Szukaj:Słowo(a): mapy historyczne Warszawy
Wbrew pozorom jest pewne podobieństwo pomiędzy sytuacją sprzed 100 lat i obecną.
Otóż i obecnie i 100 lat temu zdecydowana większość społeczeństwa uważa/uważała,
że obecny/ówczesny ład wytrzyma przez następne dziesięciolecia (jeśli nie
dłużej). Jak bardzo mylili się nasi pradziadowie wiemy gdyż urodziliśmy się 100
lat później. Czy ktoś mógł wtedy przewidzieć, że mapa Europy zmieni się nie do
poznania? Czy - per analogia - my też teraz mylimy się w naszej ocenie
przyszłości? Czy - per analogia - za 8 lat wybuchnie kolejna wojna w wyniku
której pojawią się nowe państwa na mapie (np. Śląsk)? Czy - per analogia - za 33
lata dojdzie do kolejnej wojny z udziałem nowych państw (np. Śląska)?

Osobiście uważam, że - choć historia lubi się powtarzać - taki scenariusz jest
niemożliwy, a Śląsk jeśli uniezależni się od Warszawy to nie dzięki splotowi
dziwnych zbiegów okoliczności w czasie kolejnej wojny światowej, lecz dzięki
pokojowej współegzystencji w ramach Unii Europejskiej.
Bo moj opa byl Schidkiem
- to jest moj dziadek - ktory figuruje na zydowskiej liscie mieszkancow
Grojca - wszystkich mieszkancow Zydow Polakow Niemcow, ktorzy w Grojcu
prowadzili dzialalnosc gospodarcza. A dziadek mial tam apteke.
Niestety nie poznalem mojego dziadka
a jego prawdopodobnie jego kuzyn Doktor W. Styczynski walczyl o polskosc
Sloonska - (wielki mi Sloonzak z Grojca pod Warszawa - tak jak Korfanty
za wielkopolskie pieniadze).
Przeciez ja jestem Niemcem z Polski i u mnie granica idzie srodkiem przez
album fotografii przodkow - i ja zadnego z nich sie nie wypieram
`Co wiecej ja tylko odpieram ataki szowinizmu polskiego i glupot szerzonych
na podstawie schidkowych czerwonych przekretow prawd historycznych.
Szkoda ze Schidki w KC PPR (pozniej PZPR) poprzekrecaly nazwy takich
miejscowosci jak Marienburg czy Frauenburg
a z Tempelburg /Czaplinkiem to juz szczyt Schidkowo-Czeronego chachmenctwa -
i naginania historii - Schidki w czerwonych jarmulkach skreslily z polskiej
mapy grod zalozony przez Templariuszy
Dobrze ze przynajmniej nie ma Stalinogrodu a sa Katowice.
Popatrzcie sobie na stara mapę Warszawy to zobaczycie, że kiedyś Nowym Światem
jeździły tramwaje i to nawet wiele linii.
Ot taki był układ dróg wtedy, że był to chyba najważniejszy ciąg komunikacyjny
łaczący północ z południem miasta.
Teraz jest i Marszałkowska i Al. Jana Pawła II
www.ztm.waw.pl/historia/htmlzdjecia/213.php
Gość portalu: mirmat napisał(a):

> O ile mi wiadomo, to Polska dala w kosc Sowieckim najezdzcom w 1920 roku a w
> 1939 ulegla sojuszowi ZSRR z Niemcami. Do 1990 roku nie istnielismy jako
> panstwo. Chyba ze ty jako komunistyczna sierota uznajesz przywiezionch z
Kremla
>
> pacholkow jako swoj rzad. Ale wtedy fakt, ze rozmawiasz po Polsku nie znaczy
> zes Polak.

P.Do 1990 nie istnielismy jako panstwo.A istnielismy na mapie swiata,globusie
i bylismy nawet w Ukladzie Warszawskim jako panstwo.
To niewiem jakiej ty sie historii uczyles bo ja sie uczylem ze Polska
byla tylko ze komunistyczna bo popierala Zwiazak Sowiecki.
Teraz popiera USA wiec jest demokratyczna.Ile na tym biznesie znowu straci
dowiemy sie po nastepnych 50 latach,troche znowu za pozno aby sie od USA
odpierdolic a szukac innego mocodawcy do popierania za co znowu zyskamy
tryliony.
mirmat ty masz problem z autoidentyfikacja?.A o UE i Polsce w niej dosc madrze
piszesz.Nie wiesz kim ty jestes czy nie wiesz komu sluzyc?.
Pan prof. Leon Kieres i pan prof. Witold Kulesza zapowiedzieli wszczynanie i
prowadzenie śledztw przeciwko... Polakom. I danego słowa - jak wiemy -
dotrzymali. Przy nakładzie sporych sił i środków IPN przeprowadził śledztwo w
sprawie mordu na 300 Żydach w Jedwabnem. Wybudowano szybko pomnik, na którym
kilka razy trzeba było zmieniać tablice. A później, przed dziesiątkami kamer TV
z całego świata, ustami Prezydenta Wszystkich Polaków, przeprosiliśmy całą
ludzkość za Holocaust...

W miejscu ludobójczego KL Warschau, w którym hitlerowcy wymordowali 200 tys.
Polaków, nie ma nawet tablicy informacyjnej - choć upłynęło ponad pół wieku...

Poseł Tomasz Wójcik, w wygłoszonym w Sejmie w dniu 15 lutego 2001 apelu o
upamiętnienie ofiar KL Warschau, powiedział:

"Doszło do tego, że hitlerowcy dla wymazania Warszawy z mapy Europy założyli w
niej obóz koncentracyjny, a my zamiast przekazania i utrwalenia tego faktu dla
historii, uczyniliśmy z tej bezprecedensowej zbrodni na Narodzie Polskim
największą "białą plamę" w Europie, jako że straty globalne poniesione podczas
okupacji w stolicy, są większe od strat całej Anglii i Francji razem wziętych".

Kiedy w 2001 roku przyjechali do Warszawy przedstawiciele Unii Europejskiej i
RFN, nie było w Warszawie miejsca, przy którym mogliby złożyć hołd straconym
ludobójczo mieszkańcom stolicy. Wobec tego premier rządu Rzeczypospolitej
Polskiej zawiózł gości 25 km za miasto, do wioski Palmiry, gdzie hitlerowcy
rozstrzelali 1800 osób...
Dziekuje Panu za spokojna reakcje,na inne opinie.
Prosze Pana ,jezeli chodzi o szlachecka Polske,to nie ma sie czym chwalic,!
Wystarczy zobaczyc,Polski nie bylo na mapie Europy przez 150 lat.
Jezeli chodzi o Zydow, to napewno w XI-XII,XIII wieku nie bylo problemow,bo
Polacy nie zajmowali sie handlem,
Ormianie,sa z tego samego Kosciola,
Tatarzy ,sa dobrzy tak dlugo jak sluza Rzeczpospolitej.
Nie znam dobrze historii Balkan,ale w Turcji,koscioly zostaly naogol w rekach
chrzescian,z wlasnymi prawami i Sultan nie mial prawa sie mieszac.
Sofia w Stambule nie zostala zniszczona ,tylko zmieniono Rytual.
Chcialbym Panu przypomniec ze w Warszawie na Pradze spalono po odzyskaniu
niepodleglosci Cerkiew.
Prosze zobaczyc,jakie problemy maja protestanci,ortodoksi by odzyskac swoje
Swiatynie w Polsce
Z Pozdrowieniami
> No nie - ktoś kto nie odróżnia FDR od Churchila który nas sprzedał Ruskim nie
> powinien wogóle zabierać głosu!!Puknij się wczoło i poczytaj ksiązki do
> historii...

Owoz, to niezupelnie bylo tak. To wlasnie Roosevelt tak goraco zabiegal o
wzgledy Stalina ze poddawal sie kazdym jego zadaniom. Churchill mimo sytuacji
wojennej zdawal sobie sprawe, ze Rosja Sowiecka nie bedzie partnerem dla
zachodu. Jednakze byl tez uzalezniony od woli USA i jej pomocy w wysilku
wojennym.

Roosevel natomiast nie myslal w ogole o ksztalcie Europy po wojnie. Jego
interesowalo pokonanie Niemiec i to wszystko. To on oddal Stalinowi Polske. To
on wplynal na Churchilla aby nie ryzykowac pogorszenia stosunkow ze Stalinem
przez naleganie na pomoc dla Powstania Warszawskiego. To on spotkal sie w
sierpniu w 1944 r. (byl to akurat rok wyborczy) z przedstawicielami Polonii
Amerykanskiej i na tle wielkiej mapy Polski obiecywal, ze Polska wyjdzie z
wojny bez zadnego uszczerbku (przypominam, ze bylo to juz grubo po Teheranie i
przyszlosc Polski byla przesadzona).

CO do tego, historycy sa jak najbardziej zgodni - nawet ci amerykanscy. Odsylam
wiec jeszcze raz do tekstow zrodlowych.
Manius, a ty byl kiedy na Litwie np. w muzeum w Trokach?
A jakies ksiazki historyczne z mapami to ty widzial? Nie?
To zobacz kto byl od morza do morza, Polska morze znala ze slyszenia, w relacji
do Litwy (z czsow Jagiellonow) to moze miala 25 procent powierzchni.
Tak wiec po takim powrocie do granic, Polska stalaby sie z powrotem Ksiestwem
Warszawskim. Mi sie to podoba ;-) bo moj Slask wreszcie by nie byl przez
Polakow okupowany ale co twoi rodacy na to powiedza?
Pozdrawiam
Adam Michnik: politycznie poprawyny schizofrenik
Panie Adamie, Pana refleksja jest straszliwą mieszanką schizofrenii oraz
jednostronności spojrzenia, co nie jest rzadkością, niestety Pan wypowiada się
z pozycji autorytetu i uważa siebie za humanistę.

Pan również walczył o wolność, więc powinien Pan rozumieć, że inni również mają
prawo o nią walczyć, szczególnie, że będąc Polakiem, wywodzi się Pan z kraju o
tragicznej historii, usuniętego na 123 lata z map Europy. Polacy również
walczyli o swą niepodległość, jednak nazywa ich Pan w swojej gazecie bohaterami,
a nie terrorystami. Również ginęli i zabijali.

Nie trzeba wyjeżdżać z Polski, aby móc zobaczyć zdjęcia Groznego w dziwny sposób
przypominające zbombardowaną Warszawę (było ich wiele ostatnimi czasy na
wystawach World Press Photo). I ślepy by dostrzegł nawet więcej analogii.
Natomiast już więcej wysiłku wymaga ruszenie się sprzed redakcyjnego komputera
i uzyskanie opinii nie tylko "rosyjskich przyjaciół", ale także Czeczenów.
Miałam taką możliwość dwa lata temu, ponieważ los zetknął mnie z nimi na dwa dni
w pociągu Moskwa-Nalczik. Nie trzeba Czeczenów wysiedlać z Rosji, bowiem
nieprzychylność Rosjan już wtedy uniemożliwiała im życie w Rosji: odmawia się im
wszelkich praw, nieoficjalnie oczywiście, ale za to we wszystkich aspektach, nie
mogą nawet wynająć mieszkania, mimo, że w moich oczach byli to wspaniali,
wykształceni ludzie, znający języki obce (nawet trzech kilkuletnich braci mówiło
w 4 językach).

Nazwanie ich przez Pana "terrorystami" to najgorszy rodzaj politycznej
poprawności.
Radzę zajrzeć na stronę: www.ztm.waw.pl/historia/mapy.php
oraz opis o komunikacji w Warszawie. Nigdzie nie piszą o tramwajach na Młocinach. Na nasypie "prawdopodobnie" biegły tory kolejki wąskotorowej, jeżdzącej do Palmir, o której pisano we wspomnieniach, że -"wożono nią amonicję zbieraną do obrony Warszawy w 1939 r. z prochowni (magazyny z amonicją) w Palmirach"
Aaaaaa!!... Saska Kępa, Saska Kępa, Saska Kępa, no - sorry, nie można się nawet
tłumaczyć literówką, jak w słowie "dziadkowcie", prawda? ;))))...
Nad Muranowem (a raczej nad korzeniami Muranowa) siedzę ostatnio prawie co
wieczór, bo z rozmaitych względów zasypał nas deszcz publikacji historycznych,
map i albumów na temat starej Warszawy. Trudno tu akurat wspominać o
holokauście, ale po prostu nie mogę przeboleć tego, że tak zupełnie zniknęły z
powierzchni ziemi te ulice. No i ci ludzie. Nie wiem, czy podobałoby mi się tam
dzisiaj, gdyby przetrwało. Wiem, że slumsy i bieda, i tak dalej. Ale ten świat
starty z powierzchni ziemi nie daje mi spać, a po głowie latają Nalewki,
Graniczna, Mylna, Zimna... I co z tego, że niektóre nazwy istnieją dalej - to
już tylko puste dźwięki. Powstało zaś skupisko budynków, które jest atrapą,
ersatzem, jakimś opakowaniem zastępczym. Nie ma w tym winy projektantów, ale
efekt w sumie niemożliwy do strawienia.
Na temat Żoliborza dworkowego dyplomatycznie się nie wypowiadam, mnie on bowiem
osobiście nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. No, ale nie rozpatruję tu li i
jedynie aspektu czysto stylistycznego, nie umiem oddzielić architektury od
atmosfery. Wiem, że na Mokotowie bywają bardzo, baardzo ładne wille, cóż z
tego, skoro nie przepadam za okolicą...
Rozbiorow nie bylo
Gość portalu: Warszawiak napisał(a):

> nie ma mapy Rzesza powiedzmy AD 1795 czyli
> po III rozbiorze i Prusami sięgającymi za Wisłę. Może sobie uśeiadomili że
było
> by to przekroczenie progu absurdu ???

To znaczy mowienie i pokazywanie prawdy uwazasz za przekroczenie progu absurdu.
Rozbiorow nie bylo i nie istnialy Nowe Prusy Poludniowe obejmujace Warszawe.
Ciekawy punkt widzenie. Nie wyczuwasz w nim polskiego szowinizmu i przegnilego
intelektu?

Nie sadzilem, ze mapy historyczne sluza jedynie roszczeniom terytorialnym.
rycho7 napisał:

> Gość portalu: Warszawiak napisał(a):
>
> > nie ma mapy Rzesza powiedzmy AD 1795 czyli
> > po III rozbiorze i Prusami sięgającymi za Wisłę. Może sobie uśeiadomili że
>
> było
> > by to przekroczenie progu absurdu ???
>
> To znaczy mowienie i pokazywanie prawdy uwazasz za przekroczenie progu
absurdu.
>
> Rozbiorow nie bylo i nie istnialy Nowe Prusy Poludniowe obejmujace Warszawe.
> Ciekawy punkt widzenie. Nie wyczuwasz w nim polskiego szowinizmu i
przegnilego
> intelektu?
>
> Nie sadzilem, ze mapy historyczne sluza jedynie roszczeniom terytorialnym.
[Wawa] Niezwykła strona ZTM-u
Zarząd Transportu Miejskiego oprócz podróży po Warszawie może poszczycić się
też podróżami w czasie. Licząca pięć lat strona historyczna na serwerze ZTM-u
wzbogaciła się o ponad 150 nowych zdjęć, jedną mapę z 1897 roku i kilkanaście
rodzajów biletów i znaczków do biletów miesięcznych. Oprócz zdjęć pojazdów,
którymi jeździło się po stolicy od 1865 roku do chwili obecnej, możemy
zobaczyć jak wyglądały przystanki, wiaty a obok nich pasażerowie. Jak
zmieniały się główne arterie i małe ulice. Podziw budzą przedwojenne i obecne
osiągnięcia polskiej myśli technicznej w takich dziedzinach jak budowa
nowoczesnych zajezdni czy wozów technicznych. Obecne Muzeum Powstania
Warszawskiego to do sierpnia 1944 roku Elektrownia Tramwajów Miejskich, na
stronie zobaczycie Państwo Elektrownię od zewnątrz i od środka z jej
imponującą tablicą rozdzielczą wykonaną z marmuru (sic!). Warszawskie zabytki
komunikacji miejskiej oczekują na swoje muzeum. Z całkiem sporą galerią tych
pojazdów szynowych i kołowych można się zapoznać po wejściu na
www.ztm.waw.pl/historia . Autorem strony jest Marcin Dziubiński
historyk-archiwista publikujący swoje artykuły o tematyce historycznej m.in. w
wydawanej przez Archiwum Miasta Stołecznego Warszawy i Stowarzyszenie
Przyjaciół Archiwum Państwowego m. st. Warszawy – Kronice Warszawy. Jego
autorstwa jest także informacja o dziejach pałacu Błękitnego (Zamoyskich)
umieszczona w tymże budynku w oficynie mieszczącej obecnie kasy biletowe ZTM.

www.um.warszawa.pl/
malopolanin napisał:

> Np. tu :)
> <a
href="http://malopolska.info.pl/historia/hista.html"target="_blank">malopols
> ka.info.pl/historia/hista.html</a>

A nie ma jakiejś większej mapki, dokładniejszej? I tych następnych:

"W XV wieku w Nowym Korczynie wykształcił się sejmik generalny Małopolski , do
którego stopniowo przyłączono ziemie ruskie Korony aż po województwa kijowskie"

"W wyniku I rozbioru Polski ( 1772 r.) południowa część Małopolski znalazła się
w zaborze austriackim na terenie tzw. Galicji ,a po III rozbiorze zabór ten
objął również resztę dzielnicy ."

