlands to wielkie skupisko hoteli i pensjonatów. Z
wyjątkiem okresu Chińskiego Nowego Roku naprawdę nie ma sensu
rezerwowanie tam hoteli. Zawsze się coś znajdzie.
Na miejscu zapewne warto zwiedzić którąś z plantacji herbaty. Każdy
pensjonat organizuje takie wycieczki, raz dziennie jeździ też po
prostu autobus z głównego przystanku na plantację i na farmę motyli.
Można też po prostu wynająć taksówkę.
Wycieczki po lesie można zrobić sobie samemu kupując za ringitta czy
dwa odpowiednią mapę. Trasy są całkiem przyzwoicie oznaczone.
Co do głównych atrakcji Malezji, to są to plaże na wyspach i
przyroda. Podobno najładniejsze wyspy są na wschodnim wybrzeżu, a
Borneo jest ciekawsze niż część kontynentalna. Ciężko mi się tu
wypowiadać, bo ja na razie obejrzałem tę część, która podobno jest
mniej ciekawa.
> Disneyland jest w Orlando w stanie Floryda, Fort Lauderdale jest niedaleko
Miam
> i w stanie Floryda. Gdzie ten "poprzek"?

Kochanienki, cos ci sie pokielbasilo w tej twej glowiznie. Zaslaniasz sobie
palicem nazwe na mapie, podrozujac witrualnie i nie widzisz nazw.
Disneyland jest w Anaheim pld. Kalifornia, a na Florydzie jest Disneyworld!

Kieys jechalem z Zachodniego Wybrzeza na Wschodnie i, pamietam, ze zajelo mi to
5 dni (8 do 10 godzin jazdy dziennie)!
my majowke mamy dopiero w sobote, niedziele i poniedzialek. w zwiazku z trym,
ze stary w sobote do pracy jedzie, postanopwilismy gdzies w kraj pojechac na
niedziele i poniedzialek. auto juz czeka wymytte i swiecace (woskowal az
milo , a ze juz tydzien temu nakazal (!) mi poszurac palcem po mapie i wybrac
jakis fajny plener, uczyniwszy powyzsze gotuje sie do wizyty na wschodnim
wybrzezu wyspy.bedzie duzo morza, ruin i pustkowia, wiec ciesze sie jak dziecko.

w koncu w plenerze sobie popstrykam
Galijski rejon jest usytuowany wzdłuż rzeki Inguri. Krótszym bokiem
przylega do wybrzeża, w odróżnieniu od sąsiedniego Oczaczirskiego
rejonu ma niewielką linię brzegową (ca 5 km).
Uwzględniając iż koncentracja wojsk obu stron ma miejsce w rejonie doliny rzeki
Kodor i wschodniej części Tkuarczalskiego rejonu można
domyślać się co było przedmiotem obserwacji przy pomocy tego drona.
Nie mam mapy z dokładnym położeniem tej miejscowości (stopnie i minuty).
Miejscowość tą wskazywali na rosyjskich portalach informując o zestrzeleniu dorna.
Pisząc o wschodnim wybrzeżu miałem na myśli część od Ipssos po
Kasioppi.Generalnie północna cześc wyspy(wszystko powyżej stolicy patrzac na
mapę)jest zdecydowanie ciekawsza niż południe.Musisz koniecznie przejechać się
drogą Bonda z Anokorakiany do Sokraki i Zygos.Przepiekna widokowo trasa jest
też z Episkepsi do Ipssos czy z Makrades do Agios Georgios Pagi.Za Makrades w
kierunku na Paleokastritsę miejsce widokowe Bella Vista.Można tez odwiedzić
którąś z korfiańskich jaskiń ale trudno tam dotrzeć.Koniecznie trzeba wjechać
wgłąb wyspy bo wioski oddalone od kurortów turystycznych są bardzo greckie-
rewelacja.
Pozdrawiam
Rzeczywiscie jest tam drogo, ale z mapy w "The Scientist" wiem, ze zarobki
(przynajmniej naukowcow) tez sa tam najwyzsze.
Slyszalam, ze to bardzo mile miejsce, bo (jak Boston na wschodnim wybrzezu)
podobne do miast europejskich.
Z forum mieszka tam chyba Hannamay i kilka innych osob, moze sie odezwa...
Korsyka poszukaj wczesniejszych watkow, wszystkie juz byly.
Korsyka w INFORMACJI NA SWIECIE z 29.04 itd
Osobiscie polecam Korsyke, zanjdziesz tam wszystko czego dusza zapragnie,
zachodnie wybrzeze jest ciekawsze, skaliste, wschodnie piaszczste plaze.
Warto zrobic rundke dookola wyspy. Prom z Genui lub Livorno, jesli jedziesz
samochodem trzeba rezerwowac wczesniej (przynajmniej miesiac), jesli "na
piechote" - zawsze sie dostaniesz.
Kempingi i miejsca na nocleg spokojnie znajdziesz na miejscu pod warunkiem ze
znasz francuki lub wloski. W kazdym wiekszym miescie jest SYNDICAT D'INTIATIVE,
czyli biuro podrozy, gdzie dostaniesz za darmo mapy i wszelka informacje, takze
o noclegach. Mozliwosci do spania jest wiele, takze klasztory, my tak kiedys
spalismy. Moge Ci o Korsyce sporo poopowaiadac, bo bylam tam wiele razy, napisz
konkretne pytania na emaila.
Sardynia bylam rozczarowana, na polnocy w okolicy Porto Cervo sa przepiekne
lazurowe plazy, gdzies na poludniu podobno tez, ale reszta srednio mi sie
podobala.
Korsyka jest dla mnie ciekawsza, bo mniej monotonna, wiecej do zobaczenia,
zywsze krajobrazy.
Sycylii nie znam.
Witaj:)
Jak sie dobre przylozysz,poczytasz posty, popatrzysz na mape, zdecydujesz co
chcesz zobaczyc, popytasz to tydzien Ci wystarczy na zaplanowanie wszystkiego.
Stad moje poprzednie pytania, czym najbardziej jestescie zainteresowani.
Na wschodnim wybrzezu planowales w poprzednim poscie New York + Washington DC w
zadnym z tych miast nie potrzebujesz samochodu, korki uliczne w tych miastach i
ceny parkingow, a nawet ich znalezienie skutecznie sklania do poruszania sie
komunikacja miejska. Poza tym tam musisz sie nastawic na duzo chodzenia, przede
wszystkim muzea, galerie,monumenty..itd itp....miasto, tlok ,smrod [szczegolnie
w NYC].
Jesli natomiast chcielibyscie wakacje z prawdziwego zdarzenia, gory, jeziora,
lasy, kaniony wschody i zachody slonca to zostawcie wschodnie wybrzeze i leccie
bezposrednio np do Denver.
Stamtad akurat miesiac zajmie Wam zrobienie koleczka z Denver poprzez Kaniony
Utah, Arizona , Las Vegas, California [np Death
Valley
ai14ra napisał:

> problem skoro mieszkasz w Teksasie.

Mieszkam na postepowym Wschodnim Wybrzezu - i wiem,ze to slowo to jak pieprz w
polskim slowniku politycznym.

> > Kaczkowi fani i tak wybiora swoja droge postepowania,a my z daleka bedzie
> my
> > fotografowac jak sie ma wojna rosyjsko-amerykanska pod Belwederem.
> > Z dwoma Napoleonami o bojowych minach na czele.
>
> Co ma piernik do wiatraka? To że się jest przeciwko Putinowi, jeszcze nie
znacz
> y
> , że się popiera kaczki.

O! jakis nowy nurt na naszej mapie politycznej? Brawo. To juz nie tylko czarni
i czerwoni? Fajnie. Tez postep,widze.
> Mieszkam na postepowym Wschodnim Wybrzezu - i wiem,ze to slowo to jak pieprz w
> polskim slowniku politycznym.

Eee? Słowo "Postępowe Wschodnie Wybrzeże" nie występuje w polskim słowniku
politycznym. W każdym razie ja nie słyszałem, żeby ktoś go używał. Możesz rozwinąć?

> O! jakis nowy nurt na naszej mapie politycznej? Brawo. To juz nie tylko czarni
> i czerwoni? Fajnie. Tez postep,widze.

To jedynie dowodzi jak niewiele widzisz, co zresztą z takiej odległości wcale
mnie nie dziwi. Też bym pewnie wiele nie rozróżniał (podobnie jak niewiele
rozróżniam z wewnętrznych spraw USA, bo odległość podobna).

Natomiast to, co mnie dziwi, to fakt że mając tak odległą perspektywę i takie
braki w wiedzy historycznej (stosunki polsko-rosyjskie) tak ochoczo popychasz
nas w stronę Rosji...ciekawe co byś powiedział, jakbym Ci gorąco polecał
przyłączenie części Twojego Wschodniego Wybrzeża do Meksyku.
Ma.pi ))Alez strzelilam gafe chodzilo mi oczywiscie o wyspe ksiecia Edwarda, a
nie swietego Edwarda!!!Wlasnie sprawdzilam na mapie.Takie faux pas!!!Natomiast
od Was to faktycznie kawal drogi.Siedzac w Europie czlowiek ma zupelnie inne
wyobrazenie na temat odleglosci )))Ale i tak jestes juz blizej niz
dalej....Moze i ja kiedys wysle swoich facetow na ryby, wsiade z psiapsiuła w
samolot i wyladujemy na waszym wschodnim wybrzeżu ...??? ))Pozdrawiam
serdecznie )) Gonia (W-wa)
Ma, jest na mapie. Oakland Bridge. Tez jest na mapie. Wschodnie wybrzeze of
The Bay, of Golden Gate do San Jose, jest pewno takie dlugie jak Polskie
wybrzeze Baltyku (!!??) wiec nie wiem o co Ci chodzilo. Tam pelno slupkow i
jeziorek. Chyba Presidio?? Albo jakis inny park? Albo jakies doki?
To jest zupelnie inna skala. Jak mape wyzoomujesz to zobaczysz szczegoly.

