Szukaj:Słowo(a): Mapa Zielona Góra ulice
wiesz, że to było pytanie poniżej pasa??? :)

"pójdziecie tędy prosto, dojdziecie do takiej głównej ulicy i tą główną ulicą
będziecie szli, aż dojdziecie do takiego wielkiego supersamu po prawej stronie.
Za supersamem łukiem będzie szła taka ulica - to nie.
Pójdziecie dalej i dojdziecie do kościoła z taką wielką dzwonnicą a po lewej
stronie będzie lodowisko. Za lodowiskiem będzie brukowana droga w lewo - to nie.
Pójdziecie dalej, dojdziecie do wielkiego skrzyżowania zeświatłami, to
pójdziecie prosto."

nno! a działo się to w Zielonej Gorze, bo p. Leszek miał mapę ZG :))
next queszczn:

Czy wielowarstwowa struktura świadomości jest koniecznością dialektyczną? ^_^

a propos Dzikich muz jeszcze - wspomóżcie ubogą w wiedzę niebogę gągęgągę i
przypomnijcie mi, co to za skecze (były na liście w DzM) -
-"stado lirów" - w którym to było programie?
-"dwa białe ptaki"- ???
-"umarł Jakub" - czyżby pan grabarz miał na imię Jakub???
-"kto mnie wrabia" -???
-"i po wojnie" - "Hitler" był wypisany oddzielnie
-"prawda w twarz" "relacja z końca sali"
dla zwycięzcy przewidziana jest nagroda. Pieniądze. Dwa pieniądze!
boberzary napisał:

> Dowodu poprosze! najlepiej pokaż na mapie poniemieckiej gdzie tak jest
> napisane.

Dowod jest taki, ze z ul. Przepiorek w zadnym razie nie da sie zrobic takiej fotografii tak dzis jak i przed stu laty. Ulica nazywala sie PRZY Jasiowym Wzgorzu a zatem lezala wzdluz rzeczonego wzgorza a jakie mozna najblizsze wzgorze ujrzec z ul. Przepiorek? No dzis to gore smiecia (pomnik zaradnosci Pekomu i ŁZG) ;-) A na powaznie to tylko to wzgorze pod ktore pnie sie sie III odcinek obwodnicy (od strony ul. Przepiorek).

> Gdzie jest napisane że tamte wzgórze z wiatrakami ma taką nazwę.

A nie wiem, czy tak jest podpisane - Ty mowiles o tych wiatrakach na mapie, ktore wzieles za nazwe wzgorza. Wywnioskowalem, ze mogly stac na Jasiowym Wzgorzu (no bo gdziez indziej?)

> Wtedy poprę twoją hipoteze,

Nie musisz popierac, ja stwierdzilem fakty, dla przypomnienia jeszcze raz:
1. ul. Przepiorek nazywala sie kiedys PRZY Jasiowym Wzgorzu
2. w poblizu zatem musilo byc owo Jasiowe Wzorze
3. Jedyne wzgorze jakie lezy PRZY ul. Przepiorek to gora na polnoc od miasta z ktorej zjezdzamy zawsze, gdy od strony ZG jedniemy do miasta (lub jedziemy III odcinkiem obwodnicy od razu w kierunku Zagania)
4. Pocztowka popisana byla jako: WIDOK Z Jasiowego Wzorza na miasto
5. A zatem na pewno jest to widok na poludnie w strone miasta od strony Zielonej Gory

> jak na razie mam swoją.

Jaka?

pozdrawiam
To samo bylo w Zielonej Gorze i okolicach. Zywiol polski dosyc dlugo tam sie
utrzymywal, w kazdym razie jest wiele sladow. Wspominalem o tym w watku ze
starymi mapami. Wiele bylo "polskich przedmiesc", "polskich kosciolow",
"polskich bram", "ulic polskich" itd. To mi nieco przypomina zwyczaj nazywania
na Gornych Luzycach niektorych wiosek przymiotnikiem "wendische", takie nazwy
sie tam wciaz spotyka.
Sama Zielona Gora miala polski kosciol, polska gazete (wydawana przez Zyda-
polskiego patriote),byly miejscowoswci nad Odra (np okolice Klenicy i Bojadel)
gdzie soltysi musieli znac jezyk polski zeby piastowac swoj urzad. Mowa o XVIII/
XIX wieku i potem.
pozdr
sztylet69 napisał:

> To samo bylo w Zielonej Gorze i okolicach. Zywiol polski dosyc dlugo tam sie
> utrzymywal, w kazdym razie jest wiele sladow. Wspominalem o tym w watku ze
> starymi mapami. Wiele bylo "polskich przedmiesc", "polskich kosciolow",
> "polskich bram", "ulic polskich" itd. To mi nieco przypomina zwyczaj nazywania
> na Gornych Luzycach niektorych wiosek przymiotnikiem "wendische", takie nazwy
> sie tam wciaz spotyka.
> Sama Zielona Gora miala polski kosciol, polska gazete (wydawana przez Zyda-
> polskiego patriote),byly miejscowoswci nad Odra (np okolice Klenicy i Bojadel)
> gdzie soltysi musieli znac jezyk polski zeby piastowac swoj urzad. Mowa o
XVIII
> /
> XIX wieku i potem.
> pozdr

I co sie stalo z tymi "Polakami"?
Ci ktorych nie wypedzono z Gornego Slaska nie czuja sie Polakami, ci z Dolnego
nie maja wogole takiego problemu od 1945 roku.
arnold7 napisał:

> sztylet69 napisał:
>
> > To samo bylo w Zielonej Gorze i okolicach. Zywiol polski dosyc dlugo tam s
> ie
> > utrzymywal, w kazdym razie jest wiele sladow. Wspominalem o tym w watku ze
> > starymi mapami. Wiele bylo "polskich przedmiesc", "polskich kosciolow",
> > "polskich bram", "ulic polskich" itd. To mi nieco przypomina zwyczaj nazyw
> ania
> > na Gornych Luzycach niektorych wiosek przymiotnikiem "wendische", takie na
> zwy
> > sie tam wciaz spotyka.
> > Sama Zielona Gora miala polski kosciol, polska gazete (wydawana przez Zyda
> -
> > polskiego patriote),byly miejscowoswci nad Odra (np okolice Klenicy i Boja
> del)
> > gdzie soltysi musieli znac jezyk polski zeby piastowac swoj urzad. Mowa o
> XVIII
> > /
> > XIX wieku i potem.
> > pozdr
>
> I co sie stalo z tymi "Polakami"?
> Ci ktorych nie wypedzono z Gornego Slaska nie czuja sie Polakami, ci z
Dolnego
> nie maja wogole takiego problemu od 1945 roku.
>
>

Zostali jak Ty folksdojczami i zapisali sie do NSDAP!

Pyrsk
A Ci marzyciele nadal stawiają na słabnace Niemcy
arnold7 napisał:

> sztylet69 napisał:
>
> > To samo bylo w Zielonej Gorze i okolicach. Zywiol polski dosyc dlugo tam s
> ie
> > utrzymywal, w kazdym razie jest wiele sladow. Wspominalem o tym w watku ze
> > starymi mapami. Wiele bylo "polskich przedmiesc", "polskich kosciolow",
> > "polskich bram", "ulic polskich" itd. To mi nieco przypomina zwyczaj nazyw
> ania
> > na Gornych Luzycach niektorych wiosek przymiotnikiem "wendische", takie na
> zwy
> > sie tam wciaz spotyka.
> > Sama Zielona Gora miala polski kosciol, polska gazete (wydawana przez Zyda
> -
> > polskiego patriote),byly miejscowoswci nad Odra (np okolice Klenicy i Boja
> del)
> > gdzie soltysi musieli znac jezyk polski zeby piastowac swoj urzad. Mowa o
> XVIII
> > /
> > XIX wieku i potem.
> > pozdr
>
> I co sie stalo z tymi "Polakami"?
> Ci ktorych nie wypedzono z Gornego Slaska nie czuja sie Polakami, ci z
Dolnego
> nie maja wogole takiego problemu od 1945 roku.
>
>
tur de poloń - sikłel
no więc znowu w drogę
wątek drogi...
dziś wrocław - piękkny w zimowym słońcu, jakieś ruiny basenu i stadion a
także stara mapa miasta na kt orej jedna głównych ulic nazywa się
adolfhitlerstrasse.
kobiety przepięknej urody, prawie latynoska mieszanka byłych mieszkańców
kresów wschodnich i innymi napływowymi....
jedzenie bardzo dobre. kobiety wrocławia są nie tylko piękne..
a dzielni wrocławianie? ileż ładnych budynków postawili, cóż za mosty dech
zapierające (chociaż w rzece wody tyle co kot nasikał, a i to zamarznięte)...
czy wiecie że:
we wrocławiu jest jedyny w świecie budynek, który zaczęto budować od dachu?
jak to możliwe?, zapytasz, drogi plażowiczu. cóż. inżynieria to jak wiedza
tajemna...
co czeka nas w poniedziałek w zielonej górze - mieście wina i niewątpliwie
pięknych kobiet? któż to wie?
plażo! travelleri ti salutant:))
ahoj, przygodo
Na planach było widać, że teren zielony sięgał aż za fontannę i mimo
kilkukrotnych próśb nie potrafiłeś wykazać błędu w takim odczytaniu tej mapy. A
zmiana oznakowania nie jest dowodem na to, że ono było błędne. ZDiK po prostu
przychylił się do prośby rowerzystów, żeby tam stanął inny znak, bo uważają, że
tak im będzie wygodniej. Znak potwierdza takiego czy innego statusu terenu,
tylko "narzuca" ten status terenowi.

A z tymi wjazdami to dalej kombinujesz jak koń pod górę. Jak masz problem z
przejechaniem gdzieś rowerem, to z niego schodzisz i przeprowadzasz. Jak
najbardziej popieram chęć rowerzystów, żeby mogli przejechać całą swoją drogę
"wierzchem", ale "nie pojadę ścieżką, bo mi się nie chce przejść na drugą stronę
ulicy po pasach" to najzwyczajniejsze pieniactwo. Co więcej, prowadzące do tego,
że nie ma po co budować nowych ścieżek rowerowych, bo przecież rowerzyści je
zlewają i jeźdżą jak chcą.
Byłam na tej wyciecze z ludzmi prawie od urodzenia mieszkającymi w Zielonej
Górze. Weszliśmy w las (jest tam oznaczony szlak) w okolicach ulicy Prostej, z
tymi kolorowymi budynkami. Musi być to zaznaczone na mapie. Naprawdę fajne
miejsce na wycieczkę pieszą, jak tylko się trochę ociepli. Z zimowym
pozdrowieniem.
Jedno i drugie ciekawe. Do muzeum pójdę, a teraz pooglądałem
sobie mapy internetowe. Ta z mapami ma do d.. nawigację i trzeba
ja tak zrobić, by bwez problemu mozna było cos znaleźć. Bardzo
ciekawa. O wiele łatwiej szuka się na mapie ulic. To jest
niezłe, chociaż niestety są błędy. Np. przy ul. moniuszki jest
Społeczna Szkoła nr 2. Takiej szkoły nie ma w Zielonej Górze
chyba od dwóch lat a wtym budynku jest teraz sąd. Mimo tego mapa
bardzo mnie zaciekawiła.
Koszta fuzji mogą wynieść wiele milionów zł, bo trzeba wymienić wszystkie
dowody osobiste, prawa jazdy, pieczątki, szyldy; zmienić zapisy w wielu
miejscach np: księgi wieczyste, ZUS, US, GUS, ewidencja gruntów, mapy itd.
Trzeba zmienić też sporo nazw ulic, gdyż będa sie dublowały.
Na terenie miasta są jeszcze spore rezerwy terenowe pod inwestycje. Nic też nie
stoi na przeszkodzie w nabyciu gruntu na wsi tak jak ja to zrobiłem. Ewentualne
połączenie powinno być rozważane po wcześniejszym opracowaniu przez neutralnych
fachowców apolitycznych skutków tego zamierzenia.
Byłem na zebraniu wiejskim (ponad 100 osób) gdzie sondażowo postawiono
pytanie "kto za" i około 10 osób podniosło rękę - przeważnie młodzież,
zdecydowana większość (sporo ludzi statecznych) była przeciwna likwidacji
Gminy. Ludzie ci swoją wieś identyfikują jako swoją "małą ojczynę" i wrogo
reagują na skłóconych miejskich polityków chcących wciągnąc też ich spokojną
miejscowość w "trzaskanie się po buziach ", tak u nas ludzie postrzegają
Zieloną Górę.
Wydaje mi się że trafnie rozpoznałem nastroje. Jestem tu już postrzegany jako
swój z czego jestem dumny. Nie czerpie żadnych profitów ze strony Gminy.
Pozdrowienia.
Różnica jednak jest. Mała ale jest. Wiadomo że największy syf jest koło huty. Im
dalej tym jest tego mniej. Jednak nie mamy się z czego cieszyć. Śląsk to syf. Co
prawda zakłady i kopalnie się modernizują (lub plajtują) i emitują już mniej
syfu niemniej jednak nasza śląska ziemia jest przesiąknięta ołowiem i jemu
podobnymi. Nie radze więc jeść warzyw i owoców z działek. Szczególnie tych przy
ulicy. Nic nie dzieje się od razu. Można to porównać do kamyczka wrzuconego do
maszynki do mielenia mięsa. Najpierw jakoś go przerobi ale z czasem zacznie się
ciąć, blokować i zjeżdżać. W końcu się zepsuje. Tak samo jest z naszymi
organizmami. Nie ma co popadać w paranoję. To teoria która nie musi się
sprawdzić. Trzeba jednak pamiętać że trzecią przyczyną chorób nowotworowych (po
genach i fajkach) jest właśnie środowisko. Dopiero potem dieta itp. Autorowi
wątku poszukującemu miejscówki na dom i firmę polecam okolice Zielonej Góry.
Jest tam ponoć najczyściej. Sprawdź sobie mapę przemysłową Polski i udaj się tam
gdzie jest najmniej czarnych kropeczek (zakładów). Zyskasz i ty bo będziesz
zdrowszy (chyba że jesteś pijak i palacz - na dodatek gruby;P) i twoja firma bo
pewnie będziesz miał mniejszą konkurencję.
Witam!Zielona Góra ma dwie dzielnice(oprócz Starego miasta):
1)CHYNÓW-dzielnica na północ od skrzyżowania(ronda) ulic Sulechowskiej i Trasy
Północnej,będącej pólnocną obwodnicą miasta.
2)JĘDRZYCHÓW-dzielnica umownie zaczynająca sie od dawnego Browaru w kierunku
płd.wzdłuż ulicy Jędrzychowskiej.
Osiedli jest
sporo:Wazów,Przyjaźni,Słoneczne,Łużyckie,Piastowskie,Zastalowskie,Zacisze,Cegiel
nia,Leśne,Malarzy,Winnica,Tysiąclecia,Pomorskie,Kaszubskie,Śląskie,Raculka....Za
praszam na strony UM-Mapa miasta,także lotnicza.Pozdrawiam!
> No tak tylko martwi mnie brak wyobraźni inwestora czyli Ratusza.
a co ty tam wiesz o ratuszowej wyobraźni ....
doprawdy, ciężko znaleźć?
prosze:
<cytat>
Polityka Transportowa Wrocławia
Załącznik do Uchwały nr XII/396/99 R.M. Wrocławia z dnia 23 września 1999 r.