"Od 1809 roku północna część Małopolski należała do Księstwa Warszawskiego , a
6 lat później weszła w skład Królestwa Polskiego ."

"Kraków z małym okręgiem tworzył Rzeczpospolitą Krakowską , którą następnie
wcielono do Austrii "

"W XIX wieku powstało trzecie pojęcie Małopolski utożsamianej z Galicją ."

P.S.
Jeśli ktoś gdzieś widział to interesowałaby mnie również mapa Polski z okresu
gdy Polska zajmowała największe terytorium.
I np też mapka która przedstawiałaby wszystkie ziemie należące kiedyś do Polski
połączone w jedność.
Gość portalu: polonus napisał(a):

> dawne lata swietnosci

twojej? bo nie piszesz

, bedac w weekend w najwiekszej w okolicy ksiegarni

to chyba w kiosku

> wpadl mi w rece wydany w USA album o sredniowiecznej Europie, dwa
> spostrzezenia nasunely mi sie po przejrzeniu tego pieknie wydanego dziela,

rozumiem, że było ze zdjęciami?

> pierwsze pod koniec XVII wieku Polska (no kidding)

Wiemy, że znasz angielski, nie katuj nas tym

> byla nie tylko jednym z
> najwiekszych panstw ale chyba nawet (na oko) najwiekszym obszarowo.

Na oko to historii w podstawówce nie miałeś, o średniej przez grzeczność nie
wspomnę bo takie rzeczy to nawet Hoffman na okrągło w swoich filmach męczy.

> Druga obserwacja jako najwazniejsze miasta owczesnej Polski zaznaczony byl
> Lwow, Lublin, Warszawa, Krakow, Gdansk no i Torun... (nawet Poznania i Wrocka
> nie bylo !)

Rewelacyjne wieści, podpowiem jeszcze, że ówczesny ustrój to monarchia,
Krzyżaków już skopaliśmy a licenjca Fiata trafi do nas za kilkaset lat.

> Ciekaw jestem jak w XXIV wieku bedzie wygladala mapa Polski z najwazniejszymi
> miastami V-tej Rzeczpospolitej.
>
> Taka refleksja...
>

Może reflektuj się w samotności bo szkoda miejsca na takie bzdety, chyba, że
rozwiniemy wątki - mapa Polski w XXV w., w XXVI w., w XXVII w.. itd.
Carska mapa Częstochowy dla Czytelników "Gazety"
Moze kiedys przyjdzie czas na przypomnienie tego jak duzo zawdzieczamy w
miescie temu okresowi historii, ktory byl zwiazany z przynaleznoscia
Czestochowy do Imperium Rosyjskiego.

Nie wszystko zle co rosyjskie :))

W Warszawie przypomniano juz sobie postac Sokrata Starynkiewicza, gubernatora
rosyjskiego, jednemu z rzadzacych ktoremu Warszawa najwiecej zawdziecza.
Administracyjnie i prawnie lezy na Mokotowie (owszem na granicy - nie
uswiadamiasz nas po raz pierwszy WSZYSCY to wiemy) ale nie lamiemy prawa
mowiac, ze "mieszkamy na mokotowie"

A skoro Cie to tak gryzie to napisz do Blazkowej zeby zmienili granice
dzielnicy i ZAMKNELI mokotow TYLKO dla rodowitych MOKOTOWICZOW z 10 pokolen
(pewnie i tak bys sie nie zalapal). Historia pozostaje w pamieci i w sercach,
ale miasto ewoluuje wraz z cywilizacja i swiatem. Niestety chamstwo zawsze
pozostaje chamstwem. Jakos moj dziad tez ganial na mokotowie a nie rzucam sie
na wzmianke o administracyjnych granicach dzielnic. Wg takiego rozumowania to
Ursus, Bielany, nie mowiac juz o Kabatach czy Tarchominie W OGOLE nie powinny
WAZYC sie powiedziec "mieszkamy w Warszawie" bo zaden dziad nie ganial
hitlerowcow po kabatach!!??? :DD

A mi tam rybka co mowie. Masz racje powinnam faktycznie popatrzec na mape,
zebym jak ktos sie zapyta gdzie mieszkam, nie osmielila sie podac zlej
miejscowosci tylko dokladna szerokosc i dlugosc geograficzna aby przypadkiem
nie urazic czyjegos TERENU (a co z sasiadami nad i podemna?)

Pozdrawiam wszystkich mieszkancow Mariny Zachodniej-granicy-Mokotowa-z-Ochota-
Raclawicka-Zwirki-tzw-wygledow-NIE-Mokotow-gdzie-dziad-ganial-tylko-
administracyjna-czesc-ustalona-przez-jajoglowych

taaaaa
Najdluzsza najkrotrza wojna
Biedni Zydzi w obawie przed utrata ziemi morduja Arabow ?
To chyba poza Rosja najwiekszy agresor w powojennej historii !!!
Brak obiektywizmu ze strony Dawida Izraelskiego-przepraszam-Warszawskiego
razi tak ze artykul trzeba czytac w okularach przeciwslonecznych.
Brak rowniz map (zgadzam sie z Pawlem-opinia o art.)
Mysle ze wtedy latwiej mozna by zoirientowac sie jakie granice mial Izrael
-ustanowione przez ONZ i jak wygladala ( i wyglada ) jego agresja na tereny
sasiednich panstw.
Oj chyba ty chyba nigdy nie wyjeżdżałeś poza swoją prowincję i Trójmiasto znasz
tylko z mapy w szkole...I nie wiesz co to jest tęsknota za pięknem jakie
oferuje ten zakątek kraju.Ludzie opuszczają Wybrzeże tylko ze względu na pracę
i nic tak naprawdę ich z nowym miejscem nie połączy ,bo to nigdy to,nie będzie
tylu w jednym: różnorodnej historii, architektury, tego uczucia wolności bo są
różnorodne możliwości na spędzenie wolnych chwil ,tego wiatru.Ja siedzę w
Warszawie i tęsknię.
Wszyscy tu piszą, że na mapce pogodowej w Panoramie (TVP2) brak jest Gorzowa,
może zaczniemy także obserwować mapy pogodowe innych, nie tylko polskich stacji,
przyglądając się nie tylko na to, czy zamieścili tam np. Warszawę, o Gorzowie
już nie mamy co marzyć na innych mapach pogodowych innych stacji telewizyjnych
napewno go nie będzie. Poruszę tu inną sprawę...
Pewnego dnia zauważyłem oglądając przypadkiem pogodę na jednym programie
satelitarnym dla mieszkańców Kazachstanu - Caspionet- Khabar TV (na kanale 262)
moją uwagę przyciągnął zmieniony kształt Polski, na taką mapkę patrzą Polacy,
mieszkający w Kazachstanie i na całym świecie, patrzą się też inni, którzy znają
naszą historię i naprawdę nikogo to nie dziwi? A może nikt nie zauważył kiedy
Polska nam "urosła". Już dawno chciałem o tym napisać, tylko do kogo?
Ja w innej sprawie.......
Witam!
"Oto cytat z artykułu:"...Następne staną w podwarszawskich Jankach oraz w
Gdańsku i we Wrocławiu. - Myślimy też o innych dużych miastach, np. Trójmieście,
aglomeracji śląskiej..." Zauważyliście? Trójmiasto i Gdańsk to dwa rózne miasta.
jedno mniejsze drugie wieksze. Na Śląsku miast juz nie ma.To wina dziennikarzy
nie znających geografii i historii polskiego wybrzeża i oszczędzajacych miejsce
w artykułach. Jak tak dalej pójdzie, to Gdynia, Sopot i Gdańsk znikną z map i
staną się tajemniczym trójmiastem. Zatem jak zaczniemy nazywać Warszawę? Wiocha,
niedouk, dwumiasto?
Powiększanie placu Trzech Krzyży
co to ( piii ) ma być . w jakim celu prezentowane sa takie chore pomysły . wystarczy spojrzeć na mapy warszawy z 18 -tego wieku , aby przekonać się że ten układ ulic miał wtedy swój początek. a tu przycchodzi dwóch madrali co cała ciągłość historyczną maja poniżej plecow . żenujące . Ale po propozycjach komunikacyjnych dla pl. teatralnego w wykonaniu tych samych autorów ten pomysl nie może dziwić .
prosta konsekwencja centralizacji państwa
Ludzie jakoś zapomnieli co czynili władcy państw dawno i niedawno, gdy tworzą
się środowiska żyjące z nieformalnych relacji, a nie według reguł życia
gospodarczego. Nie ma w Europie państwa, które ma więcej niż 300 lat a miało
stolicę w tym samym miejscu, co wcześniej za jednym wyjątkiem (Francji). Myślę,
że czas pomyśleć o otwarciu tego państwa poza Warszawę, a stolicę, posłów,
administrację i całe lobbistyczne tałatajstwo wysłać "na wieś", jak Niemcy
niedawno do Bonn, czy amerykanie niegdyś do malutkiego Waszyngtonu.

Poszukajmy gdzieś miejsca na mapie co ma kilka liceów, duże związki z historią,
a nie jest miastem nadmiernie gospodarczo rozwiniętym i ludnym, by nie dawało
żadnym dużym korporacjom (formalnym, czy nie formalnym) uprzywilejowania w życiu
gospodarczym). Skończy się w Warszawie niezdrowy tłok, kolumny rządowych wozów
blokujące ulice, żenująco wysokie ceny nieruchomości, demonstracje itp.

Typuję: Piotrków Trybunalski, Sieradz, Inowrocław.
Ulica rybałtów - historia
Czy nie dziwi was skąd w naszej okolicy taka 'muzyczna' bądź co bądź nazwa ?
W otoczeniu ulic bardziej prozaicznych - wełnianej, batystowej...
Otóż przypadkiem odkryłem, że przed powstaniem 'Ursynowa' [blokowiska] ulica
ta miała swój początek w rejonie muzycznych ulic na północnym ursynowie -
Wokalnej, Nutki, Pięciolinni...
Można to zaobserwować na mapie warszawy 1961 r.

trasbus.com/planywarszawy/1961/26-27.jpg
[Więcej map trasbus.com/planywarszawy.htm ]

(odrębna sprawą jest lokalizacja na mapie nazw 'Służew' i 'Ursynów' - ciut
odmienne od obecnego układu, do którego przywykliśmy.
Gość portalu: gościu ze stolicy napisał(a):

> a w czym Ty jesteś mądrzejszy, skoro nawet nie wiesz, że Polska ma określone
> granice, i to dość dawno :)
> Pozdrawiam z Warszawy :-)

A ja myslalem, ze Polska to cos stalego pod wzgledem terytorialnego zasiegu,
limitujacego kojarzony z ta nazwa obszar, nezaleznie od aktualnego ukladu
granic.
W koncu panstwo polskie nieraz znikalo z politycznej mapy Europy:))
Czyzby Polska nie istniala w sensie historycznej krainy? To jakis sztuczny
polityczny twor i nic wiecej?
My Slazacy dobrze wiemy, gdzie jest Slask. A panstwa nie mamy i nie
potrzebujemy.

Pyrsk!
Uważam że województwo powinno być większe. Jeżeli Radom nie chce - szkoda
(Radomia). Być ambicją sypialni Warszawy - to bardzo wysokie aspiracje.
Pochodzę ze Świętokrzyskiego (nie z Kielc) a mieszkam w stolicy (tymczasowej -
tak ją nazywają Krakusy) i patrzę na to lekko z boku. Nie będę wdawał się w
dyskusje ile to pieniędzy będzie wpompowane w ten "biedny" region, ile
supermarketów wybudowano i ile to problemów jest, a ile będzie. Wiadomo, jest
to jeden region geograficzny (Wisła-Pilica), wspólne uwarunkowania historyczne
(nie tylko w latach 45-75 Kolego Radomianine...). Można przytoczyć jeszcze
historyjkę pewnego profesora kursującego kiedyś między Warszawą a Krakowem (nie
było wówczas CMK) - jak to zamykał oczy w Warce a otwierał w Tunelu aby nie
patrzeć na tą "czerwoną" krainę...
Jeżeli doszło by do powiększenia województwa nie powinno się kończyć to tylko
na zmianie map. Trzeba podzielić się władzą. Wojewoda tu, sejmik tam (lub na
odwrót), straż tu policja tam (lub na odwrót) itp. Jak to ma miejsce w
innych "podwójnych" województwach. A może posunąć się jeszcze dalej Kielczanie?
Niech cała władza przeniesie się do Radomia. Co wy na to? Dla mnie obojętne
gdzie będę patrzył na gęby urzędników.
I jeszcze prośba do Radomia - jeżeli już chcecie być sypialnią Warszawy i tak
się chwalicie obwodnicą Białobrzegów - zróbcie dobry przejazd przez swoje
miasto (najlepiej obwodnicą - nie będą wam Kielce zaglądać) oraz interweniujcie
na PKP (aby nie jeździć do Warszawy ze średnią prędkością 60-70 km/h) - a przy
okazji zrobicie dobrze swojemu ODWIECZNEMU WROGOWI.
Nie dexie. Najlepszym rozwiązaniem jest istnienie naszego województwa, które w
takiej czy innej formie, ale było zawsze na mapie Polski. Zawsze tereny między
Warszawą a Krakowem tworzyły własny region, czy to ze stolicą w Sandomierzu,
czy w Radomiu, czy w Kielcach - ale istniał on w każdych warunkach i w każdych
realiach historycznych.
Ale jeśli - nie daj Boże - miałoby być zlikwidowane kieleckie (świętokrzyskie)
to powiniśmy dążyć do tego, aby nigdy nas nie przyłączano do Małopolski. Jeśli
już to razem z Łodzią lub Lublinem - nigdy z Krakowem.
10 milionów mniej na krakowskie zabytki
Krakow jest wyjątkowym miejscem na mapie Polski i dlatego
zasluguje na specjalne wsparcie. Tu znajduje się większość
zabytków związanych z polską państwowością - Wawel wraz z
nekropolią polskich królów, wspaniały uklad urbanistyczny
pozostały po sredniowiecznym mieście etc. Wreszcie przez długie
lata (i to lata pomyślne dla polskiej państwowości) był Krakow
stolicą Polski.
Warszawę ceńmy za jej heroizm, Krakow za dawanie świadectwa
dawnej potęgi i historii Polski. Te dwa miasta są w jakiś sposób
kompelementarne wobec siebie.
Obydwa miasta mają szczególne znaczenia dla Polski i dlatego nie
powinno się zabierać Krakowowi pieniędzy, które mu się należą.
emocjonalna mapa miasta
była kiedyś taka akcja w Warszawie (możliwe, że nie tylko w Warszawie). można
było przykleić na znaczącym dla nas miejscu, (powiedzmy, na cukierni, w której
są najlepsze pączki) naklejkę z kodem sms. ktoś, kto był ciekaw Twojej
historii związanej z tym miejscem mógł wysłać sms z podanym na naklejce kodem
i jako sms zwrotny dostawał Twoją historię. za nic nie mogę sobie przypomnieć
jak ta akcja się nazywała - czy może ktoś z was pamięta??
Witam,

Byłem osobiście na konferencji i potwierdzam. Samoloty to będą nówki 737-800.
Ceny od 19 zł.
Dyrektor Sherrard powiedział, że Łódź jest szczególnym miejscem na mapie
RyanAir, gdyż jest to drugie co do wielkości miasto w Polsce, z bogatą historią.
Ponadto Łódź ma w zamierzeniach Ryana obsługiwać pasażerów do i z Warszawy.
Aczkolwiek przyznał Kułakowski, że rozmowy z Warszawą są cały czas prowadzone -
to jest po prostu firma bez sentymentów.