A co tam na Cie czeka pod tym slupkiem??

SP
Dziś w Polsce noc spadających gwiazd

Dzisiaj między godziną 1:00 a 3:30
w nocy patrząc bardzo wysoko ponad północno-wschodni horyzont będziemy mogli
zobaczyć spadające gwiazdy...

PEŁNY ARTYKUŁ
PEŁNY ARTYKUŁ

Najbliższej nocy między godziną 1:00 a 3:30 patrząc bardzo wysoko ponad
północno-wschodni horyzont będziemy mogli zobaczyć spadające gwiazdy. Chociaż
główna część zjawiska potrwa tylko kilkadziesiąt minut, to jednak niemal całą
noc będzie można zachwycać się mniejszymi i większymi spadającymi meteorami
nazywanymi Perseidami. Spadające gwiazdy, czyli Perseidy, to nic innego jak
materiał wyrzuconym z komety 109P/Swift-Tuttle, która w 1992 roku przeleciała
obok Słońca. Drobne pyłki i kamienie, wielkości nie większej niż kilka
centymetrów, z olbrzymią prędkością wpadają z przestrzeni kosmicznej w
atmosferę Ziemi. Moment ich spłonięcia w atmosferze jest właśnie najbardziej
emocjonującym zjawiskiem. Samo zjawisko wygląda tak jakby z kosmosu spadały
ogniste kropelki deszczu, które spadając pozostawiają za sobą ślady. Perseidy
obserwować można każdego roku mniej więcej o tej samej porze, czyli od połowy
lipca niemal do końca sierpnia. Tym razem spodziewamy się nawet 100 zjawisk w
ciągu godziny. Wystarczy tylko spoglądnąć niezbyt wysoko ponad północno-
wschodni horyzont. Trzeba być cierpliwym, gdyż czasem aby zobaczyć meteor
potrzeba wpatrywać się w niebo przez kilka minut, niemal nie mrugając oczami. W
tym roku w obserwacjach może przeszkadzać Księżyc, który będzie kilka dni po
pełni. Jednak przy obserwacjach najważniejsza jest pogoda i właśnie ta
korzystna będzie najbardziej dla obserwatorów w całej północnej połowie Polski
i miejscami na wschodzie, a więc także dla tych, którzy zamierzają podziwiać
spadające gwiazdy na polskim wybrzeżu. Na południu kraju będzie się chmurzyć i
może padać, a najgorzej na południowym zachodzie Polski, gdzie spodziewane są
opady ciągłe. Pod artykułem zamieszczamy mapę, która ułatwi odnalezienie
miejsca na niebie, gdzie pojawią się Persiedy. Życzymy miłych wrażeń, a swoje
sugestie z obserwacji można przesyłać na nasz redakcyjny e-mail. Źródło: Twoja
Pogoda. (Dodane: 12.08 / 06:32)

MAPA: Gdzie mamy szukać Perseidów?
Zamykanie i otwieranie cieśnin Giblartru
Wschodnie wybrzeża Aryki nawet dzisiaj maja piaszczyste plaże co przyciąga
wielu do Kasablanki. Pojedyncze skały wystają gdzieniegdzie z
łagodnieopadającego wybrzeża. Szalf opda stopniowo piaszczystym dnem.

opadające poziomoceanu przy suchej pogodzie okresu zlodowaceń odsłania
olbrzymie plaże. Wiatr poganiawedrujące wzdłuż wybrzeza wydmy. Te góry piachu
napotykają przeszkodę giblartar.

scenario:
1 niewilki (morze -150m lub więcej. 2.5km lodowiec do 40 stopnia szerokości)
prąd cieśniny podmywa strome wydmy.
2 Wydmy napotykającprzeszkodęwypiętrzają się do poand 100m
3 trzęsienie ziemi powoduje uwodnienie(groundliqufication) wydm gwałtownie
obsuwających się tarasując cieśninę.
4 poziommorza po ubustronach jest jednakowy, nie ma strumieni które byrozmyły
takutworzaną zaporę.
5 kolejno następne wydmy budują trwałe wzniesienia blokując przesmyk
6 poazbawione dopływu z wody z atlantyku Morze Sródziemne szybko wysycha
pozostawiając na swym dnie bardzo zasolone jeziora . Dopływ wody z rzek
przekkracza 4 razy parowanie. Nadniewidać dolinę Nilu daleko przekra czającą
obecną deltę.
7 zasolenie uniemożliwia rozwój życia, stąd brak,lub skąpość śladów brzegowych
organizmów nadnie.

i w konću Topienie lodowców odwraca ten proces trzęsienie ziemi uwadnia grunt
woda przerywa połaczenie zalewając Atlantydę - depresje sródziemnomorską.

Scenariusz ten wysoce prawdopodobny zgadza się z opisami historycznymi a
geofizyka niebędzie "protestować". Dodatkowo cięeśnian węższa 25 ky temu teraz
jest powiększona przez dryft kontynentów o conajmnniej ~~1 km i prawdopodobnie
dodatkowo pogłebiona.

Czy któś podał takie rozwiązanie?
Hmm więc kredits (c)tb2003 vel Borebitsa
tb@intellact.com

mapa trzęsień ziemi
www.ngdc.noaa.gov/seg/topo/img/shseis.gif
grubość osadów. Piasek podmorski.Grubość osadów przy wybrzezy przy giblartarze
sięga 5 km. Oczywiscie tylko zewnętrzne warstwy będą ruchome. Poniższa mapa
ilustruje długotrwały proces.

www.ngdc.noaa.gov/mgg/image/images/sedthick9.jpg
Kilka cen np. biletów promowych....
Witam Was i - jak to Avva napisała - odzywam się oczywiście wieczorem. Mam
przed sobą swoje wspomnienia z 12-tej podróży do Hellady pt. "Thassos-Limnos-
Samothrake-Tracja-trochę Macedonii" i napiszę Ci kilka cen róznych "rzeczy" z
lipca 2002, bo wówczas tam się szwędałam. Ceny spiszę z różnych rachunków i
biletów, które wklejam do tych moich wspomnień, więc bedą jak najbardziej
prawdziwe.
1. Promy różne (pamiętaj, że na Thassos są 2 porty: ze stolicy czyli Limenas
promy pływają tylko do Keramoti, a z Ormos Prinou - do Kavali, przy czym ze
stolicy w Limenas do Kavali pływają wodoloty). Ceny promów w jedną stronę
oczywiście, za jedną osobę oczywiście i najwyklejsze, na pokładzie (czyli nie
kabiny):
- Limenas - Keramoti: 1,29 euro;
- Kavala Ormos Prinou: 2,64 euro;
- Kavala - Limnos: 13,44 euro;
- Limnos - Samothrake: 9,33 euro;
- Samothrake - Alexandroupolis (to na lądzie w Tracji): 7,50 euro;
2. Wodoloty:
- Samothrake - Alexandroupoli: 15,10 euro;
- Kavala - Limenas na Thassos: 7,04 euro;
3. Bilety wstępu:
- do antycznego Fillippi: 3 euro;
- do Sanktuarium Wielkich Bogów na Samothrake: 3 euro;
- do antycznego teatru w stolicy Thassos na sztukę Eurypidesa w ramach
festiwalu dramatu antycznego: 15 euro;
4. Autobus z Alexandroupolis do Kavali: 10,35 euro;
5. Autobus z Keramoti do Kavali (przez Chrissoupolis) 3 euro;
6. Autobus z Kavali do Fillippi: 1,30 euro;
7. Autobusy na Thassos (na odległości w rozumieniu kilometrów musisz popatrzeć
sobie na mapę, bo za diabła nie umiem określać odległości - to jedno z moich
skrzywień).
- Limenas - Ormos Prinou: 1,20 euro;
- Limenas - Skala Potamias: 1,10 euro;
- Panagia - Limenas: 0,80 euro;
- Limenas - Theologos (uwaga - trasą: ze stolicy wzdłuż północnego wybrzeża do
Ormos Prinou, dalej na południe wzdłuż zachodniego wybrzeża do Potos i wgłąb
wyspy do Theologos - takie półkółeczko przez pół wyspy): 3,80 euro;
- Limenaria - Limenas (trasą jak wyżej): 2,90 euro;
- Limenas - Monastyr Moni Tou Archangelu (trasą wzdłuż wschodniego wybrzeża i
przez Aliki): 2,65 euro;
- Aliki - Limenas: 2,35 euro.
Pozdrówka i wwieeeelkich wrażeń. Jak "coś" to pytaj.
Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

> sie sama zatrzymala.Te pare dywizji ,,pancernych'' po kilkadziesiat czolgow
> zatrzymalo dwa fronty bialoruskie i jeden ukrainski :o)))).Utknales na
poziomie
>
> propagandy z lat 60tych...Postaraj sie przejsc do tej z l 70 tych...

To jest właśnie retoryka dyskutanta ... Teraz o propagandzie a za chwile będę
rusofilem i komunistą. Ty chłopie jak komuś nie przy....dolisz to jesteś chory.

Po pierwsze zapraszam do mapy. Zobacz jak wyglądała sytyacja taktyczna gdzieś
pod koniec sierpnia 44. Tak od przyczółka pod Baranowem aż do Warszawy na
północy, front przebiega równo z linią Wisły, ale już dalej na pólnoc odchodzi
na północny wschód. I właśnie tu pojawił się dla Rosjan problem zagrożenia
uderzeniem na zupełnie odsłonięte skrzydło 1 i 2 Frontu Białoruskiego. (Podobna
sytuacja powtórzy się podczas operacji wiślańsko-odrzańskiej przy okazji
powstania nawisu pomorskiego.)