<..>
Rozwój układu drogowego
Dalszy, dynamiczny rozwój miasta zależy między innymi od pozyskiwania nowych
inwestorów, stwarzających nowe miejsca pracy i których podatki i opłaty lokalne
wzbogacają miejską kasę. Wymaga to budowy nowych dróg "ożywiających" tereny
przewidziane jako strefy aktywności gospodarczej. W pierwszej kolejności
realizowane będą:
"Oś Inkubacji", łącząca rejon Węzła Bielańskiego z wylotem drogi krajowej nr
344 w kierunku Zielonej Góry;
"Trasa Czeska", łącząca Obwodnicę Śródmiejską w rejonie ul. Grabiszyńskiej z
ulicami Awicenny, Mokronoską i AOW w rejonie Cesarzowic.
</cytat>

i jeszcze tu, MPZP dla avicenny:
gisserver.um.wroc.pl/mapa/startup.aspx?lng=pl&zid=23291
i żadne estakady na hallera potrzebne nie będą ...
a z warszawą ... lepiej dać sobie spokój
Przepraszam najmocniej ale w Gorzowie, nikt się z Olsztyna nie śmieje. Tytuł
wątku w fotogalerii jest przenośnią. Świadczy o tym choćby to, że nikt nie
pisał nic obraźliwego o Olsztynie.
W końcu Olsztyn, to stolica krainy tysiąca jezior, a Gorzów też ma ich sporo
dookoła:) Olsztyn darzymy wręcz sympatią, czego nie możemy powiedzieć o
Zielonej Górze;)
Co do ulicy Kostrzyńskiej, wiodącej do przejścia granicznego, to rzeczywiście
zasługuje na remont. Ale gdyby kolega kupił normalną mapę, to wiedziałby, że
obecnie krajowa 22 z dobrą nawierzchnią biegnie inaczej. Sam sobie zafundowałeś
kłopoty kolego, jadąc "na pamięć".
Co do "spowolnienia" do 40stki na ulicy Walczaka, to dla Twojej wiadomości -
tam jest szpital i wjazdy do niego! Kompleksu szpitala nie widać, bo zasłonięty
jst parkiem.
Co do tramwajów, to linie są systematycznie remontowane ale koszt przebudowy 1
km linii to kwota kilku milionów złotych. Nawet Poznań nie stać na szybką
przebudowę. Nowy tabor tramwajowy zostanie zakupiony po wymianie autobusów.
Pozdrawiam serdecznie:)
Ortofotomapa - czyli W-wa widziana z góry
Miedzy innymi na stronie Dzielnicy Wawer (na którą od czasu do czas warto
zajrzeć) zamieszczono wzmiankę o ortofotomapie. Bardzo sprytne to narzędzie,
pozwala spojrzeć na Wawer i nie tylko, lekko ukośnie z góry. Przy odrobinie
chęci można sprawdzić nawet kolor dachu na swoim domu.
Pozwolę sobie zacytować komentarz z dzielnicowej strony:
www.wawer.warszawa.pl/wawer/index.php?site=aktualnosci&id=315
"Biuro Geodezji i Katastru uruchomiło w Internecie mapę Warszawy. Podstawową
warstwę mapy stanowią zdjęcia lotnicze wykonane w maju 2005 roku,
przetworzone do postaci tzw. "ortofotomapy".

Mapa jest na tyle dokładna, że Warszawiacy będą mogli odnaleźć na niej swoje
domy, szkoły czy ulubione tereny zielone. Poza zdjęciami lotniczymi, na mapie
umieszczono granice dzielnic, nazwy ulic oraz główne siedziby Urzędu Miasta.
Pod prawym klawiszem myszy umieszczone zostały dodatkowe funkcje, m.in.
wyszukiwanie ulic i siedzib Urzędu Miasta oraz funkcja pomiaru odległości.
Serwis będzie rozwijany, w najbliższym czasie na mapie pojawią się kolejne
warstwy informacyjne".

Bezpośredni adres do ortofotomapy:
mapa.warszawa.um.gov.pl/ortofoto/
gdzie się wykąpać???
Mam do Was drodzy Zielonogórzanie pytanie... Jestem z Warszawy i przyjadę do
Zielonej jutro... Chciałbym wiedziej gdzie, zaraz po przyjeździe mógłbym się
wykąpać??? Nie chodzi mi o basen. Przyjadę z długiej drogi i chciałbym wziąć
prysznic. (nie mam hotelu, przyjezdzam na parę godzin w interesach ).Dlatego
proszę Was o wskazanie mi jakiś pryszniców publicznych, łaźni, stacji
benzynowych Z PRYSZNICAMI dla kierowców, czy czegoś gdzie mogę się wykąpać w
Zielonej Górze. Proszę o podanie obiektu oraz ulicy, na której się znajduje
to sobie znajdę na mapie. Byłbym wdzięczny i bardzo proszę o pomoc. Proszę
odpisujcie...
Gość portalu: biskupinianka napisał(a):
> czy moglbys podac linka do tej mapy z 1920?

Na moim regale, na samej górze.
Nie wszystko ma postać elektroniczną :^)

Oryginał jest w Bibliotece Uniwersyteckiej na Piasku, kopia jest w dostępnej
onegdaj znakomitej publikacji "Wrocław na planach XVI-XX wiek".

Plan skądinąd bardzo cenny, pozaznaczany jest na nim ogrom planowanych ulic
(części dotąd nie ma), osiedli, cmentarzy, terenół zielonych, itp.
Z czym w Polsce kojarzy się stolica Podkarpacia
Trudno do końca sie NIE zagadzać z autorem artykułu,ale ja nie wiem
co to za sondaż. Przyznam szczerze nie dziwie sie,ze o Rzeszowie
malo kto coś wie. To nie wynika z braku promocji. Nasz naród nawet
nie zna własnego kraju.Taki przykład. Kiedys w jednej z porannych
prognoz pogody mlody clzowiek (ktos z ulicy) miał przykleić chmurkę
na mapie bodajrze na Zielonej Górze . A co zrobił?Wpakował chmurę
gdzieś na Mazurach. Przyznaję,że dla mnie festiwal typu Galicja czy
carpathia jest bezsensownym pomysłem. Kogo to przyciągnie oldobójów
ktorzy jedza lody z myszki a przeciez ma to być wizytówka. A czemu
by tak nie zrobić Breakout festiwal(a był) cos na wzór festiwalu w
Tychach. Pobyt w Paryżu to tez jakaś promocja. No nie wszyscy sie
muszą znać na branży lotniczej ale akurat tam sie promuje racej
mozliwosci regionu i tez miasta i mysle ze jest to sposob. Wg mnie
przydałoby się po prostu wyodbrebnić przykladowo 3,4 imprezy ktore
mialby swiadczyć o Rzeszowie.
Pomozmy prezydentowi miasta Januszowi Kubuckiemu..
stworzyc mape ulic,ktore to on wspanilomyslnie odnowi.
Bo jak wiadomo Prezydent miasta Janusz Kubicki zna w Zielonej Gorze
tylko pare ulic - z raculki do UM i spowrotem.

najpierw sie zastanawialem ze moze latwiej by bylo podac te ulice
ktorych nie trzeba łatac, ale potem pomyslalem ze na watek by nikt
nieodpowiedzial oprocz zatrudnionych braci rycerzy w UM.

ps

a tak na marginesie, to dlaczego prezydent miasta janusz kubicki
otacza sie w swoim gabinecie rycerzami z bractwa??

czyzby mial ..... (wiecie co prawdziwy rycerz ma zakute)
Pasmanteria, papierniczy, tkaniany?
Witam,
Bardzo proszę o informację gdzie w Piasecznie znajdę takie sklepy?
Moje dziecko ma w sobotę bal przebierańców i muszę zrobić
maskę/czapkę dinozaura. Potrzebuję zielony karton lub tkaninę,
farby, guziki na oczy...sama nie wiem co jeszcze bo jak na razie mam
mgliste pojęcie jak miałoby to wyglądać ;)!
Piaseczno znam tak średnio bo mieszkamy w Mysiadle ale mam mapę więc
nazwy ulic mile widziane :)!
Znalazłam na forum informację o pasmanterii na Kościuszki ale to był
stary wątek więc nie wiem czy jeszcze istnieje?
Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam :)!
> science fiction. chyba sam w to nie wierzysz? po co Ci przedłużenie KEN do
> Ludwigsdorfu? metro pod lasem? chore.
Czy chorym jest naśladowanie dobrych przykładów? Patrząc na nasz teren z góry
(względnie na mapę) widać, że zielonym „rombem” oddzielającym nas od W-wy jest
las kabacki. Można go objechać od wschodu czy zachodu, można poszerzać tam
drogi, ale znaczoąco nie poprawi to przepustowości. Można też zrobić tak jak
zrobiono w Brukseli czy Londynie – metro i ulice pod parkami, lasami a nawet
domami. I nikt w Londynie nie powie, że pomysł na przejazd pod parkiem obok
pałacu Buckingham jest chorym – bo tamtędy biegnie tunel już od dawna. Gdyby
Anglicy się oglądali na takie „błahostki” jak park czy las, już dawno
Londyn „stanąłby w miejscu”.
> są plany metra 2 wykorzystującego
> istniejące tory od kolei radomskiej do Konstancina. ewentualne koszty byłyby
> dużo niższe...
Nie mówię, że nie. Każdy pomysł jest dobry. Przedstawiony przez Ciebie jest
tańszy, ale idąc wg przykładu Brukseli czy Londynu – oni uzyskali kasę z Unii.
My też mamy szansę. Dlaczego nie spróbować, jeżeli miałoby być lepiej. Warto
tym pomysłem zainteresować „ważnych”, a potem ich naciskać, aby wykonali.
pozdr.,
Oczywiście trochę zbyt uogólniasz, ale zgadzam się z Tobą.
Nie wszyscy policjanci to debile, część z nich to ludzie, których
motywuje do pracy najczystsza pasja.
Moich dwóch przyjaciół od prawie 10 lat służy w policji, więc jestem
w temacie.
Jak można się zaangażować w tak specyficzną robotę, gdzie prawie
codziennie ryzykujesz życiem, bandyci grożą Twojej rodzinie, kiedy
dostajesz po takim okresie służby 2200-2500 na rękę ze wszystkimi
dodatkami.
Za złapanie wariata ściganego listem gończym policjant dostaje 100
zł brutto, a jego przełożony, który pierdzi w stołek 5000.
Jakim cudem komendant policji wierzy, że za 2000 brutto (po odbyciu
szkolenia) ściągnie do tej formacji wartościowych ludzi?!
To jest kpina.
Ściągają więc do policji magistry z "wyższych szkół sadzenia drzew
do góry zielonym", którzy jak napisałeś nie dysponują wiedzą
wykraczającą poza gimnazjum.
Moi koledzy właśnie szkolą takich orłów na ulicy.
I to jest najbardziej wartościowy materiał ludzki jakim dysponuje
dziś policja.
Dzięki temu ich interwencje są takie jakie są.
Ja ostatnio wykierowałem na właściwą drogę zagubiony patrol...bo im
się mapa skończyła!
Teraz moi koledzy marzą tylko aby "dociągnąć" do tych 15 lat służby
i przejść na emeryturę, a potem się przekwalifikować.
Smutne to...
a w warszawie nie przeszkadza a w zascianku?
w warszawie ulica armii ludowej nikomu nie przeszkadza
Armii Ludowej jest praktycznie w centrum i co? ( al. niepodleglosci, wawelska,
warynskiego, aleje ujazdowskie..... um.warszawa.pl/mapa/

Budzinski chce byc heja do przodu? a moze chce zaczac od zielonej gory i dalej
na warszawe?! hehehehehehehe
Budionny hahahahaha
wychodza kompleksy i kompleksiki?
prowincja? zascianek
Mury obronne w centrum Zielonej Góry
Dzisiaj gdy grałem w piłkę nożną na małym boisku na ulicy Okulickiego,
przypadkiem zauważyłem na zaschniętej ziemi zarys poukładanych jedna obok
drugiej cegieł, które ciągnęły się kilka metrów. To co zobaczyłem bardzo mnie
zaciekawiło i postanowiłem podkopać jedną cegłę, by przekonać się czy mogłby
być to stary mur. Niestety nie mogłem dokończyć kopania, lecz nadal jestem
przekonany, że mógł być to stary mur. Słyszałem jednak, że na tym obszarze
były kiedyś działki. Napiszcie proszę, czy rzewczywiście mogłem odkryć jakąś
bardzo starą budowlę i gdzie mam to zgłosić. Proszę też was może o jakiś link
do strony gdzie znajdę stare ( a nawet bardzo stare ) mapy Zielonej Góry z
zaznaczonymi murami i starymi budowlami.
Kłopot żaden. Zalezy skąd będziesz jechać. Np z Dworca Głownego autobus 192,
lub 152. Należy wysiąść przy rondzie w CHEŁMIE. Kierowca zapytany odpowie. Inne
przystanki na których możesz wsiąść to ul. Basztowa pod LOT-em, ul.
Dunajewskiego obok teatru Bagatela, ul.Piłsudskiego vis a vis Uniwersytetu, lub
Hotel Cracovia przy Błoniach. Zapraszamy - przyjezdni mile widziani!!

Po wyjściu z autobusu: na rondzie niewielki dworek w ogrodzie, po jego prawej
stronie ulica Niezapominajek. Ostatni budynek po prawej stronie to poszukiwany
przez Ciebie Instytut Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN. Dwupiętrowy.
Cecha char.: ściany wyłożone od zewnątrz płytami gresowymi (beż z łososiem,
ładne)o wymiarach 90x90cm.Przy wejściu zielone szyby i filary (chyba)
To kawał drogi na piechotę ( z Rynku ok 7-8 km, więc zalecam komunikację
miejską) albo też dojazd od Plant (np) ulicami Piłsudskiego, Focha i Królowej
Jadwigi.

h8red napisał:

> Jutro wybieram się do Was i w związku z tym mam prośbę. Muszę dotrzeć do
> miejsca pogrążonego w odmętach inteligencji :))) A konkretnie do PAN-u na
> ulicy Niezapominajek. Czy jest jakaś w miarę prosta droga??? Najlepiej taka
> żebym po opisie dojechał bez mapy ;)
>
> Senkju z góry.
>
za wiaduktem
> w prawo i tam jakies dziwne akcje z zatrzymywaniem. pozniej jeszcze ze dwa razy
> przejezdzalam obok wiaduktu - raz skrecajac z tej uliczki w lewo a raz w prawo.
> niestety to jedyny fragment ktory pamietam bo reszta tak wyrywkowo - gdzies tam
> bylam, ale jak sie tam znalazlam?! :D
>
> justi.komrel.net/trasa.jpg

Justytko, tak patrzę na tę mapkę - jadąc "w górę" od tego skrzyżowania
zaznaczonego na zielono mija się dwie nitki wiaduktu kolejowego i potem Wilcza
robi taki jakby łuk w lewo i prowadzi pod górkę w stronę Golisza a Tobie do
manewru awaryjnego hamowania kazał skręcić w prawo - taki kawałeczek ulicy
widoczny na mapie zaraz za drugą nitką torów kolejowych? Tak się upewniam, bo tą
ulicą jeździłam tylko prosto, albo jadąc z góry, od Golisza skręcałam przy tych
blokach za wiaduktem, gdzie jest nakaz jazdy w prawo ale jadąc "od dołu, od
skrzyżowania z Cyryla i Metodego nigdy w prawo nie skręcałam... Mój instruktor
może o tym nie wiedzieć, z resztą jeździłam i z innymi i nigdy nie skręcaliśmy w
tę uliczkę.