Moim zdaniem oczekiwałbym za niedługo ogłoszenia Lufthansy i LOTu oficjalnie.
Szkoda, że nasz łódzki Centralwings trochę to przespał :///

pzdr
topjes
Żołnierze Armii Czerwonej "wyzwalali" Lublin, Szczecin i Wrocław bynajmniej nie
z miłosci do Polski i Polaków... Wyparli już dawno agresora ze swojego
terytorium i parli dalej na Berlin... Nie trzeba znać dokładnie
historii /jednostronnie, czy dwustronnie - jak Pani woli/ wystarczy popatrzeć
na mapę: przez Polskę było im po drodze... Nie wiadomo jak wiele zdołaliby
jeszcze "wyzwolić", gdyby nie ich paromiesięczny postój zwiazany z Powstaniem
Warszawskim /wtedy nie spieszyli sie z "wyzwalaniem" Warszawy.../ A gdy
już "wyzwolili" co sie dało, to zostali na "wyzwolonych" terytoriach przez
kilkadziesiąt lat...
Kochani! jesteście w błędzie. Pustelnik dzieli się na dwie części: Pierwszy i
Drugi ( nie zachodni i wschodni jak błędnie informują mapy), a od strony Marek
dzielą go dawne glinki koło Safaii i przy między Stawową i XX-lecia PRL (dziś
J.P. II). Na wschodzie graniczy z Zieleńcem, a północne rubieże to ulica
Graniczna. Pustelnicki las ( od zachodu ), z powodów nikomu nie wiadomych
należy do gminy Nieporęt ( to mi wygląda na pomysł Nadleśnictwa) i Warszawa
Biłołęka ( dawniej Olesin, Mańki, Wojdy). Mańki i Wojdy to oczywiście nazwiska
miejscowych ziemian. Tu nadmieniam o koniugacjach i powiązaniach etnicznych tej
części Warszawy z nami. Zawsze Olesiniaki dmuchali do naszych szkół (najwięcej
do trójki) i sklepów na swoich ognistych rumakach ( marki Ukraina itp. ), a
dziś są Warszowioki. Może kiedyś sobie przypomną gdzie jest ich Ojczyzna. Tym
co sugerują, że Pustelnik jest dzielnicą Smarków, postaram się przygotować
dowody na starożytność jego historii ( tak poważnie to proszę sprawdzić w ref.
Architektury i Bud. w U.M.M., gzie w Smarkach występują stanowiska
archeologiczne). Czy wiecie skąd nazwa „Pustelnik”? Legend jest kilka, ale
żadna nie sięga bliżej niż do Średniowiecza. Jeśli żyje jeszcze Pan (chyba
Lewicki) z biblioteki w Trójce, to warto by było go odwiedzić - On wie
wszystko. Parafrazując słowa pewnego burmistrza: „Pustelnik mój widzę
ogromny”.
Zuldi
P.S . Czy ktoś wie co się dzieje z Brominą? (Nie tłumaczę kim jest Bromina, bo
jeśli ktoś nie wie kim jest, to skąd może wiedzieć co się z nią dzieje.)
Takich miejsc o ciekawej historii nie ma w Mińsku zbyt wiele, ale jeśli szukasz
dokładnych opisów polecam odwiedzić stronę www.minskmaz.com.pl/ .
Autorom tej strony udało się zebrać sporo ciekawych informacji historycznych na
temat niektórych obiektów w mieście, a także podmińskich miejscowości. Można
poczytać, obejrzeć troszkę starych zdjęć, są nawet stare mapy, które
wyszperałem kiedyś w Internecie.

PS Sam wybieram się na historię o specjalności archiwistyka, dlatego przyjemnie
zaskoczyła mnie informacja, że znalazłaś w Warszawie pracę w zawodzie :)

tu jest PLAN OBIEKTÓW TAJNEJ BAZY w Brzeźnicy koło Bornego Sulimowa,
Przeznaczenie niektórych obiektów nie jest jasne, gdyż strona polska Układu
Warszawskiego nie była zapoznawana ze wszystkimi radzieckimi technologiami
uzbrojenia.
Podnoszone s± przypuszczenia, że podziemne składy oraz hale montażowe służyły
do przechowywania i montażu radzieckich pocisków rakietowych i ich głowic, w
tym nuklearnych. Przypuszczenia te były wielokrotnie publicznie wyrażane w
rodkach masowego przekazu.

(mapa aktywna)

www.hydroavia-xxx.unet.pl/Historia/Sov-Brzeznica/Brzeznica-plan-ob.html
polecam
jako że mam mnóstwo pomysłów w każdej dziedzinie wpadł mi do głowy pomysł
stworzenia muzeum Warszawy, ale nie takiego zwykłego, nie nie, tylko takiego
jak Muzeum Żydów Polskich, było by to muzeum multimedialne jakich kilka na
świecie, wszelkie flimy, kadry i animacje z historii miasta można by tam
obejrzeć, dosłownie wszyskie filmy jakie by sie znalazło można by tam było
obejrzeć, do tego największy jaki kiedykolwiek powstał w Polsce czy Warszawie
zbiór informacji o mieście, postaciach, miejscach, wydarzeniach a samo muzeum
zaprojektowane przez jakiegoś znanego światowego architekta, tak by oddawało
Warszawe
taki opis jak twój można by w takim muzeum znaleźć, przeczytać, przejrzeć
jakieś stare mapy, obwieszczenia, wycinki z gazet, po prostu wszystko, gdyby
jeszcze było w kilku językach każdy turysta mógłby znaleźć i dowiedzieć sie o
Warszawie wszyskiego, zobaczyć na filmach Warszawe przedwojenną, posłuchać
dzwonka w zabytkowym obecnie tramwaju i inne na rzeczy jakich nigdy nie
zobaczyłby poza takim muzeum
A Mazurska? Na mapie (nowej:) )wygląda na szczelnie zabudowaną. Jest tam coś
ciekawego?
Wczoraj poprzyglądałam się trochę stronce Zatorza i osiedla "Kormoran" Szkoda,
że zdjęcia z Zatorza nie są opisane. Na jednym widnieją trzy śliczne wille, na
oko z lat 20-tych/30-stych. Takim bym sie chętnie przyjrzała z bliska, ale nie
wiem gdzie to.
Co do Kormorana: budynki z lat 50-tych czyli socrealizm (w Olsztynie zdaje się
w formie łagodnej) jeszcze jako tako wkomponowują się w miasto bo trochę
nawiązują do niemieckiego monumentalizmu lat 30-tych. Budownictwo mieszkaniowe
lat 60 z trudem daje się przełknąć a budownictwo towarzyszące - wcale
(pawilony, pawilony, pawilony....). Zaś lata 70-te - rozpacz. W Warszawie też
wtedy wybudowano os. Bródno (naprawdę przez "ó", to historyczna nazwa od brodu
przez Wisłę), dla klasy robotniczej z FSO na Żeraniu, tak jak Kormorana dla
Stomilu. Dzisiaj to slumsy, jedna z najgorszych dzielnic, trudno tam sprzedać
mieszkanie choć są o 1/4 tańsze niż w innych miejscach. Skala Bródna jest
ogromna w porównaniu z Kormoranem. Może dlatego w Kormoranie udało się zebrać
grupie młodych ludzi potrafiących pisać o swoim osiedlu ciepło, z sympatią,
humorem ale też z dużą dozą ironii a nawet autoironii.
Reszta ulic w przyszłym tygodniu prawdopodobnie. Robota czeka, w domu też: mam
wymianę mebli, kilka dni będę w zasadzie bez, więc komputer postoi na podłodze.
Myślę, że przy takim położeniu sprzętu kiepsko sie pracuje. Wiem coś o tym, bo
moja mikrofalówka od pół roku stoi w kuchni na podłodze ;)))))
Ty patrz na czym się zbija kapitał, na turystyce, mam Ci wymienić parę ładnych
miejsc związanych z ciekawymi wydarzeniami historycznymi?
Weź Hiroszimę - tam ludzie ciągną jak do Mekki - a ile osób z tego żyje
Weź Gierłoż - bez Gierłoży Kętrzyn na turystycznej mapie by nie istniał
Weź Warszawę - odbudowana po powstaniu - śmigają oglądać
Weź ............ - możesz sobie dopisać
Dzisiaj są inne czasy a nie etos, patos i Matka Boska
Albo się robi kapitał i biznes, albo jest się zadupiem Europy, czego Tobie i
innym nie życzę
Uważajcie, bo za chwilę zjawią się miłośnicy ziemi opolskiej, z bratniego jakże
województwa śląskiego i opowiedzą o jedności i historii i innych Raś-iowych
bredniach w stylu: autonomia śląska, wspólny śląsk. Mieszkańcy Opolszczyzny
właśnie dzięki obronie pokazali, czym jest demokracja i że nie można brać
cyrkla czy też linijki i wbrew woli danej społeczności decydować, gdzie i kto
ma należeć. Popatrzcie na czas obrony Opolszczyzny: inne miasta też próbowały
pozostać na mapie jako miasta wojewódzkie (Koszalin czy też Częstochowa), ale
tylko mieszkańcy naszego województwa potrafili tak się zorganizować i wcale się
nie dziwię, że gdyby znów miało dojść do próby "rozbioru", wiele osób stanęłoby
ponownie w łańcuchu, który spowił całe województwo. Małe, ciasne ale własne.
Argumenty ekonomicze są też ważne, ale trzeba dać szansę a nie wyciągać już
teraz wnioski, że jesteśmy słabi ekonomicznie i że nie ma szans Opolszczyzna w
starciu z gigantami ze Śląska, Warszawy czy choćby Wrocławia. Nie ma i nie
będzie mieć, ale na pewno jest atrakcyjna, trzeba tylko zadbać o odpowiednią
promocję regionu.
to jest moj dziadek
- to jest moj dziadek - ktory figuruje na zydowskiej liscie mieszkancow
Grojca - wszystkich mieszkancow Zydow Polakow Niemcow, ktorzy w Grojcu
prowadzili dzialalnosc gospodarcza. A dziadek mial tam apteke.
Niestety nie poznalem mojego dziadka
a jego prawdopodobnie jego kuzyn Doktor W. Styczynski walczyl o polskosc
Sloonska - (wielki mi Sloonzak z Grojca pod Warszawa - tak jak Korfanty
za wielkopolskie pieniadze).
Przeciez ja jestem Niemcem z Polski i u mnie granica idzie srodkiem przez
album fotografii przodkow - i ja zadnego z nich sie nie wypieram
`Co wiecej ja tylko odpieram ataki szowinizmu polskiego i glupot szerzonych
na podstawie schidkowych czerwonych przekretow prawd historycznych.
Szkoda ze Schidki w KC PPR (pozniej PZPR) poprzekrecaly nazwy takich
miejscowosci jak Marienburg czy Frauenburg
a z Tempelburg /Czaplinkiem to juz szczyt Schidkowo-Czeronego chachmenctwa -
i naginania historii - Schidki w czerwonych jarmulkach skreslily z polskiej
mapy grod zalozony przez Templariuszy
Dobrze ze przynajmniej nie ma Stalinogrodu a sa Katowice.
stambul ? potem?

Proponuje : Paryz,Berlin, Warszawa itp. Moze jak zacznie lac sie krew
to dojdzie to do niektorych,ze to nie zarty.
A moze sa jeszcze tacy co maja zludzenia? A moze faktycznie sa tacy ,ktorzy
wierza,ze to wstretni Amerykanie wszystkiemu winni? Przypominam : Swieta wojna
trwa i kazde dzialania maja z nia zwiazek. Islam ma opanowac swiat.tak jest
od wiekow wpisane .Z tym sie rodza tak ich wychowuja. kochani liberalowie
jak zwykle wy pojdziecie pierwsi pod noz !! kto nie zna historii ten nie
panuje nad przyszloscia-ktos to powiedzial. PS.nawet udzial w demonstracjach
i posiadanie palestynskiej chusty oraz " szczere poparcie" nie pomoze.
gdzies widzialem mape swiata na ktorej zaznaczono wplywy islamu i szybkosc
rozprzestrzeniania sie.to jest straszne. To nie ma nic wspolnego z
panikarstwem.He he he .juz widze Forum z napisem : post o muzyce i schabowych
kotletach niedopuszczono- Kadi. Brrr co za scenariusz. Don ibn Ali
Historia w atlasie
- Planujemy wydanie atlasu historii Łodzi – poinformował na konferencji
prasowej wiceprezydent miasta Marek Michalik. - Atlas będzie zawierać mapy
historyczne, plany i panoramy Łodzi.

Zdjęcie: www.uml.lodz.pl/news/jotpegi/152095_mapy01.jpg /
Mapa: www.uml.lodz.pl/news/jotpegi/152095_mapy02.jpg /

To pierwsza tak kompleksowa próba zawarcia w jednym wydawnictwie wszystkich
historycznych materiałów kartograficznych dotyczących Łodzi i okolic,
rozproszonych w wielu łódzkich bibliotekach i w rękach kolekcjonerów
prywatnych.

Obok niewątpliwego znaczenia naukowego, atlas będzie znakomitą promocją
miasta. Podobne wydawnictwa posiadają już m.in. Warszawa, Kraków i Gdańsk.
Prezydent Jerzy Kropiwnicki powoła radę naukową, która określi kształt
wydawnictwa. Atlas historii Łodzi będzie gotowy pod koniec przyszłego roku.
(A.J.)
www.uml.lodz.pl/indeksik.php3?menu2=1&zapytanie=1,05&poz=1&id=2726 /
Gość portalu: P.B napisał:

> Żadnych nowych województw. Powinno zlikwidować się kila juz istniejących jak
> np. lubuskie, opolskie, warmińsko-mazurskie, świętokrzyskie. Co mnie
obchodzi,
> że jakieś miasto było kiedyś stolica jednego z 49 województw. Nalezy myśleć
> ekonomicznie. W przypadku tych 4 wojeództw o tym nie pomyślano i teraz jest
tak
>
> jak jest.

Co do lubuskiego, świętokrzyskiego i opolskiego to zgoda w 100%. Dodałbym
jeszcze kujawsko-pomorskie, wykrojone na siłę z pomorskiego i wielkopolskiego
po tym, jak Bydgoszcz zaczęła płakać że tracą województwo. "Środkowopomorskie"
w Koszalinie też byłoby bez sensu, bo czegoś takiego jak Pomorze Środkowe po
prostu nie ma (tylko w Koszalinie wierzą w takie bajki, nawet na puszkach piwa
pisali o "Pomorzu Środkowym". Ale co do warmińsko - mazurskiego, to
polemizowałbym. Gdzie to niby przyłączyć? Do podlaskiego? Zero związków
geograficznych i historycznych. Do pomorskiego? To samo.. Do Mazowieckiego
może, bo w XVw. osiedlali się tam chłopi z Mazowsza? Bez przesady..