Jak już zobaczyłeś sobie mapę to teraz policz tak mniej więcej kilometry jakie
Rosjanie przeszli. 1 i 2 Front Białoruski zrobił nawet ponad 650 km (podaję
odległości w linii prostej). Zaznaczę, że zaczęli 22 czerwca a skończyli gdzieś
pod koniec sierpnia. Dla porównania: z wybrzeża Normandii np. do Metzu jest
prawie 530 km i Alianci też musieli się zatrzymać z tego samego powodu - zbyt
długie linie zaopatrzeniowe i totalna niewydolność logistyczna. Weź jescze pod
uwagę różnice pomiędzy infrastrukturą drogową wschodniej Rzeczpospolitej i
Francji, oraz różnice w poziomie zmotoryzowania armii. Nie klasyfikuję czynnika
transportu kolejowego bo nie istniał i tu (prawie całkowite zniszczenie przez
wycofywujących się Niemców)i na froncie zachodnim (infrastruktura zniszczona w
efekcie nalotów alianckich).

Rosjanie rozpoczęli operację mając ok. 170 dywizji co dawało 1.4 mln ludzi. W
ciągu dwóch miesięcy stracili ok. 0.4 mln zabitych i zaginionych a pewnie ponad
drugie tyle rannych. Fakt, iż straty niemieckie były też potężne ok. 0.4 mln
zabitych i zaginionych na tym odcinku frontu i GA "Środek" przestała
praktycznie istnieć, lecz nie zmienia to faktu, że Rosjanie nie mogli już
podjąć dalszych działań ofensywnych.

Jeżeli nawet Armia Czerwona mogłaby pójść jescze dalej to gdzie musiałaby się
zatrzymać i przynajmniej na jakiś czas się okopać? Naturalną taką linią była
następna rzeka o przebiegu pd-płn czyli Odra. A to już bardzo daleko. No bo
jeżeli nie Odra to co?

PZDR
Po stronie zachodniej nie ma tras rowerowych. Trzeba przejechac do Darlowka
wschodniego i jechac do konca ul. Slowianskiej. Tam dalej wzdluz wybrzeza jest
droga betonowa albo mozna wybrac jedna z drog polnych i dojechac do wiatrakow i
dalej do Jaroslawca. O innych szlakach rowerowych poczytaj na www.darlowo.pl
Na rolkach po stronie zachodniej mozna pojezdzic na ul. Helskiej, o ile nie ma
tam zbyt duzego ruchu pieszego. Mozna tez przejechac na strone wschodnia i
pojechac do DArlowa. Poczatkowo hondik nie jest najlepszy ale po ok 300-400m
zaczyna sie szeroka rowna aleja, polowa z niej przeznaczona dla ruchu pieszego
a polowa dla rowerow i rolek. W Darlowie mozesz zjechac na ul. Sportowa i tam
na stadionie jest ogolnie dostepna rampa, jesli oczywiscie lubisz jezdzic na
rolkach po rampie. Ulica Slowianska w sezonie jest zbyt ruchliwa, zeby
proponowac jazde na rolkach, chociaz syn moj tez tam jezdzi. To chyba wszystko
co w Darlowku, Darlowie nadaje sie do rolkowania. Mozna by jeszcze wymienic ul.
Bosmanskiej bo ma rowna nawierzchnie z polbruku ale tam bedzie duzo samochodow
zaparkowanych.
Jesli chodzi o korty do tenisa to po stronie zachodniej na samym poczatku ul.
Zwyciestwa?Lotnikow morskich jest kort kryty. Po stronie wschodniej widzialem
kort w pensjonacie Kalmar (chyba tak sie nazywal) ale nie wiem czy jest on
dostepny dla ludzi z zewnatrz, moze jest tylko dla gosci. Korty tenisowe mial
tez hotel Jan. W Darlowie przy wspomnianej rampie jest ogolno dostepny kort ale
ma nawierzchnie asfaltowa.
Wysylam tez link do strony z mapa Darlowa. Nie jest najlepsza ale ktos ja
dopiero stworzyl. Moze sie jednak przydac.

www.mapadarlowa.info

Zycze milego odpoczynku. Pozdrawiam Columbus2000
Ipsu sua melior fama to do halinkaa.
z geografia za PAN brat :))
pewnie myslisz ze stan Washington to ten stan na wschodnim
wybrzezu gdzie jest miasto Waszyngton??? - a nie - braki z
geografii prosze nadrobic lektura mapy
hehe... antek jak zwykle się unosi widząc ludzką głupotę:-) (wybacz
vinni)

ja, jak dotąd, byłem w meksyku trzy razy i ani razu nie zajrzałem na
jukatan. prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas to się nie zmieni.

irytacja antka (sorrki, że tłumaczę się za ciebie:-) wynika stąd, że
jukatan to właśnie głównie hotele i imprezy. nawet miejsca do
zwiedzania są tam totalnie skomercjalizowane, więc jeśli interesuje
cię "dzika przyroda, no i pejzarze, klimat jak w filmach Sergia
Leone, tanie hotele, podejrzane spelunki, gdzie nic się nie zmieniło
od stuleci", to omiaj półwysep szerokim łukiem.

a co do północnych atrakcji... zależy co rozumiesz pod
pojęciem "obszar na północ od Mexico City". jeśli spojrzysz na mapę,
być może zauważysz, że na meksyk na północ od miasta meksyk jest
trochę większy niż na południe od niego. z "bliższej północy", tej
którą widziałem, polecam kolonialne miasta środkowego meksyku:
queretaro, guanajuato, san miguel de allende, tequilę (niektorzy
poleciliby też guadalajarę, ale mi się tam nie podobało;-). wokół
miasta meksyk masz też polecany teotihuacan i tulę. oprócz tego
taxco (genialne miasteczko!) i park narodowy grutas de cacahuamilpa;
cuernavaca z niedalekimi ruinami xochicalco; puebla i cholula.
trochę na wschód leży papantla i el tajin. wzdłuż wschodniego
wybrzeża warto też odwiedzic jalapę, veracruz i region los tuxtlas
(san andres tuxtla, salto de eyipantla, catemaco). ale
trochę "zszedłem" na południe...

z północy, którą chcę w najbliższym czasie zobaczć jest przede
wszystkim cały półwysep baja california, chihuahua z kanionem
barranca del cobre, zapomniane miasteczko real de catorce, monterrey
ze swoim "życiem nocnym" i, wracając znów na wschodnie wybrzeże,
sótano de las golondrinas w stanie san luis potosi i niezwykłe
połączenie sztuki z naturą, dzieło szalonego geniusza - las pozas.

wybór należy do ciebie...

p.s.: (uparcie:-) polecam moje relacje z meksykańskich wojaży...
link poniżej.
zmiany w topografii regionu
Trzęsienie ziemi mogło przesunąć wyspy nawet o 20 metrów
PAP 17:50

Ziemia "wibrowała jak dzwon", a trzęsienie ziemi w południowo-wschodniej Azji
mogło wręcz spowodować zmiany w geografii regionu - twierdzą niektórzy
amerykańscy eksperci, badający następstwa gigantycznego wstrząsu tektonicznego
u wybrzeży Sumatry.

Najgwałtowniejsze trzęsienie ziemi od 1900 r. i największe od 1964 r., gdy
wstrząsy wystąpiły na Alasce, prawdopodobnie przesunęło nawet o 20 metrów w
poziomie niektóre mniejsze wyspy - powiedział geofizyk Bruce Presgrave z
Krajowego Centrum Informacji o Trzęsieniach Ziemi Służby Geologicznej USA w
Pasadenie.

Ziemia się przechyliła?

Jednocześnie energia wyzwolona podczas zderzenia płyt tektonicznych, które było
przyczyną trzęsienia ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera, z hipocentrum 18
km pod dnem Oceanu, mogła wpłynąć na nachylenie osi Ziemi.

Według Richarda Grossa z Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA, zmiana
nachylenia - jeśli nastąpiła - jest zapewne minimalna. Mogła ona zmienić, choć
zapewne nie więcej niż o jedną mikrosekundę, tj. milionową część sekundy,
prędkość rotacji Ziemi wokół swojej osi.

Niektórzy eksperci wysuwają hipotezę, według której ta zmiana może być jednak
większa i spowodować wydłużenie lub skrócenie długości dnia.

Cytowany już Presgrave jest przekonany, że "trzęsienie ziemi i tsunami, które
po nim nastąpiły, podobnie jak w 1964 r. na Alasce, spowodowały zmiany
topograficzne regionu wokół epicentrum".

Presgrave, który rozmawiał z agencją EFE telefonicznie z Pasadeny, przypomniał,
że wskutek trzęsienia ziemi na Alasce "niektóre części lądu podniosły się, a
inne opuściły w stosunku do poziomu morza".

Wyspy się poprzesuwały?

W ostatnich latach wielkie wstrząsy tektoniczne w Chile, Japonii i Turcji
również spowodowały zmiany w topografii. Inne przypuszczenia to jedynie
spekulacje naukowe, których prawdziwość trzeba będzie zbadać - dodał
amerykański geofizyk.

Na podstawie zdjęć satelitarnych już udało się ustalić, że wyspy Nikobar i
Simeulue przesunęły się w stosunku do pozycji zajmowanej dotąd na mapie.
Poinformował o tym geofizyk z Instytutu Geologicznego USA Ken Hudnut.