Będę Ci wdzięczna za upewnienie, czy dobrze rozumiem.

pozdrawiam serdecznie
Basia
Tworzenie tej mapy to akt desperacji ludzi, którzy rozumieją znaczenie
geoinformacji. Niestety nie można tego powiedzieć o rządzących do tej pory
miastem. A jak będzie teraz ?
Przykład: Lokalizacja bankomatu Kredyt Banku, który znajduje się w budynku NBP
przy ulicy Aleja Wojska Polskiego 25 na stonie www.mapa-zielona-gora.info nie
jest zbyt prezyzyjna, nie bardzo widać gdzie jest budynek, jaki to adres, że
nie wspomnę o innych szczegółach.
Lepiej można zobaczyć tu:
arc.um.zielona-gora.pl/zg/start.jsp?o=6432
Poza tym serwis mapowy miasta arc.um.zielona-gora.pl/zg/start.jsp jest
interaktywny. Można poszukać ulicy, adresu, dowiedzieć się jaki jest numer
działki na której stoi budynek, lub która nas interesuje z innych powodów.
Takich możliwości nie ma na stronie www.mapa-zielona-gora-info
Zastanawiam się tylko kiedy nasze miasto dojrzeje do traktowania serio
geoinformacji, że o inicjatywie INPIRE (eu-geoportal.jrc.it/) nie
wspomnę.
Wyszukiwanie ulic w Zielonej Górze
Dodałem wyszukiwanie ulic w mieście www.mapa-zielona-gora.info/na-ulicy/
Wyszukiwanie działa podobnie jak na oficjalnej mapie. Zaletą jest chyba to, że
działa szybko...może tylko u mnie ? :-) Za sprawdzenie Wam znanych ulic byłbym
wdzięczny, bo pewnie z precyzją nie jest najlepiej, ale przynajmniej jest
alternatywa dla oficjalnej mapy. Po wpisaniu pierwszych liter w polu obok mapy
powinna się rozwinąć lista ulic pasujących do wpisanego tekstu. następnie
wystarczy kliknąc na nazwę ulicy i po pokazaniu ulicy na mapie można przybliżać
oddalać przesuwać itd.
Gość portalu: radek napisał(a):

> Mam gorącą prośbę!
> Jutro muszę być w Łodzi o 10:30 na Al. Mickiewicza 10 (nie znam Waszego miasta)
> .
> Jak tam dojechać z Rzeszowa?
> Czy są o tej porze ogromne korki w Łodzi?
> Ile czasu może mi zająć przejazd przez miasto?
> Jest tam jakiś parking blisko?
> Może dostanę link na jakąś mapkę?
>
> Z góry dziękuję za pomoc Mili Łodzianie
> Pozdrawiam z Rzeszowa.
Mickiewicza to taka duza ulica w centrum. Ok. 10.30 chyba już korków specjalnie
nie ma, ale nie wiem tego na 100% bo o tej porze siedzę w robocie w Warszawie.
co do parkingów przy Mickiewicza, to raczej krucho - jest przy "Centralu" (taki
dom handlowy z lat 70-tych) oraz przy skrzyżowaniu z Żeromskiego.
Gdzie jest nr 10 nie mam zielonego pojęcia.
Co do linków z mapami to wejdź sobie na www.pilot.pl - to serwis z mapami i
planami miast.
Życzę powodzenia
Pozdrawiam
Yaa
PS. Z Mickiewicza jest rzut kamieniem na Piotrkowską - jeśli nie znasz Łodzi, a
będziesz miał chwilkę, proponuję spacer włśnie po tym najbardziej znanym łódzkim
deptaku.
Przede wszystkim muszę serdecznie podziękować Wam wszystkim. Nie wiem, czy
jesteście rdzennymi Łodzianami, ale jeśli tak, to MUSZĘ powiedzieć, że
jesteście bardzo mili i pomocni. Postaram zastosować się do wszystkich rad.
Niebezpieczne ulice najpierw muszę znaleźć na mapie, a póżniej zacząć chodzić
tak, by je omijać;)

Ciekawe jest za to to, że jak powiem, że jestem z Gorzowa Wlkp., to wszyscy
Łodzianie z jakimi miałam przyjemność rozmawiać unoszą ramiona i co do czego
wychodzi na to, że Gorzów jest prowincją pod Szczcinem. Na koniec rozmowy
właściwie jestem już Ania ze Szczecina;) A Gorzów jest stolicą województwa
lubuskiego(na pół z Zieloną, której to z zasady nie lubimy:))
W moim mieście robiłam rozeznanie: co ludzie myślą o Łodzi i NIESTETY-
najczęstszy scenariusz rozmowy przebiegał tak: "-Gratuluję. Łódź podobno
strasznie brzydka... Nigdy nie byłam." Przyznam się, że i ja tak myślałam, ale
nie tylko wtedy, gdy w Łodzi w życiu nie byłam, ale również gdy pojechałam tam
po raz pierwszy(na egzamin), po raz drugi(na egzamin) i dopiero za trzecim
razem zaczęłam sama siebie namawiać do polubienia tego miasta. Jest szare i
tego nie da się ukryć, ale wydaje mi się, że piękno tej Łodzi tkwi w
szczegółach, które uprzednio trzeba znaleźć, by się nim zachwycać.

Co do osiedla Manhattan, to pragnę uściślić pewną rzecz. Czy to osiedle jest
duże? Czy to jest tylko to wszystko wokoło Centrala?

Pizzę jadłam w Solo Pizza na P..Pietrynie(:))), ale przynam szczerze, że nie
zachwyciła mojego podniebienia.
Jadłam też na górze w Galerii Łódzkiej pieogi i były dobre:)

Pietryna, to rozumiem Piotkowska, macie jeszcze inne takie skróty?

Gdzie znajduje się Łódzka Filmówka? (Ciekawi mnie to, bo w głowie mi aktorstwo)

Widzewiak: a jakie przesądy? Jakie opowieści? Chętnie dowiem się czegoś
ciekawego.
Geograf: W sfinxie to 3osoby się z 1talerza najeść mogą. Porcje są faktycznie
KING-size..

Jeszcze raz dziękuję - Anna.
Ruch bezwizowy, najtaniej lata się przez Moskwę lub Stambuł. Aeroflotem
przyjemność po sezonie kosztuje koło 500 USD. Do ogladania przede wszystkim
góry. Jest sporo miejsc, gdzie można pochodzić. Piękne jest jezioro Issyk-Kul:
60 razy wieksze niż Śniardwy, niemal 7 razy głębsze niz Hańcza i położone na
wysokości naszej Śnieżki. A wokól góry wielkie jak Alpy. Woda jeziora jest
nieco zasolon więc Issyk-Kul nigdy nie zamarza.
Jedzenie bez rewelacji, niedawni koczownicy nie rozwinęli tradycji kulinarnej.
Dobra konina.
Biszkek to typowe sowieckie miasto, bez centrum i charakteru. Najładniejsze
wiosną, bo bardzo zielone. Silnie rosyjskie - na ulicach słychać głównie ten
język. Na prowincji bywa różnie.
Jak w wielu krajach postsovieckich trudno o przyzwoity nocleg za niewielkie
pieniądze. Hotele sa drogie lub fatalne. Trzeba szukać kontaktów. I nie
zapomnieć o meldunku w tamtejsszym OVIR. Najlepiej zrobić to w Biszkeku -
meldują od razu na miesiąc i jest z głowy. Poza stolicą z zameldowaniem bywają
kłopoty. A brak meldunku to awantura i/albo łapówka na lotnisku. W Biszkeku
można kupic przyzwoite mapy 1:200 000, za ok. 10 zł sztuka, praktycznie całego
Kirgistanu. Ale trzeba wiedzieć gdzie.
Do kupienia dość ciekawa biżuteria srebrna, ale nie w takim wyborze jak w
sąsiednim Kazachstanie. Poza tym regionalna odzież i tubietiejki czyli
czapeczki.
Kantorów dużo, ale nie zawsze chcą wymieniać banknoty o małych nominałach
(miałem problem nawet z 20 USD). Nie przyjmują też "starych" dolarów.
Z przewodników pozostaje głównie Lonely Planet "Central Asia". Dużo informacji
mozna uzyskać z reportaży Jacka Hugo Badera publikowanych w Wyborczej, później
wydanych w formie książkowej. Nie mogę sobie przypomnieć tytułu, choć książka
stoi u mnie na ppółce. Starzeję się.
Ludzie są bardzo, bardzo życzliwi i sympatyczni. Poza urzędnikami rzecz jasna.
Korupcja straszna.
I najbardziej "wschodni" bazar Osz.
Mozna poleciec helikopterem nad Chan Tengri, ale tylko latem. Ponoć rewelacja.
W sumie fajny, nie zadeptany butem zachodniego turysty kawałek świata.
Facet z Zielonej Góry o wizycie w Gorzowie
W ubiegłym tygodniu służbowo byłem w Gorzowie. Jechałem z duszą na ramieniu.
Nigdy nic nie miałem wspólnego z żużlem , z piłką nożną może trochę.
Nie wiem na czym polego konflikt między naszymi miastami. Ale wiem, że ten
konflikt jest. No ale cóż , skoro Szef każe jechać i załatwiać ważne sprawy,
to znaczy, że ma domnie zaufanie. I poza tym wie , że załatwię sprawę.
Wjechałem do miasta Gorzów i wiedziałem jaka to ulica. Ale nie miałem mapy.
Stanąłem za Wartą przy Katedrze i zagadnąłem przygodnie spotkanych młodych
ludzi: "Przepraszam jestem nietutejszy, przyjechałem z Zielonej Góry.
Gdzie tutaj jest ulica ( i tu wymieniłem mnie interesującą ).
Młodzi ludzie popatzryli po sobie i jakby nigdy w życiu nie istniał żaden
konflikt wytłumaczyli wszystka dokładnie. Ale żeby być pewnym, że na pewno
trafię poprosili o kartkę i wszystko wypisali z dokadnością do 5 metrów.
Podziękowałem. Bezpośrednio przed poszukiwaną ulicą znowu stanąłem i
zapytałem o konkretną firmę. Znowu podałem że jestem z waszego ulubionego
miasta Zielona Góra. Teraz różnica polegała że zapytałem o tę informację
osobę w wieku około 40 lat. Ten to na pewno musi pamiętać geneże konfliktu.
I o dziwo znowu ta samo postawa. Zadnych złośliwości tylko rzeczowy komentarz
jak dojechać do poszykiwanej przezemnie firmy.
Drodzy Gorzowianie jestem pod głębokim wrażeniem. Jesteście normalni, uczciwi,
chętni pomocy innym ludzie.
Jako facet z Zielonej Góry chciałem Wam podziękować za to że podczas mojej
wizyty w Gorzowie spotkałem tak wspaniałych ludzi.
Mam wrażenie , że to nieprawda co mówią o ludziach z Gorzowa w Zielonej Górze.
I myślę, że to nieprawda co mówią o ludziach z Zielonej Górze w Gorzowie.

Krzysztof.

P.S.
Niedługo znowu przyjeżdżam do Gorzowa. Chętnie spotkam się z tymi którzy
mają inne zdanie niż ja.
To zależy co chcesz robić (zwiedzać/leżeć) i o jakiej porze roku.W szczycie
upałów polecam zdecydowanie okolice Hammametu i Naebulu (nie pamietam pisowni)
bo np.w Tunisie czy Susse masz 40 stopni, a tam 35...Naprawdę czuje się
różnicę! Na "safari" czy do górskich oaz jednak masz stamtąd dość daleko.
Z Naebulu jest zdecydowanie blizej do najistotniejszych historycznie miejsc
np.do Cartaginy czy Tunisu i Sidi Bou Said dojedziesz w godzinkę (Susse jest
dwa czy trzy razy dalej).Jest to ważne, bo samą Cartaginę zwiedza się kilka
godzin, a jak już się dojedzie do Tunisu, to szkoda nie zachaczyć jeszcze o
Sidi Bou Said (ichni Kazimierz nad Wisłą).
W Naebulu nie ma jednak wiele do roboty wieczorem.Miasto wylega na ulice
ok.22.00 - całe rodziny piją na trawnikach herbatę, młode dziewczyny wystrajają
sie jak na imprezę i...wszyscy spacerują. Jeżeli lubisz knajpki ostrzegam-
prohibicja na maxa.
Lepszą ofertę dla turystów (z dyskotekami włacznie) i ładniejsze plaże są w
Hammamecie, choć ja osobiście wolę mniejsze ośrodki.Jest to jednak jedno z
nielicznych miast, gdzie możesz kupić normalne piwo (w jednej z knajp robią na
miejscu).
CO do Susse - to większość polskich wycieczek tam ląduje, stąd zachwyt nad tym
miastem.Niestety - opisywane w przewodnikach katakumby są nudniejsze niż moja
piwnica (bo kosteczek tam nie uwidzisz-wsjo zamurowane i zamalowane-nie wiem
czemu je wogóle pokazują).Port jest fajoski,no ale jak długo można gapić się na
statki,Medyna -hm...fajny mur obronny,ale do muzeum nie wchodź,bo to też
żałosne.Acha - medyna (czyli takie ichnie stare miasto) jest w każdym mieście i
są na jedno kopyto robione, więc w sumie wystarczy zobaczyć jedną, by się
nasycić (oczywiście w Tunisie jest największa i najfajniejsza).
Tak naprawdę polecałabym ci spojżeć na mapę.W katalogach firm turystycznych są
takie mapki ułatwiające życie i np.pokazujące obrazkowo jaka roślinność, jakie
plaże i jakie miejsca historyczne występują na danym terenie.
Jak chcesz piasek w pustyni w zębach,karawany itp.okolice Sus i dalej-na
południe.Jak chcesz Sycylijskie klimaty - zielono,sady oliwne,kwiaty wielkości
pięści w każdym rowie-Hammamet i dalej - na północ.
Jest też wiele fajnych miejsc nie oferowanych w przystępnych cenach lub wogóle -
nie proponowanych przez nasze firmy.Między innymi na półwyspie Bonn (o ile
nazwę pamiętam), po stronie wschodniej gorące źródła wlewają ciepłą wodę wprost
do morza.Jest tam ponoć pięknie.Gdybym chciała spędzić leniwie czas-to
wybrałabym taką okolicę.
Do gościa portalu: Racula
Gość portalu: Racula napisał(a):

> Koszta fuzji mogą wynieść wiele milionów zł, bo trzeba wymienić wszystkie
> dowody osobiste, prawa jazdy, pieczątki, szyldy; zmienić zapisy w wielu
> miejscach np: księgi wieczyste, ZUS, US, GUS, ewidencja gruntów, mapy itd.
> Trzeba zmienić też sporo nazw ulic, gdyż będa sie dublowały.