A w zmiany na mapie powiatów nie wierzę jakoś. Jeszcze rok temu wszechwiedzący
państwo z Warszawy podzielili powiat malborski na malborski (1/3 obszaru) i
sztumski (2/3), bo Sztum płakał że jest wielką metropolią a nie ma powiatu (dla
wyjaśnienia: miejscowość mniejsza od Puszczykowa), no i burmistrz Sztumu jest z
SLD..
Varsaviana ?
Hmm, a o co konkretnie chodzi ?
Ksiazki, czasopisma ?
Pamietam, ze jest w czytelni, ewent. w Informatorium:
- Atlas ulic i placow Warszawy Zielińskiego w kilku tomach
- Encyklopedia Warszawy
- czasopismo Stolica od r. 1945 -
- Historia Warszawy w kilku tomach
itp. opracowania, takze o Warszawie w czasach II wojny światowej.
Prosze skonkretyzowac, to poszukam :)
Jesli chodzi o czasopisma w ogole, sa oczywiscie prenumerowane i dostepne w
czytelni podstawowe gazety, tygodniki i miesieczniki.
A takze rozne roczniki czasopism sprzed lat, w tym naukowe (m.in. dla
historykow).
Sa tez dla fanow genealogii rozne herbarze, Slownik geograficzny Krolestwa
Polskiego, sa roczniki oficerskie rezerw z czasow miedzywojnia, wykazy
zolnierzy - poleglych czy zaginionych na frontach np. wojny polsko-
bolszewickiej czy w czasie II wojny światowej. Sa pozycje dotyczace jednostek
Wojska Polskiego, w tym pulkow Legionow Polskich i jednostek WP z czasow II
wojny swiatowej - np. nazwiska kadry oficerskiej.
Posrod map sa m.in. te najlepsze do celow poszukiwawczo-genealogicznych: Mapa
Kwatermistrzowska z lat 30-tych XIX w. i sa mapy taktyczne Polski - dzielo
Wojskowego Instytutu Geograficznego gl. z lat 30-tych w skali 1:100 000.
I wiele wiele innych.

To nie jest reklama, nie placa mi za to :)
1. Z tego co wiem nie ma specjalnego dzialu poswieconego dzielnicy. Sa mapy
Warszawy z roznych okresow historycznych. Ale tylko Pragi Poludnie chyba nie ma.
Mapy dzielnicy moga byc natomiast np. w urzedzie dzielnicowym na Mycielskiego.
A moze w Archiwum Miasta Stolecznego Warszawy ? Moze w Bibliotece na
Koszykowej... tam jest takze dzial map.

2. Niestety zeskanowanie nie wchodzi w gre. Nie ma skanera do uzytku
czytelnikow. Natomiast mozna zamowic odbitke foto, cena zalezy od wielkosci
fotografii. Nie pamietam, ile to kosztuje, ale moge sprawdzic. Kilka zlotych.

Pozdrawiam
Generalnie ludność poturecka w okolicach Warszawy jest zlokalizowana pomiędzy
Wilanowem, Powsinem, Słomczynem, Piasecznem i dalej w stronę Grójca aż do
Nadarzyna. Jest tam zdecydowanie więcej ludzi śniadych o duzych czarnych lub
ciemnobrazowych oczach niż średnia krajowa.
Historycznie to przemieszczanie się tych ludzi do Wielkopolski jest
niewykluczone. W XVII w. to osadnicy z południa wprowadzali w tych okolicach
sadownictwo, stąc sady w Grójeckim. Generalnie w ówczesnej Polsce sadownictwo
stało na kiepskim poziomie i ludzie ci mogli się przemieszczać stosownie do
zapotrzebowania społecznego, tym bardziej że nie będąc szlachtą mieli niewiele
do powiedzenia w sprawie swojego losu. Fakt przynależności do wysokiego rodu w
Arabii niewiele mógł im pomóc. Tyle tylko, że w nazwisku udało im się zachować
trzon dawnej nazwy klanu. Innym to się nie udawało: W takim np. Klarysewie lub
Słomczynie często spotykało się nazwiska "odtureckie" (np. Sutański, wczesniej
Sułtański) lub świadczące o byciu czyimś jeńcem, czyli niemal własnością
(Kowalów, Szydłów),
NB - mój nick też trochę od tego pochodzi: jak popatrzysz na mapę okolic
Warszawy, to jest tam osada Chabdzin (zaraz za Os. Konstancja) - a końcówka -in
oznacza w języku arabskim liczbę podwójną. Jest to więc zniekształcone słowo
aranskie "Cahaładzin" - "Obcy, Cudzoziemcy".
żydowskie miejsca historyczne - ul. Askenazego
Przeglądając internetową mapę Warszawy (mapa.warszawa.um.gov.pl/)
zauważyłem, że ul. Askenazego na Targówku zaznaczona jest jako jedno z
historycznych miejsc żydowskich w Warszawie. Czy ktoś z Was wie dlaczego?

pozdrawia m.
zaraz, zaraz...czegoś nie rozumiem...
Np. Julian Tuwim, Jan Brzechwa też byli Żydami, ale ulice ich imienia nie
znalazły się na liście historycznych miejsc żydowskich w Warszawie
(mapa.warszawa.um.gov.pl/), tymczasem ul. Szymona Askenazego tam się
znajduje.
Może ktoś wyjaśni?

pozdrawia M.
ech! ogladałem poprzednią propozycję podziału
www.targowek.waw.pl/msi01.htm
Od kiedy to Olejarnia (dla niewtajemniczonych - Zakłady Przemysłu
Tłuszczowego) na Radzymińskiej to Targówek? Owszem, ale Targówek Fabryczny.
Histotyczną granicą Targówka na południu była ulica Szwedzka a na północy ulica
Trocka i dalej do Wincentego, wzdłuz granicy obecnych przycmentarnych Ogrodów
Działkowych. To obszar historycznej Wielkiej Warszawy z 1916 roku. Wtedy do
Warszawy było dołaczone tylko Nowe Bródno. Zgodziłbym się na Targówek az po
Samarytankę ale pola PGR Bródno w granicach obszaru Targówka Mieszkaniowego?
Bzdura!
Częściowo winę za to ponosi sztuczny podział wprowadzony przez linię Kolei
Nadwiślańskiej. Sa jednak mapy z okresu międzywojennego, na których obszar
dzisiejszego marketu Tesco, tam gdzie była końcowa stacja wąskotorówki
mareckiej, oznaczany był jako Targówek.
Mi jako mieszkancowi pow. minskiego(a kiedys woj. warszawskiego-przed 1975r, a
pozniej siedleckiego) ten pomysl zdecydowanie sie nie podoba. Chyba kazdy
widzi, ze obecne wojewodztwo mazowieckie "nie bardzo" odpowiada historycznemu
obszarowi Mazowsza. Warszawa, Plock, Ciechanow-jak najbardziej Mazowsze, ale,
nikogo nie obrazajac, Siedlce i Radom juz nie. Inny przyklad: Wysokie
Mazowieckie, Zambrów, Łomża czyli polnocno-wschodnie Mazowsze, a teraz...woj.
poldlaskie. Suwałki, Augustów kazdy kojarzy z Mazurami, a teraz to podobno
Podlasie. Gdybym ja decydowal o granicach wojewodztw, to woj. warminsko-mazur.
siegałoby do granicy z Litwą i obejmowaloby w/w miasta, natomiast wojewodztwo
podlaskie "zjechałoby" na mapie na poludnie i objeloby swoim zasiegiem powiaty:
białostocki, bielski, hajnowski, moniecki, siemiatycki, sokólski, łosicki,
siedlecki, sokołowski, wegrowski, bielski, łukowski i radzyński. Taka jest moja
opinia na ten temat, takze woj. poludniowomazowieckiemu zdecydowane NIE, bo
bylby to kolejny sztuczny twór na naszej mapie.
Jest dla mnie oczywiste, ze doszukiwanie sie przyczyn dziesiejszych podzialow w polityce czasow zaborow jest idiotyczne. Wyniki wyborow bardziej odzwierciedlaja fakt, ze wschodnia czesc kraju byla przez ostatnie lata ofiara zapasci gospodarczej w duzo wiekszym stopniu niz zachod. Ale rodzimi "specjalisci" od interpretacji historycznych rzuca okiem na mape i wydaje im sie, ze wiedza wszystko. Jakos przeoczyli fakt, ze Warszawa glosowala masowo za Tuskiem wespol z Kresowym zachodem kraju.
Synagoga powinna być odbudowana z przeznaczeniem na minimuzeum
historii praskich Żydów. Myślę, że szybko stałaby się obowiązkowym
punktem na turystycznej mapie Warszawy. Na "nową" Starówkę jakoś
walą tłumy i nikt nie mówi że to makieta bez duszy. Podobnie jest w
paryskiej Saint Chapelle - tłumów turystów nie zraża fakt, że
witraże to prawie współczesne rekonstrukcje.
A szansą Pragi jest turystyka do takich miejsc jak synagoga,
cerkiew, bazylika, ale też np. do Konesera,na Ząbkowską i Brzeską, a
w przyszłości mam nadzieję do praskiego portu. Takich miejsc gdzie
indziej w Warszawie nie ma.
A my zamiast je chronić i odbudowywać patrzymy na dalszą dewastację -
chocby kamienicy "pod orłami". A widok z portu praskiego na Wisłę
chcemy zasłonić wieżowacami biurowców - patrz ostatni projekt
zagodpodarwowania portu praskiego.
Kajtom
Myślę, że warto odwołać się do mapy, do której link podałem w pierwszym poście.
Stara Praga, Nowa Praga, Szmulowizna - to jest obszar, który należałoby
postrzegać jako całość. I historia, i teraźniejsze problemy wiążą ze soba te
rejony Pragi.
Oczywistym jest, że pierwsze ślady osadnictwa po Tej Stronie Wisły znajdziemy na
Bródnie, ale chyba nie do tak odległej historii chcemy się odwoływać ;-)

Pzdr
M44
Warszawa subiektywnie

Porzóndek ty Koonferyncyje za rajóm bydzie taki:

V Konferencja Edukacji Regionalnej w Katowicach

08 Wrzesień 2007 pod patronatem Prezydenta Miasta Katowice Piotra
Uszoka w MDK Południe w Katowicach - Kostuchnie 17.09.2007 roku
o godz. 11.00

Serdecznie zapraszamy!

Konferencji towarzyszy wystawa kartograficzna oraz
publikacja "Słowianie, Górnoślązacy, Katowiczanie".

Po konferencji oraz o godz 16.00 w księgarni JERZY przy ul.
Warszawskiej (50 m od Rynku w Katowicach) będzie można porozmawiać
z Bogdanem Kallusem - autorem nowości wydawniczej pt. "Słownik
górnośląskij godki", zawierającej atorską propozycję zapisu mowy
Górnoślązaków. Kolejne spotkanie autorskie nastąpi w Pszczynie,
w księgarni CZARTAK - ul. Piastowska przy Rynku o16.00 w dniu
27,09.2007 roku. Związek Górnośląski objął patronatem pracę Pana
Bogdana.

Referaty i publikacja konferencyjna obejmują następujące tematy:

Ks. prof. Jerzy Myszor - Ślązacy na średniowiecznych uniwersytetach

Andrzej Złoty - Vademecum historyczne Górnego Śląska

Prof. Maria Wanda Wanatowicz - Geneza i konsekwencje roku 1922 na
Górnym Śląsku

Henryk Grzonka - Stanisław Ligoń - artysta, działacz kultury,
polityk, twórca radiowy (80 lat Radia Katowice)

Prof. Ryszard Karczmarek - Postawy Górnoślązaków podczas II wojny
światowej

Prof. Zygmunt Woźniczka - Wysiedlenia ludności górnośląskiej do ZSRR
w 1945 roku

dr Eugeniusz Skorwider - Od łanów zagrodniczych chłopów boguckich do
nowoczesnej dzielnicy Katowic (os. Paderewskiego - Muchowiec)
Bogdan Kallus - Kalendarium Murcek i analiza katowickiego fragmentu
mapy Hindenberga w okolicach góry Wandy (350 lat górnictwa węglowego
na Górnym Śląsku).
Niewiedza i głupota urzędników jest wyłącznie emanacją tego zjawiska, którego
ten wątek jest przykładem - niewiedza domaga się traktowania na równi z wiedzą,
braki w wykształceniu stają się argumentem przeciwko argumentom osób
wykształconych... Głupota chce być traktowana jak równoważnik dla mądrości...
To jest przerażające.

Słodowiec to nie jest nazwa potoczna, utarta - potocznie nazywało się okolicę
Serkiem lub (PKS) Marymontem właśnie. Z trzech, to właśnie ta pierwsza jest
najbardziej logiczna, a to, że nieco zapomniana, tylko potwierdza, że warto ją
wydobyć z niepamięci. Tym bardziej, że stacja Marymont będzie pod Halą, co też
jest w istocie bliższe prawdzie.

A co do wiedzy na temat Warszawy... Ja mieszkam tu od urodzenia, w dodtku się
interesuje i jeszcze od dziecka lubię mapy - tak więc z miastem i nazwami
byłem "od zawsze" dość dobrze zapoznany a jednak o Wierzbnie usłyszałem
dopiero, jak ruszać miało warszawskie mtero. Nie przyszło mi do głowy - a
jestem do tego, jako człowiek obeznany, za pewne bardziej upoważniony, niż
wielu innych - by wypowiadać się w ten typowy sposób: ja nie znam tej nazwy,
choć mieszkam w Warszawie tyle lat, więc ona się nie nadaje. Zrobiłem coś
innego - wziąłem mapę i zobaczyłem gdzie dokładnie jest Wierzbno i na ile
stacja metra jest trafiona. Dziś nazwa zapomniana, lokalna, choć bynajmniej nie
potoczna, odżyła, funkcjonuje w potocznej świadomości mieszkańców całego
miasta, choć jeszcze kilka lat temu nie słyszeli o niej pewnie sami mieszkańcy
Wierzbna.