Jeśli wyspy podległy również ruchom wertykalnym, to prawdopodobnie po
ustąpieniu tsunami "wróciły na swoje miejsce" - dodaje Hudnut. (mn
Road Trip - srodkowe stany. Co warto?
Witam,
Planujemy wspolnie z partnerka wyprawe po srodkowych stanach. Trasa w duzym
skrocie od Chicago przez Nashville, Alabamę, Nowy Orlean, Texas i powrot przez
Oklahome do Chicago.
Mamy kilka watpliwosci, ktore mam nadzieje pomozecie rozwiac :)
Na poczatek samochod, wynajmiemy w Chicago i tam tez oddajemy, czy sa
jakiekolwiek roznice w cenach w roznych oddzialach tej samej firm? Np. na
lotnisku i gdzies w miescie? Ceny sprawdze sobie sam wiec nie bede o to pytal,
chyba ze ktos ma doswiadczenie i podpowie gdzie najlepiej, do tej pory
bralismy Budget i prawdopodobnie teraz tez skorzystamy z ich oferty.
Co warto zobaczyc, gdzie warto jechac a gdzie nie? Little Rock, Hot Springs,
Memphis, Dodge City, Kansas City, Natchez, St Louis, El Paso - warto tam
zajrzec? W ktorym miejscu dobrze byloby zahaczyc o Meksyk? Znacie jakies inne
godne uwagi miasta/parki narodowe/muzea czy jakiekolwiek inne atakcje? Czy
warto zjezdzac z trasy aby zawitac na jakis Powwow ? Moze jakies wskazowki
odnosnie noclegow, knajpek, posilkow? Albo praktyczne uwagi dotyczace np.
parkingow czy znizek badz kuponow z sieci na roznego typu atrakcje? Gdzie
warto uderzyc na zakupy - ciuchy, elektronika, tzn. czy sa znaczace roznice w
cenach np. kurtek albo laptopow pomiedzy roznymi stanami? gdzie mozna zdobyc
wyjatkowe pamiatki? czytalem tez ze niezlym pomslem jest uderzyc do biblioteki
po mapy i albumy gdyz organizuja co roku wyprzedaze, czy ktos slyszal o czyms
takim?
Bedziemy wdzieczni za wszelkie wskazowki czy linki.
Ze swojej strony chetnie pomoge i podpowiem osobom, ktore planuja wycieczke po
wschodnim wybrzezu bo mamy to za soba i odkrylismy kilka swietnych miejsc, o
ktorych w przewodnikach na pewno nie znajdziecie ;)
Z gory dzieki za kazda podpowiedz!
aha, jedziemy w pazdzierniku - to na wypadek gdyby ktos znal jakies fajne
wydarzenie odbywajace sie w tym miesiacu na naszej trasie.
Obiezyswiat:
> Bziubzik (Ania)! Czy ty aby na pewno bedziesz w tym kanionie, czy tylko
> zawracasz ludziom glowe swoim pytaniem?

No coz Obiezyswiecie ... mam juz bilet , wize tez , wiec jesli samolot doleci
do USA to w Kanionie bede, po co mialabym zadawac pytanie teoretyczne? Nie
jestem typem gaski, ktora jezdzi palcem po mapie i zawraca komus gitare
Pytam, bo chcialam skorzystac z Waszych rad :)

> Mysle, ze chyba istnieja jakies
> broszurki turystyczne czy przewodniki, nawet w Polsce, na temat Grand
Canyon'u,
> gdzie mozna sobie poczytac

Jasne, ze sa, nawet w Polsce. Poczytalam juz przewodniki, przejrzalam strony w
internecie i forum. W przewodnikach sa tylko suche obiektywne hasla , lepiej
czasem skorzystac z doswiadzcenia innych podroznikow. To w takim wlasnie celu
powstaja fora dyskusyjne.... Akurat do Stanow lece pierwszy raz - stad moje
podniecienie i przygotowania :)

Nigdzie nie znalazlam np info chociazby o tym , gdzie w GC najlepiej wybrac sie
na zachod slonca. Niby banalne pytanie, ale ulatwia rozplanowanie czasu. O
North Rim znalazlam bardzo malo informacji. Nigdzie tez nie bylo porownania obu
krawedzi... Najwiecej na ten temat przeczytalam wlasnie na forum, m.in. w
poscie Czeska, ktory leci w podroz dookola swiata (nawiasem mowiac w GC bede w
podobnym okresie, co Czesiek). Czytalam tez Twoje posty w watku Czeska.
Zapytalam , oczekujac, ze ludzie tacy jak Ty podpowiedza mi cos od siebie - i
nie zawiodlam sie :)

Wlasciwie mam wybor - zobaczyc w roznym czasie obie krawedzie(2 dni) lub
pojechac na South Rim i zejsc na dno kanionu, co tez zajmie nam 2 dni.
Z tego co przeczytalam North Rim zaczyna mnie kusic, chociazby ze wzledu na to,
ze jest mniej zurbanizowana (czyli -> mniej turystow) oraz ze wzgledu na
przyrode. No i kusza mnie jeszcze cienie w kanionie podczas zachodu slonca, a
ktore najlepiej ogladac z polnocy. Zwiedzajac wschodnie wybrzeze bedziemy
widziec glownie pustynie i skaly (no z wyjatkiem Yosemite) wiec odrobina
przyrody bylaby ciekawa odmiana:)

Ale mam do Ciebie inne pytanie, bo z tego co czytalam - mieszkasz w
Kalifornii. Nasi znajomi baardzo chca spedzic dzien na plazy nad oceanem w
typowym amerykanskim kurorcie typu baywatch. Byles kiedys w Santa Cruz? Jak tam
jest? Warto jechac na caly dzien? A moze jest cos blizej San Francisco?
Co z Jałtą ?
Wbrew powszechnej w mediach opinii mówiącej o odebraniu nam „bezcennych”
ziem, polskiej macierzy na wschodzie, przedstawianych jako kraina mlekiem i
miodem płynąca, napiszę, że cieszę się z tego – niesłusznego podobno – wyroku
historii, który zapadł w Jałcie. Gdyby wyrok ten nie zapadł, nie siedziałbym
tu, gdzie siedzę, czyli w Szczecinie, a Polska ze swoimi tak zwanymi kresami
wyglądałaby o wiele gorzej, niż wygląda teraz. Wraz z rewolucją przemysłową
minęły czasy, gdy potęgę kraju przeliczało się na hektary powierzchni użytków
rolnych. A co było na kresach oprócz ziemi? Wielkie, zacofanie o dobrych sto
lat w stosunku do Europy. Na terenach, które Niemcy utraciły na naszą
korzyść, była chociaż jakaś infrastruktura, często co prawda w złym stanie
technicznym, zniszczona przez wojnę, ale jednak zawsze jakaś infrastruktura,
niejednokrotnie wyprzedzająca w dodatku to, co budowano w innych częściach
kraju po wojnie. (...) Na poniemieckich terytoriach były zakłady przemysłowe,
które wystarczyło odbudować (przykładem niech będą Stocznia Szczecińska czy
Zakłady Chemiczne w Policach służące Niemcom za wytwórnię paliw syntetycznych
związaną z osławionym koncernem IG Farben), a na kresach widok fabryki po
dziś dzień – mimo epoki industrialnej, którą mamy już za sobą
– należy do rzadkości.

Jeśli chce się ujrzeć Rzeczpospolitą bez jałtańskiej korekty map, wystarczy
spojrzeć na okrytą złą sławą ścianę wschodnią i powiększyć wszystko
parokrotnie – oto obraz wymarzonej przez prawicę Polski. (...)

Zamiast Wilna mamy Szczecin, zamiast Lwowa – Wrocław, a te dwa miasta z
punktu widzenia ekonomicznego były i są jednymi z nielicznych cennych rzeczy
na rzekomo
polskim wschodzie. Kolejnym faktem potwierdzającym moje zdanie jest dostęp do
morza. Przy zachowaniu poprzednich granic mielibyśmy tylko wąski korytarz z
Gdańskiem na południu i Władysławowem na północy. Teraz zaś mamy spory kawał
wybrzeża i dwie duże pławne rzeki (niewykorzystywane tak jak powinny – ale to
inna „bajka”). Doliczając do powyższego niemal pewne problemy występujące na
tle etnicznym (Polskę zamieszkiwałaby potężna grupa Białorusinów, Ukraińców i
Litwinów) oraz religijnym – mam tu na myśli zaściankowy wschodniopolski
katolicyzm kontra nie lepsze w tamtym rejonie prawosławie – a także
nieciekawą mentalność ludzi z tamtych okolic, możemy dojść do konkluzji, iż
gdyby nie to, że Jałta spowodowała uzależnienie nas od ZSRR, powinniśmy być
głęboko wdzięczni temu rzekomo
Czy aby Białymstok nie jest zbyt blisko Putina?
A do czego służy gaz i nośniki energii jak nie wywierania nacisku i szantażu w
biznesie i gospodarce.
Przecież Niemcom wcale nie jest potrzebny gaz z Rosji.
Mogą go mieć ile chcą z innych krajów w tym Norwegii itd.
Niemcom chodzi o coś innego! Boją się o konkurencję na wschodzie w postaci
taniej siły roboczej w Polsce i na Ukrainie i odbudowy i rozwoju w przyszłości
tych Państw które mogły by działać solidarnie i przyciągać jeszcze więcej
inwestycji w przyszłości niż obecnie stając się realnym konkurentem dla Państw
Zachodnich typu Niemcy Francja Włochy Wielka Brytania. Niemcy zdają sobie sprawę
że rozszerzająca się Unia Europejska bardzo wcale nie jest atutem przy szybko
zmieniającym się obecnie świecie potencjałów gospodarczych nowych Państw na
wschodzie.
Dlatego jedynym dla nich ratunkiem to stworzenie sojuszu z bogatą w złoża Rosją
i zaciśnięcie całego tego regionu w kleszczach ekonomicznych.
Wystarczy spojrzeć na mapę Google Earth i przekonać się że Gruzja po
rozbudowaniu infrastruktury może się stać kiedyś drugą Szwajcarią i jednocześnie
drugą Chorwacją mając góry Kaukazu zimą i wybrzeże Morza Czarnego latem. A
odległość przelotu samolotem np tanich linii lotniczych które mogły by tam
założyć też swoje bazy jest porównywalna jak z Polski do Anglii.
Wystarczy sobie uzmysłowić że ludność krajów byłego Układu Warszawskiego z
czasów komunizmu oraz Ukrainy to prawie 200 mln a obecnie cała EU ( 27 Państw)
liczy ok 500 mln.