Z tego co wiem wymiana wszystkich tych dokumentów w razie połączenia może
odbywać się w dłuższym czasie. Korzyści z połączenia ma być więcej niż strat
podyktowanych wymianą w/w dokumentów.

>Nic też nie stoi na przeszkodzie w nabyciu gruntu na wsi tak jak ja to
zrobiłem.

Nie jest w interesie miasta wysiedlać mieszkańców poza jego obszar.

Wszelkie opracowania dotyczące korzyści oraz strat płynących z połączenia gminy
i miasta są opracowywane przez specjalistów z miasta i gminy. Konsultacje mają
się odbyć w pierwszej połowie roku (wg rzecznika prasowego Prezydent ZG).

>Ludzie ci swoją wieś identyfikują jako swoją "małą ojczynę" i wrogo
reagują na skłóconych miejskich polityków chcących wciągnąc też ich spokojną
> miejscowość w "trzaskanie się po buziach ", tak u nas ludzie postrzegają
> Zieloną Górę.

Polityka w gminie też jest "brudna", tylko że mniej medialna. Właśnie radni
gminy nie chcą dopuścić do połączenia - stracą swoje dochodowe stołki.

>Jestem tu już postrzegany jako swój z czego jestem dumny.

Teraz pół żartem. Jeżeli jesteś postrzegany jako swój w Raculi, to na pewno
znasz większość ich mieszkańców. Pozdrów w moim imieniu człowieka znanego w
Raculi pod pseudonimem "Lenin".

Pozdrawiam!
terminal_slawkow napisał:

> GW donosi:
> Zaplanowany na sobotę mecz GKS Katowice - Dyskobolia Grodzisk Wlkp (początek
> o godz. 15.30) odbędzie się przy pustych trybunach! Powód? Brak zgody Marka
> Kopla, prezydenta Chorzowa, na zorganizowanie imprezy masowej na stadionie
> GKS-u. Przypomnijmy, że obiekt katowickiego klubu leży w granicach Chorzowa.

GW donosi również:
"Rozumiem pana prezydenta, bez opinii policji nie mógł podjąć pozytywnej
decyzji. (...) mówił w sobotę Piotr Dziurowicz, prezes klubu."
Więc czyja to wina? Władz Chorzowa czy policji?

> Ciekawe czy nie ma rady na tych nieudaczników z Chorzowa. Najpierw KOPEL z
> WOŁOSZKIEM, DRYBAŃSKIM i chorzowskimi radnymi wyprzedają grunty w WPKiW pod
> budowę apartamentowców, niszcząc tym samym zieloną otulinę parku.

Nie mieszaj zarządu miasta i zarządu WPKiW bo to 2 całkowicie od siebie
niezależne instytucje. To zarząd WPKiW, opanowany przez czerwoną, kolesiowską
pajęczynę, zarządza zielonymi terenami parku, a nie Prezydent Miasta!!! Jak
zarządzają parkiem - widać gołym okiem...

> Doprowadzają park do ruiny, a teraz zainteresowali się terenem GKS-u.
> Wystarczającym świństwem jest już płacenie za parking przez kibiców przed
> stadionem firmie wynajetej przez urząd miejski z Chorzowa.

Bo to teren miasta Chorzów. Nikt nie kazał Gieksie budowy stadionu poza
granicami Katowic!

> Ciekawe, dlaczego jeszcze nie odłączono parku od Chorzowa. Wystarczy spojrzeć
> na mapę, by widzieć, że przynależność parku wojewódzkiego powinna być do
> stolicy województwa

Miasto Katowice samo zrzekło się tej części parku, w zamian za olbrzymie tereny
po drugiej stronie ulicy Katowickie/Chorzowkiej, gdzie powstało Osiedle 1000-
lecia. Możemy się zamienić z powrotem, wtedy Chorzów podwoi ilość mieszkańców,
a co za tym idzie - znacznie zwiększy wysokość wpływów z podatków. Na to nikt
pewnie nie przystanie. WPKiW jest takim gorącym kartoflem, bo nie przynosi
żadnych dochodów lecz trzeba do niego dopłacać.

P.S. Widać, że stałeś się głównym bojownikiem o uwolnienie mieszkańców Chorzowa
od skorumpowanego i obrzydłego - wg Ciebie - Prezydenta Kopla. Ciekaw jestem na
jakiej podstawie uzurpujesz sobie do tego prawo? Czyżbyś mieszkał w tym mieście
i chciał wystartować w następnych wyborach? Jeśli tak - to życzę powodzenia,
choć zapewniam, że mojego głosu nie zdobędziesz. Jeśli nie - to pytam: co Cię
to obchodzi?????????????????
> Co do wjazdu na nasze osiedle, w planie go nie ma.
O jakim planie mówisz?

W uchwalonym (jeszcze nie obowiązującym) 5 grudnia 2007 planie zagospodarowania
można dopatrzyć się nowego przebiegu ulicy:

img217.imageshack.us/img217/7899/droga3cu1.png
Na zielono nieporadnie domalowałem krawędź nowej ulicy, na czerwono przebieg
istniejący (mogę się mylić bo mapa jest dość nieczytelna).
Parę obserwacji:
1) Faktycznie ulica będzie bliżej - dotychczasowa ulica z grubsza pokrywa się z
prawą (jadąc od miasta) jezdnią nowej ulicy.
2) Nie będzie ronda tylko skrzyżowanie z trójkątnymi wysepkami.
3) Będzie wyjazd z osiedla tylko w prawo natomiast wjechać będzie można zarówno
jadąc od strony skrzyżowania jak i miasta. Żeby pojechać w lewo trzeba pewnie
będzie pojechać w góre, potem ulicą Lubostroń i Czerwone Maki do skrzyżowania.
4) Przystanek zostanie zredukowany do mniejszej zatoczki i będzie się znajdować
bliżej skrzyżowania.
5) Będą 2 + 2 pasy z wyjątkiem dojazdu do skrzyżowania gdzie pojawi się trzeci
pas do skrętu w prawo w nową ulicę w stronę Skotnik.

Czarna gruba linia rozdziela obszar 1MW (zabudowa wysoka, nasze osiedle) od
KD/(G+T)3 (przewidzianego pod budowę drogi). Jako że plan za chwilę będzie
obowiązywał, pewnie niewiele da się zrobić by drogę przesunąć.

W "sąsiednim" planie zagospodarowania (Kampus UJ Wschód), który obejmuje samą
drogę można znaleźć rysunki jej przekroju
(popatrzcie na 1b).

www.bip.krakow.pl/zalacznik.php?zal_id=2517
Od linii rozgraniczającej powinno być 6,5m odstępu (0,5 zieleniec, 3,0 chodnik,
3,0 zieleniec).

W kwestii wywłaszczenia - czy ktoś dysponuje mapką geodezyjną naszej działki?
Bez tego trudno wyrokować, bo może się np. okazać że nasza działka nie pokrywa
się z przebiegiem ogrodzenia (tzn. Novomaar postawił nasz płot "za daleko") i
nie jest to wywłaszczenie tylko korekta zgodnie z zapisami geodezyjnymi.
a ta ulica to w Zielonej Górze??? bo na mapie miasta jej nie ma
Ranking miast polskich Drukuj Poleć znajomemu

"Przekrój" przygotował pierwszy w Polsce ranking miast przyjaznych obywatelowi.

Pod uwagę wzięto 26 miast - wszystkie, które mają powyżej 175 tysięcy
mieszkańców, oraz te, w których znajdują się siedziby województw. Miasta były
oceniane w 24 kategoriach, z których każdej przyznano różne wagi punktowe.

Najważniejszym kryterium było średnie dochody na członka rodziny oraz poziom
bezrobocia. Ważnym czynnikiem były też ceny nieruchomości oraz średnia cena
zużycia metra sześciennego wody (pokazują koszty życia w danym mieście).
Inne kryteria, którymi kierowali się twórcy rankingu:

* ilość miejsc na mieszkańca w publicznych środkach transportu;
* gęstość zaludnienia oraz gęstość dróg i ulic;
* ilość kilometrów ścieżek rowerowych na tysiąc mieszkańców;
* liczba miejsc w szpitalach w przeliczeniu na liczbę mieszkańców;
* kwoty przeznaczane przez Narodowy Fundusz Zdrowia na opiekę długoterminową;
* czas oczekiwania kobiet na wizytę u ginekologa;
* liczba miejsc w żłobkach i przedszkolach;
* przewlekłość postępowań przed sądami;
* mapa darmowego internetu;
* dostępność do basenów, lodowisk, kin, teatrów;
* jaki procent miast zajmują tereny zielone.

Zestawienie rankingowe:

1. Poznań
2. Rzeszów
3. Kraków
4. Wrocław
5. Olsztyn
6. Gdańsk
7. Szczecin
8. Katowice
9. Toruń
10. Białystok
11. Gdynia
12. Bydgoszcz
13. Warszawa
14. Opole
15. Lublin
16. Częstochowa
17. Gliwice
18. Łódź
19. Gorzów Wielkopolski
20. Zielona Góra
21. Bielsko-Biała
22. Zabrze
23. Kielce
24. Sosnowiec
25. Bytom
26. Radom

źródło: przekroj.pl
www.rankingi24.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=138&Itemid=55
...Zielona Góra de facto nigdy nie należała do Polski. Takie
podejście jest ahistoryczne. To niemal fałszowanie historii.
Obchodzenie tego dnia pod taką nazwą to historyczny paradoks - pisał
w 2005 r. na łamach "Gazety" Jarosław Kuczer z Instytutu Historii
UZ...
Panu dr z UZ dedykuję proste wpisy na temat historii miasta Zielona
Góra, raptem z Wikipedii.Warto poczytać , zanim sformuuje się tego
typu opinie jak wyżej.

Założona jako miasto przez przybyszów z zachodniej części Europy –
głównie Flandrii i Niemiec, którzy jednak najprawdopodobniej nazwali
miasto tak, jak nazywała się istniejąca już tu (obecna ulica
Podgórna, u podnóża wzgórza Winnego/Ceglanego/Zielonego) polska
wioska: Zielona Góra. Osada ta leżała nad wartkim wówczas i wydajnym
strumieniem Złota Łącza, który przez następne stulecia był źródłem
wody i energii dla mieszkańców i funkcjonującego tu przemysłu.
Zielona Góra prawa miejskie otrzymała w 1323 roku (aczkolwiek
kroniki mówią jedynie, iż otrzymała prawa miejskie zaraz po
Kożuchowie, leżącym w obecnym powiecie nowosolskim). Pierwszą znaną
mapą, na której pojawiła się nazwa Grunberg jest mapa Śląska
autorstwa Martina Helwiga z 1561 roku.[4]
Miasto przez niemal całą swoją historię związane było z Dolnym
Śląskiem, a konkretniej Księstwem Głogowskim. Od XIII wieku powoli
zaczyna się proces depolonizacji. Wraz z całym Dolnym Śląskiem
przechodzi w ręce najpierw czeskie, a potem niemieckie.

Natomiast szokujące wspomnienia niemieckiego proboszcza, chyba
ostatecznie wyjaśniają jakie to 14 lutego było "wyzwolenie". Dopiero
gdy w czerwcu 1945 Polacy przejęli władzę,skończyły się na taką
skalę mordy i grabieże.Zresztą Ruscy na pierwszego burmistrza
wybrali niemieckiego komunistę i dopiero kiedy zapadły odgórne
decyzje,że Zielona Góra będzie należeć do Polski, oddali władzę
Polakom.
Budżet Zielonej Góry urodzony w bólach
a ulicy Modrzewiowej, która na mapach jest a tak naprawdę nie ma nie
zapisali... znowu... chyba kupię sobie helikopter na wiosnę, żeby dostać się
do mieszkania...
Protestujący mieszkańcy forsują rozbudowę węzła DK-1 - Warszawska - Wały
Dwernickiego. I o tym jest w artykule. Mają też inną propozycję, która w
tekście rzeczywiście nie została opisana - dlatego, że protestujący mocno jej
nie artykułują. Nie jest to zresztą dziwne, gdyż jest sprzeczna z argumentami,
które sami podnoszą.
Chodzi bowiem o budowę przedłużenia al. Wyzwolenia - ale nie na wprost, przez
środek Lasku Aniołowskiego, jak planowano kiedyś - lecz w lewo, WZDŁUŻ lasku do
hotelu Korona. Wówczas lasek i tak zostałby odcięty od Gór Kawich (to - patrząc
na mapę - zielony „placek” między ul. Sojczyńskiego a Makuszyńskiego), nie
mówiąc o tym, że ostani odcinek nowej drogi powielałby się z forsowanym przez
Urząd Miasta (czyli jakieś drzewa wyciąć trzeba, a jedynym skutkiem takiego
zabiegu byłoby osiągnięcie celu: „Droga? Byle dalej od nas, a to, że wsadzamy
ją innym, nic nas nie obchodzi”). Do tego rozwiązania pasuje też argument o
degradacji terenów zielonych wzdłuż nowej ulicy, które nie mogłyby służyć już
wypoczynkowi, jako położone zbyt blisko ruchliwej arterii. Mało tego - lasek w
tym rozwiązaniu zostałby odcięty od jednostki C Północy.
W tej sytuacji jedyną rozsądną alternatywą dla proponowanego przez miasto
połączenia jest węzeł DK1 - Wały Dwernickiego. Jego plusem jest to, że
umożliwiłby zjazd z trasy na Północ czy na Tysiąclecie dla jadących od strony
Rakowa (podróż aż do hotelu Korona dla wielu byłaby nieopłacalna, więc nadal
pchaliby się w al. Jana Pawla II, która przecież wcześniej czy później zastąpi
Al. NMP po jej zamknieciu). Natomiast wadą jest ograniczona przepustowość ul.
Dekabrystów w którą wpychałoby się jeszcze więcej aut (a Tysiąclecie już dziś
jest pełne ruchu).
Najlepiej byłoby, gdyby powstały oba węzły: Wały-DK1 oraz przy hotelu Korona,
co pozwoliłoby na rozłożenie się ruchu. Ale na dwie inwestycje miasta nie stać.
I na tym polega dylemat, który obecne władze rozstrzygnęły tak a nie inaczej w
2002 r.
Zresztą o co jest ten spór? Tak naprawdę o to, co się zbuduje najpierw a co
potem. Mieszkańcy okolic św. Brata Alberta doskonale wiedzieli, że pas ziemi
rezerwowany jest pod nową drogę.
c.d.
> Tak jak ta "ulica z kwiatami" o której pisałem. Jeśli chodzi o "imprezy" to po
> pierwsze mam na myśli wydarzenia plenerowe: turnieje, targi, konkursy, a po
> drugie, te "imprezy" przyciągają tych turystów, dla których architektura albo
> nie ma znaczenia, albo tylko ma "wyglądać" ładnie. Nieważne, czy to XIX czy XIV
> wiek. Do Zielonej Góry jeździ się zwiedzać miasto, czy zwiedzać miasto i być na
> festiwalu win?
Tam jest niewiele - zwiedzania starczyłoby na 2-3 godziny.
> > ktory nigdy nie był w Lublinie będzie przyciągnięty miastem, czy imprezą
> kulturalną
> Będzie przyciągnięty ofertą turystyczną miasta. Atrakcjami tego miasta - ale ni
> e
> w znaczeniu "mamy 1500 zabytków. Nocleg w hotelu ****. Ulice robią się puste o
> 21. Komunikacji nocnej nie ma. Turysto - weź ze sobą mapy i przewodniki. W
> informacji turystycznej, czynnej w godz. 9-13 nie mówi się w innym języku niż
> polski. Zapraszamy".
LOIT jest czynny znacnzie dłużej. Po co rozpowszechniać głupoty? Przewodniki
(fakt, ze słabe merytorycznie) ale mozna kupić w Lublinie właśnie, a nie poz
anim - to też jets przykład dziwnej promocji - drogei to i do kupienia tylko w
Lubliunie - to jaki to ma sens promocyjny?
A tak w ogóle to dlaczego zawsze mamy podkreślać złe strony? Czy naprawdę w
swojej wściekłości na Lublin nie mozesz zrozumieć, że trzeba podkreślać atuty, a
nie wszystkich informować o problemach? W sprawie problemów - do ratusza, to oni
za to odpowiadają.