Natomiast, jeśli ktoś pisze, że o tym, gdzie mieszka, dowiedział się dopiero z
niebieskich tabliczek, jeśli ktoś otwarcie przyznaje, że 20 czy 40 lat nie
interesowało go tak naprawdę to, co go otacza, nazwa widniejąca na większości
planów, podstawowe fakty z historii najbliższej okolicy, to dwie rzeczy są dla
mnie niepojęte - jak taka osoba może w ogóle żyć (ja nie wyobrażam sobie
funkcjonowania bez zakorzenienia w loklanej historii, chociaż na elementarnym
poziomie, gdybym się wyprowadzał to mapę i historię nowej okolicy musiałbym
poznać choć ogólnie) w swojej okolicy. Mieszkać na Słodowcu (Wierzbnie,
Piaskach, gdziekolwiek indziej) i nawet o tym nie widzieć - dla mnie to rzecz
niepojęta. Ale jeszcze bardziej przeraża mnie to, że taka osoba, która jest
świadoma, że tego nie wie (nie musi przecież, jej wybór, oczywiście, ja nie
odbieram do tego prawa, ja tylko tego nie rozumiem), więc jeśli jest świadoma,
że z własnego wyboru ma braki, nie zna się, to jak taka osoba może się na dany
temat mądrzyć i pozwalać sobie na formułowanie radykalnej w tym kontekście
oceny, że nazwa jest niewałściwa? Nie rozumiem.
scareface1 napisał:

> Ślązakiem jest mieszkaniec Śląska.
> Część mojej rodziny to też Ślązacy, gdyż na Śląsku mieszkają.
> Administracyjnie Śląsk to województwo śląskie.
> Historycznie granice są czasem inne.
Gratuluje „intelektu”.
7 letnie dziecko z afrykanskiego buszu, rozroznia ludnosc rodzima od ludnosci
naplywowej. Ty jak widac – nie.
Slazacy to autochtoni. Ludnosc naplywowa (np. z Lwowa) to nie Slazacy.
Konkretna osoba z ludnosci naplywowej moze zostac Polakiem, a moze tez
swiadomie stac sie Slazakiem.
Wojewodztwo slaskie nieuku TO NIE TO SAMO CO SLASK. Takie rozumowanie jakie ty
masz, jest kolejnym dowodem na to, by natychmiast zlikwidowac twor o
nazwie „wojewodztwo slaskie”.
Zastanawiajace jest tez, dlaczego pielegnuje sie nazistowskie pomysly (Zaglebie
ze Slaskiem).
Mapke Slaska znajdziesz tu (strona rzadowa!):
www.msz.gov.pl/mszpromo/pl/3_6.htm
Jak sie przyjrzysz, to zauwazysz, ze Sosnowiec (niestety, nie jest zaznaczony)
nie lezy na Slasku.

www.republika.pl/maugola/mapa.htm
A tu masz opis granic Gornego Slaska:
www.gornyslask.pl/szuflada/historia.htm
Historycznie granice Slaska byly w miare stabilne w odroznieniu od granic
Polski.
> Ślązacy pokazali w powstaniach śląskich, że mają polską duszę.
Czy wiesz ilu Slazakow uczestniczylo w tzw. powstaniach slaskich? Czy wiesz, ze
Slazacy stali po obu stronach barykady? Poza tym, co to za powstanie, jesli ma
wsparcie sasiedniego panstwa?
„Rzad w Warszawie oficjalnie zdystansowal sie od tego ruchu. Powstanie
otrzymalo jednak faktycznie olbrzymia pomoc personalna, materialna i finansowa
zarowno od rzadu, jak i spoleczenstwa polskiego. Walczyli w nim liczni
ochotnicy z Polski.”
„Slask od pierwszej po koniec drugiej wojny swiatowej” Marek Czaplinski
Historia Slaska, Wroclaw 2002
Co to za powstanie, jesli np. plan III powstania zostaje przygotowany w
Warszawie (przed plebiscytem), a nastepnie jest realizowany wraz z wkraczajacym
wojskiem na terytorium obcego panstwa, czyli Niemiec?
Pdróż do Azji - impreza w Warszawie 7-10.06.06
"Podróż do Azji" odbywać się będzie codziennie w dniach 7-10 czerwca. Wycieczki
wyruszać będą na trasę co pół godziny od godz. 7 do 12. Bilety po 15 zł trzeba
rezerwować mailowo lub telefonicznie: azja@arteria.art.pl, 0-604 777 231.
Organizatorzy akcji: Przestrzeń Wymiany Działań "Arteria" i festiwal Sąsiedzi
dla Sąsiadów.
serwisy.gazeta.pl/cjg/1,31903,3385941.html
Wycieczki odbywać się będą od czwartku 7 czerwca w ramach praskiej imprezy
"Sąsiedzi dla sąsiadów". Oczywiście według "czasu wietnamskiego" - czyli od
godz. 7 rano do południa. Na trasę chętni wyruszać będą parami ze stacji PKP
Powiśle. Z mapą, na której zaznaczono kilka przystanków. I z odtwarzaczem mp3, z
którego usłyszą wietnamskie szlagiery i komunikaty, które prowadzić ich będą
przez całą trasę. Z biletem w ręku i kraciastą torbą z towarem pojadą
podmiejskim pociągiem na Stadion Dziesięciolecia. W słuchawkach usłyszą
komunikat stewardessy, która poinformuje ich łagodnym głosem o panującej tam
pogodzie. Tak, jakby rzeczywiście lądowali w innym świecie, po pokonaniu tysięcy
kilometrów samolotem, a nie 3-minutowej trasy pociągiem przez Wisłę. Na samym
Jarmarku Europa czeka na nich sporo niespodzianek. Zdradzamy tylko kilka z nich:

• w budce z kasetami wideo obejrzą na telewizorku krótkie filmy autorstwa
wietnamskiej artystki mieszkajacej w Berlinie;

• na stoisku 105 wyładują towar i popracują chwilę dla handlującego tu
Wietnamczyka;

• w sklepiku typu „mydło i powidło" specjalny talon wymienią na mango juice;

• w barze spotkają się z młodą Wietnamką, studentką socjologii i działaczką
społeczną, która opowie im o zawiedzionych nadziejach Wietnamczyków, którzy
przyjechali do Polski - kraju „Solidarności";

• pośrodku targowiska usiądą wygodnie na kanapie i posłuchają opowieści młodych
Wietnamczyków i stadionowych historii.

Cała wyprawa trwa ok. 90 minut i kończy się w buddyjskiej świątyni, do której
normalnie wyznawcy innych religii nie mają wstępu. Już można zapisywać się na tę
egzotyczną wycieczkę. Liczba miejsc ograniczona.
Mala uwaga do autora artykulu, w ktorym generalnie jest sporo
racji: Byc moze dlatego, ze moglby by Pan byc wnukiem Marka
Edelmana, a moze dlatego, ze nieuwaznie sluchal Pan lekcji
historii w liceum, albo nie umie Pan wyciagac wnioskow, wydaje
sie Pan nie zwracac uwagi, d l a c z e g o " granica miedzy
cywilizacja ladu i dobrego smaku" a "architektonicznego chaosu"
znajduje sie gdzies miedzy Wroclawiem i Warszawa.
Zeby to wyjasnic, opowiem tutaj mala historie. Kiedy bylem malym
chlopcem, dyskutowalismy z moim ojcem o zaborach. W pewnym
momencie mialem klopoty ze zrozumieniem roznic miedzy
cywilizacja idaca do Polski z Rosji i Niemiec. Ojciec pokazal mi
wtedy mape sieci kolejowej i drogowej powojennej Europy z
Polska, i zapytal - Domyslasz sie gdzie przebiegaly granice
zaborow i granice przedwojennej Polski? Popatrz na mape
uwaznie...
Proponuje teraz, zeby Pan spojrzal na taka mape. Czy widzi Pan
teraz, ze granica, o ktorej Pan pisze pokrywa sie dokladnie
z granicami zaborow, pomimo, ze tamte roznice, ze starej mapy,
z pewnoscia, w chwili obecnej, sie troche zatarly. Czy moze Pan
tez odpowiedziec, kto oprocz Rosji i Austrii dzielil i okradal
Polske w XVIII, XIX i XX wieku? Czy moze Pan, albo ktos z nas
wiedziec jak by wygladala Polska, gdyby nie bylo zaborow a potem
dwoch wojen swiatowych wywolanych przez wlasnie N i e m c y? Czy
Krakow, Wilno, Lwow, Poznan, Warszawa i dziesatki innych miast
i miasteczek, pomimo, ze mniejsze i biedniejsze niz miasta
niemieckie, sa, lub byly, miastami, ktorych nalezy sie wstydzic?
Prosze nie zapominac, ze czesciowe zacofanie cywilizacyjne
i kulturowe, zawdzeczaja Polacy i Polska wlasnie Niemcom (oraz
ich zlodziejskim przyjaciolom z Rosji i Austrii) jak i ich
polityce, ktora prowadzili przez prawie dwiescie lat na ziemiach
Rzeczpospolitej Obojga Narodow.
Nie zapominam tu, ze Polacy skorzystali wiecej na zaborach
niemieckich niz rosyjskich, ale nikt z nas nie wie, jak Polska
by wygladala bez tych zaborow i bez dwoch wojen, bez niszczenia
oraz rabunku kultury oraz eksterminacji inteligencji a w koncu
rowniez milionow zwyklych ludzi. Moze lepiej niz Niemcy!
Z pewnoscia nie wszyscy Niemcy j a w n i e popierali cala
antypolska polityke. Mysle jednak, ze bez faktycznego poparcia
wiekszosci z nich, bylaby ona niemozliwa do przeprowadzenia.
Prosze wiec Pana redaktora o wiecej pokory przed faktami
oraz wiecej pokory nad grobami milionow ludzi, calej
subcywilizacji i kultury polskiej.
Pozdrowienia
Andrzej
Rzeczpospolita Obojga N. czyli nie byc "mientkim"
W 2 polowie XVII w (1650) za rzadow Jana Kazimierza przybywa poselstwo
moskiewskie pod przewodnictwem niejakiego Puszkina. Wyslannicy owi poruszaja
kwestie ksiag pewnego gdanskiego drukarza w ktorych jakoby przesadnie
wychwalano wschodnie przewagi Wladyslawa IV. Od senatorow zadaja ukarania
winnych, zgladzenia Wisniowieckiego, oddania Smolenska i kilku grodow oraz
kontrybucji. Zawiadomiony o tym chan tatarski, proponuje wyprawe na Moskwe...
Gdzies na ulicach Warszawy spotkawszy carskich poslow bodajze niejaki Mustafa
aga siega za szable i dosc grubiansko im grozi.
Pojawila sie bajeczna okazja, zepchniecia wojny na kark Moskwy... Tymczasem
senatorowie wymyslili sposob, ze przytrzymali Puszkina pod zarzutem
przekroczenia kompetencji, zawiadamiajac o tym Moskwe. Car Aleksy wyczul, ze
grubo przesadzil... Zasugerowal pokoj a Puszkinowi grozil knutami za to ze
rzekomo "zamacil". Senatorowie nie wyciagneli wnioskow i zgodzili sie spalic
publicznie "zakazane" ksiegi! Cala ta groteska z paleniem ksiag odbyla sie w
obecnosci carskich poslancow, ktorych musiano chronic przed wzburzonym
tlumem...
Jak pozniej potoczyla sie historia doskonale wiadomo, dosc wspomniec utrate
wschodnich twierdz, trzydniowa rzez Wilna, pacyfikacje ziem poleskich i
bialoruskich przez Chowanskiego, Trubeckiego, Dolgorukiego i Zoltarenke.
Dlugo pozniej, trzeba bedzie oczyszczac Litwe i wschodnie ziemie z Rosjan.
Rok 1660, dopiero co zawarty pokoj ze Szwecja, Czarniecki gromi Chowanskiego
pod Polonka az wreszcie w roku bodajze 1667 staje rozejm w Andruszowie. Jeden
z punktow owego rozejmu glosi, ze Rosja ma prawo do opieki nad prawoslawnymi
w RON... To wygodny pretekst i przyczolek do kolejnych. Po przeszlo 1oo
latach z okladem Rzplita znika z mapy Europy, a faktycznie juz po wojnie
polnocnej jest bezladnym, bezsilnym panstwem...
Tak teraz sobie to wspominam w kontekscie ostatnich wydarzen za karykaturami.
I nie podnosze polemiki, bo nie jestem ekspertem historycznym uprawnionym do
stawiania tez. Po prostu wyrazam zal, ze kiedys popelniono bledy, ktore
pchnely Ojczyzne w otchlan cierpienia i marzen o wolnosci.
1.
> > A czy są Bałtowie albo Celtowie spod Krakowa ?
>
> "Czescy" Celtowie Boji to prawie spod Krakowa. Przez Brame Morawska spacerek.

No nie. Nie porównujmy dzisiaj 200 km po austradzie z ówczesnymi
odległosciami
Jak sobie to wyobrażam to teren był znacznie bardziej zalesiony i poruszanie
sie w takim terenie było zarówno i trudniejsze i bardziej niebezpieczne.
Przecież każdy mógł obrabowac obcego wędrowca ( tym bardziej jeśli miał byc z
czego rabowany) i nikt nawet palcem by nie ruszył.
Pamietajmy ponadto że nie posiadano wtedy map i wyobrażenie o tym co jest np.
za górami było nikłe. Same zaś pasmo Karpat dość dobrze dzieliło przez wieki
odrębne panstwa tak że historia ich toczyła się zupełnie inaczej mimo małej
odległości na mapie.

> > Rzymianie wiedzieli tyle akurat ile obejmował ich świat.
> > Ich geografowie nawet nie byli podróżnikami a pisali na podstawie relacji
> z
> > drugiej reki.
>
> Gdzie sa wiec relacje z drugiej reki kupcow z Krymu? Do slowianskiego Donu i
> Wolgi juz bardzo blisko. Gdzie zaginely zapiski kupcow. Kto je zniszczyl, kto
> je spalil?

Po pierwsze nie każdy kupiec musi być pisarzem. Nie musiał nawet mówić prawdy.
( aby ochronic swą wylaczność mógł nawet celowo wprowadzac konkurencje w bład)
Zaginąć zaginęly nie tylko pisma kupców ale też np. dzieła Demokryta i bardzo
wielu innych.
I dlaczego Wołgi ? Nadal nie wiem.
Zauważmy że tak w ogóle to nie mamy żadnych zmianek o tym jak wyglądało życie w
okolicach Warszawy czy Lublina np. w I wieku. Wszystko co mamy to jedynie
domysły jak dowodzi historia z Kalisią.

( nie dziwię sie zresztą Ptolemeuszowi , kto z nas potarfiłby sporządzic np,.
mapę Rosji na podstawie kilku relacji dzisiejszych turystów)
isoxazolidine napisał:

> tak, tak ... wlaczcie do mazowsza jeszcze tomaszów
mazowiecki .... tez ma
> mazowsze w nazwie .... i tomaszów lubelski bo pierwszy
czlon nazwy tez ma
> podobny do tamtego miasta .... a najlepiej jeszcze
olsztyn, łódź i białystok -
> to dopiero bedzie MAZOWSZE ...... a poza tym w domu
wszyscy zdrowi ??
Do psychiatry to chyba trzeba wysłać tego kto wyznaczył
granice nowych województw a i Tobie by się przydał jeżeli
podważasz "mazowieckość" wymienionych przeze mnie miast.
Zgadzam się że, Tomaszów Mazowiecki, wbrew nazwie, do
Mazowsza nigdy nie należał, jednak co do mazowieckości
Rawy nie mam najmniejszych wątpliwości. Weź pierwszy
lepszy atlas historyczny i znajdź to miasto, pewnie nie
znajdziesz bo nie domyślisz się że gród Rawa to obecna
Rawa Mazowiecka. Radomia, którego tak bronisz, na
ówczesnych mapach Mazowsza nie znajdziesz gdyż znajdował
się na terenie Małopolski. Być może mieszkańcy Rawy nie
chcą być w woj. mazowieckim (trzeba by ich o to zapytać),
ja to tutaj tylko zasugerowałem kierując się poprawnością
historyczną. Miasto niemal 800-letnie pełniło w swej
bogatej historii funkcje stolicy księstwa i województwa
(tę drugą utraciła wraz z zaborami) i zawsze związanie
było z Mazowszem. To samo tyczy się Skierniewic które w
przeszłości należały do księstwa a następnie województwa
rawskiego. Jeszcze w okresie 20-lecia międzywojennego
Rawa, Łowicz i Skierniewice należały do woj.
warszawskiego, dopiero na krótko przed II wojną św.
przeniesiono je do łódzkiego w którym są do dziś, nie
licząc lat 1975-98 kiedy istniało skierniewickie. W skład
dzisiejszego Mazowsza wchodzą min. ziemie historycznie
związane z Małopolską i Podlasiem podczas gdy wiele ziem
mazowieckich znalazło się poza województwem: min. ziemia
dobrzyńska (kujawsko-pomorskie), łomżyńska (podlaskie)
oraz łowicka i rawska (łódzkie). Podobno 70% woj.
mazowieckiego to historyczne Mazowsze. Dlatego wypadałoby
ustalić różnicę między woj. mazowieckim a Mazowszem. Może
lepiej nazwać to województwo warszawskim, wtedy nie
byłoby się do czego przyczepić.
Słuchajcie, przede wszystkii - witajcie wakacyjne Rzygacze.
Oto, co po lekturze Krzysia tekstu, znalazłam o Murzynowie:
"Murzynowo: wieś leżąca na Pojezierzu Chełmińsko Dobrzyńskim nad rzeką Wisłą ,
przy ujściu prawobrzeżnej Skrwy. Współrzędne geograficzne 52°36´ N i 19°31´ E.
Administracyjnie wieś należy do gminy Brudzeń Duży, powiat płocki,
woj.mazowieckie. Poprzednio było to woj.płockie, po 1945 roku woj.warszawskie.
Murzynowo leży na wschodnim krańcu historycznego terenu Ziemi dobrzyńskiej
obejmującego obszar pomiędzy rzeką Drwęcą a prawobrzeżną Skrwą i graniczy z
ziemią płocką.