Dlatego na Polsce spoczywa teraz tak duże zadanie ponieważ jesteśmy jedynym
krajem z wystarczającym potencjałem który może realnie wpłynąć na integrację w
tym regionie i aby to osiągnąć należy:
-doprowadzić za wszelką cenę do wspólnych mistrzostw Europy w 2012 z Ukrainą
-dalej mocno blokować Niemcy i Rosję we wspólnych ich projektach i sojuszach
-wpływać na EU w celu pomocy i ścisłej integracji Państw Europy Wschodniej z
Zachodem i USA
- rozwijać wszelkie inicjatywy gospodarcze , społeczne i polityczne jednoczące
te kraje. ... itd

Niemcy niestety z naszego sojusznika jeszcze w niedalekiej przeszłości stały się
obecnie naszym największym rywalem gospodarczym i politycznym w Europie a Rosja
po wejściu kiedyś Ukrainy i Gruzji do EU nie będzie miała wyjścia i też będzie
musiała się przyłączyć się do Europy bo w przeciwnym razie stanie się mało
znaczącym Państwem Azjatyckim.
Lipa na resorach
Nie trzeba byc historykiem by zauwazyc, ze ta mapa to ewidentna lipa. Po
pierwsze zostala narysowana okolo 1764 roku, a wiec 250 lat po odkryciu Ameryki
przez Kolumba i 200 latach po dotarciu Europejczykow do Chin droga morska.

Rzekomo zostala sporzadzona na podstawie starszej mapy, ale jedynym dowodem na
to jest zapewnienie jej autora. I czesciowo napisal on prawde.

Mapa jest ewidentna kompilacja 2 map narysowanych w roznych stylach:
tradycyjnej chinskiej z XV wieku oraz europejskiej z XVII wieku.

Warto zauwazyc, ze rozne obszary zostaly narysowane z rozna dokladnoscia.
Paradoksalnie wybrzeza odleglej Ameryki i zachodnie wybrzeza Afryki sa
dokladniejsze niz wybrzeze Chin i sasiednie akweny. Na pierwszy rzut oka
absurd.

Wyjasnienie jest proste. Wybrzeze Chin oraz czesci Euroazji oraz sasiednich
akwenow to kopia tradycyjnej mapy chinskiej. Cecha chartaktyrystyczne jest tu
nienaturalne powiekszenie obszaru Chin. Natomiast zachodnie wybrzeza Afryki
oraz Ameryka zostaly skopiowane z jednej z map EUROPEJSKICH. Warto pamietac, ze
to wlasnie na mapach europejskich z XVII wieku Kalifornia byla przedstawiana
jako wyspa. Chinski kopista powielil ten blad.

Ktos moze zapytac: skoro obszary nieznane Chinczykom autor skopiowal z mapy
europejskiej to dlaczego Europa polnocna jest tak niedokladnie przedstawiona. I
tu wyjsanienie jest proste. Otoz autor mapy europejskiej uzyl tylko do
przestawienia obszarow, ktore nie byly przedstawiane na tradycyjnych mapach
chinskich z XV wieku. A Europa byla przedstawiana. Obraz jej wybrzezy XV-
wieczni kartografowie chinscy zaczerpneli z map arabskich.

Tak wiec podsumujmy: autor skompilowal tu dwie mapy - wybrzeze Chin i azji
wschodniej oraz oceanu indyjskiego przerysowal z XV-wiecznej mapy chinskiej.
POniewaz jednak zdawal sobie sprawe, ze owa mapa nie obejmuje calego swiata to
obszary nie objete mapa chinska przerysowal z XVII-wiecznej mapy europejskiej.
Dlaczego XVII-wiecznej a nie dokladniejszej XVIII wiecznej? Ano bo w II polowie
XVII wieku Chiny weszly w okres izolacji i autor nowszymi mapami nie dysponowal.
A dlaczego nie uzyl dokladniejszej mapu europejskiej do przedstawienia calego
swiata. Pewnie w gre wchodzila tu swego rodzaju chinska duma. Przeciez
barbazyncy nie mogli zrobic nic lepiej niz Chinczycy. Wiec mape europejska
zastrosowal tylko do obszarow nie objetych mapa chinska.

Mozna przypuszczac tez, ze do autora doszly juz sluchy, o podrozy Abla Tasmana,
ktory oplynal Australie od poludnia, aczkolwiek pewnie nie dysponowal on
sporzadzonymi przez niego mapami. Wiec zaznaczyl Australie jako wyspe, lecz bez
zadnych szczegolow.

Tak wiec moi drodzy bez podniety. Nie takie juz mapy sie pojawialy.
Wikingowie odkryli Ameryke okolo X wieku. Polecam odszukanie informacji o Leiffie Ericssonie, synu Eryka Rudego.

Wbrew obiegowej opinii wikingowie nie byli barbarzyncami chodzacymi w obdartych futrach; przyjeli chrzest, przez kilka wiekow mieli stale osiedla na zachodnich wybrzezach Grenlandii ( kilka dni zeglugi od wschodnich wybrzezy Ameryki Polnocnej ). Do Ameryki ( odkryty lad nazwali Winlandia; o jego odkryciu Watykan zostal poinformowany w 1070 roku ) plywali na polowania; przywozone stamtad bogactwa ( glownie futra rozmaitych zwierzat, nie wystepujacych na Grenlandii ), byly m.in. skladnikiem danin dla kosciola katolickiego ( zachowaly sie m.in. dokumenty spisowe ktore potwierdzaja otrzymanie z diecezji (? nie znam dokladnej terminologii na podzialy administracyjne w kosciele katolickim ) na Grenlandii futer takich to a takich w ilosci takiej to a takiej w roku takim to a takim ).

Malo kto wie, ale na Grenlandii wybudowano kilkanascie ( bodaj 17 ) kosciolow (!); przez pewien czas Wikingowie mieli tam oprocz regularnych ksiezy nawet wlasnego biskupa (?) ( moge sie mylic co do nazwy rangi - nie znam sie zbytnio na strukturach wladz koscielnych ).

Przez pewien czas Wikingowie mieli wlasna osade w Ameryce ( New Foundland ), ale wycofano sie stamtad po pewnym czasie z racji wrogiej postawy ludnosci lokalnej.
Urodzony tam zosta
W roku 1004 urodzilo sie pierwsze dziecko pochodzace z europejskich rodzicow -
Snorri Thorfinnsson, syn Thorfinna Karlsefni i Gudridur Thorbjornsdottir.

Wspolczesne badania doprowqdzily do lokalizacji tej osady ( Helge i Anne Stine Ingstad ). Wykopaliska potwierdzily obecnosc przedmiotow charakterystycznych dla kultury Wikingow; datowanie metoda wegla aktywnego umiejscowilo znalezisko w XI wieku.

Dzieki dokumentom pochodzacym od Wikingow ( polozenie wschodnich brzegow Ameryki polnocnej, mapy ) Kolumb ( wbrew obiegowej opinii - nie romantyczny odkrywca "plynacy gdzies na zachod w poszukiwaniu ladu" tylko pragmatyczny naukowiec latami przygotowujacy sie do swojej wyprawy - poszukujacy wszelkich dokumentow zawierajacych konkretne dane nt. Indii - bo tam wlasnie Kolumb probowal sie wybrac ) majacy dostep do wladcow Hiszpanii, a dzieki nim rowniez i do dokumentow zebranych przez kosciol katolicki dokonal estymacji ( "przedluzyl na papierze" ) polozenia brzegu Ameryki w szerokosciach rownikowych.

O precyzji jego przygotowan moze swiadczyc fakt, ze dotarl do Ameryki w wyliczonym przez siebie czasie z dokladnoscia do 1 dnia (!).

Najwieksza porazka Kolumba byla nieswiadomosc do konca dni o odkryciu nowego kontynentu - byl przeswiadczony ze odkryl krotsza ( nie dokola Afryki ) droge do Indii ( stad "Indianie" ) i ze wyladowal na wschodnim brzegu Azji.
Michigan 31-State (1)
Michigan, State-31

Bylismy wreszcie na wakacjach ! Trwaly tylko tydzien, ale pozwolily jednak na
pewna psychiczno-fizyczna regeneracje...
Wybralismy kierunek polnocny, glownie dlatego, ze panujace w Indianie i na
poludniu kraju upaly potrafia, jak mi sie wydaje, wykonczyc nawet wlochow i
hiszpanow, o srodkowo-wschodnich europejczykach nie mowiac.
Sypiac postanowilismy na campingach, a trase wyznaczylismy mniej wiecej wzdluz
stanowej autostrady 31, idacej (pryznajmniej na mapie) wzdluz wybrzeza Lake
Michigan.
Pierwszym przystankiem w drodze byl rezerwat przyrody Indiana Dunes National
Lakeshore.
Jako ciekawostke mozna sprawdzic, jaki to park na swiecie jest jego parkiem
siostrzanym... www.nps.gov/indu/

Trzeba przyznac, ze mielismy sporo szczescia – wyjechalismy z pracy gdzies kolo
pierwszej, przelot na wybrzeze zajal nam jakies 4 godziny...i udalo nam sie
dostac przedostatnie miejsce na nocleg...
Potem z St. Louis dojechala jeszcze nasza polska kolezanka.
Park Indiana Dunes ma strategiczne polozenie – na samym koniuszku Lake
Michigan, blisko granic trzech stanow, Indiany, Illinois i Michigan.
(Dojezdza do niego taka WKDka z Chicago...).
Diuny Indiany kompletnie nas zaskoczyly – ano, jak zobaczycie na zdjeciach
(albo na stronach parku), przypomina to kropka w kropke nasz Baltyk – z trzema
wyjatkami...woda jest slodka, mniej ludzi na plazy i brak smazalni ryb.
Tak wiec z zona moja ukochana stwierdzilismy, ze durnie jestesmy, zesmy dopiero
odkryli takie fajne miejsce w zasiegu wypadu weekendowego...na pewno jeszcze
tam wrocimy.