> > Wrocław pręży piersi i ma z tego wymierne korzyści, choc
> > tam też kamienice się rozsypują.
> O, niektóre zdecydowanie tak. Ale zobacz na stare miasto i okolice. Często bywa
> m
> we Wrocławiu, zawsze jem kolację w którejś z restauracji w rynku. Kończymy np.
> o
> północy. Wychodzimy i okazuje się, że na rynku jest dużo ludzi. A na Rynku
> Solnym są czynne całą dobę stoiska z kwiatami! Opłaca się? Widocznie tak.
> Ale Wrocławia do Lublina nie ma co porównywać, to nie ten kaliber.
U nas też by sieopłacio, ale po co, skoro i tak każdy Lublianin powie,ze tu nic
nie ma? Co do ludiz "na mieście" - kładnia sie sprawa komunikacji nocnej.
Co do innego kalibru: kilka lat temu ktoś mógłby w Rzeszowie powiedzieć, nie ma
co porównywać Lublina z Rzeszowem - nie ten kaliber! I co? Różnica w kalibrze
zmniejsza się cały czas! I tak trzeba myśleć, a nie tylko samemu rzucać sobie
pod nogi psychiczne kłody własnych kompleksów.
> mieszkam w lubuskiem w sobote jechalem w góry Sowie przez wasz Wałbrzych
ciekawa koncepcja, ale jako doswiadczony polskimi drogami kierowca powinienes
wiedziec, ze mapom nie nalezy ufac. jedynie wlasnej inteligencji. a ta - w
oparciu o kartografie i fakty - jednoznacznie podpowiada, ze Walbrzych lezy w
kotlinie. i to na tyle waskiej, ze przez to 130-tysieczne miasto prowadzi az
jedna (1) droga! nie mozna sobie pojechac boczna, bo takich nie ma (no, chyba ze
szczawno, albo poniatow... ale, to wlasciwe juz nie Walbrzych). wypadek na
wroclawskiej kolo elektrochemu - i miasto stoi.
dziury mamy a S3 nie mamy bo nie jestesmy osrodkiem administracyjnym jak Twoja
ZG (sejmik chyba wciaz tam macie?) - a to, jak juz pisano - robi kolosalna
roznice w przyznawaniu pieniedzy na remonty. wybieranie wlasciwych ludzi? na
urzedy dalekie od lokalnych spraw? hehe... w Polsce? :) cieszyc sie nalezy, ze
S3 zaczeto budowac kawal czasu temu, bo caly ruch przez Zielonke tez by przez
centrum smigal.
i warto wspomniec, ze plasko tam u Was - bo tutaj niestety nie ma gdzie budowac.
chyba ze za grube miliardy niwelowac, wiadukty przerzuzac, albo tunele kopac.
to co - wracajac do tematu - po co bylo pchac sie przez centrum, skoro mozna
bylo pojechac fragmentem obwodnicy; piekna strefe ekonomiczna poogladac,
wiodczki - szybciej i zdecydowanie blizej do gor sowich.
> powinniście sie wstydzić za te drogi odrapane budynki przy głównych ulicach
miasta, gdzie wasza władza?
drogi - j.w.
budynki - j.w. w postach innych autorow. naprawiac ze wspolnej kasy to mozna
wlasnosc wspolna.
> u nas taka sytuacja była by nie do pomyślenia, szkoda że taki syf u was bo w
górach Stołowych mi się podobało ale więcej tam nie pojade jak mam sie przez te
wiochy tłuc
u nas? to znaczy gdzie? Zielona Gora architektoniczno - transportowa perla
Polski? hehe... a co powiesz o innych miastach w PL? no przeciez wygladaja
generalnie tak samo!
ostatni tydzien spedzilem, akurat, w Gdansku, Toruniu i Poznaniu...
jade do tego centrum Gdanska i zjezdzajac 50 metrow z 1ki oczom nie wierze, ze
taka dzielnica jak Orunia wciaz rzut beretem od centrum takiego miasta moze
istniec. jade przez Torun i takiego syfu od wjazdu od Grudziadza to dawno nie
widzialem. a Poznanskie centrum o 5tej rano bylo tak brudne, ze sie ze zdzwienia
o malo nie przewrocilem.
i czy to oznacza, ze mam do Gdanska nie jezdzic, bo Orunii nie wyburzyli? albo
ze do Warszawy nigdy nie pojade, bo maja tragiczny dworzec centralny? a i o
Bieszczady nie zahacze, bo PKS w Ustrzykach Dolnych jest wciaz w rozsypce, a ten
w Gornych to jezdzi raz na ruski rok? ciekawy punkt widzenia.
Czy jest jakaś internetowa mapa ulic Zielonej Góry
Poszukuję mapy, która pokazywałaby układ ulic, skrzyżowań,sygnalizację itp.
w Zielonej Górze? Gdzie coś takiego znaleźć??????Będę wdzięczna za
każdą podpowiedź.
pawel.zary napisał:

> Ja mam na myśli potencjalnych inwestorów. Inwestor kalkuluje - coś ma
> przyszłość albo nie. Tworzenie silników i technologii całego samochodu, to
> przecież proces długotrwały.

Otoz samochodu nie stworzyli "inwestorzy", malo tego zaden "inwestor" nic nie
stworzyl ani wymyslil od nowa, to nie ich rola. Oni oceniaja jedynie ryzyko
inwestycji w cos co istnieje, chocby jedynie w teoretycznym zarysie. Moga starac
sie kreowac popyt i wprowadzac nowe towary, ale one sa rozwinieciem juz
istniejacych.

> Lepiej inwestować w kolej żelazną lub dyliżanse,
> bo to przynosi zysk, a nowe maszyny nie rokują na rozwój, bo już pojawiają sie
> przepisy, które to blokują.Po co wkładać więc pieniądze w BADANIA nad nowymi
> technologiami?

Od dawien dawna przepisy sa po to by je obchodzic ;-) Jesli inwestor uzna
projekt, pomysl czy prototyp za udany to zrobi wszystko, by blokujacy przepis
albo ominac, albo zmienic - tak stalo sie wlasnie w Angii w 1896 r. lobby
producentow i milosnikow motoryzacji doprowadzilo do zmiany przepisow! Malo tego
podam Ci inny znamienny przyklad, ze blokujacy przepis niekoniecznie musi
hamowac rozwoj - czy zauwazyles, jak mamy krete drogi budowane miedzy 1815 (na
Slasku od 1742) do konca XIXw. (chocby droga Zary - Zielona Gora)? Albo pelne
zakretow linie kolejowe, choc terenu nie mamy zbytnio gorzystego? Dlaczego tak?
Ano w Prusach bardzo dlugo nie bylo ustawy wywlaszczeniowej (wprowadzono ja
dopiero pod koniec XIX w. dlatego tez w l. 30 XX w. mogly tu powstawac
Autobahny)!!! Jesli wlasciciel nie chcial sprzedac gruntu to trzeba bylo
zmieniac przebieg trasy. Ktos powie, ze brak mozliwoasci wywlaszczenia ogrniczal
rozwoj budowy drog, czy kolei ale popatrz na mape lini kolejowych czy drog -
wcale Prusy nie roznia sie od innych czesci Niemiec!

> No tak, my mamy "rację moralną" :-), ale to oni maja fabryki ;-) Czkawka
> inwestorom przejdzie - fabryki z dnia na dzień nie zlikwidują.

Mimo wszystko to my mamy wiekszy potencial, co z tego, ze Czesi wywalczyli w
Kolinie fabryke joint-venture Toyota - PSA skoro i tak wiele komponentow (chocby
silniki i skrzynie biegow) pochodzi z Polski (Walbrzych)? Widac, ze inwestorom
bardziej oplaca sie budowac montownie w Czechach czy na Slowacji a produkcje
wysokoprzetworzona lokowac glownie w znacznie wiekszej Polsce (zobacz jak wiele
dystrubuuowanych w Europie Srodkowo - Wschodniej produktow chemii gospdarczej
czy spozywczych jest produkowanych w Polsce)

> Ta sytuacja będzie sie zmieniać jeżeli standard lokali i jakość życia w
> centrum bedzie sie podwyższać.Przebudowa rynku, jamnika i okolicznych ulic (w
> tym budowa nowych kamienic) spowoduje migracje mieszkańców.

Wlasnie, wlasnie! Miasto powinno zchecac do budowy w srodmiesciu budynkow
mieszkalnych, no ale podobno nie ma juz wolnych gruntow, to moze zachecic tych
co kupili grunty w srodmiesciu do budowy mieszkan?

> Lokale w rynku czynne np. całą noc przyciągną bogatszych mieszkańców z obrzeży
> miasta.

No wlasnie, gestosc zaludnienia w srodmiesciu przez powojenne lata znacznie sie
zmniejszyla to nie dziwota, ze ta czesc miasta wymiera wieczorem...
sport spo,piela,nia pet,ów 'naucz się dyscypliny'
biskup ..bazylika je,z,usa, ..feręc piwniczny ..kiosk rasztaBBigoidalnie
czerwono ginekologiczny ..tow astronomiczne w świetle ulicy
kościuszki ..li'gon'ia ważne jak murzyn w krakowie w
cbs .."gieg" ..li,goni,a ..kogo A ? ..radio w świetle biały dom,ek tow e2rd
białe ///// ..'n,iebieskie niepokoje' ....mendakiewicz 'olewacz' ..'zomo bije
wodą' .."nie wiesz jak to sie mówi ?'... wodę się leje ?
biskup ..bazylika je,z,usa, ..plebiscytowa ..alfons 'niebieski' .."uważaj synek
na drugi raz co mówisz"..bardzo się 'patrzył'..cmentarz
..brama 'tu,zin' .kaplica na cmętarzu jak za oknem 'bursy' na kopernika curiie
skłodowskiej dzwonnica na kościele garnizonowym widoczna w świetle ul
jagielońskiej
..cmentarz ..ławka ..zabijają mnie ..czerwony piaskowiec ..jolce mówiłem ,że w
dzieciństwie widziałem czerwone piaski ,pociąg jechal gdzieś przez katowice
ślask..milczy ..gdzie to jest ? ruda śląska .."jak on jest blondyn to ja jestem
ruda" ..na 102 ?
..ruda śląska ? ..tablica na mikołowskiej dopisane ..j s ..kto ? ..jolka
stanisław ? do oś witosa ? załęża ? "a ty do kogo się uśmiechałeś ?"
..cmentarz ..ławka ..zabijają mnie ..czerwony piaskowiec ..emma..
algotytm ..przez e do a .. a kobieta dom.. czerwona jolka.. moja krew..
85 świeto pracy "biegłam" ..olewacz.. ..or,anżowe 'echo dnia' "(był) w
kielcach" ..zimny 'kierownik' ?.. "pani jolu dlaczego pani przychodzi tak
rzadko w spodniach?" ..czerwona spódnica..
..białe ///// ..'n,iebieskie niepokoje' ....mendakiewicz 'olewacz' ..ulica
francuska ..niebieskie niepokoje dzibate 'or' spadanie z góry..
szpony..pazury..wc "jola to nasze sp'rawy" cw z wc ..czerwone "pęta" ? jola się
znów idzie opalać nad 'rawe' "dwóch żołnierzy".."zo,staw"..87 biało niebieski
koszulki jolka ..alfons ?..
..białe ///// ..'n,iebieskie niepokoje' ....mendakiewicz 'olewacz' ..ulica
francuska ..niebieskie niepokoje dzibate 'or' spadanie z góry..
szpony..pazury.. algorytm 'niebieski krzyżyk' ..ul
francuska ..gil,otyna ..wi,gil,a .."życzenia od k.." ..jarzębina ..jarzębiaki
4x50 "niebędę się więcej poniżała" .."zalewaja"..'ślub kościelny?' .."exist" ?
protest ,ancki ..ancel ..żołnierskie więzienie ...jolka wyszła ..długo jej
niema ..niepokój ..przez przedpokój przebiega zielony
dres ..twarze ..milicjant 'wrzutowy' silesia ..narzeczony lidki ..milicjant
sylwester 47 zimoląg zmiana koła...."nie wolno ci chodzić po nie swoim
domu"..było ..za drzwiami jakby ola siedziała komuś na rozporku ..jola
siedziała mi na kolanach ..oczy odpłynęły.."proszę stąd wyjść".. kurde ..'dobra
pani' z raichu' ?.. "serce nie posłucha" ..
..białe ///// ..'n,iebieskie niepokoje' ....mendakiewicz 'olewacz' ..ulica
francuska ..niebieskie niepokoje dzibate 'or' spadanie z góry..
szpony..pazury.. algorytm 'niebieski krzyżyk' ..ul
francuska ..gil,otyna ..wi,gil,a .."życzenia od k.." ..jarzębina ..jarzębiaki
4x50 "niebędę się więcej poniżała" .."zalewaja" ..ul jarzębinowa k,olejarz
jan ..zdz leży czerwona kulka 'jarzebina' 100zł ..złodziej 'brodacz' ukradł w
5051 100zl.. ..jolka przyszła do 123 po 100zł dla 'gruby'..

replay.. kielce .. ul śni,a dec kich ..top.or'owski ..ulica niebieska tablica
top.or'owski ..zi'mak 'kierownik' ..
w świetle ulicy toporowskiego nad para,fią wir 'motorówki amerykańskiej'... z
oknie 'sklepu nabiałowego' 'kierownika' zi'maka widać z chmur profil 'don
kiszot' jak w radomiu przed pkp mapa zarys granic .. nad skarżyskiem
widać 'żelazko' dla teściowej .. tr'up,ni,ewski ..białe
dr,uciki ..niebieskie 'rury' 'wojskowe' ..zi,mens.. lidl.. mro,żonki ?..
h,or,tex 80 ?
francja5 07.11.2004 10:38 + odpowiedz