Nazwa Murzynowo pochodzi prawdopodobnie z gwary kurpiowskiej z czasów
pierwszych osadników na tych terenach i oznacza -zadymianie,snucie dymu z
ognisk po kurpiowsku "murzenie" dym powstały po wypala- niu karczowisk leśnych
i łąk. Powstałe miejsca służyły do budowy domostw lub jako grunty orne. Wśród
zapisków historycznych wymienia się , że osada Murzynowo jest starożytną
(starą ) miejscowością i była wsią książęcą."

Ale włóczęgę opisałeś świetnie.
Lubię takie włóczenie sie po kraju. Kiedyś, jadąc z Gdańska do Dobrego Miasta
(pod Olsztynem) na zlot garbusów, zaliczyliśmy m.in. Nowy Wiśnicz, Ojców i
okolice z Pieskową Skałą i dom profesora Władysłąwa Konopczyńskiego w Młyniku
pod Ojcowem, Gorce, szlak 1 PSP spod PIwnicznej, Zakopane, Zybrzycę Grn.,
Ochotnicę, oczywiście Pieniny, Ogrodzieniec, Krzyżtopór, Św. Krzyż, Bodzentyn,
Pilicę, no i po drodze Grunwald. Na zlot zdążyliśmy, ale to okazało się
najmnniejszą atrakcją. Z tego mielieśmy 7 klisz po 35 zdjęć i cały zeszyt 95
kartkowy. A wspomnień tyle, ze teraz nasza Polska dzieli się na teren gdzie
garbus zaczął pluć ojelem, i na teren, gdzie zalało nas w Dąbrowie Tarnowskiej,
bo woda dedszczowa zbierała się na podłodze w garbim. Trzeba było trzymać nogi
na drwenie, jakie dostaliśmy z lasu, takie kłody pocięte - na opał. To także
Polska pysznej jajecznicy, i byle jakich placków ziemmniaczanych, kwiatów w
krypcie JOX JAremy, czy małpiego zachywtu w Bedzentynie, krótkiej, acz niezłej
lekcji historii wysłuchanej od 4 nastolatków pod kościołem w Pilicy. To przelot
czarownic na Św. Krzyżu... I konwój około 50 garbusów od Warszawy do Dobrego
Miasta, a potem krążenie po tamtych dorgach, ,z przecudnym Chwalęcinem, nagle
zza zakrętu. Ech, włóczęgi. Nasza Polska z północy na południe ma około 2000
km. Same boczne drogi. Jedna boczna droga skończyła nam się w oborze, przy
żlobie krowy. Krowa się zdziwiła, my tymbardziej, bo na mapie droga była. Ale
mapę mamy z naszych starych włóczęg, sprzed.... lat.
pozdrawiam ciepło.
Gość portalu: jacek napisał(a):

> pelna zgoda Albert - teraz jednak chca nam wybudowac - tranzytowa autostrade
> przez Warszawe (patrz dzisiejsze Zycie Warszawy) - w dodatku bedzie to
jedyna
> droga Wschod-Zachod - a wiec mocno obciazona

Z jakiej mapy korzystasz że nie widzisz na niej innych dróg tranzytowych
(choćby A4 - E40, obwodnice przez Grójec, Płock lub Nowy Dwór). Powtarzam po
raz 125 że jeśli za Warszawą nie będzie ciągu dalszego autostrady, ruch przez
dalekie obwodnice będzie nie większy niż na drogach krajowych - a jeśli tak to
nie opłaca się budować dalekich obwodnic już teraz, skoro głównym problemem
jest rozprowadzenie ruchu z autostrady do Warszawy

> z definicji autostrada posiada zjazdy najwyzej co kilka kilometrow - nie
moze
> sluzyc miastu beda autostrada ...

Warszawa ma dużo więcej niż kilka kilometrów, a bezkolizyjne skrzyżowania
pozwolą na rozładowanie dużego ruchu z autostrady na poszczególne dzielnice
miasta oraz na szybkie przemieszczanie się pomiedzy odległymi dzielnicami nie
blokując ruchu lokalnego

> nie rozumie tego osobnik podajacy sie
> za 'warszawiaka' ... w istocie urzednik GDDiA - jest tam tych darmozjadow ze
> szesc tysiecy ...

Kompletne pudło, nie zajmuję się w żaden sposób zawodowo drogownictwem, tylko
szlag jasny mnie trafia jak muszę tkwić w korkach wyjeżdżając lub wjeżdzając
do miasta służbowo lub prywatnie na co marnuję. Niemniej doceniam podziw dla
mojej znajomości tematu eksponowany jednak w sposób dość ironiczny.

> na calym swiecie autostrady mijaja miasta szerokim lukiem - do miast
prowadza > drogi nizszego rzedu z ograniczeniami predkosci itp

Co innego autostrady z ruchem tranzytowym, a co innego dojazd autostrad do
miasta. Jeśli przyjrzysz się planom większości miast zachodniej Europy, do
prawie każdego z nich można dojechać autostradami dochodzącymi do miasta (na
tyle na ile historyczna zabudowa pozwala). Obwodnice autostradowe owszem też
się później buduje jeśli jest taka potrzeba i są na to pieniądze.

>
> a w miastach kroluje komunikacja miejska - albo wieczne korki

Komunikacja miejska to zło konieczne, ale to "królewstwo" jest niezwykle
kosztowne (olbrzymie dotacje z naszych podatków). Biorąc pod uwagę całe
aglomeracje, a nie ścisłe city i tak w znacznie większy procent osób w
Warszawie zmuszone jest do wyboru coraz kosztowniejszej komunikacji miejskiej
niż w zachodnich aglomeracjach. Komunikacja miejska nie rozwiąże wszystkich
problemów komunikacyjnych Warszawy - w miarę jej rozwoju (i mam nadzieję
bogacenia się Warszawiaków) komunikacja indywidualna będzie musiała nabierać
coraz większego znaczenia.
Gość portalu: wolak napisał(a):

> Na mily Bóg, Grzybowska to nie jest Wola, to zachodnie śródmieście

Mam mapę Warszawy z 1911 roku, z zaznaczonymi "cyrkułami". Cyrkuł
zlokalizowany w okolicy skrzyżowania Chłodnej i Waliców nosi na owej mapie
nazwę "Cyrkuł Wolski".
Cała ta część po wschodniej stronie Towarowej nazywała się "Wola pod Cyrkułem".
To co na zachód nazywało się "Wola pod Gminą". Rozumiem to tak, że istniała
gmina Wola będąca przedmieściem Warszawy, ale to, co chcesz nazywać zachodnim
śródmieściem to była od zawsze Wola, tyle że włączona kiedyś (może nawet w 18
wieku) do miasta Warszawy.
Dzisiejsza oficjalna nazwa tej graniczącej ze Śródmieściem części Woli, to
Mirów.
I odwal się od "komuny". Podział na 7 dzielnic obowiązujący po wojnie był
bardzo racjonalny i odpowiadający historii miasta.
Gdy w tym roku, po 17 latach od antykomunistycznej rewolucji, dokończono
reorganizację sądów warszawskich, wylądowaliśmy ostatecznie z SIEDMIOMA sądami
rejonowymi. Ich zakresy pokrywają się dokładnie z wyśmiewanym przez Ciebie
podziałem "komunistycznym". W sześciu przypadkach ich nazwy odpowiadają owym
starym dzielnicom.
Są Sądy Rejonowe dla Śródmieścia, Żoliborza (obejmuje obecny Żoliborz i
Bielany), Woli (obejmuje i Wolę i oczywiście Bemowo), Pragi Południe (ale
obejmuje i Wawer i Rembertów i co tam jeszcze), Pragi Północ (obejmuje ponadto
Targówek, Białołękę), Mokotowa (obejmuje Wilanów i Ursynów).
Jest wreszcie Sąd obejmujący całą "komunistyczną" Ochotę, czyli dzisiejszą
okrojoną Ochotę, Włochy i Ursus. Nazywa się śmiesznie: "Sąd Rejonowy dla Miasta
Stołecznego Warszawy". Tu się ujawniła bezradność ustawodawcy, który potrafił
tworzyć nowe sądy, ale nie umiał zlikwidować istniejącego "od zawsze" Sądu
Rejonowego dla Miasta Stołecznego Warszawy. Sąd o takiej nazwie był jedynym
sądem warszawskim za cara, gdy jeszcze ani Praga, ani Mokotów nie należały do
Warszawy.
Mapę [bardzo ogólną i w zarysie] widziałem w którejś publikacji
albo z historii Wielkiej Warszawy - albo z dziejów parafii Służewieckiej...
Przy obecnym upadku Górnego Śląska - nie!
Settembrini, wiesz dlaczego Wrocław to dla Ciebie i całej masy młodych ludzi
czysta abstrakcja?
Bo Cię wychowano w oderwaniu od historycznych i kulturowych korzeni, nie dawano
Ci mozliwości zapoznać się z dziedzictwem wysokiej kultury śląskiej. Za to
karmiono cie dwiema łatwotrawnymi i pożywnymi papkami:
1/ nacjonalistyczną polską, dzięki której lepiej znacz Warszawę i Kraków niż
Bytom czy Opole;
2/ familokowo-elwrowym (górnośląskiej biedoty przemysłowej), z jedoczesną
reklamą kwintesencji śląskości.

Jedź do Krakowa a potem do Wrocławia a zobaczysz różnicę: przy Wrocławiu Kraków
to prowincjonalna dziura i europejski zaścianek. We Wrocławiu panują klimaty
europejskie, czego w Krakowie nie znajdziesz. Nie znaczy to, że Kraków nie ma
klimatu - ma i to niepowtarzalny! Jest to jednak klimat zaścianka, którego
mieszkańcy na okrągło usiłują wmawiać przyjezdnym jaką to wielką ich miasto
jest metropolią. We Wrocławiu nie trzeba udowadniać wielkości - same
przestrzenie i budynki świadczą o większym znaczeniu miasta.
A co do stółeczności Wrocławia - jak świat światem a Śląsk Śląskiem ZAWSZE
WROCŁAW BYŁ, JEST I BĘDZIE STOLICĄ ŚLĄSKA! Zresztą, wobec upadku znaczenia
gospodarczego Katowic i konurbacji górnośląskiej i tak Wrocław będzie
największym, najbogatszym i najznamienitszym miastem Śląska. Likwidacja
pokracznego województwa opolskiego i (pseudo)śląskiego (w rzeczywistości
małopolsko-śląskiego) będzie logicznym i praktycznym następstwem upadku
przemysłu górnośląskiego. Jeden, wielki Śląsk ze stolica we Wrocławiu ma bowiem
większe szanse zaistnieć na mapie Europy jako bogaty i zasobny region.
Życzę Wrocławiowi z całego serca przywrócenia stołeczności Śląska!
Skarby z Paryża

Monika Kuc 28-04-2004, ostatnia aktualizacja 28-04-2004 17:42

Zbiory z Biblioteki Polskiej w Paryżu zostaną po raz pierwszy pokazane w
kraju w Muzeum Literatury w Warszawie

Na wystawie "Skarby kultury polskiej ze zbiorów Biblioteki Polskiej w Paryżu"
znajdzie się ponad trzysta historycznych dokumentów, rękopisów, obrazów,
grafik i rzeźb.

- Jest to wystawa poświęcona polskiej emigracji w Paryżu - mówi kurator
Łukasz Kossowski. - Jako jej wizualny znak wybraliśmy profetycznego "Husarza"
("Rycerza wśród kwiatów") Leona Wyczółkowskiego z 1905 r. - monumentalny
pastel symbolizujący narodowe przebudzenie i odrodzenie niepodległej Polski.

Biblioteka Polska w Paryżu powstała 24 listopada 1838 roku. Wokół niej
skupiali się polscy patrioci osiadli w Paryżu. Prezesem Rady Bibliotecznej
został książę Adam Jerzy Czartoryski, a wśród jej członków znaleźli się m.in.
Julian Ursyn Niemcewicz i Karol Kniaziewicz. Jej pierwszym dyrektorem był
wybitny bibliofil i archiwista Karol Sienkiewicz.

Obecnie zbiory Biblioteki liczą 220 tys. książek, 30 tys. druków, 5 tys.
rękopisów zgromadzonych przez ponad półtora wieku. Są też mapy, atlasy i
bogata kolekcja sztuki.

Na wystawie w Warszawie znajdą się m.in. rękopisy III części "Dziadów" Adama
Mickiewicza i "Przedświtu" Zygmunta Krasińskiego, listy Juliusza Słowackiego
i Fryderyka Chopina, książki z biblioteki Mickiewicza. Będzie też portret
Mickiewicza jako św. Jana Ewangelisty Walentego Wańkowicza i akwarele
Cypriana Norwida. Wśród historycznych dokumentów jest list królowej Bony do
papieża, Akt Sejmowy detronizacji cara Mikołaja I jako króla Polski z 1831
r., archiwalia związanie z Legionem Mickiewicza we Włoszech w 1848 r.
Pokazana zostanie po raz pierwszy kolekcja olejnych obrazów Olgi Boznańskiej
oraz prace m.in.: Piotra Norblina, Leona Wyczółkowskiego, Józefa Pankiewicza,
Józefa Czapskiego, Jana Lebensteina.

Wystawa czynna od 4 maja do 31 lipca. We wrześniu i listopadzie będzie
prezentowana w Muzeum Narodowym w Krakowie

**Ech,co tam - rraz sie tyje!
Uliczny sondaż

Zbliża się Święto Niepodległości. Parę dni temu na ulicach Warszawy spotkałem
ekipę telewizyjną, która przeprowadzała sondaż uliczny. Pytanie zadawane
przez dziennikarzy brzmiało: "Z czym wiąże się Święto Niepodległości?".
Starszym ludziom, bardzo dobrze orientującym się w temacie, prawie w niczym
nie ustępowała młodzież. Uczniowie, przypuszczalnie drugiej klasy szkoły
średniej, jasno i rzeczowo odpowiadali na postawione pytanie. Mówili o
wydarzeniach poprzedzających poszczególne rozbiory: konfederacja barska,
Targowica, działalność carycy Katarzyny II, radosne wydarzenia 3 maja 1791
r., insurekcja kościuszkowska, aż po pamiętny rok 1795. Szeroko opisywali
sytuację społeczną i polityczną tamtego okresu. Bez większych trudności
wymieniali postaci i ważniejsze daty. Niezwykle barwnie mówili o powstaniach
Listopadowym i Styczniowym, o Wiośnie Ludów i o tym, jak we wszystkich tych
sytuacjach radzili sobie nasi rodacy. Ukazywali niezwykłą ofiarność i
zaangażowanie naszych praojców w zachowanie ojczystej mowy, przekazywanie
następnym pokoleniom prawdziwej historii Polski i wszelkich informacji
dotyczących działań podejmowanych dla rozwoju nieistniejącego na mapach
Narodu Polskiego. Po tej obszernej jak na wypowiedź uliczną prezentacji
przeszłostuletniej historii chłopcy uzupełnili ją o element kluczowy, tzn. o
1918 r. Naszkicowali ważniejsze wiążące się z tym rokiem szczegóły, kwitując,
że właśnie z takimi działaniami i datami kojarzy się młodzieży Święto
Niepodległości.