W poniedzialek nasza wyprawa ruszyla dalej na polnoc, wlasnie stanowa 31 (na
tym odcinku tozsama z miedzystanowa 94).
Jak ktos chce sobie zaladowac mape Michigan, podaje dobry adres:
Sam oglądałem pozostałości kamiennych murów obronnych Zimbabwe i powiem Ci, że
niewiele ustępują temu co widziałem w Chinach - ten kawałek muru chińskiego, o
którym wspominasz, a który widziałeś w filmach i zdjęciach z wycieczek
wybudowano (nie odrestaurowano!) kilkanascie lat temu - reszta to albo ruina,
albo pozostałości właśnie ze słomy i krowiego gowna. Swoją droga po co im mury
obronne (jak w Chinach) skoro to były pokojowe społeczeństwa, gdzie wojny
odbywały się w innym stylu i były nie tylko o wiele żadsze, ale też mniej
krawawe (do czasów nadejścia Portugalczyków). Gdzie można znaleźc ich książki i
mapy - cóż raczej niewiele z tego pozostało - częściowo zniszczone, a częściowo
nie miało możliwości powstać - powiedź mi ile książek i map masz z okresu do XV
wieku? Niewiele - a własnie w tym momencie Portugalczycy zniszczyli najbardziej
rozwinięte państwa Afryki Czarnej. Wspominasz przykładowo o porcelanie - a czy
wiesz, że więcej chinskiej chińskiej porcealny z okresu Ming znaleziono na
wschodnim wybrzeżu Afryki niż w całej Europie? Myslisz, że Chińczycy
prowadziliby handle z tą częścią świata, gdyby nie miał im nic dobrego do
zaofiarowania? Proponuje doczytaj choćby - Basila Davidsa. A powiedz czy w
szkole przypadkiem nie dowiedziałes się, że ONZ zostało miedzy innymi powołano
w celu zapobiegania konfliktom, i że w jednym ze statutowych punktówe jest "nie
dopuszczenie do kolejnego holokaustu"? A czym inym była rzeź w Rwandzie?
Dlaczego nie kiwnieto palcem? Bo to nie Europa, ani obszar bogaty w ropę. Ale o
tym też sie w szkole nie mówi... o wielu rzeczach się nie mówi... bo
niewygodne, bo niezbadane, bo nie ma ropy...
aegis_of_heart napisał:

> Kolejny forumowy frustrat.
>
> Europa to, Europa tamto, wspaniałe amerykańskie miasta i
> autostrady...
>
> Człowieku, gdybyś kiedykolwiek był w dużej amerykańskiej
> aglomeracji nie pisałbyś takich bzdur.

I po tym już wszystko wiadomo, co miałeś do powiedzenia :)
Reszta to dobitnie potwierdza :D

> Gdybyś kiedyś widział amerykańską aglomerację wiedziałbyś, że te
> poprzecinane autostradami są "ciut" większe od europejskich i
> zazwyczaj nikt przy autostradzie nie mieszka, więc nie ma ekranów.

Jeśli odległości zabudowań mieszkalnych rzędu ~50m są dla Ciebie nie przy
autostradzie, to w ogóle kłamiesz, że aż nos ci się wydłuża...

> Gdybyś kiedyś w takiej aglomeracji jeździł wiedziałbyś jak się
> pokonuje 50-100 km w jedną stronę i jak to jest stać
> w megakorku na tej autostradzie.

Życzę Europie w aglomeracjach takich korków jakie mają aglomeracje w USA.

> Wiedziałbyś też, jak wygląda martwe miasto przecięte taką
> autostradą i jak się fajnie mieszka, kiedy by kupić głupie mleko
> musisz wskakiwać w samochód.
> Jakbyś też popatrzł na mapę to byś zauważył, że w USA jest
> znacznie mniejsza gęstość zaludnienia niż w Europie zachodniej.

Na Islandii albo w Skandynawii jeszcze mniejsza jest gęstość zaludnienia. Mają
być autostrady po amerykańsku tam? Zastanów się nad swoją logiką rozumowania,
boś głupi jak stodoła! Porównałbyś lepiej Megalopolis na Wschodnim Wybrzeżu
chociażby...

> I wiedziałbyś też, że najlepsze miasta do życia to te bez
> autostrad w środku a za to ze sprawnym transportem publicznym.

Tiaaa, wzorcowe miasta rosyjskie czy wszelkie dalsze azjatyckie. Dzięki, ale
zdecydowanie zostanę przy amerykańskich :)

> Ale by to wiedzieć musiałbyś znać USA a nie o nim chrzanić
> farmazony.

Zapraszam do USA, może zobaczymy, kto kogo będzie potrzebować... :D
> wakacje w lipcu w chorwacji,dwojka dzieci,jeszcze nigdy nie bylismy,gdzie?w
>chorwacji?

Lipiec początek czy koniec? bo po 15 lipca zaczyna się szczyt sezonu i bywa
tłoczno. A po 1 sierpnie jest szczyt zagęszczenia.

Gdzie? Macie całe wybrzeże do wyboru, wyspy, kilkaset miejscowości. Kupić sobie
dobrą mapę i przewonik i poczytać. Ogólnie wybrzeże Hr dzieli się na 3 częsci:
półwysep Istria (znajduje się na północy przy granicy z Włochami, jego
zachodnie wybrzeże jest drożse niż wschodnie ale bywają wyjątki. Jest też
niezwykle tłoczno w szczycie sezony zwłaszcza na zachodnim wybrzeżu.

Od Rijeki na połudnei jest zatoka Kwarner. Tu najwyższe góry wchodzą wprost do
moża. Jest trochę chłodniej niż gdzie indziej, nieco mniej ludzi ale za to są
góry. Kwarner jest ogólnie tańszy i mniej zatłoczony ale jego wyspy:Krk Rab i
Pag to jedne z najdroższych miejsc w Hr i najczęciej odwiedzanych

Gdy kończą się góry welebit zaczyna sie Dalmacja która ogólnie dzieli się na
północną, środkową i południową. Północna to miasta Zadar Szibenik, środkowa to
Trogir i Split, południowa zaczyna się gdzieś od Makarskiej a kończy już w
Czarnogórze.

Wszędzie są pensjonaty, prywatne pokoje, hotele kampingi. Wszędzie morze jest
dość czyste żeby znaleźć sobie miejsce nad wodą

>jakie ceny?drozej niz nad
> naszym morzem?

Drożej.O ile noclegi są w cenach podobnych, lub miminalnei wyższych to
jedzienie jest droższe o ok 20%

>jesli ktos ma jakies porady to prosze bardzo.a nie mam pojecia
> gdzie w chorwacji?

Najlepiej to przeczytaj to forum, zobacz forum na stronie cro.pl, sama sobei
wybierzesz. To nie jest trudne pojechac do Hr. Trzeba tylko chcieć i mieć nieco
co pieniędzy
Gość portalu: józef cieśla napisał(a):

> Tak się śmiejemy z Amerykanów (częściowo słusznie, bo faktycznie w USA nie ma
> zwyczaju ładować w uczniów wiedzy encyklopedycznej, którą w każdej chwili można
> sprawdzić w książce albo internecie, a która może poza teleturniejami jest
> raczej nieprzydatna - niestety polskie szkoły wymagają od uczniów zapamiętywani
> a
> np. ile ton buraków cukrowych produkuje Argentyna itp.), ale szczerze
> odpowiedzmy sobie na pytanie, ilu z nas np. wie gdzie leży Oregon albo Iowa (to
> stany - kraje! - większe niż niejedno europejskie państwo), jaki panuje tam
> klimat, nie mówiąc o tym jak się nazywa stolica itp. Podobnie wiele państw
> Afrykańskich - kto z Was pamięta czy Senegal leży na zachodnim czy może
> wschodnim wybrzeżu Afryki, albo kto potrafiłby na mapie politycznej Afryki
> wskazać Zimbabwe?

Ja to akurat wiem, i co? I nic:) Dziwne, co?

> Ignoranci trafiają się wszędzie, pamiętam jak w połowie lat 90-tych jechałem na
> konferencję do Słowenii, to cała moja rodzina w panice najpierw mi to odradzała
> ("przecież tam jest wojna!"), a potem wyposażyła w jakieś konserwy (które
> wzbudziły wielką konsternację na lotnisku). A i dziś takich, którzy pomylą
> Macedonię z Mołdawią nie trzeba daleko szukać. Pamiętam zresztą jak było
> otwarcie olimpiady i polski komentator tłumaczył widzom - "teraz idzie
> reprezentacja Serbii i Montenegro". Więc się nie śmiejcie, że ktoś w Afryce
> pomyli "Bolanda" z "Holanda" albo że farmer z Iowa nie będzie pamiętał który
> kraik w Europie to Czechy, a który Słowacja.