Żeby rzecz zakończyć:
"25.09. Wobec wykonania planu zdobycia Puy-de-Dôme, dzień dzisiejszy
zaplanowaliśmy na swobodną wycieczkę w ogólnym kierunku na Thiers. Cała droga
(na mapie z resztą zaznaczona na zielono) widokowa i rozkosznie spełniająca
moje marzenia o włóczędze po France profonde: wśród zieleni, zboczami wzgórz,
głębokimi lasami, długie kręte odcinki pod górę na kolejne przełęcze 700 - 800 -
998 m npm. i spadziście dół – wszystko przeważnie przy minimalnym ruchu
drogowym, jeśli trafi się jakieś zapomniane miasteczko, to w nim stare domy,
puste ulice, czasem to wszystko zaniedbane, może porzucone, z napisami „Á
vendre” itp. Mieliśmy wypisane na kartce zamki i kolejno udawało nam się je
znajdywać. Pierwszy był Ravel – dojazd do niego ostro pod górę najpierw przez
wieś, potem przez las, drogą szerokości 2 m , więc strach by się z kimś
spotkać, ale nikt nie jedzie. Zamek w ciągu wieków najwyraźniej przerobiony z
obronnego w mieszkalny, przed nim nieduży przepiękny ogród: cztery duże drzewa
przystrzyżone w kształt stożków, wśród nich fontanna, od jej strony we
wszystkich drzewach wystrzyżono głębokie wnęki i ustawiono w nich kamienne
ławki. Wokół wypielęgnowane klomby. Ogród otwiera się na strome urwisko
zabezpieczone kamiennym ogrodzeniem, stąd aktualny baron czy hrabia miał (ma?)
szeroki wgląd w okolicę. Z boków budynku wyposażonego w arkady stoją wieże,
zamek do zwiedzania, ale od 14.00 (jest 12.00) i to za 6.- €, więc
rezygnujemy, chociaż tabliczka o niezbyt jasnej treści zachęca, aby w celu
zwiedzenia zadzwonić na przewodnika – dzwonek na sznurku z rączką do
uruchamiania go, obok stare stajnie i kurnik. Jedziemy dalej do zamku Aultribe,
bardzo miły zewnątrz, przed nim (neo?)romańska kaplica i obronna wieża.
Pojawia się też sympatyczny kotek do pogłaskania, ale zamek nieczynny (remont).
Dojeżdżamy do Thiers, ustawiamy samochód na bezpłatnym parkingu u stóp miasta i
gramolimy się stromo górę (skąd tu tyle gór?!): znów plątanina średniowiecznych
uliczek, znów niektóre nieprawdopodobnie strome i wąskie, ale z dopuszczonym
ruchem samochodowym. Specyfika miasta to niezliczone sklepy z nożami,
maczetami, toporkami, nawet rapierami i mieczami samurajskimi, nie koniecznie
lokalnego wyrobu, bo na wystawie leżą też szwajcarskie scyzoryki (najtańszy 12.-
€). Sporo uroczych domów szkieletowych, w sumie doskonałe miasto do łażenia i
wchłaniania niepowtarzalnej atmosfery (…itd.). Docieramy do kościoła św. Gené:
niby wspaniała romańska bazylika, ale zaczynam się jej przyglądać podejrzliwie –
kaplice boczne wyraźnie gotyckie, boczne wejście wygląda na barok, wewnątrz
sklepienie żebrowe, ostrołukowe (gotyckie), wszystko to sprawia wrażenie
chaosu: z otrzymanego foldera dowiaduję się, że mam rację: sufit był pierwotnie
drewniany i płaski, kaplice i wejście dobudowano we właściwym dla epoki
dobudowy stylu. Fasada bez ozdób, wyposażenie wnętrza bardzo skromne. Ta
plątanina ulic powoduje, że mamy kłopoty z odnalezieniem samochodu, ale w
końcu, przy niewielkiej pomocy miejscowych, udaje się nam i dalej drogami
opisanymi powyżej dojechaliśmy do Ambert i z zainteresowaniem obejrzeliśmy
piękną gotycką katedrę z wysoką sygnaturką na szczycie wieży. I znowu za
drogowskazami do zamku Martinanhez, tym razem też przez las boczną drogą, zamek
niewielki o zachowanych cechach obronnych, nawet otoczony wypełnioną wodą
fosą – w remoncie. Dalej malownicze, puste drogi (głównie D 997) przez góry i
doliny, nagle ukazuje się na szczycie wzgórza potężna ruina zamku Mauzum,
oglądamy i fotografujemy go z drogi, zawracamy do domu. Zakupy w Leclercu.
Bardzo przyjemny dzień. 204,2 km"
Relacje prasowe - Polska
Polska 26.11.2007

Ursynów spiera się o parki na Kabatach

► Deweloperzy chcą osiedli obok Lasu Kabackiego
► Mieszkańcy dzielnicy woleliby tereny zielone

Krzysztof Jóźwiak

Sporo kontrowersji wzbudził przygotowany przez miasto plan zagospodarowania przestrzennego Kabat. Największe emocje budzą tereny obok Lasu Kabackiego. Właściciele gruntów i deweloperzy chcą wybudować tam nowe osiedla, mieszkańcy Ursynowa woleliby w tym miejscu parki i tereny rekreacyjne.
Projekt zagospodarowania terenu Ursynów-Południe-Kabaty można oglądać na 17-piętrze Pałacu Kultury i Nauki. W piątek przy mapie spotkali się wszyscy zainteresowani przyszłością tych terenów. Przyszli przedstawiciele miasta, mieszkańcy Ursynowa, właściciele gruntów i deweloperzy. Dyskusja była gorąca, szczególnie, gdy poruszono temat parków. - Jeden z nich zaplanowaliśmy na przedpolu Lasu Kabackiego. To bardzo ważny teren dla Warszawy, bo jest to tzw. klin napowietrzający miasto. Jego zabudowa mogłaby ponadto naruszyć stosunki wodne na tym obszarze - tłumaczyła Elżbieta Mazurkiewicz, autorka planu.
Problem w tym, że park miałby się znaleźć na terenach należących do prywatnych właścicieli. - Czujemy się oszukani. Stary, nieaktualny już plan przewidywał w tym miejscu mieszkaniówkę. Teraz ma być park. Za chwilę sprzedamy nasze działki za grosze, a projekt znów się zmieni - żaliła się Zofia Bielińska, do której należy jedno z pól na południe od ul. Kabackiej.
- Kabaty stają się kamienną pustynią. Zabudowywany jest nawet najmniejszy skwer. Dlatego ten projekt jest bardzo dobry, bo przewiduje nowe tereny zielone. Rozumiem jednak właścicieli gruntów. Ci ludzie powinni dostać za swoje ziemie godziwe pieniądze - mówił Zbigniew Krzystosiak, mieszkaniec Ursynowa.
Najgłośniej protestowali deweloperzy, którzy od dawna planowali postawić przy Lesie Kabackim budynki mieszkalne. Firma Edbud wykupiła już część gruntów od dawnych właścicieli. - W niektórych przypadkach mają nawet warunki zabudowy. Dlatego wszystkimi sposobami starają się zablokować uchwalenie planu miejscowego. Jeżeli nie zrobimy tego na czas, miasto nie będzie miało jak powstrzymać zapędów inwestorów i otulinie Lasu Kabackiego grozi zniszczenie - martwił się radny Maciej Wyszyński. Ratusz rzeczywiście nie ma zbyt wiele czasu. Od stycznia 2008 r. będzie musiał ponownie zająć się wnioskami deweloperów. Ich rozpatrywanie zawieszono jedynie na rok, na czas przygotowywania planu miejscowego. Jeżeli planu nadal nie będzie, miasto nie może odmówić wydania pozwoleń na budowę. Z kolei jeżeli radni go uchwalą, w budżecie trzeba będzie znaleźć duże pieniądze na wykup gruntów. A właściciele i deweloperzy zapowiadają, że tanio ich nie sprzedadzą.
- Skończy się na tym, że park nie powstanie -mówiła właścicielka jednego ze spornych terenów Elżbieta Schmidtke. -Właścicieli nie można wywłaszczyć pod tereny zielone, bo zabrania tego prawo. Plan powinien przewidywać rozwiązania alternatywne. Jeżeli ratusz stać na szybki wykup gruntów, to niech, kupuje i buduje parki. Ale jeżeli takich pieniędzy w najbliższej przyszłości nie będzie, powinien pozwolić na budowę mieszkań.
Pozostałe elementy projektu budziły mniejsze kontrowersje. W planie przewidziano przeniesienie pętli autobusowej spod Tesco na róg al. KEN i ul.Kabackiej. Dzięki temu zwolni się teren przy hipermarkecie, który z pudełkowatej hali zmieni się w wielofunkcyjną galerię handlową. Pod ziemią znajdzie się trzykondygnacyjny parking typu „parkuj i jedź" na 750 samochodów. Przy ul. Zaruby powstaną szkoła podstawowa i przedszkole. Dzieci z tych placówek będą mogły bawić się w ogródku jordanowskim, który zlokalizowano po drugiej stronie ul. Zaruby, przy skrzyżowaniu z Dembego. Przewidziano też przedłużenie ul. Kabackiej do al. KEN, co nie spodobało się niektórym mieszkańcom, którzy obawiają się, że w ten sposób stanie się ona drogą tranzytową dla ruchu z Konstancina i Piaseczna. - To będzie ulica lokalna. Nikt w nią nie skręci, jeżeli kilkaset metrów dalej będzie miał do wyboru szerokie ulice Wąwozową i Jeżewskiego - uspokajała Elżbieta Mazurkiewicz.
Uwagi do projektu planu zagospodarowania Kabat można składać do 28 grudnia.
Gość portalu: GS napisał(a):

> > Szynobus to rzeczywiście bezsens - wożenie powietrza.
>
> W porównaniu do tramwaju pozwoli ZNACZNIE szybciej dostac się do centrum
>
> > Za oszczędności, jakie pozostaną na nie kupowaniu szynobusów (wykorzystani
> e
> > bombardierów) można po części zrealizować brakujący odcinek Trorów do Bali
> c.
>
> Odcinek nr 1. 1800 metrów od pętli do linii kolejowej (zakładam jedyną
sensowną
> lokalizację, tj. wzdłuż Balickiej)
> Odcinek nr 2. 600 metrów do terminala
>
> Odcinek nr 3 o którym zapomniałeś: elektryfikacja linii kolejowej.
>
> Odnoszę wrażenie, że nie byłeś bardzo dawno na Widoku. Wybudowanie odcinka nr
1
> wymaga wykupienia domów i działek wzdłuż Balickiej (jakoś nie wyobrażam sobie
> poprowadzenia linii tramwajowej środkiem ulicy). Ile to może kosztować? Ręczę
C
> i
> że znacznie więcej niż zakup autobusów szynowych. Nie mówiąc o kosztach budowy
> "od zera" torowiska.
>

Wiem. Problemy natury technicznej.. alemoże dało by sięcoś zrobić. Tak teraz
patrzyłęm na mapę i widzę że po południowej stronie balickiej są jakieś zakłady
(są? czy były)

> Poza tym - czy sądzisz że zabranie bombardierów do obsługi tej linii nie
> spowoduje konieczności uzupełnienia taboru (kupna kolejnych)?
>

Chodziło mi raczej o skierowanie (zarezerwowanie) na tą linię nowych,
składanych bombek. W dodatku na wielickiej juz jezdza bombki. Mozna by je
skierowac zamaist do durnej budowanej petli w zadupiu zwanym petla przy
kamiennej, do Balic.

> > Trzeba też zważyć na to, że takie przedłużenie linii uatrakcyjni tamtejsze
> > tereny i ludzie będą się budować (wola justowska2 ?).
>
> Wola Justowska 2? Kto na WJ1 jeździ komunikacją miejską - chyba tylko dzieci
do
> szkoły. I to te z biedniejszych rodzin.
>

No moze przesadzilem. Ale mimo wszystko. Kiedys moga byc korki i brak miejsc do
parkowania na nowej woli ;) (i jak Kaczynski ludzie zaczna jezdzic...). Metrem?

> > Drogi swoją drogą a tramwaje swoją...
>
> To co innego. Ale ze względu na koszty budowa linii tramwajowej ma
uzasadnienie
> tam, gdzie jest ZAPEWNIONY duży ruch.

Mam nadzieję, że wszyscy chcący sprowadzić tanie linie lotnicze mają nadzieję
że będzie duży ruch...
Trzeba by zbadac, ile ludzi jezdzi w londynie z lotniska pociagiem (metrem) a
ile bierze taksowki itp.
Tam podroz z lotniska do serca miasta trwa godzine. U nas tramwajem trwalaby
krocej. I bylaby bardziej przyjazna. Milsza dla oka. Jak tramwajowe saffarii a
nie jak podroz w puszce ;)

> Rejony rozwijające się powinny zostać
> uatrakcyjnione przez wybudowanie sensownych rozwiązań drogowych, z ewentualną
> rezerwacją terenów (np. pas zieleni) pod przyszłościową budowę tramwaju. Bo
> jeśli jednak ludzie nie uznają tego obszaru za wystarczająco "akcyjniony" to
> będą to pieniądze wyrzucone w błoto.
>
> > Cytat tego co napisałęm na forum opinie i komentarze, a do czego link jest
> na
> > początku tego wątku..
> <ciach opis linii>
>

To wszystko racja. Zwyczajne (zwyczajne?) problemy natury technicznej. Ja bym
bylbym ostrozny stawiajac z takich powodow krzyzyk nad jakakolwiek
inwestycja...
> A ja uważam ze szybki tramwaj powinien jeździć z Widoku do Borku Fałęckiego a
> potem na Górę Borkowską i do Skawiny ... choć nie, wystarczy do Żywieckiej.
> Zgadnij dlaczego.

Mieszkasz tam, albo chodzi o przesiadki na inie autobusowe do Skawiny
TOM.
Tu chodzi o to, że rozwijając sieć dróg w wielkim mieście przyczyniamy się do
udrożnienia przejazdu po nim. Udrożnienie przejazdu to też mniejsze spalanie
samochodów.
Obecnie z mojego pokoju mam perspektywę z odległości 6 km na PKiN oraz na
wieżowce w centrum.
Przy pogodzie takiej, jaką mamy ostatnio (poza dniem dzisiejszym i wczorajszym,
gdy jest mgła), a wiec wyż bezwietrzny, jak spojrzę na ta panoramę, to
popołudniami jest zasnutą szarą mgiełką smogu.

O potrzebie rozbudowy infrastruktury komunikacyjnej nawet nie ma co dyskutować,
bo każdy zdrowo myślący człowiek się zgodzi z tym, że jest konieczna. Tyle, że
nikt nie chce mieć ulicy pod swoim oknem, tylko u sąsiada.
Jednak gdzueś te trasy w naszej stolicy muszą powstać. A skoro muszą, to
lepiej, by były budowane w formie bezkolizyjnej z ekranami, w przekopach, w
tunelach, niż w formie zwykłych miejskich ulic.