Ogromnie byłem podbudowany postawą i wypowiedziami uczniów. W moich oczach
stali się oni godnymi synami tych, o których opowiadali, a którzy
niejednokrotnie ginęli w walkach o tak upragnioną wolność.
Widze, ze jest coraz wiecej nastrojow separatystycznych w Polsce - nie wiem,
czy to tak bardzo zle, bo przynajmniej zwraca uwage na problemy slaska.
Chcialbym Tobie tylko powiedziec, ze zaraz po separacji slaska polecialaby z
powrotem do Polski wiekszosc rad nadzorczych holdingow/kopaln i cala smietanka
sprowadzona na slask z Polski grzebiaca sie w duzych slaskich zakladach, ktore
sa obecnie przechowalniami partyjnymi dla kolejnych ekip. Mianowanymi
centralnie, nie poprzez samorzady - slazacy najczesciej nie mieli na tych ludzi
wplywu a gdyby tak byli bardziej niezalezni, to moze udaloby sie ta cala holote
wywalic. I to szybko, zanim slask zacznie bezmysne dlugi calej reszty Polski
splacac - z mapy długów samorzadow wyglada troche inny obraz finansowy, niz
forsujecie panowie:
www.wprost.pl/ar/?O=48703&C=57
Do tego wiele przedsiebiorstw mialoby swoje przedstawicielstwa oficjanie na
slasku, bo warszawa juz dzialalby tam, to troche nakreciloby koniunkture i
place. Nie wiem, czy byloby tak zle, gdyby slask mial nieco wieksza autonomie
finansowa i samorzadowa. Moze byloby paru baranow z samoobrony w sejmiku (bez
leppera nie zaszliby daleko), ale PSL zniknąłby bez sladu (jedna partia
chlopska zamiast dwoch to jest interes), SLD i wiekszosc komunistow za nimi
(jak przestaniecie liczyc stare czestochowskie do slaska) i moze bylaby tez
korzysc z najlepiej wyedukowanej gminy w Polsce - Gliwic.
Wyniki z ostatnich wyborow samorzadowych - wiekszosc historyczna slaska
obsadzona przez partie konserwatywne.
www.pkw.gov.pl/katalog/artykul/18231.html
A teraz mozecie dalej pisac..
Czy Grunwald ma być tylko patetyczny?
Mam kilka refleksji w sprawie Grunwaldu i nie tylko. Nieraz myślę, że mieszkamy
na terenach pozbawionych historii. Nieliczne ślady stanowią zamki gotyckie. W
muzeach wieje nudą, widzę, że miejsce, takie jak Grunwald, też ma pozostać
puste, patetyczne i dalej nudne.
Gdybym chciała pokazać komuś coś ciekawego - od początku były by problemy - od
niedrogiego zakwaterowania począwszy poprzez czas, jaki trzeba poświęcić, żeby
pojeździć po naszych krętych drogach i pokazać cokolwiek to tu, to tam. W jakim
muzeum są wystawione zbroje rycerskie, broń, stroje ludowe (za wyjątkiem
Olsztynka), pokazana ciekawie historia naszego regionu (młodzież nie interesuje
się oglądaniem w martwej ciszy podobnych wszędzie skorup)? Gdzie, niezamożny
turysta, ma spędzić czas po wyjściu z muzeum? Gdzie ma zjeść smacznie,
regionalnie i niedrogo? Gdzie wypocząć aktywnie (na rowerze, podczas wędrówki)?
Gdzie ma kupić wartościowe pamiątki, a nawet strój warmiński?

Wyobrażam sobie okolice Grunwaldu, gdzie są wybudowane tanie drewniane hotele (w
stylu nawiązującym do średniowiecza- niech się ekologiczne budownictwo
popisze!), gdzie gość nie będzie zmuszany do zjedzenia na kolację drugiego
obiadu, będzie za to miał mapę okolic i rower z wypożyczalni do dyspozycji.
Takie hotele mogą być bazą spotkań młodzieży i turystów z Polski, Litwy, Niemiec
przez cały rok. Wyobrażam sobie w Stębarku muzeum historii naszego regionu
wyposażone we wszystko, co wiąże się z historią: nie tylko eksponaty, ale
bibliotekę, czytelnię, kafejkę internetową, z organizowanymi konkursami np. na
amatorskie filmy o Grunwaldzie). Wyobrażam sobie lokaliki, gdzie można dobrze
zjeść przez cały rok i nie czuć się ograbionym - do których będzie wiodła
czytelna informacja z drogi Warszawa-Gdańsk, żeby trafili tam wszyscy głodni.
Wyobrażam sobie informację turystyczną (kompetentną i wyposażoną w mapy), która
zajmie się wynajmem transportu dla grupek turystów - przecież to może być
świetna baza wypadowa we wszystkich kierunkach od Malborka do bunkrów w Mamerkach.

No, ale jak zwykle to tylko wyobrażenia. Rzeczywistość jest taka, że na
wypoczynek połączony z edukacją trzeba jechać za granicę i tylko zazdrościć
cudzoziemcom.
Pozdrawiam
Ewa Kurowska /Cyt z wm.pl/
Parę pytań
Pamięć i wiedza szwankują, biblioteki pozamykane, nawet gdyby były otwarte -
nie chce się chodzić w taki upał. Na półce z pozycji traktujących o temacie
niestety tylko 9 tom zdradzieckiej Historii Drugiej Wojny Światowej (może nie
byłaby taka zła, gdyby przedstawiano więcej szczegółów operacji miast pierdolić
przez połowę każdego tomu o przewodniej roli kompartii w walce z okupantem od
Balearów po Mariany, o procencie komsomolców i członków partii wśród sołdatów,
jak rósł i jakie z tego wynikały wspaniałe konsekwencje itp. itd.; no ale
historycy radzieccy jak wiadomo podlegali naciskom i cenzurze zaledwie podobnym
do działających na kolegów z USA czy WBrytanii).
Więc pooglądałem sobie mapy przedstawiające działania w ramach Bagrationa i
okolic, posiłkując się lekturą odnośnych rozdziałów.
Pytania.
1. Co działo się w lipcu i sierpniu z 1 Korpusem Pancernym Gwardii i 9 KPanc,
działającymi od początku ofensywy na prawym skrzydle 1FB? 1 KPanc Gw znika z
mapy koło Mińska, 9 KPanc w okolicy (Horodzieju? nie mogę doczytać swoich
bazgrołów), oba na początku lipca? Czy to tylko niedokładność mapy, czy te
jednostki nie uczestniczyły w dalszych działaniach? Jeśli tak - dlaczego? To
samo z tzw. Grupą Konno-Zmechanizowaną.
2. Podobne pytanie odnośnie 61 Armii 1FB (okolice Mozyrza->przełamanie obrony w
okolicy Łunińca->to samo koło Pińska). Znika po operacji brzeskiej w końcu
lipca, możliwe, że zluzowana przez jednostki 70 Armii. Ale - armie 3, 28, 65 -
które przeszły zbliżony szlak bojowy, poszły w stronę Warszawy.
3. 4 Front Ukraiński został zorganizowany z lewego skrzydła 1FU. Takie
jednostki jak 1 Armia Gwardii, 18 Armia, w jego składzie przeszły od działań na
kierunku zachodnim, czyli trochę w kierunku Warszawy, na kierunek południowy,
osłabiając - biorąc na rozum - parcie na zachód. Data organizacji tego Frontu -
30 lipca 1944... Czy była to konieczność strategiczna?
4. Twierdzenie, że 1FB przeszedł długi szlak bojowy, rozciągnięte były linie
zaopatrzeniowe, jednostki wyczerpane, potrzebowały uzupełnień. OK, ale 1 i 2
Fronty Nadbałtyckie też się od końca czerwca nie obijały, jednak były w stanie,
orząc mniej więcej tymi samymi jednostkami, z sukcesem wziąć udział w jesiennej
nadbałtyckiej operacji zaczepnej. Wzmocnione w razie potrzeby jednostkami z
innych Frontów - np. 5 APanc Gw (z 3FB do 1FN).
Gość portalu: sp191 napisał(a):

> > > Ja pamiętam jeszcze resztki zagięcia ulicy Bokserskiej na odcinku o
> d
> > > przedszkola do kapliczki, które istniało do czasu zagospodarowania
> parku
> > > (połowa lat 70?). Była to chyba kostka granitowa.
> Ta kostka to chyba byla dawna ulica Warzywnicza,biegnaca mniej wiecej
> rownolegle do Jadzwingow,a nie zagiecie Bokserskiej.

Historycznie rzecz biorąc to było tak:
jesli przyjmiemy kapliczkę jako punkt odniesienia, to z tego miejsca wychodziły
wszystkie drogi na świat ze Służewca:
1. droga na wschód wzdłuż wsi w kierunku ul. Puławskiej - do dzisiaj jej
pozostałością jest al. Wyścigowa
2. droga na południowy-zachód w kierunku Gorzkiewek - do dzisiaj nic nie
pozostało. Najpierw przecięta została przez wyścigi konne, a pozostały odcinek
od obecnej Bokserskiej do kapliczki został "wyprostowany". Na jej miejscu stoi
teraz przedszkole i plac zabaw. I o tym odcinku pisałem wcześniej.
3. droga na zachód nr 1 - obecna ul. Bokserska powstała prawdopododnie po
likwidacji drogi na Gorzkiewki i wraz z ul. Kłobucką stanowiły trasę zastępczą
otaczającą wyścigi.
4. droga na zachód nr 2 - dawna ul. Warzywnicza - oczywiście z niej również nic
nie zostało, a prowadziła do wsi Zbarż. Z map wynika, że była to raczej droga
polna, ale może ktoś ma lepszą wiedzę.
5. droga na północ - rozwidlała się na północny-zachód i północny-wschód, mniej
więcej po północnej stronie obecnej ul. Rzymowskiego na wysokości cukierni.
a)płn-zach - raczej droga polna dochodziła aż do skrzyżowania obecnej ul.
Woronicza z Bełską. Prawdopodobnie umozliwiała dojazd na Rakowiec. Nic z niej
nie zostało.
b) płn-wsch - droga do Warszawy! O dziwo pozostały jej resztki:
- osiedlowa droga od Orzyckiej prawie do al. Lotników m.in. wzdłuż boiska
szkolnego jest jej zachowanym elementem;
- obecna ul. Modra kiedyś była dłuższa, zaczynała się przy al. Lotników i
łączyła się z obecną ul. Wielicką. Obecnie pozostał tylko kawawłek w środku
osiedla między al. Lotników, Modzelewskiego i al. Wilanowską.

Można dodać jeszcze jedną drogę w kierunku północnym, która powstała po
wybudowaniu wyścigów. Przebiegała ona od al. Wyścigowej mniej więcej jak obecna
ul. Modzelewskiego, a przy al. Lotników odbijała na północny-wschód do stacji
Szopy, czyli dawnego dworca Południowego, czyli obecnej stacji metra
Wilanowska. Jej pozostałością jest oczywiście Modzelewskiego oraz ul.
Świeradowska.
fuihui napisał:

> Pikusiu, proponuje popytac Wroclawian, czy uwazaja swoj grod (skadinad calkiem
> przyjemny) za "rdzennie polski" czy nie. Na 90%, trzymasz odpowiedz twierdzaca
> (choc sprzeczna z faktami historycznymi).
>
>
> fuihui

Drogi fuihui,

pewnie nie jestem typowym wroclawianinem, zawsze tez mozna powiedziec, ze sie
zostawilo
margines 10% na takich, co to nie uwazaja wcale swego miasta za "rdzennie
polskie..." Byc
moze przekazujesz tu faktycznie jakies swoje wlasne doswiadczenia z tym pytaniem
wroclawian,
ale ja i tak nie dowierzam, bo gdyby tak sie zastanowic, to jaki sens mialaby
przypisywana im
odpowiedz? Ja pomijam nieprecyzyjnosc pojecia "rdzennej polskosci". Ale ludzie
na ogol lubia
chwalic sie swoim, no wiec chwalenie sie w tym wypadku ta "rdzenna polskoscia"
nie mialoby
sensu i byloby lacno narazone na zdemaskowanie i osmieszenie chwalcy, nie wydaje
mi sie
zatem, by to robiono. Owszem, moze zdarzyc sie odruch oburzenia, gdy ktos z
usmieszkiem
przypisze _mieszkancom_ miasta zwanego jeszcze w ubieglym wieku Breslau
"niemieckosc",
ale jest to odruch w obronie wlasnej, a nie miejsca. Bo tez i mieszkancy miasta
rzeczywiscie
nawet jesli nie maja miasta polskiego "od zawsze", to sami te polskosc ze soba
przywiezli,
np. ze Wschodu (ja akurat nie, i ten "lwowski" element kojarzony z miastem nie
jest mi az tak bliski, ale
w jakiejs mierze stanowiacy o obliczu miasta, a wiec respektuje to).

Jedna rzecz to jest zatem polskosc ludzi, niejako z importu. Druga sprawa:
tozsamosc nabyta
w latach po II wojnie swiatowej. Zwlaszcza niezlomnosc miasta w okresie stanu
wojennego, czy
zywy szczegolnie wsrod mlodziezy mit krasnoludkow i Pomaranczowej Alternatywy.
To wszystko
naprawde nie ma wiele wspolnego z Piastami. W ostatnich zas latach, m.in. za
sprawa
ksiazki Normana Daviesa, ozylo zainteresowanie historia glownie niemiecka, bo
oni bezposrednio
poprzedzili dzisiejszych mieszkancow. Nie znaczy to oczywiscie, ze kazdy
wroclawianin z nabozenstwem odtwarza, jak to przy jego uliczce kiedys jakis
Niemiec
mial sklep z czyms tam albo jak to wszystko wygladalo (choc stare mapy, nazwy
ulic,
itp., budza zainteresowanie). Ale wie ze tak bylo, i niespecjalnie
mu to przeszkadza. I jesli ma pochwalic sie miastem, to powie, ze jest ono
"europejskie", nawet
jesli nie tak "polskie" jak Warszawa, Krakow czy Poznan, ani nie tak "wolne" jak
Gdansk.

Pikus
Choć polemika z Tobą Szanowny Reksie uwłacza mojej godności pozwolę sobie
jednak na pewne konkluzje. Po pierwsze: Używasz słów i określeń których
znaczenia nie rozumiesz. Nazywając mnie UBEKIEM rozbawiłeś zarówno mnie jak i
duże grono moich znajomych mieszkających od urodzenia w Ursusie. Jak widać to
dla Twojego pokolenia jedyny argument na określenie kogoś kto ma inne zdanie
niż Ty lub kogoś kto zwraca Ci na coś uwagę. Ale niech Ci będzie. W
dzisiejszych czasach jaka kultura i poziom intelektualny takie i określenia. Po
drugie: To nie ja a Ty nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Dodatkowo szybko
zapominasz co wcześniej pisałeś. Skorosze a Osiedle Skorosze to dwa różne
tematy. Tak samo jak i mieszkający tam dzisiaj ludzie. Pisałeś wyraźnie o
Skoroszach, więc nie karz mi doszukiwać się w Twej wypowiedzi czegoś, czego
faktycznie nie napisałeś. Gdybyś tak jak się chwalisz znajomością Ursusa znał
również jego historię to wiedziałbyś, że Skorosze weszły w skład Czechowic
(dawna nazwa Ursusa) jeszcze przed II Wojną Światową. Skorosze to nie tylko
pola i sad Boczkowskich na których pobudowano nowe osiedla. To również bloki z
początku lat 60-tych na Tomcia Palucha, Szancera i części Dzieci Warszawy. To
również dawna Hydrochemia (obecnie Orlflame) i kawałek Bohaterów Warszawy i
Kolorowej. Popatrz lepiej na stare plany i mapy, oraz przeczytaj książkę
Domżalskiego o historii Ursusa i dopiero wypowiadaj się na pewne tematy. Po
Trzecie i ostatnie: Jeszcze raz powtarzam, że to Ty jako pierwszy obraziłeś
ludzi mieszkających na Skoroszach nazywając ich burakami i określając gdzie i
jak mieszkają. Ty obraziłeś innych a nie Janusz Ciebie. Być może mieszka
właśnie na Skoroszach i określeniami tymi poczuł się urażony. Po takich słowach
miał do tego pełne prawo. Nie dziwię się, że tak zareagował, bo wielu
rodowitych mieszkańców Ursusa jest emocjonalnie z nim związana i ma odwagę
bronić honoru i godności miejsca swego urodzenia. Dlatego nie miej tak wielkiej
pewności, że Twoje obraźliwe słowa nikogo nie obchodzą i nikogo nie ruszają.
Być może Twoich rówieśników. Ale jak chcesz, to żyj w swej niewiedzy i
przeświadczeniu nieomylności, dopóki nóżka Ci się nie podwinie.

Porzóndek Kónferyncyje za rajóm:

V Konferencja Edukacji Regionalnej w Katowicach

08 Wrzesień 2007 pod patronatem Prezydenta Miasta Katowice Piotra
Uszoka w MDK Południe w Katowicach - Kostuchnie 17.09.2007 roku
o godz. 11.00

Serdecznie zapraszamy!