Może masz rację co do praktycyzmu wiedzy szkolnej, ale jest też coś takiego
jak chęć jej rozszerzania. Gorzej jak tej wiedzy nie ma np. prezydent USA i myli
Słowenię ze Słowacją, to się nazywa faux pas.
Dzien dobry , czesc i czolem!
Mysmy sie szwendali samochodem (glownie z powodu dwulatka, ktory ciezko znosi
wszelkie czekanie, z czekaniem na autobus na czele), ALE:
-50m od hotelu jest przystanek autobusowy, z tego co pamietam to mozna sie
dostac:
-do promu jadacego na Amouliani, a zwiedzenie pieszo niewielkiej Amouliani jest
w Twoim zasiegu,
-do Salonik (i pewnie tam, jak i po drodze jest mnostwo punktow przesiadkowych
(!!!)-skad mozna dostac sie na Sithonie: Sithonie obejrzec trzeba koniecznie, i
to cala: autobusem, autostopem, jak sobie chcesz, ale zachecam!
-polecam trase wzdluz wschodniego wybrzeza az do Stavros! Piekna trasa, ale z
Ierissos nie wiem czy sa autobusy- dowiedz sie na miejscu. Na mojej mapie jest
zaznaczone, jakoby ze Stavros wyplywal prom na Thassos, ale nie wiem na ile to
aktualne,
-oczywiscie, autobusem mozesz dojechac do pobliskiego Ouranopoli i wioski Nea
Roda, a stamtad podreptac pod mur uwodzic mnichow,
Triada jest fajnym biurem, nigdy sie na nich nie zawiodlam!!! Ludziska placa po
2 tysiace, a oczekuja standardu Hiltona, i to jest przyczyna zlej opinii o
Triadzie: hotel Mount Athos jest po prostu sliczny, przepieknie polozony, wokol
cudowne gory, 10 m od hotelu plaza, basen. Umeblowanie w pokojach jest
starutkie, ale mnie to nie przeszkadzalo. My mielismy 2 posilki, jedzenie -
jakby sie kto pytaol- jest odlotowe! Mozna tez wykupic posilek 'jednostkowo' na
miejscu, znajomy placili za lunch (szwedzki bufet) 7 Euro, kucharz jest po
prostu geniuszem, bylam 11 raz w Grecji, a jeszcze nie jadlam tak smacznego
jadla!
20 m od hotelu miesci sie port rybacki, gdzie pracuja rybacy, a pomiedzy
hotelem a Ierissos jest chodnik (wazne przy spacerach), idzie sie wzdluz takich
malych warsztatow remontowych jachtow.
Samo Ierisssos nie jest jakies fascynujace, zwykla mala miescina. Nie wiem, czy
jada jakies inne autobusy niz te ktore odchodzily spod hotelu...
ryszard.maczewski napisał:

>Nie kwestionuję, że bocznice mogły się przydać do budowy i odbudowy linii
>średnicowej, jednak moim zdaniem powstały jako integralna część portu, a nie
>jako zaplecze techniczne budowy linii średnicowej.

Myślę, że nie. Linię Średnicową zaczęto budować wkrótce po odzyskaniu
niepodległości, przy czym budowę samej przeprawy przez Wisłę rozpoczęto w 1921
r. W tym celu na lewym brzegu Wisły prowadzono bocznicę kolejową, od stacji W-wa
Gdańska, biegnącą wybrzeżem pod mostem Kierbedzia, za ul. Tamka schodzącą na
dolny poziom bulwarów i dochodzącą do miejsca budowy. Wprawdzie o budowie
analogicznej bocznicy po stronie praskiej nie znalazłem słownej informacji, ale
trudno sobie wyobrazić, by taka nie istniała. I wszystko wskazuje, że była to
właśnie ta. Spójrz proszę raz jeszcze na skan:
foto2.m.onet.pl/_m/79962a6e71bb1a691d142b3c526994b6,21,19,0.jpg
Przy ówczesnych środkach transportu, w dodatku po grząskim terenie, dowóz
towarów budowlanych mogła zapewnić tylko kolej.
Budowa Portu Praskiego to przedsięwzięcie nieco późniejsze. W 1924 r. jeszcze na
tym miejscu istniała łacha wiślana (łącząca się z jez. kamionkowskim). Projekty
regulacji tego rejonu pochodzą z ok. 1928 r.; ok. 1935 powstał pierwszy basen, a
ok. 1937 drugi inne pozostały tylko na planach.
W związku z tym bocznica na mapie W-wy z 1924 r. nie może być abstrakcją, lecz
jak najbardziej realnym połączeniem Dworca Wschodniego z wybrzeżem, dla potrzeb
budowy praskiego przyczółka. Moim zdaniem, tylko taka chronologia wykorzystania
bocznicy jest realna, a nie odwrotna!
Pozdrawiam 
no na mapce wychodzi poludniowo zachodni natomiast patrzac na mape swiata to
wybrzeze baltyckie to kierunek polnocno wschodni jak cala polska .... jest to
nie scislosc moim zdaniem... sam napisalem poludniowo zachodni. powinnny byc
uznawane 2 odp/
1. po wjechaniu do kazdego ze stanow znajdziesz budynki Tourist Information
znajdujace sie czesto przy autostradach i otwarte przewaznie od 9 do 17. Jest
tam masa roznych informacji o noclegach, restauracjach a przedewszystkim o
atrakcjach turystycznych danego stanu i jego poszczegolnych regionow -
skorzystajcie bo sa bezplatne (zakladam ze znacie jezyk angielski)
2. w tychze samych punktach informacyjnych mozecie od pracownika w recepcji
otrzymac bezplatnie mapy i jesli zapytacie jak gdzies dojechac wyloza wam kawe
na lawe - bezplatnie
3. przy autostradach co kilka mil znajduja sie tzw "rest area" gdzie mozna
skorzystac z ubikacji, zjesc przy piknikowym stole swoj lunch i troche
odpoczac, a takze kupic z maszyny wode do picia. Zaopatrzcie sie w troche
drobnych, maszyny przyjmuja $1- $10.
4. Trase mozecie sobie ustalic przez Internet w wyszukiwarce
www.maps.com, albo jakiejs innej
5. samochod musicie miec z dzialajaca klimatyzacja - bedzie na pewno goraco a
jak utkniecie w korku na autostradzie bez klimatyzatora ani rusz
6. wezcie pod uwage roznice czasowe miedzy zachodnim i wschodnim wybrzezem,
poszukajcie informacji na internecie
7. starajcie sie nie podrozowac w poblizu czy przez duze miasta w godzinach
szczytu porannego miedzy 8 - 9, i popoludniowego miedzy 16 - 18, oczywiscie w
zaleznosco od stref czasowych
8. srednia cena paliwa, w zaleznosci od stanu oczywiscie, bedzie sie wachac od
$2.20 - prawie$3.00, wiec wezcie to pod uwage
9. koniecznie zaopatrzcie sie w krem przeciwko opalaniu, i badzcie z nim
ostrozni

to na razie tyle, jesli masz konkretne pytania wal smialo, troche sie
popodrozowalo po tym kontynencie
u
moj kumpel goraco poleca camping primavera (polnocno wschodnie wybrzeze
jeziora). Jednak sądzac po mapie campingow jest tam mnostwo i nie powinno byc
problemu ze znalezieniem noclegu
powodzenia
prosze mi powiedziec .....wschodnie wybrzeze san francisco...co znajduje sie na
wodzie bo mapy zazwyczaj sa w strasznym pomniejszeniu:(( czy to jakas latarnia
morska czy co?????
ciag dalszy poprzedniego odcinka :)
No, ale trzeba sciagnac mokry kostium! Tadek zakreca sie w koc i juz ma suche
majtki na tylku, a ja? Wpadam na pomysl, wyciagam z torby moja dluga spodnice,
zakladam ja na szyje robiac w ten sposob parawan i szybciutko sie
przebieram...
Jest druga po poludniu... musimy wyruszac w droge, bo czas nas goni. Zjadamy
lekki posilek i wyruszamy.
Chcemy byc jutro z samego rana nad Grand Canyon , a to szmat drogi. Ustalamy,
ze bedziemy jechali do oporu, a przespimy sie w aucie gdzies po drodze.
Wjezdzamy na autostrade Nr 10 Opuszczamy zielony pas wybrzeza kalifornijskiego
i znowu wjezdzamy w pustynie. Patrze na mape i mowie do Tadka:
- Napatrz sie dobrze, bo zielonego nie zobaczysz dlugo...
Kilka godzin jazdy , tereny dosc plaskie, monotonne. Ciekawostka natomiast jest
to , ze co kila mil ustawiony jest duzy zbiornik z woda - to woda do chlodnic
samochodowych, czesto tez sa aparaty telefoniczne i informacje, ze sluza tylko
do porozumiewania sie w naglych wypadkach.
Na horyzoncie widze cos bialego, migajacego. zaczynaja sie wzgorza. A na
wzgorzach tysiace wiatrakow. Kto widzial wiatrak na trasie Radom-Warszawa z
wielkim napisem Mentos - ten wie o jakich wiatrakach pisze. No nie, te tutaj sa
biale, bez zadnych napisow i kreca sie jak oszalale. Niesamowity obraz. na
kazdym kolejnym wzgorzu, kolejne tysiace wiatrakow.... Musimy to uwiecznic na
zdjeciu! Zatrzymujemy sie i ... nie moge utrzymac drzwi. Tadek musi mi pomagac.
Wiatr jest bardzo, bardzo silny. Po prostu mnie pcha do przodu... Chowam sie za
auto i robie zdjecia.