W sierpniu dokonaliśmy pomiaru natęzenia hałasu stojac 5 m od Al.Niepodległosci.
Była to letnia sobota, a więc i ruch niewielki (tylko około 2 tys. pojazdów na
godzinę). Wyszło ponad 75 dB.
Mierząc hałas 5 m od ekranowanej Trasy AK wyjdzie ci niecałe 50 dB.

Zresztą sam wybierz się na spacer wpierw na Dolinkę Służewiecką, a potem w
okolice Trasy AK i porównaj na swoje ucho. Potem dodatkowo pojedź nad tunel
Wisłostrady.
I wtedy odpowiedz, czy wolisz mieszkac przy Niepodległości, Trasie AK, czy może
przy tunelu Wisłostrady.

Chciałbyś mieszkac w wielkim miescie i mieć wszedzie las? Ja też.
Tyle, że są to warunki sprzeczne.

Budowa tunelu pod Ursynowem jest czymś powszechnie spotykanym na obwodnicach
miejskich. Zobacz mapku Lyon, czy (zupełna bomba) pragi czeskiej:
www.ceskedalnice.cz/prilohy/praha.jpg
By od razu rozwiać wszelkie wątpliwości niejakiej beatki vel gościa, która
zaraz zobaczy na tej mapie to, czego nie ma:
- trasy czarne to trasy już istniejace
- czerwone to trasy w budowie
- zielone - projektowane
- linie przerywane to tunele

Średnica całej obwodnicy zewnętrzej jest mniej więcej taka sama, jak obwodnicy
planowanej w Warszawie. Granice Pragi widać wyraźnie (Praga to kolor biały).
Zewnętrzna obwodnica wiedzie wiec miejscami poza granicami, miejscami w
granicach, miejscami przecina osiedla, miejscami mija je ocierajac się o nie.
Zwróc uwagę na kilka kwestii:
- ilośc tuneli. Zobacz na samej górze - zewnętrzna obwodnica przechodzi w
tunelu pod jakimś osiedlem.
- w wewnętrznej obwodnicy mamy po lewej stronie niemal same tunele (bo i
wewnętrza obwodnica klasy ekspresowej wiedzie przez tereny gęsto zabudowane), w
tym planowany jest tunel pod Hradczanami.
- Średnica obwodnicy wewnętrznej to jakieś 5-6 km.

Głupi ci Czesi. Co nie?
Nawet nie potrafią się zorganizowac i stworzyć stowarzyszeń nazwie Przyjazna
Praha, Ekologiczeska Praha, czy Praha Protiv Degradaci.
W dodatku mają o kilka linii metra wiecej, niż my i budują kolejne.
Żeby rzecz zakończyć:
"25.09. Wobec wykonania planu zdobycia Puy-de-Dôme, dzień dzisiejszy
zaplanowaliśmy na swobodną wycieczkę w ogólnym kierunku na Thiers. Cała droga
(na mapie z resztą zaznaczona na zielono) widokowa i rozkosznie spełniająca
moje marzenia o włóczędze po France profonde: wśród zieleni, zboczami wzgórz,
głębokimi lasami, długie kręte odcinki pod górę na kolejne przełęcze 700 - 800 -
998 m npm. i spadziście dół – wszystko przeważnie przy minimalnym ruchu
drogowym, jeśli trafi się jakieś zapomniane miasteczko, to w nim stare domy,
puste ulice, czasem to wszystko zaniedbane, może porzucone, z napisami „Á
vendre” itp. Mieliśmy wypisane na kartce zamki i kolejno udawało nam się je
znajdywać. Pierwszy był Ravel – dojazd do niego ostro pod górę najpierw przez
wieś, potem przez las, drogą szerokości 2 m , więc strach by się z kimś
spotkać, ale nikt nie jedzie. Zamek w ciągu wieków najwyraźniej przerobiony z
obronnego w mieszkalny, przed nim nieduży przepiękny ogród: cztery duże drzewa
przystrzyżone w kształt stożków, wśród nich fontanna, od jej strony we
wszystkich drzewach wystrzyżono głębokie wnęki i ustawiono w nich kamienne
ławki. Wokół wypielęgnowane klomby. Ogród otwiera się na strome urwisko
zabezpieczone kamiennym ogrodzeniem, stąd aktualny baron czy hrabia miał (ma?)
szeroki wgląd w okolicę. Z boków budynku wyposażonego w arkady stoją wieże,
zamek do zwiedzania, ale od 14.00 (jest 12.00) i to za 6.- €, więc
rezygnujemy, chociaż tabliczka o niezbyt jasnej treści zachęca, aby w celu
zwiedzenia zadzwonić na przewodnika – dzwonek na sznurku z rączką do
uruchamiania go, obok stare stajnie i kurnik. Jedziemy dalej do zamku Aultribe,
bardzo miły zewnątrz, przed nim (neo?)romańska kaplica i obronna wieża.
Pojawia się też sympatyczny kotek do pogłaskania, ale zamek nieczynny (remont).
Dojeżdżamy do Thiers, ustawiamy samochód na bezpłatnym parkingu u stóp miasta i
gramolimy się stromo górę (skąd tu tyle gór?!): znów plątanina średniowiecznych
uliczek, znów niektóre nieprawdopodobnie strome i wąskie, ale z dopuszczonym
ruchem samochodowym. Specyfika miasta to niezliczone sklepy z nożami,
maczetami, toporkami, nawet rapierami i mieczami samurajskimi, nie koniecznie
lokalnego wyrobu, bo na wystawie leżą też szwajcarskie scyzoryki (najtańszy 12.-
€). Sporo uroczych domów szkieletowych, w sumie doskonałe miasto do łażenia i
wchłaniania niepowtarzalnej atmosfery (…itd.). Docieramy do kościoła św. Gené:
niby wspaniała romańska bazylika, ale zaczynam się jej przyglądać podejrzliwie –
kaplice boczne wyraźnie gotyckie, boczne wejście wygląda na barok, wewnątrz
sklepienie żebrowe, ostrołukowe (gotyckie), wszystko to sprawia wrażenie
chaosu: z otrzymanego foldera dowiaduję się, że mam rację: sufit był pierwotnie
drewniany i płaski, kaplice i wejście dobudowano we właściwym dla epoki
dobudowy stylu. Fasada bez ozdób, wyposażenie wnętrza bardzo skromne. Ta
plątanina ulic powoduje, że mamy kłopoty z odnalezieniem samochodu, ale w
końcu, przy niewielkiej pomocy miejscowych, udaje się nam i dalej drogami
opisanymi powyżej dojechaliśmy do Ambert i z zainteresowaniem obejrzeliśmy
piękną gotycką katedrę z wysoką sygnaturką na szczycie wieży. I znowu za
drogowskazami do zamku Martinanhez, tym razem też przez las boczną drogą, zamek
niewielki o zachowanych cechach obronnych, nawet otoczony wypełnioną wodą
fosą – w remoncie. Dalej malownicze, puste drogi (głównie D 997) przez góry i
doliny, nagle ukazuje się na szczycie wzgórza potężna ruina zamku Mauzum,
oglądamy i fotografujemy go z drogi, zawracamy do domu. Zakupy w Leclercu.
Bardzo przyjemny dzień. 204,2 km"
Gość portalu: Ryszard Kneć napisał(a):

> Szanowni uczestnicy forum. Zaistniała sytuacja nie jest dla mnie miłą.

Domyślam się.

Obiecałem w wątku pokrewnym, że...
MP> więcej się udzielał w tym wątku nie będę. Nic przyjemnego!

... ale kilka słów muszę, bo z zaproszenia do dyskusji jedynie Agis skorzystał,
reszta nie (tu nie oceniam, czy słusznie ta reszta zrobiła czy nie, stwierdzam
fakt).

Moje kontakty z magistratem to dwie wizyty:
- pierwsza to zaproszenie od Sekretarza Miasta dla mnie, Marcina Sulikowskiego
i Maćka Zakrzewskiego, czyli ludzi prezentujących Gorzów w internecie poprzez
swoje prywatne witryny internetowe,
- druga to inicjatywa moja i kolegi Dartha4, chcieliśmy zaprosić władze miasta
do kontaktu w mieszkańcami poprzez forum Gazety (takie jak w Zielonej Górze) -
też rozmawialiśmy z Sekretarzem.

Poza tym jakieś zdjęcia dawałem do jakiegoś albumu i wysłałem kilka maili.

Nie załatwiałem interesów, nie byłem petentem w urzędzie, patrzę na pracę
urzędu z pozycji mieszkańca, co prawda dość czujnego..., szczególnie jeśli
chodzi o pozycję Gorzowa na administracyjnej (i pogodowej:) mapie Polski.
Bacznie też kibicuję (*) też rozbudowie Naszego Miasta.

(*) - śmieszny zlepek słów, ale oddający istotę sprawy

Nie wdając się w personalia, układy i koterie jako miasto wykorzystaliśmy
dobrze ostatnie kilka lat (kilka dni temu, nie byłbym w tym sądach osamotniony).

Pisałem o mailach (kierowałem je do Prezydenta), zawierały one konkretne uwagi
i muszę przyznać, że część z nich zostało uwzględnionych.
Bardzo konkretna (rzekłbym, że wzorcowa) była reakcja Prezydenta na inicjatywę
mieszkańców ulicy Błotnej i osiedla Piaski, aby przywrócić świetność jeziorka
przy ulicy Błotnej.

Zaproszenie do dyskusji:
Ryszard Kneć> Postaram się uczestniczyć w dyskusji dotyczącej funkcjonowania
Ryszard Kneć> miasta oraz Urzędu
... było też zaproszeniem, żeby porozmawiać O TYM CO DALEJ.

Dalej to każdy ma swoją prywatną listę oczekiwań (niektórzy marzeń).
Moja jest taka, żeby zaczęte inicjatywy (inwestycje + CEA) były realizowane,
co nie oznacza bynajmniej, że koniecznie przez tych samych ludzi.

Obecna sytuacja jest dla miasta bardzo niedobra.

Myślę, że mieszkańcy Gorzowa mają prawo oczekiwać od pracowników prokuratury
z sąsiedniego miasta wojewódzkiego bardzo wytężonej pracy, intensywnej,
dokładnej, ale też szybkiej, żeby ta dezorganizacja nie trwała zbyt długo.

Jeśli sprawa będzie się przedłużać, ze względu na specyfikę stanowiska
Prezydenta Miasta (duży zakres kompetencji, stanowisko pochodzące z wyborów),
uczciwe by było doprowadzenie do wcześniejszych wyborów.

Pozdrawiam
Marek P.
refleksje
Już od jakiegoś tygodnia pożarów praktycznie nie ma.Dyskusje na
temat tego co się stało mam nadzieję nie ucichną jeszcze
długo.Jeżeli Grecja nie wypracuje metod zapobiegania i
sprawniejszego gaszenia pożarów a przede wszystkim nie zażegna ich
przyczyn (a to skomplikowana sprawa) to naprawdę przed Grecją
nieciekawa przyszłość.Mam nadzieję, że ta straszna tragedia
otworzyła oczy.Bo jeśli wciąż nie to nie wiem co jeszcze ma się
zdarzyć żeby nastąpiły jakieś zmiany.Do tej pory pożary niszczyły
jednak w większości przyrodę (a tę Grecy lubią podziwiać tylko
najlepiej żeby chroniła się sama i najlepiej żeby nie wchodziła w
paradę żadnym ludzkim planom). W tym roku jednak bardzo dotkliwie
ucierpiały także wielkie obszary rolnicze, głównie oliwne. Być może
przeciętengo Greka malo interesował los płonących na wzgórzach żółwi
czy ptaków ale zrujnowanie życia setek jeśli nie tysięcy rodzin może
wreszcie wywoła refleksję,z której coś wyniknie.
Nie wiem czy do większości Greków już dotarło że ogromne połacia ich
pięknego Peloponezu (a nie znam chyba Greka, który nie zachwalałby
piękna Peloponezu) uległy zniszczeniu, które trwało przez trzy dni
ale nie da się tego piękna w pełni odbudować przez dziesięciolecia.
W zeszły weekend usiadłem porządnie nad mapą i dotarło do mnie jak
niewiarygodnie ogromny jest obszar klęski.Nie ma ponad połowy Ilii,
która zajmuje większą część całego zachodniego pólwyspu.Nie ma
wielkiego połacia Arkadii od granicy regionu koło Andritseny aż za
Megalopoli po wioski okolicy zwanej Falesija.Nie ma sporych połaci
Mesenii.Nie ma najpiękniejszej części pólnocnego zielonego Mani
(przepiękne do niedawna okolice Areopoli i Itilo to jedne wielkie
zgliszcza).Nie ma dużych obszarów lasów gór Parnon.Nie ma szmatu
Koryntii w okolicach Spathovuni, Mapsos, Tejea, Sofiko itd.Nie ma
całego niemal regionu Ejjalija w Achai (okolice od Ejjo po
Kalavrita, po Diakofto i Akrata), który w gigantycznym pożarze (o
którym tu pisaliśmy) spłonął w lipcu.A to tylko Peloponez i jego
największe straty. A gdzie Eubea, gdzie środkowe Pilio,gdzie
katastrofa gór Gramos czy lasów zachodniej Pierii?
Grecy są niezwykle dumni ze swojego kraju. Uważają, że jest on
przepiękny.I mają rację, choć w odniesieniu do coraz większej liczby
regionów, przestaje to być aktualne. Nie rozumiem dlaczego do tej
pory nie potrafili tak naprawdę zobaczyć, że całe to zaklęte koło
pożarów i ich przyczyn uderza w ich życie? Bo to ich domy płoną, ich
letniska, gaje oliwne, miejsca wypoczynku, do których tak chętnie
uciekają z niełatwych do życia Aten.Zieleń, którą tak cenią i która
potrzebna jest niemal każdemu człowiekowi, który ją zna. Bo tak
naprawdę chyba cały czas tego problemu nie widzieli.Albo się
przyzwyczaili? A ci co widzieli? Dlaczego nie potrafili zacząć
jednoczyć się wokół problemu? Z bezsilności, bierności, wygody? Bo
nie potrafię zrozumieć dlaczego w kwestiach politycznych (w tym
polityki międzynarodowej!) może w tym kraju wyjść na ulice sto
tysięcy ludzi a teraz- już po katastrofie- w obronie lasów wciąż
tylko kilkanaście tysięcy? Dlaczego w tym kraju, który przeżywa jak
żaden inny w Europie fale niespotykanego nasilenia strajków, nie
było dotąd prawie w ogóle protestów w obronie obciążanego kolejnymi
klęskami środowiska? . Grecja, którą tak uwielbiam od wielu lat i
staram się poznawać, nie daje jednak na to chyba odpowiedzi.To
doprawdy kraj, który często trudno zrozumieć i pojąć.
Wciąż wierzę i łudzę się, że po tym co stało się teraz, coś się
zmieni.Że skoro ten dramat musiał już się zdarzyć, coś poruszy.Że te
życia ludzkie,wioski, lasy, gaje oliwne, winnice, oszpecone całe
góry- że ich tragedia nie poszła całkiem "na marne".
Miejmy tę nadzieję. Wciąż nie jest za późno. Na Peloponezie i w
całej Grecji wciąz czeka na nas mnóstwo przepięknych, zielonych
okolic i wciąż przebogatej przyrody. Wątek przyrodniczy, który
prowadzę na tym forum, wciąż ma sens! I oby tak pozostało.