Konferencji towarzyszy wystawa kartograficzna oraz
publikacja "Słowianie, Górnoślązacy, Katowiczanie".

Po konferencji oraz o godz 16.00 w księgarni JERZY przy ul.
Warszawskiej (50 m od Rynku w Katowicach) będzie można porozmawiać
z Bogdanem Kallusem - autorem nowości wydawniczej pt. "Słownik
górnośląskij godki", zawierającej atorską propozycję zapisu mowy
Górnoślązaków. Kolejne spotkanie autorskie nastąpi w Pszczynie,
w księgarni CZARTAK - ul. Piastowska przy Rynku o16.00 w dniu
27,09.2007 roku. Związek Górnośląski objął patronatem pracę Pana
Bogdana.

Referaty i publikacja konferencyjna obejmują następujące tematy:

Ks. prof. Jerzy Myszor - Ślązacy na średniowiecznych uniwersytetach

Andrzej Złoty - Vademecum historyczne Górnego Śląska

Prof. Maria Wanda Wanatowicz - Geneza i konsekwencje roku 1922 na
Górnym Śląsku

Henryk Grzonka - Stanisław Ligoń - artysta, działacz kultury,
polityk, twórca radiowy (80 lat Radia Katowice)

Prof. Ryszard Karczmarek - Postawy Górnoślązaków podczas II wojny
światowej

Prof. Zygmunt Woźniczka - Wysiedlenia ludności górnośląskiej do ZSRR
w 1945 roku

dr Eugeniusz Skorwider - Od łanów zagrodniczych chłopów boguckich do
nowoczesnej dzielnicy Katowic (os. Paderewskiego - Muchowiec)
Bogdan Kallus - Kalendarium Murcek i analiza katowickiego fragmentu
mapy Hindenberga w okolicach góry Wandy (350 lat górnictwa węglowego
na Górnym Śląsku).
Tero uo Kónferyncyji za rajóm:

V Konferencja Edukacji Regionalnej w Katowicach

08 Wrzesień 2007 pod patronatem Prezydenta Miasta Katowice Piotra
Uszoka w MDK Południe w Katowicach - Kostuchnie 17.09.2007 roku
o godz. 11.00

Serdecznie zapraszamy!

Konferencji towarzyszy wystawa kartograficzna oraz
publikacja "Słowianie, Górnoślązacy, Katowiczanie".

Po konferencji oraz o godz 16.00 w księgarni JERZY przy ul.
Warszawskiej (50 m od Rynku w Katowicach) będzie można porozmawiać
z Bogdanem Kallusem - autorem nowości wydawniczej pt. "Słownik
górnośląskij godki", zawierającej atorską propozycję zapisu mowy
Górnoślązaków. Kolejne spotkanie autorskie nastąpi w Pszczynie,
w księgarni CZARTAK - ul. Piastowska przy Rynku o16.00 w dniu
27,09.2007 roku. Związek Górnośląski objął patronatem pracę Pana
Bogdana.

Referaty i publikacja konferencyjna obejmują następujące tematy:

Ks. prof. Jerzy Myszor - Ślązacy na średniowiecznych uniwersytetach

Andrzej Złoty - Vademecum historyczne Górnego Śląska

Prof. Maria Wanda Wanatowicz - Geneza i konsekwencje roku 1922 na
Górnym Śląsku

Henryk Grzonka - Stanisław Ligoń - artysta, działacz kultury,
polityk, twórca radiowy (80 lat Radia Katowice)

Prof. Ryszard Karczmarek - Postawy Górnoślązaków podczas II wojny
światowej

Prof. Zygmunt Woźniczka - Wysiedlenia ludności górnośląskiej do ZSRR
w 1945 roku

dr Eugeniusz Skorwider - Od łanów zagrodniczych chłopów boguckich do
nowoczesnej dzielnicy Katowic (os. Paderewskiego - Muchowiec)
Bogdan Kallus - Kalendarium Murcek i analiza katowickiego fragmentu
mapy Hindenberga w okolicach góry Wandy (350 lat górnictwa węglowego
na Górnym Śląsku).
Taneczne kawiarenki - 24.10.2008 r.
24 października o godz. 18.00 Wydział Kultury Dzielnicy Bemowo
zaprasza do Bemowskiego Centrum Kultury na ul. Górczewskiej 201 na
kolejne spotkanie z cyklu: "Taneczne Kawiarenki". Tym razem pod
tytułem: "Warszawa jak feniks". Tym razem przy kawiarnianych
stolikach będziemy przeżywać nadzieje i rozterki lat okupacji oraz
okresu odbudowy stolicy. Ekspert przez prawie godzinę
będzie "oprowadzał" przybyłych po warszawskich budynkach, których...
już nie ma. Zniszczyła je wojna. Goście kawiarenek będą też mogli
poznać historię wszelkich odbudowywanych w pocie czoła ochotników
miejsc, a przy wtórze "Budujemy nowy dom" samemu będzie można
zapozować z kielnią w ręku do historycznego zdjęcia. Gawędzie
eksperta towarzyszyć będą przeboje znane z filmu "Zakazane
piosenki", teksty z Wiecha, anegdoty, którymi Polacy "walczyli" z
okupantem, kroniki filmowe. W "zwiedzaniu" nieodbudowanej Warszawy
pomogą też unikalne mapy z tego okresu. Liczymy na to, że jak
zwykle swoje wspomnienia dorzucą też goście kawiarenek.

Po pełnej emocji prelekcji - pokaz taneczny. Mistrzowska para:
Joanna i Paweł, udowodnią, że znany powszechnie batiarski
przebój "Tylko we Lwowie" to w rzeczywistości piękny i sentymentalny
walc. W sali teatralnej Michał i Mirella zachęcą do śpiewania takich
przebojów jak: "Pałacyk Michla", "Siekiera, motyka" czy "Jak
przygoda, to tylko w Warszawie". Tuż obok wszyscy chętni przejdą
przyśpieszony kurs walczyka, walca i poleczki ze stosownym do
omawianego okresu podkładem muzycznym. Dlatego radzimy by tuż przed
spotkaniem w szatni zostawić wszystko co przeszkadza w tańcu.
Obowiązkowe dobre buty, a wskazane "pionierskie" chusty!

Spotkanie otwarte jest dla wszystkich warszawiaków, a wstęp jest
bezpłatny.
He he... Chodziłem po Bieszczadach w latach 80. i rzeczywiście prawie nic się z
mapami nie zgadzało. Raz chcieliśmy dojść do schroniska chyba "Jaworzec", a
trafiliśmy do bazy studenckiej Tworylne...Ale to zupełnie inna historia:))).
Nie no - czegoś tu nie rozumiem; mówicie, że tak naprawdę gwiazdę oddaloną od
nas o 2 lata świetlne widzimy w jej stanie sprzed dwóch lat. Jej teraz (no tak,
ale co to znaczy teraz?) może już tam nie być... A ja mówię, że ja się na ten
obraz nie nabieram, bo wiem, że jest on sprzed dwóch lat. Ale może, kurczę,
zmniejszmy skalę i odległości; będzie prościej (przynajmniej dla mnie:)) Słońce
jest od nas oddalone o ok. 8 minut świetlnych. Wysyłamy na jego orbitę jednego
z braci K. a drugi pozostaje na Ziemi; synchronizujemy zegarki - jest 8.00
czasu warszawskiego. O 8.30 Słońce nagle znika (zeżarł je jakiś anihilator z
PO). Brat na orbicie słonecznej jest w szoku, ale ten w Warszawie jeszcze o
niczym nie wie, dowie się za osiem minut - o 8.38, czy tak? (Tak przy okazji -
co najpierw przestanie do Ziemi docierać? - Ciepło? Grawitacja? Światło?). No.
I teraz wygląda to tak, że brat na Ziemi przez osiem minut będzie żył w
złudzeniu, że Słońce istnieje nadal - grzeje, przyciąga i świeci... Będzie je
widział na niebie! Jak pozbyć się tego złudzenia? Jak wcześniej wysłać
informację? Telepatycznie? "Podprzestrzennie"? I chyba na tym polega nasz
problem... A ja chciałem jeszcze tylko powiedzieć, że brat na Ziemi mógł
spodziewać się takiego stanu rzeczy (ci z PO są nieobliczalni:)) i byc może do
końca nie wierzy temu co widzi... I w tym ujęciu myśl nie jest opóźniona o te
osiem minut. My WIEMY, że tak naprawdę widzimy Słońce sprzed ośmiu minut. Czyli
lecąc w jego kierunku niejako lecimy w przeszłość. I będąc już na jego orbicie,
i doświadczając jego zgaśnięcia o 8.30 jesteśmy w stanie przewidzieć co się
wydarzy na Ziemi za osiem minut, czyli w przyszłości. A więc myślą podróżujemy
w czasie w przyszłość;))) Nie, sam zaczynam się gubić w tym co napisałem:))).
Idę spać. Narka!
Kiedy szkoła bedzie Nas uczyć sztuki życia ?!
Pani Magdaleno!?
Pytanie moje jest pytaniem otwartym ,niestety niema na nie odpowiedzi i nic
niemożna zrobić aby ten problem rozwiązać...
Jestem zwykłym uczniem ,drugiej klasy liceum ogólnokształcącego w Warszawie
niestety,ani nie najlepszym ,ale ( na szczęscie)ani tez nie najgorszym....i od
pewnego czasu zadaje sobie pytanie: Kiedy szkoła zacznie Nas ( bo mysle ze
nietylko mnie nurtuje to pytanie) uczyć zycia...?
Czy naprawdę w zyciu potrzebne mi bedą wzory na wyznaczenie wierzchołka elipsy
czy tez z hiperboli z matematyki? Czy musze wiedziec dokladnie jaki ma układ
wydalniczy wirek , wrotek, rzemieniec? Czy musze znać skład ,zadania ,wymogi
date powstania druzyny medyczno sanitarnej?? Niewiem czy tysiące dat i miejsc z
historii mi sie utrwalą ,a nawet jakby sie utrwaliły to napewno pomieszane...
A najsmieszniejsze jest to ze sporo ludzi w mojej klasie nie moze podać nazwy
stolicy U.S.A czy choćby pokazać Wietnamu na mapie czy tez zdefiniować słowa
inflacja( przyznam z inflacją to czasem tez mam problemy..)!!Czy nie lepiej
uczyć Nas podstaw ,naprawde przydatnych ,nizeli wgłębiać sie w dielektryki w
próżni ,które z pewnością po ukończeniu klasy z przyjemnoscią wylecą Nam
samoczynnie z głowy..
Niestety tyle straciłem wieczorów (z pewnością nie tylko ja ), nocy na wkuwanie
bezsęsownych pojęć, dat tylko po to aby zaraz po otrzymaniu oceny zapomniec...
Zycze wszystkim Wam a także Pani nie wgłebiania sie w szczegóły katalizatorów
bo przyznam -nie ma po co..
Pozdrawiam
P.S. Ide sie pouczyć na jutrzejszą klasówkę z p.o. o Bojowych.Środkach.T
(niepamiętam)-sposoby działania , skutki, uzycie itp..zapowiada sie ciekawy
wieczorek
Ludzie, o czym rozmawiacie. Radom to bardzo ladne i duze miasto (232 tys.
mieszkańców). I na szczęście rozwija się, i rozwijać będzie. Zobaczycie za
dziesięć lat, jak trasa nr 7. na lini Radom-Warszawa będzie zabudowana do tego
stopnia, że będziecie myśleć iż cały czas jesteście w jednym mieście (to od
granicy do granicy tylko 85 kilometrów). Ten stan rzeczy i dobra droga,
spowoduje przyśpieszenie inwestycji także w Radomiu. Jednak w ogóle problem
lezy w czyms innym. Mianowicie, takie miasteczka jak Olsztyn (ok. 190 tys.
mieszkańców), Opole (ok 150 tys. m.), Zielona Góra (ok. 180 tys. m) i Górzów
(150 ty.s. m.), Kielce (212 tys. m.) mają siedziby województw, a Radom niestety
jej nie ma. To b.ważny czynnik. Również psychologiczny. Bo jak jakiś
potencjalny inwestor szuka gdzie zainwestować, to patrzy czy jest to miasto
ujęte dużą czcionką na mapie. Taka jest prawda. Z jednej strony mamy molocha
(czyt. Warszawę, gdzie 80% mieszkańców to zbieranina z całej Polski, niestety),
a z drugiej jesteśmy przytłamszeni jej wielkoscia (oczywiście jak na polskie
warunki). Podobnie jak obromne miasta na Śląsku (powyżej 200 tys. m.: Zabrze,
Bytom, Gliwice) stłumione przez Katowice. Mimo wszystko wierzę w przyszłość
Radomia. Mogliśmy jednak wywalczyć to województwo. Opole, mimo że totalna wieś,
już w pierwszym projekcie Ustawy było typowane na województwo, mimo że wybitnie
nie pasowało, i zostało na siłę wciśnięte poniędzy śląskie i dolnośląskie
(dlaczego: chyba, mam nadzieję, się domyślacie), podczas gdy pasowało zrobić
województwo np. kujawsko pomorskie, a nie było brane pod uwagę. Jednak w tym
wszyskim jest jedna nić pozytywna; dobrze że nie jesteśmy w świętokrzystkim.
Wyobraźcie sobie jakby to było większy i ładniejszy Radom, z dłuższą historią
podlegał po jakąś wioskę w kierunku Krakowa. Także głowa do góry. :))
ziewam i idę spać.
jak tak dalej pójdzie to niedługo będę znał mape Warszawy na pamięć (sic! cóż za
ironia historii!)

mam nadzieje, ze jutro o 6.30 wstane...trzymjacie kciuki.dobranoc
Posłowie Samoobrony chcą przenieść stolicę
"Życie Warszawy": Kilku posłów Samoobrony chętnie przeniosłoby stolicę Polski
do Gniezna, Krakowa albo do innego miasta.Gazeta dowiedziała się
nieoficjalnie, że posłom Samoobrony nie podoba się to, że stolicą Polski jest
Warszawa.
"Gdybym ja miał podejmować decyzję, to postawiłbym na Gniezno, ze względu na
rolę, jaką odegrało w historii Polski. Jest już jakiś zaczyn. Obraduje tam
mały parlament, bo przecież odbywają się zjazdy prezydentów i zapisały się
już one nie tylko na mapie Polski, ale i Europy" - mówi Jan Łączny.
"Życie Warszawy" pisze, że przenieść stolicę chciałby też inny poseł
Samoobrony, Marian Curyło.
"Pochodzę z Małopolski i dużym sentymentem darzę Kraków. Gwoli prawdy król
Zygmunt przeniósł do Warszawy swoją rezydencję, nie stolicę. Jako lokalny
patriota wolałbym stolicę Polski w Krakowie" - zaznacza.
"Być może to fatum, które ciąży nad Polską, te ciągłe rozbiory, te ciągłe
walki o niepodległość wynikają z tego, że Kraków nie jest stolicą Polski. W
Krakowie są piękne dziewczyny. Kraków ma też smoka. Które miasto ma smoka?" -
argumentuje poseł Marian Curyło.
"Myślę, że stolica powinna być w innym miejscu, bo jednak Warszawa to jest
bardzo duże skupisko ludzi. Lepsze byłoby miejsce gdzie jest mniej ludzi,
jakieś mniejsze miasto" - tłumaczyła "Życiu Warszawy" Danuta Hojarska.
Bardziej konkretni są jej partyjni koledzy.
O powrocie stolicy do Krakowa nie chce słyszeć poseł SLD z tego miasta.
Stolicy nie chcą tez oddać warszawscy politycy.
"Ochota na zmianę miasta stołecznego to przejaw stałego kompleksu prowincji
wobec Warszawy. Jeśli już posłowie Samoobrony wymyślają inne lokalizacje dla
stolicy, nie powinni zapominać o Klewkach" - radzi Bronisław Komorowski,
poseł PO.
Polityków Samoobrony Warszawa nie rozpieszcza. Według badań dla "Życia
Warszawy" przeprowadzonych przez firmę ARC Rynek i Opinia, partię Leppera
popiera tylko 7 proc. warszawiaków.

>