Dojezdzamy do miasteczka na pustyni Palm Springs. Slynie ono z tego, ze
przebywal tutaj Elvis Presley - spedzil tutaj miesiac miodowy po slubie z
Proscilla. Podobno lubil to miejsce szcegolnie latem, dziwne to o tyle, ze
latem tutaj smazy jak wszyscy diabli, a on podobno nie znosil upalow. Rozwiązał
ten program instalując w rezydencji klimatyzację, którą mógł regulować i jego
przyjaciele przyrównywali dom do „chłodni rzeźniczej”.
zatrzymujemy sie, zeby zatankowac auto. I nowa ciekawostka.., Wszystkie drzewa
(palmy i male sosny) pochylone sa w kierunku wschodnim. To sprawa wiecznie
wiejacego zachodniego wiatru.
Za Palm Spring jeszcze male miasteczko Indio, a potem juz tylko kamienno -szara
przestrzen.Gdzies w oddali widac nie zalesione wzgorza. To juz kraina Indian.
na tym pustkowi znajduja sie rezerwaty indianskie. Niedlugo bedziemy skrecac w
droge lokalna, wiec zatrzymujemy sie na rest area -

Tu sie przesiadamy. Ja prowadze.
Dojezdzamy do drogi nr 95, - droga dwukierunkowa , monotonna, w srodku pustyni
widze napis "Senior Center" (Dom Starcow) i strzalke kierujaca na jakas droge w
prawo...
Glupio smiejemy sie, ze jeszcze pare latek to nas tu przywioza na zasluzony
wypoczynek...
Teren robi sie gorzysty, troche mocnych podjazdow pod gore, ale czuje sie
dobrze za kierownica. Juz ciemno. Przed nami oswietlona dolina .
Dojezdzamy do miasteczka Needless, tuz za nim jest juz Arizona i autostrada Nr
40. Zamieniamy sie miejscami, musimy poszukac stacji beznynowej, bo czeka nas
daleki odcinek pustyni, a mapa pokazuje, ze za wiele stacji to tutaj nie
bedzie. Jest stacja! Wysiadam z auta i czuje, ze dmucha na mnie bardzo mocny i
goracy prad powietrza. usuwam sie, a tu dalej... Mysle, ze to dmuchawa z
klimatyzacji, ale nie! Tak dmucha goracy pustynny wiatr! ma sie wrazenie , ze
to ogromna suszarka do wlosow.
Zasypiam w aucie, Tadek budzi mnie . Przecieram zaspane oczy i widze, ze
jestesmy na stacji benzynowej.Wychodzimy, prostujemy nogi. Na dworze goraco.
Tutaj zatrzymamy sie na nocleg. Na parkingu pelno Tirow, ich kierowcy tez tutaj
nocuja. Zegar przy drzwiach wejsciowych do sklepu wskazuje po drugiej w nocy.
Znajdujemy kacik z tylu, za budynkiem , rozkladamy fotele do pozycji lezacej i
w rytm huczacych w tirach klimatyzacji zasypiamy.
Budze sie kilka razy, troche niewygodnie, ale to nic! Grunt, ze nadrobilismy
troche nasz wypad nad Pacyfik!
A jutro wreszcie zobacze Grand Canyon....
cdn.
no dobrze... przedstawie to jeszcze raz, bo widze ze mnie ponownie nie zrozumialas.
wypunktuje zatem:

1. lubie klimat ulicznych restauracyjek, ktore wieczorami rozkwitaja bukietem
zapachow i kolorow. moje serce kulinarnie podbily chiny.
2. pelny folklor spacerujac na ulicach. nie zaleznie czy to brazylia, meksyk czy
chiny: wysokie stanowiska pucybutów, rozlozone na starej gazecie przyrzady do
reperowania butow (sam korzystalem gdy sandaly za 10 yuanow ulegly rozpruciu),
uliczny fryzjer czy salon masazu, itp.
3. poranne cwiczenia tai chi, publiczne i darmowe lekce tanca, starsi i mlodsi
na placach wspolnie uprawiaja to co zawiera sie w kulurze chinskiej.
4. pelny folklor w pociagach najtanszej klasy. pelny luz i wspolna podroz.
5. spozywanie mate: w autobusie, na chodnikach, w sklepie czy na polu. poprzez
wspolne picie tego wywaru nawiazuje sie nowe znajomosci.
6. dostep do wrzatku w pociagach w azji. wpsolne spozywanie posilkow.
7. detaliczni sprzedawcy: w pociagach (swieze jedzenie), drobnych i tanich
przedmiotow w metrze, na ulicach.
8. serdecznosc i zainteresowanie. w chinach wystarczylo, ze patrzales w mape juz
otoczony byles przez chinczykow chetnych by wyjasnic co i jak. tylko ten jezyk...
9. manana. czy to ameryka poludniowa czy azja. czas to pieniadz - to motto nie
ma wartosci.
10. swoboda poruszania sie i wyboru: syberia - budujesz dom w miejscu gdzie
zadecydujesz. gobi - wioski zmieniajace swoje miejsce jak piasek na wietrze.
gorna parana - wyspy zamieszkiwane przez rybakow, ktorzy towar wymieniaja na towar.
11. i wiele innych

to wszystko co lubie i do czego chetnie wracam.
europa tego nie serwuje: rygor i egzekwowanie prawa. od razu napisze, zebys nie
wyciagnela pochopnych wnioskow. cenie egzekwowanie prawa w europie. nie
wyobrazam sobie liberalnego podejcia do niego jak to jest np w meksyku.

druga rzecz.
chiny proponuje ci zwiedzic. masz male pojecie o tym kraju.
wschodnia (szczegolnie wybrzeze) czesc tego kraju jest porownywalna w swoim
rozwoju do krajow europy, i to tej zachodniej.
shanghai bije na glowe kazde polskie miasto pod wzgledem rozwoju.
5 lat temu moi znajomi z shanghaju czy tez ningbo zarabiali jako zwykli
praownicy biurowi wiecej niz ja jako inzynier na stanowisku kierowniczym.
zatem kwestia zmeczenia brakiem srodkow do zycia nie ma tu zupelnie uzasadnienia.

jezlei chodzi o skrepowanie wlasnej kultury, chinczycy, szczegolnie ci z
zachodniej czesci kraju, silnie krzewia dziedzictwo swej kultury.
spotkac tam mozna wiele odmiennych kultur, np plemie naxi w prowincji yunnan,
poslugujace sie pismem obrazkowym.

bezprawie w chinach? nie wieksze niz w panstwach europejskich.
jezeli chodzi o moje odczucia (a o tym piszemy) to w kraju tym czulem sie
bezpieczniej niz polsce.

i na koniec.
pisalem juz to wiec nie bede sie nad tym rozwodzil.
nie krytykuje europy. to ze okreslilem ten kontynent mianem skostnialego w zaden
sposob nie jest negatywna ocena, tylko moim widzeniem pewnych spraw
(wypunktowalem powyzej).
jezeli ty masz inne, przedstaw je starajac sie nie krytykowac mojego odbierania
swiata.

winy zadnej nie ma, bo nie ma winnych.
kwestia charakteru jest tak zrozncowana jak zroznicowani sa ludzie.
moj charakter pozwolil mi na podjecie takich decyzji, ktore daja mi mozliwosc
realizowania swoich marzen i podejmowania wyzwan.
czy moj ryz charakteru jest tak bardzo negatywny? to juz indywidualna kwestia, z
ktora nie bede polemizowal.

pozdrawiam,
"Co powie ryba ....."
> Piort:
> Korytarz do Bałtyku miała Polska, wystarczy popatrzeć
na > mapę. Niby czemu min. Beck wołał, ze Polska od Bałtyku
> odepchn?ć się nie da!

Alez Piort.
Krecisz.
Raz piszesz ze Niemcy, a raz ze Polska miala korytarz
i to na tym samy terenie.
Nie popadajmy w smiesznosc.
Jesli Pomorze laczace Mazowsze z wybrzezem nazwiemy
korytarzem do morza, to analogicznie mozemy Malopolske
lub Slask nazwac korytarzem w gory.
Zeby nie bylo watpliwosci.
Nie zgadzamy sie na korytarz ze Zgorzelca do Medyki !
Polska od gor odepchnac sie nie da !

Czy mozemy potraktowac Rosje jak szeroki korytarz z
Europy
do Pacyfiku ? 'Szyroka strana maja radnaja ...'.
Caly swiat to platanina korytarzy ?

Ad. Katyń:
> Różne Ąródła różnie podaj?. Były nawet takie autorytety
> naukowe,które twierdziły, że to Niemcy, po zajeciu tych
> terenów wymordowali jeńców.

Takie to autorytety jak profesor Nowak, ktory twierdzi,
ze to Niemcy zamordowali Zydow w Jedwabnem.

Zeby na swiecie byla jaka taka sprawiedliwosc,
klamstwo katynskie powinno byc wreszcie karane tak jak
oswiecimskie.
Jency zostali ponad wszelka watpliwosc zamordowani przed
zajeciem tych terenow przez Niemcow.

Ad wyjazd Rosjan z Polski:
> W czasach, gdy wojska rosyjskie wyjeżdżały z Polski,
> różni lokalni urzędnicy wymy?lali utrudnienia i ż?dali
> wysokich opłat za przejazd/przewóz. Dowódca jednej z
> jednostek pancernych z okolic Torunia nie wytrzymał tych
> targów i wyjechał w szyku bojowym po drogach
> do obwodu kaliningradzkiego.
>
> Do m_b:
> To, że nie pamiętasz, nie znaczy że nie miał miejsca.
> Ja o tym przeczytałem w GW.

Byl taki jakis incydent, ale wladze lokalne mialy racje.
Wyjazd wojsk sowieckich byl kosztowny. Ochrona tras
przejazdu, do dzis sprzatanie niewypalow, odkazanie
skazonej ropa ziemi itp.
Zaplacila Polska. Trudno. I tak bylo warto.
Rosjanie nigdy nie przyjeli i nie chca przyjac do
wiadomosci, ze byli w Polsce nieproszonymi 'goscmi'.

> > m_b: No a jaki sens ma zdanie o Pałubickim
> > i Macierewiczu? Ktos rozumie?

> Uważam, że ich działania służyły pogorszeniu stosunków
> Polski z Rosj?.

przydalyby sie konkrety.
ja wiem tylko ze szpiedzy rosyjscy byli, sa i beda, ze
Polska ma prawo ich kontrolowac i wydalac, ze Rosjanie
nie placa podatkow za nieruchomosci bezprawnie uzytkowane
w Warszawie, ze tzw turysci z Rosji to czesto nielegalni
handlarze i przemytnicy (ja ich rozumiem, w Rosji jest
bieda ale ...), rosyjska mafia kradnie samochody, napada
na rosyjskie tiry, reket itd (sam bylem swiadkiem gdy ich
rodacy probowali na Dworcu Wschodnim obrobic moich
przyjaciol z Moskwy)
- to wszystko powazne problemy dla naszych wladz.

> Myslę, że warto poznać historie inn?, niż tę pisan? ku
> pokrzepieniu serc.
> Piort.

Przede wszystkim warto poznac historie prawdziwa.
Teraz juz mozna.

>