P.S. Z góry przepraszam za dość emocjonalny ton, ale w sprawie
pożarów i tego co powodują, od lat nie potrafię wypracować w sobie
dystansu.
No wiec postaram sie troszke naprostowac ta sytuacje:

:D

> 1. zrezygnowałam z wyjazdu na stałe do Londynu właśnie z obawy o życie
dziecka i nasze związane z atakami terrostycznymi

tutaj nic dodac, nic ujac - szczerze tylko caly czas mysle, jaki jest sens
wyjazdu na miesaic do Londynu? Jesli chcesz sprawdzic angielski mozesz wejsc na
czat UK, bop bedac w Londynie w obecnej sytuacji teskniac za dzieckiem nie
bedziesz wspominac najlepiej, a to dlatego, ze jesli nie masz zaklepane niczego
to NIE WARTO, a kolejna sprawa - pieniadze - pojedziesz i przez miesiac
bedziesz wydawac, nie zarabiac.. Koszty zycia w UK to okolo Polska x6, w
Londynie dochodzi to do x8.. Wiec przede wszystkim szkoda gotowki, no chyba, ze
wygralas w totka-lotka.. :)

> 2. zrezygnowałam też ze względu na zanieczyszczone powietrze jakie jest w
> LOndynie i brak zieleni (ja kocham przyrode, spacery po parku, nie
wspominając już o wycieczkach w góry, czy nad morze)

Glasgow moze nie jest tak zanieczyszczone jak Londyn, ale szczerze powiem, ze
gdy tam zagladam, to juz za Loch Lomond kilka mil jest inne powietrze. Nie czuc
spalin, ale jest gorsze. Zielen? Sporo ladnych parkow w Glasgow, ale pamietaj,
ze to wielka metropolia i jest kilkaset razy wiecej asfaltu niz trawniczkow..
To ze wiewiorki i zajace biegaja po ulicach w centrum to niczego nie
zmienia.. :) Kochasz gory, wode, lasy? Wiec na co czekasz? Na polnocy Szkocji
mieszkam i czekam na was z otwartymi ramionami! :)

> 3. Fakt, nie mam na razie zupełnie rozeznania co do Szkocji i jej regionów
(aż
> wstyd się przyznać), ale muszę to nadrobić !!!

No od czego masz to forum i forumowiczow! Sluze pomoca! :)

> 4. Co do ludzi w Szkocji (nie wiem jacy są Szkoci), ale poznałam własnie
>przez to forum małżeństwo - dwoje wspaniałych ludzi będących własnie w
>Glasgow, poznałam kilka innych osób, które są lub w najbliższym czasie
>wybierają się do Szkocji. Może jestem naiwna, ale ja wierzę w ludzi i ufam, że
>nie każdy człowiek jest zły. CHoć zaniepokoił mnie juz jeden post na forum
>odnośnie bezpieczeństwa w Glasgow - a Ty jestes drugi,który mi o tym pisze >
(...)

Bezpieczenstwo.. Ja tylko raz zostalem pobity i raz bylem w szpitalu (ach, te
niedzielne popoludnia..).. Glasgow jest miastem o najwyzszym wspolczynniku
niebezpieczenstwa w Angli, wiekszym niz Londyn (polecam post tw52)

> 5. Odrobina szaleństwa... ja nie potzrebuję dużo, wystarczy kawałek zieleni,
> może być jakaś woda... i już jestem w pełni szczęsliwa - no, może jeszcze
jakiś
>
> dobry deser :-)

Tanie desery mozna kupic w Morrisonie i Tesco, woda i zielen? Spojrz na mape
lub www.visit-fortwilliam.co.uk/

> 6.Mój angielski - wezmę się za niego za 2 tygodnie (intensywne kursy,prywatne
> lekcje), bo niestety troszke już zapomniałam. Choć na tegorocznych wakacjach
> potrafiłam się dogadać, więc chyba jest choć troszkę ok. Ale wiem, że to za
> mało...ale zrobię wszystko- by było ok. Teraz czeka nas wypad na mały urlop
nad
>
> morze, choc pogoda w Polsce nie pprzekonuje to urlpou, ale za 2 tygodnie
ruszam
>
> pełną parą. W październiku będzie test generalny ( miesiąc w Londynie), może
> nawet uda mi się tam jeszcze znaleść jakiś kurs.

Tutaj pozostawiam bez odpowiedzi.. :D

POZDRAWIAM SERDECZNIE z dzisiaj wyjatkowo pochmurnego Fort William! :)

Luke 'Vision'
dubitando napisała:

> Dobre samopoczucie mnie nie opuszcza.

To fakt!

> Prostacki tekst mający na celu wywoływanie konfliktów.

Hmmm... chciałbym, aby moje słowo miało taka moc! Myślę jednak, że mnie przeceniasz.
Nie jeden raz i nie ja jeden zwracałem uwagę, że według "lubuszan" wszystko, co
ma inną filozofę niż "lubuska", jest "prostackie, małomiasteczkowe,
drobnomieszczańskie, wsiowe", itp. Natomiast publiczne głoszenie poglądów
niezgodnych z "lubuską" logiką, to: "wywoływanie konfliktów, burzenie
świetlanego rozwoju województwa i woda na młyn wiadomych sił" (najczęściej
Wrocławia i Poznania) i wogóle "wiocha i pierdy".

> Ale nic takiego nie ma
> miejsca, czyli w Zielonej Górze świetnie widać miasta na południu naszego
> województwa i to zarówno Żary czy Żagań, jak i Szprotawę oraz Lubsko.

No jasne! Poczytaj choćby lokalna mutację Wyborczej, czy inną gazetę
kolportowaną na obszarze lubuskiego. Znacznie łatwiej znaleźć w nich informacje
z Głogowa, Wolsztyna, czy Myśliborza, niż z Żar czy Żagania! A jeśli już to w
internetowych wydaniach gazet informacja "z prowincji" pozostaje niezmieniona
conajmniej przez tydzień. Ważniejsze bowiem są dziury w jezdni na ulicach
"półstolicy". E... szkoda klawiszy!

> Oczywiście nikt tu się nie modli codziennie do mapy kłaniając się całemu
> południu, ale podobnie jest w tych miastach, bo i nie ma takiej potrzeby, nie
> są to miasta specjalnej troski.

Nie oczkujemy od władz wojewódzkich publicznych i wzniosłych aktów miłości.
Oczekujemy pomocy w rozwoju regionalnym. Co do "specjalnej troski", to ciekaw
jestem, od jakiego poziomu bezrobocia ta "specjalna troska" twoim zdaniem się
zaczyna? Powiat żagański ma je na poziomie ok. 35%!

> Dobrze, że wspomniałeś o odróżnianiu Żar od Żagania. Ja mam wrażenie, że sami
> w Żarach tych miast nie rozróżniacie

No właśnie! Jestem żaganiakiem. Ale dla was w "aglomeracji" to przecież żadna
różnica!

> gdyż mieszkańcy tych dwóch równorzędnych miast kłócą się ze sobą jak my z
> Gorzowem.

Tak to widać z "wojewódzkiego" punktu widzenia. To ZG i GW ze wzajemnego
obrzucania się błotem uczyniły sens istnienia Lubuskiego! Sytuacja między Żarami
i Żaganiem o której piszesz dotyczy chyba wyłącznie kibiców (marnych zresztą)
drużyn piłkarskich. Choć dość sporadycznie występowały one w tej samej klasie
rozgrywek, to przcież uważają się za lokalnych rywali, a każdy "przyzwoity"
kibic nienawidzi lokalnego rywala. Chyba nie muszę rozwijać tej myśli? Bliskość
obu miast sprawia, że mają większe szanse na stworzenie jednego organizmu, niż
forsowane wbrew logice "lubuskie trójmiasto". Mieszkańcy obu miast wymieniają
się miejscami pracy, zakupów, nauki. To właśnie dostrzeżona przez ciebie
równorzędność sprawia, ze nie mamy wobec siebie kompleksów, czy uprzedzeń, które
próbujesz insynuować.

> No i przecież Żary i Żagań mają zupełnie inną historię:))))

No pewnie, że tak! Ale cóż ja prostak mogę o tym wiedzieć? Może "światowa"
dubitando oświeci "lubuszan", a przy okazji prostaków z "południa"? Poza tym
uważam, ze nasza dyskusja "schodzi z tematu", dlatego nie zamierzam w tym wątku
zabierać więcej głosu.
Czesc XV
Noc byla straszna,Hanna dlugo zasnac nie mogla, Hans sie wiercil i krecil na
pryczy.Przezycia ubieglego dnia zrobily swoje. Smniadanie uplynelo
spokojnie,Hans po naradzeniu sie z Hanna postanowil.Hanna wraca do domu i tam
ukrywa disk w stodole.On z koleji bedzie wracal kolejka pod ziemia.Hanna
wiedzac o pilotazu praktycznie nic,postanowila troche pocwiczyc na sucho a po
starcie wykonac pare manewrow.W dokumentacji wyraznie pokazano jak sie tym
poslugiwac.Hans otworzyl wlaz u gory ukazala sie jasna duza dziura.Odleglosc
robila swoje:100m to duzo pod ziemia.Razem wystartowali ,chcial troche poznac
okolice.Po wzniesieniu sie na wysokosc okolo 50m zaczal sie rozgladac.Na
sczescie byl wczesny ranek zadnego ruchu,w oddali widnial piekny zamek w
Ksiazu.Czyli silos nie byl zbudowany na dziedzincu.naldecieli nad zamek,tez
pustki,ludzie jeszcze spali.Podworze zamlkowe wygladalo dziwnie,nawiozion
kilkaset iezarowek ziemi i podniesiono poziom okolo pol metra oczywiscie
zasypujac wszystkie wyjscia i wejscia.Te prace byly juz na ukonczeniu sadzono
nowe rabaty kwiatow i drzewa.Wytlumaczyl Hannie jak ma nawigowac aby sie nie
zgubic.Kazal sie jej trzymac rzeki Odry tzn najpierw nadleci nad Wroclaw na
duzej wysokosci i potem wzdluz ODRY do morza.Po osiagnieciu Zielonej Gory juz
musi leciec na kompas na polnoc i pierwszy bedzie Swiebodzin drugi Miedzyrzecz
i wtedy odbije na zachod lecac wzdluz szosy do Sulecina a dokladnie przed
Trzemesznem zobaczy lasek i domek.Pokazal jej toi na mapie i sie zdumial ze
dziewczyna wszystko swietnie rozumiala.Teraz ona przejela stery zrobila pare
zwrotow i poprosil o zejscie do silosu.Wykonakla ladowanie pieknie.Teraz sie
juz nie bal o nia.Dala mu duzego buziaka i zniknela swoim nowym wehikulem w
powietrzu.
Hanna poczula sie krolemn przestworzy,skrecila odrtazu w kierunku Wroclawia
utrzymujac wysokosc rzedu 10km.Ztej wysokosci to praktycznie jej nic nie
grozilo i prawie nie byla widoczna z ziemi.Zdziwila sie jak po kilku sekundach
zawisla nad Wroclawiem.Zaczela sie zastanawiac ile to wyciaga przeciez to jest
ladnych pare kilometrow.Odszukala Odre i polnocny prad rzeki.Zaczela sie wolno
posuwac na polnoc.Bala sie zagubienia.Zaczela obserwowac manometry i inne
wskazniki na pulpicie ktore pokazywaly temperature rteci,temperature
lozysk.Diski wirowaly rowno i cicho wskazowka pokazywala ze maja
300kkobrotow/minute.Zaniepokoilo ja tylko ze jzu nadleciala nad Zielona
Gore,miasto zaczelo sie budzic ze snu nocnego.Ludzie wychodzili na ulice.Byl
spokoj wojska sovieckie pilnowaly porzadku.Po zmianie kursu na polnoc prawie
odrazu przekroczyla Odre i zobaczyla z gory kopuly bunkrow MRU.Zeszla na
wysokosc 1km i sie przyglada na wysokosci Hohwalde w löesie z ty'uneli
wyjezdzaly ciezarowki wypelnione jedzeniem tak to byly konserwy.Z gory kolo
Nietopperka wytaczala lokomtywa dieslowska jakies wagony.Na poligonie kolo
stacji paliwowej stalo kikanascie juz T-34 i sovieci uczyli sie uzywac
urzadzenia do tankowania czolgow.Naraz m,ozna bylo obsluzyc przynajmniej 20
maszyn.Pompy wytaczaly paliwo z zbiornikow podziemnych i zalewano zbiorniki
czolgow.Dopiero po chwili rposjanie sie zorientowali ze jest to
benzyna.Pierwszy uruchomiony T-34 po przejechaniu 100m po prostu' silnik
wyeksplodowal zaczal sie palic.Wojsko na sniadanie zamiast kawy uzylo flaszke
bimbru to pozniej bylo wszystko jedno leci to dobrze zdobyczne nic nie
kosztuje to nasze.Politruk wyskoczyl z Willysa i ukaral durnego ktory tankowal
czolg benzyna jednym strzalem w glowe.Zolnierz zmiekl i osiadl na zawsze na
ziemi lubuskiej.Tak Armia Soviecka miala najleprzych sedziow wczasie drugiej
W.S. Najtrudniejsza sprawe rozwiazywali w ciagu 5sek.Pach i juz po wszystkim.
Politruk zadowolony z wykonanego zadania spokojnie onuca oczyscil pistolet
ochlapanmy mozgiem zolnierza.Nasjechal dowodca poklepal politruka i pochwali
wsrod innych takich nam budowniczych nowego ladu potrzeba.Hanna sie
wzdrygnela,ciarki ja przeszlky,cala rozmowe slyszala gdyz jej disk posiadal
urzadzenie do podsluchu na odleglosc.Co prawda dlugo sie rozgrzewalo ale potem
pracowalo bez zarzutu.Bezszelstnie sie przsunela dalej na polnoc.Z wysokosci
juz wiekszej zobaczyla Miedzyrzecz,odrazu nowy kurs na zachod.Znmalazla szose
Miedzyrzecz Trzemeszno i wolno na nieduzej wysokosci zaczela sie przesuwac
wkierunku Trzeneszna.Tereny wyludnione zadnych ludzi nic lasy i pola.Nagle
wylkonil sie z zagorki chyba znajomy lasek tak to bylo tutaj.Omiotla horyzont
wzrokiem pusto wzbila sie bardzo wysoko tak ze bylo widac nawet zdala
Berlin.Tak to byl Berlin dymy sie jeszcze unosily nad miastem.Miala chec
poleciec i zobaczyc ale rozsadek zwyciezyl i zaczela schodzic w dol.Wladowala
na dziedzincu kolo stodoly.Odrazu poleciala do zwierzat jeszcze mialy duzo
jedzenia,wszystko bylo nienaruszone.Otworzyla wrota stodoly i udalo sie jej
przy mocy krowy i liny wciagnac swoj disk do stodoly.:Przykryla berzentem
zamklnelka i poszla do domu.Z>aczela tesknic za Hansem,martwila sie aby sie nic
nie przytrafilo tych w podziemnych kazamatach.
C.D.N

>